Zmien skórke
Logo Polygamii

Jeśli aktywność i sport w przerwach od grania, to... [Klub Dyskusyjny]

Nowy rok, nowi my, czy jakoś tak.

Krzysiek:Cóż, nie jestem zbyt sportowo rozwiniętym człowiekiem. Kiedyś lubiłem biegać za piłką, ale odkąd skończyły się obowiązkowe WF-y, trochę się zasiedziałem. Mogę zażartować, że najbardziej lubię teraz piłkę nożną w telewizji. No dobra, ale nie jest aż tak źle. Codziennie łażę po 4-5 kilometrów z psem, a mój Frodo na widok kota czy innego zwierzęcia żywego dostaje takiej krzepy, że trzymanie smyczy zaczyna przypominać ćwiczenia na mocno obciążonym Atlasie. Chociaż ostatnio podczas przechadzki jak zobaczył kurę, po jego minie widziałem, że nie bardzo wie, co to w ogóle jest. Lubię też popływać na basenie i tak sobie teraz myślę, że w sumie przydałoby się ogarnąć jakiś karnet połączony z siłownią – ot tak, by wskazówka wagi zechciała dla odmiany powędrować trochę w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. Gdy natomiast spada śnieg, nie ma nic lepszego od nart – aczkolwiek na tegoroczne “ferie” mam nieco inne plany…


Bartek: Parafrazując jednego z bohaterów kreskówek Bartka Walaszka, jeśli chodzi o aktywność fizyczną to można powiedzieć, że jestem jaroszem. Jakkolwiek byście tego nie zrozumieli, nie przepadam za wysiłkiem, w który zaangażowane są moje będące w zaniku mięśnie. Nie lubię się męczyć, nie lubię, jak mnie boli, w końcu nie lubię się nudzić, a bieganie czy spędzanie czasu na siłowni to dla mnie nuda. I na nic tłumaczenia, że to dla mnie dobre.

To tyle, jeśli chodzi o “chcę”. Wiemy jednak, że w życiu nie można mieć wszystkiego, dlatego podjęliśmy wspólną decyzję, że od stycznia chodzę na siłownię (co jest w ogóle dziwnym tworem, wszak siłownia to budynek, zatem powinno się chodzić do siłowni). W każdym razie – uczęszczam. Trenuję. Pocę się. Męczę. Nudzę. Nie znoszę tego. Ale prawda jest taka, że nawet moja wysoka tolerancja na własny wygląd uciekła do kogoś, kto wygląda lepiej i zdrowiej. No i tak ćwiczę spalając kolejne kalorie. Na kaloryfer na brzuchu już nie liczę, ale niech chociaż wróci on do rozmiaru niewielkiego bojlera, abo teraz to jest cholerny kocioł parowy w elektrowni.


Adam: Naczelny zaczął chodzić na siłownię, zmotywujcie go trochę w komentarzach, żeby za dwa tygodnia wygrała wewnętrzna satysfakcja, nie nuda. U mnie proces trwa już od grudnia 2017 roku. W ostatnim kalendarzu udało się wpaść z wizytą DO siłowni niemal sto razy. Ale że efektów – poza kondycją i nieskomplikowaną przyjemnością, jaką to mi daje – nie widziałem, po świętach dołożyłem też o wiele bardziej rygorystyczną dietę. Wiem, że gdzieś tam w środku czekają supermięśnie. Kiedyś się dokopię.

Nadal również chodzę w zgodzie z nazwiskiem do swojej normalnej pracy. To daje mi koło sześciu kilometrów spaceru dziennie, w sam raz na wciąganie jak makaron różnych podcastów. Z kumplem mamy też świetny zwyczaj, że raz na tydzień zamiast do pubu, idziemy porozmawiać i “nadgonić” na basenie. Dziesięć długości – co tam, co tam? jak z babą? kiedy pracę zmieniasz? – dziesięć długości. Nic wielkiego, zdaję sobie sprawę, ale wystarczająco, by uciszyć wyrzuty sumienia.


Asia: W liceum byłam takim wystraszonym chuchrem, które miało dość bycia ofiarą i postanowiło wzmocnić się jakąś sztuką walki. Ale nie za bardzo potrafiłam się zdecydować, więc po prostu wynajęłam salę w liceum i wraz z grupką znajomych naparzaliśmy się kijami przez sobotnie popołudnia. Jedno z nas podobno coś tam umiało w miecze. To było ciekawe. A na studiach przyjaciółka zaproponowała mi, żebyśmy zapisały się do lokalnego ośrodka sportowego na aikido. Spodobało nam się, mimo że trochę kłóciło nam się z naszym wyobrażeniem tej sztuki walki, bo jakoś tak było ostro, mało uników i w ogóle wycisk. Po miesiącu zorientowałyśmy się, że chodzimy na karate kyokushin. I zostałyśmy na pięć lat.

A potem spróbowałam tai chi w stylu yang (chociaż w mojej szkole jest też nauczany wu dang) i trenuję do dziś. To najlepsza aktywność sportowa, z jaką miałam do czynienia. Medytacja, zastosowania bojowe, broń biała, chi kung – czuję, że rozwijam się naraz w tych wszystkich dziedzinach, na których mi zależy. Po latach odnalazłam w niej własną ścieżkę, wiem, w którym kierunku chcę iść i, co najważniejsze – przede mną cała masa nowych rzeczy do nauczenia. Siebie i, kto wie, może kiedyś też innych.

Dba o siebie i ma nadzieję, że Wy robicie podobnie

Redakcja

 

Więcej na temat:

14
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
10 Komentarze
4 Odpowiedzi
11 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
cybermat
Użytkownik

Osobiście polecam ściankę wspinaczkową i zanim od razu powiecie NIE to naprawdę polecam wam chociaż spróbować. Jeżeli nie macie jakiegoś skrajnego lęku wysokości to nie powinniście mieć żadnych przeszkód, żeby się wspinać. Nie trzeba być też jakoś specjalnie wysportowanym, żeby zacząć (większość pracy wykonują nogi) i choć ścianka może dać wycisk (szczególnie po pierwszym razie) nie jest się jakoś bardzo zmęczonym po wspinaczce.
Serio, spróbujcie chociaż.

madoc
Użytkownik

“po prostu wynajęłam salę w liceum i wraz z grupką znajomych naparzaliśmy się kijami przez sobotnie popołudnia” – odczuwam teraz dziwną mieszankę respektu, rozbawienia i lekkiego niepokoju.

Ja uwielbiam pływać, staram się zaliczyć basen przynajmniej raz w tygodniu. A jak jest pogoda, to rower.

I w ping ponga bym pograł, dawno nie grałem.

Bartosz Witoszka
Użytkownik

Też bym pograł!!! A i spoko miniaturkę masz nową 😉

reggieminator
Użytkownik

Polecam wszelkiej maści trening funkcjonalny — bawię się w to już kilka lat i zamieniło mnie z totalnej sieroty w całkiem sprawnego człowieka. Siłka jest przereklamowana i rzeczywiście trochę wieje nudą :]

LorDex
Użytkownik

“Siłka jest przereklamowana”
nie znam się, to się wypowiem? 😉

reggieminator
Użytkownik

Może powinienem zaznaczyć, że to tylko moja opinia ;]
Mnie siłownia nużyła, chociaż przyznam, że przynosiła efekty, a ćwiczenia funkcjonalne to po prostu sporo radochy.

Bartosz Witoszka
Użytkownik

Ja raczej mam taktykę Bartka, nie przepadam za bardzo za sportem. Mimo że przez prawie całe życie mieszkałem na wsi i tam ruch czy aktywności fizyczne są wpisane w w funkcjonowanie, tak teraz stałe się leniwym mieszczuchem (i to z Warszawy, najgorzej!) i nie chcę mi się ruszać. A standardowa wymówka – nie mam czasu – na razie działa doskonale. Tak, teraz wyszedłem na takie pana co nawet nie chce historyjki wymyślać i wprost mówi “zbieram na piwo” 🙁 Ale troszkę mnie Bartek zainspirował ostatnim postem na Polygamijnym FB i chyba sam zacznę chodzić. No i gdzie Dominik jest? Tęsknię… Czytaj więcej »

Sly
Użytkownik

Myślę, że najgorsze co jest to chodzić na siłkę, bo taka jest moda/wypadałoby/partner/ka wypycha/brzusio za duży. Bo to się prędzej czy później zemści. Najczęściej w postaci spadku motywacji i zrażenia się do ćwiczeń. Oczywiście są ludzie, którzy uwielbiają siłkę, ale dbanie o siebie może przybrać też inne formy. To mogą być wspomniane już tutaj – sztuki walki, basen, rower, seks, bieg, spacery, nawet przecież w pinglu trzeba trochę pobiegać 🙂 Lepiej wyjść od punktu – “co mi sprawia przyjemność”, a potem poszukać “jak przekuć to na kondycje fizyczną”. I tak jak Adam powiedział – dieta, dieta, dieta. Nie trzeba od… Czytaj więcej »

Lord Bart
Użytkownik

Kiedyś: snowboard, basen, piłka; dzisiaj: piłka okazjonalnie i rower. Co prawda jak się powie o dwóch kółkach to od razu jest wysyp albo negatywnych emocji konfliktu pieszy-kierowca-rowerzysta, albo że to jakaś moda i w ogóle. Zawsze próbują mnie w to zaplątać, a ja po Wawie jeździłem beemiksem jeszcze jako gówniarz w latach .90

Sprawia mi to po prostu frajdę. Natomiast cały ten ruch, kult zdrowia, młodości i urody… nigdy mnie nie brał i nie bierze mnie teraz. Każdy niech sobie żyje jak chce.

radamanthyspl
Użytkownik

Mam 38 lat. Niegdyś nienawidziłem biegania – dziś biegam. Crossfit wydawał mi się dyscypliną dla popaprańców z ADHD – uczęszczam 3 razy w tygodniu. Rower mnie nudził – jeżdżę, kiedy tylko mogę. Po 30 roku życia wszystkie przekonania dotyczące życia zaczynają stawać na głowie. Stopniowo, nie od razu. Już nie da się wpieprzać pizzy bez końca i wciąż być w formie. Sporty uprawiałem zawsze, ale okazyjnie, lub niekonsekwentnie. Dziś widzę, ze to brak konsekwencji był błędem. W pewnym momencie widok w lustrze zaczyna być przerażający. Dziś żałuję, że muszę nadganiać, że nie robiłem czegoś, czegokolwiek przez cały czas, ale była… Czytaj więcej »

soulsonist
Użytkownik

Silownia przede wszystkim,ach jakbym chcial chodzic tak czesto jak kiedys. do tego pilka nozna I wnoszenie 10kg dziecka + wozek na czwarte pietro :).

kjubus
Użytkownik

“Dba o siebie i ma nadzieję, że Wy robicie podobnie

Redakcja”

GDZIE JEST DOMINIK?

soulsonist
Użytkownik

Chyba choroba go zmiotla chwilowo, bylo o tym w innymwatku jesli sie nie myle?

MataDor
Użytkownik

Zimą gram 😉 a od maja do września (kiedy jest w miarę sucho i trudniej załapać jakąś ciężką kontuzję) przestawiam się na rower zjazdowy i w zasadzie każdy weekend śmigam na Żar (na air lina), do Bike Park Kasina, Mosorny Groń, Enduro Trails Bielsko Biała czy bardziej lokalnie na Kamieńsk do Bełchatowa lub nawet Kazura. Czyli wszędzie tam gdzie mają latem działający wyciąg i można z góry zjechać coś hordcorowego z totalnym funem.
Zimą tylko raz w tygodniu piłka nożna na hali, i klasycznie od 6 stopni wzwyż rowerem do pracy, poniżej autem 😉

Popularne wpisy

Popularne Gry