Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaKosmiczne możliwości edytora StarCraft 2

Chyba każda osoba orientującą  się w sferze gier komputerowych zna surrealistyczne pytania młodych ludzi, w stylu “jaki jest najlepszy program …

Chyba każda osoba orientującą  się w sferze gier komputerowych zna surrealistyczne pytania młodych ludzi, w stylu "jaki jest najlepszy program do robienia gier?". Surrealistyczne do niedawna, bowiem takie właśnie narzędzie stworzył Blizzard. Dotychczas dostępne dla beta testerów, od 27 lipca dołączone do lądującej na półkach sklepowych gry StarCraft II, narzędzie Galaxy Map Editor tylko z pozoru wydaje się zwyczajnym edytorem map, a w praktyce to potężne narzędzie do tworzenia najróżniejszych gier. Przyjrzyjmy się, w jaki sposób najbardziej wyczekiwany RTS wszech czasów może odmienić arenę gamingową.

Wszystko zaczęło się 22 kwietnia, kiedy to Blizzard, wraz z dziewiątą łatką do bety StarCrafta 2, postanowił udostępnić swym fanom zapowiadany od dawna edytor. Aplikacja ta, według zapewnień producentów, miała odmienić  pojęcie map "trybu dowolnego". Stare dobre "Tower Defense", "Team Micro Areny" czy wszelakie tory przeszkód - wykorzystujące do granic wytrzymałości stary SC edytor - miały zostać zastąpione przez tworzone dzięki nowym możliwościom cuda.



Zaczęło się niewinnie, krótkie animacje, strzelanka w stylu "Alien Breed" i gra wyścigowa - innymi słowy wszystko, aby tylko odejść w jakiś sposób od tradycyjnego podejścia -"Daje nam Blizzard potężne narzędzie? Przetestujmy je":







Należy  przyznać, że początki były udane jednak jeszcze daleko było do przełomu. Owszem, niekonwencjonalne sterowanie klawiszami, nietypowe ujęcia kamery są ciekawe, jednak nie wnoszą nic ponad możliwości edytora serwowanego razem z WarCraftem 3. Tendencja ta, wynikająca być może z niewiary w możliwości edytora, utrzymywała się jeszcze dosyć długo. Do końca kwietnia nie ukazało się zbyt wiele "map". Pojawiły się wzmianki o fanowskim World of StarCraft, powstało kilka gier typu Tower Defense, czyli po staremu - nic ciekawego. Była to jedynie cisza przed burzą. Kolejny bowiem miesiąc ukazał prawdziwą wytrwałość i umiejętności twórców map, prezentując jednocześnie możliwości Blizzardowskiej zabawki. Wtedy do autorzy lokacji na potęgę zaczęli prezentować swe wizje i możemy sobie jedynie wyobrazić oniemienie fanów gry.





Zniewalające teledyski, skomplikowane animacje, platformówki, tetrisy - od tego czasu StarCraft II nabrał całkiem nowego znaczenia. Fanów olśnił fakt, iż wraz z zakupioną grą dostaną setki, a może nawet tysiące mniejszych gier w wielu gatunkach, a utwierdzały ich w tym kolejne fanowskie prezentacje.

W czerwcu starcraftowi artyści postawili na funkcjonalność i efektywność swych produkcji, mnożąc ich ilość na potęgę. Nic dziwnego, bowiem całą sieć zasypały tysiące dodatkowych kluczy do zamkniętej bety i każdy, kto choć trochę się postarał, mógł zdobyć wymarzoną szansę na przetestowanie produktu Zamieci.









Do dziś twórcy map nie szczędzą sił, aby testować niekończący się potencjał edytora. Niezliczone ilości kampanii dla pojedynczego gracza, znane z WarCrafta 3, modyfikacje typu DoTA, gry w stylu Guitar Hero, piłka nożna oraz coraz popularniejsza możliwość importu modeli z zewnątrz, z każdym dniem coraz lepiej rokują rozwój tej sceny. Wygląda na to, że rozbudowany system skryptów daje praktycznie nieograniczoną możliwość ingerencji w grę. Tworzona mapa może stać się wszystkim, co można pokazać na ekranie monitora, a ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Należałoby zwrócić uwagę, że to efekty pracy wyłącznie z testową wersją narzędzia. Jeśli spełni się wielki sen Blizzarda, po zakupie jego najnowszego RTS-a nie ruszymy przez długi czas żadnej innej pozycji z rynku gier, bowiem zastąpi je nam drugi StarCraft oraz to, co zaprezentują jego fani. Czy plan się powiedzie? Zobaczymy.

Robert "Xrasnolud" Rojek

Tekst ukazał się u nas dzięki współpracy z serwisem Starcraft2.net.pl

Facebook Twitter Google Wykop

Chyba każda osoba orientującą  się w sferze gier komputerowych zna surrealistyczne pytania młodych ludzi, w stylu “jaki jest najlepszy program do robienia gier?”. Surrealistyczne do niedawna, bowiem takie właśnie narzędzie stworzył Blizzard. Dotychczas dostępne dla beta testerów, od 27 lipca dołączone do lądującej na półkach sklepowych gry StarCraft II, narzędzie Galaxy Map Editor tylko z pozoru wydaje się zwyczajnym edytorem map, a w praktyce to potężne narzędzie do tworzenia najróżniejszych gier. Przyjrzyjmy się, w jaki sposób najbardziej wyczekiwany RTS wszech czasów może odmienić arenę gamingową.

Wszystko zaczęło się 22 kwietnia, kiedy to Blizzard, wraz z dziewiątą łatką do bety StarCrafta 2, postanowił udostępnić swym fanom zapowiadany od dawna edytor. Aplikacja ta, według zapewnień producentów, miała odmienić  pojęcie map “trybu dowolnego”. Stare dobre “Tower Defense”, “Team Micro Areny” czy wszelakie tory przeszkód – wykorzystujące do granic wytrzymałości stary SC edytor – miały zostać zastąpione przez tworzone dzięki nowym możliwościom cuda.



Zaczęło się niewinnie, krótkie animacje, strzelanka w stylu “Alien Breed” i gra wyścigowa – innymi słowy wszystko, aby tylko odejść w jakiś sposób od tradycyjnego podejścia -“Daje nam Blizzard potężne narzędzie? Przetestujmy je”:







Należy  przyznać, że początki były udane jednak jeszcze daleko było do przełomu. Owszem, niekonwencjonalne sterowanie klawiszami, nietypowe ujęcia kamery są ciekawe, jednak nie wnoszą nic ponad możliwości edytora serwowanego razem z WarCraftem 3. Tendencja ta, wynikająca być może z niewiary w możliwości edytora, utrzymywała się jeszcze dosyć długo. Do końca kwietnia nie ukazało się zbyt wiele “map”. Pojawiły się wzmianki o fanowskim World of StarCraft, powstało kilka gier typu Tower Defense, czyli po staremu – nic ciekawego. Była to jedynie cisza przed burzą. Kolejny bowiem miesiąc ukazał prawdziwą wytrwałość i umiejętności twórców map, prezentując jednocześnie możliwości Blizzardowskiej zabawki. Wtedy do autorzy lokacji na potęgę zaczęli prezentować swe wizje i możemy sobie jedynie wyobrazić oniemienie fanów gry.





Zniewalające teledyski, skomplikowane animacje, platformówki, tetrisy – od tego czasu StarCraft II nabrał całkiem nowego znaczenia. Fanów olśnił fakt, iż wraz z zakupioną grą dostaną setki, a może nawet tysiące mniejszych gier w wielu gatunkach, a utwierdzały ich w tym kolejne fanowskie prezentacje.

W czerwcu starcraftowi artyści postawili na funkcjonalność i efektywność swych produkcji, mnożąc ich ilość na potęgę. Nic dziwnego, bowiem całą sieć zasypały tysiące dodatkowych kluczy do zamkniętej bety i każdy, kto choć trochę się postarał, mógł zdobyć wymarzoną szansę na przetestowanie produktu Zamieci.









Do dziś twórcy map nie szczędzą sił, aby testować niekończący się potencjał edytora. Niezliczone ilości kampanii dla pojedynczego gracza, znane z WarCrafta 3, modyfikacje typu DoTA, gry w stylu Guitar Hero, piłka nożna oraz coraz popularniejsza możliwość importu modeli z zewnątrz, z każdym dniem coraz lepiej rokują rozwój tej sceny. Wygląda na to, że rozbudowany system skryptów daje praktycznie nieograniczoną możliwość ingerencji w grę. Tworzona mapa może stać się wszystkim, co można pokazać na ekranie monitora, a ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Należałoby zwrócić uwagę, że to efekty pracy wyłącznie z testową wersją narzędzia. Jeśli spełni się wielki sen Blizzarda, po zakupie jego najnowszego RTS-a nie ruszymy przez długi czas żadnej innej pozycji z rynku gier, bowiem zastąpi je nam drugi StarCraft oraz to, co zaprezentują jego fani. Czy plan się powiedzie? Zobaczymy.

Robert “Xrasnolud” Rojek

Tekst ukazał się u nas dzięki współpracy z serwisem Starcraft2.net.pl

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o