Zmien skórke
Logo Polygamii

Kiedyś to było lepiej – mini relacja z Warsaw Comic Con i Good Game Expo [galeria]

1 /42

W zeszły weekend odbyła się trzecia edycja Warsaw Comic Con, więc ja, jako weteranka poprzednich dwóch imprez, nie mogłam przepuścić takiej okazji i pojechałam z rodziną do Nadarzyna. Wszystko sobie elegancko rozplanowałam. Piątek miał być na sprawdzenie wszystkich kątów, ogarnięcie z córką wszystkich atrakcji dla dzieci, stworzenie sobie w umyśle mapy miejsca i ustalenie priorytetów na sobotę. Sobotę poświęcić chciałam na gry planszowe oraz panele, przeplatane z testami przedpremierowych wersji gier wideo. A niedziela to wszystko to, czego nie zdążyłam sprawdzić lub kupić w poprzednie dni. Tak to wyglądało do tej pory i tak miało być w zeszły weekend.

 

A tymczasem niedzielę spędziłam w domu, ponieważ stwierdziłam, że wolę spędzić czas z dzieckiem w parku. Nie chcę się rozdrabniać, więc najlepiej będzie, jak wymienię na jednym wydechu: beznadziejna organizacja (przez godzinę szukałam wejścia dla prasy), mała liczba wystawców (cztery stoiska z komiksami, brak większych wydawnictw książkowych, np. Fabryki Słów, tylko kilku ciekawych rzemieślników), niewygodne trasy komunikacyjne między halami, jakieś dziwne zamieszanie z przystankami autobusowymi, skromny cosplay (w porównaniu do poprzednich edycji). Ponadto było duszno, zaś niektóre sceny nie były oddzielone od hal wystawowych, przez co muzyka i konferansjerzy zagłuszali wszystko to, co działo się na stoiskach. Wioski tematyczne i sceny poświęcone filmom sprowadzały się do kilku rekwizytów, kanapy i jednego modelu raptora. Nie umywało się to do jesiennej edycji, podczas której w rogu jednej hali stał mały obóz – kilka namiotów, warsztat kowala, warsztat tkacki, garncarz, całe rodziny przebrane w średniowieczne stroje.

Podobały mi się za to te kilka paneli, na które się załapałam. Wystąpienie Andrzeja Sapkowskiego, mimo że śmiesznie krótkie, przyniosło dobre wieści. Jedna z nich, roztrąbiona zresztą przez wszystkie serwisy zajmujące się tematyka fantasy, brzmi, że Sapkowski zamierza napisać książkę w uniwersum Wiedźmina. Kiedy? Nie wiadomo, zresztą sam autor zauważył, że wolno pisze. Na pewno jednak będzie to coś w stylu “Sezonu burz”. Ciekawie też słuchało się Marcina Przybyłka, Marcina Podlewskiego i Kamila Muzyki, którzy opowiadali o tym, jak widzą wojnę przyszłości. Marcin Przybyłek w oddzielnym panelu bronił honoru “Obcego: Przymierze” oraz innych często niedocenianych filmów science-fiction.

 

Interesująca była też wystawa komiksów, na której poza planszami polskich twórców, w tym Czajkowskiego, Leśniaka czy Rosińskiego znajdowały się też np. dzieła Manary, Andreasa i Albuquerque.

Tym, co cenię w Comic Conach jest możliwość spotkania z twórcami gier, książek i komiksów. Tym razem miałam możliwość zamienić kilka słów z twórcami Stworze oraz posłuchać o ich najnowszej grze – Lunation.

Wszystko to jednak nie zmienia faktu, że z Comic Conem stało się coś bardzo złego. Z szybko rozwijającej się imprezy przeistoczył się w jakieś masowe zbiegowisko, w którym, niestety, coraz trudniej mi się odnaleźć. Ale i tak narobiłam sporo fotek, którymi przeplatam tę mini relację.

 

9
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
4 Komentarze
5 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cruzer969
Użytkownik

Niestety muszę się zgodzić z Asią. Byłem we wszystkie trzy dni i było bardzo słabo. NIE BYŁO WIOSKI POSTAPO!!!!! Stoisko z planszówkami było tuż obok sceny na której odbywał się koncert, ciężko było w nie grać, gdy kilka metrów od Ciebie napierdziela muzyka z głośników. Lunation było świetne, udało mi się zagrać dwa razy i na pewno wesprę twórców na Wspieram.to. Dojazd był… ciężki. Wypchane autobusy, a nich kontrolerzy, którzy kasowali na 200 zł nowo przybyłych. Na pewno te osoby przyjadą raz jeszcze na jesienny Comic con. Ale za to niedzielny koncert Runiki był ekstra.

vicek83
Użytkownik

Ja jestem generalnie zadowolony, choć przyznaję, że dało się zauważyć niedociągnięcia. Przede wszystkim organizacja była nieco chaotyczna – przeniesiono punkt odbioru akredytacji medialnych, a całość sprawiała wrażenie olbrzymich targów, a nie umiejętnie zaplanowanej imprezy popkulturalnej. Nie miałem jednak szczególnie wysokich oczekiwań, bo nie jestem stałym bywalcem tego typu imprez i duża liczba wystawców (choć rzeczywiście, zabrakło niektórych wydawnictw książkowych) była dla mnie atrakcją samą w sobie. Ucieszyła mnie też możliwość udziału w prelekcjach – wysłuchałem Jakuba Żulczyka oraz rozmowy na temat twórczości HP Lovecrafta.

Cruzer969
Użytkownik

Byłem na tej rozmowie o Lovecrafcie. Trochę nudnawa. No i pozdrawiam Pana, który montował tam drzwi, pierwsza klasa 😀

vicek83
Użytkownik

To prawda, zresztą musiałem się przesiąść do jednego z pierwszych rzędów, bo z tyłu niewiele było słychać.

Cruzer969
Użytkownik

Wszedłem kilka minut po rozpoczęciu i usiadłem z tyłu. Mocno musiałem się wsłuchiwać. No i ta sala była kiepsko odizolowana od reszty CC, tłum zagłuszał wszystko.

Freezer50
Użytkownik

A czasem to nie wina starości, może to impreza dla nastolatków?

Cruzer969
Użytkownik

Imprezą dla nastolatków to jest IEM albo PGA, a Comic Con z założenia powinien być dla tych nieco bardziej dojrzałych. Nie ukrywam, że było sporo dzieci, głównie dlatego, że obok CC były organizowane targi Good Game, które właśnie były robione na modłę PGA, czy IEMu. Youtuberzy, mecze e-sportowe, trochę mi to przeszkadzało, bo spodziewałem się więcej cosplayerów, a nie możliwości pogrania w Fortnitea, CS:GO albo Starcrafta 2.

trackback

[…] który odwiedziłam w tym roku. Za sobą mam już warszawski Comic Con (relacja tutaj), a w czerwcu wybieram się na Cytadelę. Nie chcę jednak porównywać tych […]