Zmien skórke
Logo Polygamii

Książka, nie DLC, uzupełni fabularne braki Mass Effect: Andromeda

Dobre i to?

Mass Effect: Andromeda to jedna z tych tegorocznych gier, które nie wyszły do końca tak, jak gracze by sobie tego życzyli. Nowy start dla serii, który powstał szybciej niż myślicie i w bardzo niekorzystnych warunkach, okazał się bardzo nierówną przygodą. Na każdą zaletę przypadała jakaś wada. I choć ogólnie Andromeda dawała sporo frajdy, to nie zbliżyła się do poziomu prawdziwego hitu; dzieła stworzonego z sercem i troską.

Gra zostawiła też pewne niezakończone wątki. Jeśli zatem boicie się spoilerów, zalecam teraz zawrócić z tego tekstu. Napiszę jeszcze jedno zdanie, tak o, żeby dać wam czas na odwrót, ale już za trzy, dwa, jeden… Zaczynam mówić. W trakcie całej przygody nie zostaje bowiem wytłumaczone, co się stało z arką zawierającą rasy quarian, drelli, elcorów i batarian. Wiemy tylko, że jej podróż do Andromedy napotkała jakieś trudności. Na koniec Andromedy ten wątek nawet się na chwilę pojawia w postaci wiadomości otrzymanej z zagubionej arki.

Wydawałoby się, że to idealnie przygotowany grunt pod DLC skupiające się na ratowaniu quarian i spółki. Ale losy gry były, jakie były – zarówno recenzje, jak i opinie graczy w dużej mierze skupiały się na krytyce. Andromeda okazała się niewypałem. Dostaliśmy komunikat, że Mass Effect idzie póki co na bocznicę EA, a na fabularne DLC nie ma co liczyć. Trudno nie odczytywać tego jako zmiany planów spowodowanej kiepskim przyjęciem tytułu. Gracze musieli się więc pogodzić z tym, że losy zagubionej arki zostaną zawieszone w próżni…

A jednak nie. Okazuje się bowiem, że jedna z powieści nawiązujących do Andromedy – Mass Effect: Annihilation autorstwa Catherynne M. Valente – opowie właśnie o arce quarian, batarian itd. Zarys fabularny mówi o patogenie, który zabija drelli w kriogenicznych kapsułach, a potem przechodzi na inne rasy. Jakby tego mało, systemy w arce przestają działać, co utwierdza jej pasażerów, że zarówno ta awaria, jak i choroba, nie są dziełem przypadku.

Jak daleko posunie się fabuła Annihilation? Czy dojdziemy do momentu, w którym arka wysyła wiadomość do Rydera? Może nawet dalej? Trudno powiedzieć. Premierę książki zapowiedziano dopiero na 26 czerwca 2018, co zresztą wzbudza pewne podejrzenia – ogłoszenia z końcówki 2016 mówiły bowiem o tym, że trzy powieści powiązane z Andromedą pojawią się do końca 2017. W marcu (w Polsce miesiąc później) rzeczywiście pojawił się Nexus Początek, z kolei następna, Initiation, zadebiutuje za granicą 28 listopada. Oba tytuły są prequelami gry. Annihilation planowano natomiast na tegoroczne lato. Czy możliwe, że książkę trzeba była przerabiać, gdy okazało się, że Mass Effect: Andromeda nie zaoferuje fabularnych DLC? Mówimy w końcu aż o rocznym opóźnieniu. Nie jestem pierwszym, który ma takie podejrzenia, dlatego autorka powieści postanowiła zabrać głos w tej sprawie, zapewniając, że fabuła powieści nie uległa zmianie od samego początku.

Czy to faktycznie prawda? Cóż, jeśli tak, jest to z pewnością interesujący zbieg okoliczności. Dobrze jednak, że znaczący wątek z gry doczeka się jakiegokolwiek finału. Oby satysfakcjonującego.

Patryk Fijałkowski

Więcej na temat:

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
1 Komentarze
0 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
marloon87
Użytkownik

No nie wiem. Nexus Początek to 300 stron kosmicznej nudy i 200 stron jako takiej akcji. Nie polecam, nie rzuciłem w kąt po pierwszej setce tylko dlatego, że dostałem tę książkę jako prezent.
Idealny przykład jak w sumie krótką historię rozdmuchać do niebotycznych rozmiarów. Jestem wielkim fanem ME, a drugi raz bym sobie tego nie zrobił.