Zmien skórke
Logo Polygamii

Gracze pokochali wirtualną farmę, ciężarówki i inne symulatory. Ale właściwie za co?

Jeszcze nigdy na rynku nie było tylu symulatorów – od kilku lat ten gatunek gier rozrasta się gwałtownie o kolejne produkcje. I wbrew temu, co mogłoby się wydawać – cieszy cię sporym zainteresowaniem nie tylko wśród niedzielnych graczy.

Nie tak nowa moda

Wystarczy wybrać się do pierwszego supermarketu z grami, by znaleźć na półce interesującą serię gier. Identyczne pudełka, podobne okładki z wielką maszyną i słowo “symulator” w tytule. I olbrzymi wybór rzeczy, którymi można w tych grach sterować: symulator farmy, symulator pociągu, symulator autobusu, symulator śmieciarki, symulator dźwigu, symulator budowy mostów, a nawet prac leśnych, demolki, stoczni czy misji na Marsa. To tylko niektóre z tytułów dostępnych na sklepowych półkach. Wiele z tytułów opatrzonych jest dopiskami “2011”, “2012”, “2013”, bowiem co roku ukazują się nowe edycje tych gier. Oprócz mnogości tytułów uwagę zwracają tez ceną, trochę lub dużo niższą od przeciętnej kwoty za grę – najtańsze można dostać już za kilkanaście złotych. Do niedawna dominowały na komputerach PC, ale doczekały się też premier na konsole – zarówno stacjonarne jak i przenośne. Naturalnym wydaje się pytanie “Kto to kupuje?”

Nie jest to wbrew pozorom zjawisko nowe. W latach 90. określenie “symulator” kojarzone było głównie z symulatorami lotniczymi. Ale nie tylko. W Japoniii już od 1995 roku ukazywała się seria  Train Simulator (dziś pod tym tytułem wychodzi inna gra), mająca coroczne aktualizacje. Inna seria symulatorów pociągów Densha de Go! też ma w Japonii długie tradycje, pojawiła się na wielu platformach  – od pierwszego Playstation i Nintendo 64 aż po Playstation Portable, Wii i iOS.  Przez graczy z zachodu była traktowana jako drobne dziwactwo japońskich fanów, podobnie zresztą jak seria gier o pracy na farmie  – Harvest Moon. Ta druga nadal się ukazuje, a ostatnia jej część trafiła na pierwsze miejsce japońskich list sprzedaży z prawie 64 tysiącami kopii, które kupiono w pierwszym tygodniu.

Symulator symulatorowi nierówny

Od kilku lat rozmaite symulacje wydawane są też w Polsce. Głównymi wydawcami gier tego typu są dwie firmy: cdp.pl oraz Techland. Pierwsza ma w katalogu aż 35 różnych symulatorów, licząc dodatki i edycje specjalne. Druga nawet więcej – w serii Niesamowite Maszyny jest ich ponad 30, a we wrześniu pojawiła się druga tańsza seria – Klasyka Symulatorów, w której jest kilkanaście tytułów i pojawią się kolejne. A dodatkowo część gier sprzedawana jest poza seriami.

Warto tu wyjaśnić jedną nieścisłość, która może wpływać na postrzeganie tego typu gier.  Symulatory nie są serią w dosłownym sensie. Sugerować to może podobna szata graficzna opakowań, ale odpowiadają za nie różne studia. Wydawca cdp.pl ma w swojej ofercie gry firm Rondomedia, Astragon, Giants Software, IMGN i SCS Software, a Techland – Kochmedia, RailSimulator, N3V Games, ActaLogic, Aerosoft UIG oraz także Giants Software czy Astragon. Gry zwane po prostu “symulatorami” to w istocie produkty na różnym poziomie i o różnej popularności, więc błędem jest postrzeganie ich i ocenianie jako całości.

Walka o klienta

Z pewnością wybór wspólnej szaty graficznej wpływa na sprzedaż – podobne pudełka  budują świadomość marki u klienta, który nie musi być na bieżąco z elektroniczną rozrywką – choć jest to marka wyłącznie wydawnicza, a jak zaznaczyłem wcześniej, gry mogą się bardzo od siebie różnić.

Szczególnie istotna jest konstrukcja tytułu. Słowo “symulator” określa gatunek, a dodany do niego rzeczownik pozwala łatwo odpowiedzieć na podstawowe pytanie, jakie zadaje sobie klient przy  półce w sklepie: “O czym jest ta gra?”. Może mieć problem przy Call of Duty, ale nie przy “Symulatorze koparki”.    Dużą rolę w tym pełni też fakt, że praktycznie wszystkie symulatory na rynku mają polskie wersje językowe, o czym wyraźnie informuje okładka – Tomasz Tinc z cdp.pl podkreśla, że jest to dla nich “priorytet” z uwagi na “dobro i komfort konsumentów”.

Komunikacja z klientem przez okładkę jest bardzo ważna w docieraniu do osób mniej zorientowanych na rynku gier. Przed premierą strzelaniny Bioshock: Infinite jej producent, Ken Levine, wyjaśnił dlaczego zdecydowali się na okładce umieścić po prostu faceta ze strzelbą. Gracze mieli firmie za złe, że okładka nie sugeruje w żaden sposób złożonej fabuły, wątków filozoficznych czy nawet obecności drugiej, kobiecej postaci w grze. Jak wyjaśnił Levine – nie może:

Fani BioShocka znają już tę grę. Pieniądze, które wydajemy na PR, pogadanki z dziennikarzami, to wszystko jest dla fanów. Dla ludzi, którzy nie mają pojęcia o produkcie są właśnie okładki.

W przypadku symulatorów tytuł na okładce jest do tego stopnia ważny, że w zeszłym roku doszło do małego spięcia między polskimi dystrybutorami tych gier. Konflikt dotyczył jednej z najpopularniejszych produkcji – Symulator Farmy. Od 2009 roku Techland pod tym tytułem wydawał grę produkcji studia Giants – tytuł angielski: Farming Simulator (zwane też od oryginalnej niemieckiej nazwy LS’ami od Landwirtschafts Simulator), a równolegle do tego Agrar Simulator jako Agrar Simulator.

Pod koniec 2011 roku prawa do Farming/Landwirtschafts Simulatora przeszły jednak w ręce CD Projektu (cdp.pl), który wydawał następne części gry z angielskim tytułem. Tymczasem  Techland  nie przestał wydawać kolejnych “Symulatorów farmy” – firma zastrzegła prawa do tej nazwy, ale wypuszczała pod nią gry Agrar Simulator studia ActaLogic, argumentując to następująco:

Zawsze staraliśmy się, aby nasze gry mogły docierać do jak najszerszego grona odbiorców, lokalizując produkty i współpracując z różnymi podmiotami zewnętrznymi. Szczególnie, że w gry z gatunku symulatorów grają nie tylko gracze hardcorowi, ale również casualowi. Dlatego też nasza najnowsza gra z gatunku symulatorów rolnych nosi nazwę Symulatora Farmy. Uważamy, że ta polsko brzmiąco nazwa, od zawsze kojarzona z “farmą” oraz naszym wydawnictwem Techland, jest najbardziej odpowiednia.

W branży szeptano, że to nieuczciwa konkurencja i wprowadzanie klientów w błąd, bo ci, którzy są przyzwyczajeni do “Symulatora Farmy” od Giants otrzymają grę od ActaLogic. Nic dziwnego, że cdp.pl stanowczo odpowiedziało:

Zwróciliśmy uwagę, że na polskim rynku pojawi się wkrótce symulator podobny do naszej gry. Chcemy z całą stanowczością podkreślić, że “Symulator Farmy 2013”, wydawany przez firmę Techland, nie jest kontynuacją gry “Symulator Farmy 2011”. Najnowszą odsłoną serii, która cieszy graczy od 2008 roku, jest “Farming Simulator 2013”. Ubolewamy nad tym, że wielu klientów, ze względu na łudząco podobną okładkę oraz nazwę gry, może pomylić dwa wspomniane wyżej tytuły. Tym niemniej nie boimy się konkurować pod względem poziomu jakości naszego produktu. Ponadto jesteśmy pewni, że Wy jako klienci docenicie jakość naszej dobrze ugruntowanej serii także w przyszłości.

Opublikowano także infografikę, która wyjaśnia te różnice:

Symulator Farmy vs. Farming Simulator (fot. informacja prasowa)
Symulator Farmy vs. Farming Simulator (fot. informacja prasowa)

W efekcie w 2012 roku ukazały się Agrar Simulator jako Symulator Farmy 2013 od Techlandu i Farming Simulator 2013 od cdp.pl. Sprawa może wydawać się błaha, ale wbrew pozorom różnice między tymi tytułami są znaczące, zwłaszcza dla fanów, o czym można było przeczytać zaglądając w komentarze pod wiadomościami o “Farmageddonie”:

mrriposta: (…) Jestem przekonany że znajdzie się cała masa osób które przychodząc do sklepu poproszą o symulator farmy (z myślą o LSie). I dostaną Agrara. Jest grupa hardcore’owa która będzie wiedziała co oznacza dopisek “gra z serii Agrara” – ale jest też masa młodych graczy, czy nawet ich rodziców, dla których ten dopisek nie znaczy nic, a liczy się właściwy tytuł gry, którym w tym wypadku jest Symulator Farmy 2013. (…)

 Tysiące wirtualnych rolników

Można się tej walce przyglądać z uśmiechem, jednak stawka jest całkiem poważna, bo symulatory sprzedają się jak świeże bułeczki – w lutym tego roku do mediów trafiła informacja, że w 2012 roku wydawnictwu Techland udało się sprzedać 135 tysięcy symulatorów – i te dane obejmują wyłącznie pudełka, które trafiły do graczy, a nie do sklepów i hurtowni. Za dużą część tego wyniku odpowiadają hity sprzedażowe, jak właśnie Symulator Farmy, co potwierdza Anna Łada-Grodzicka z Techlandu:

Rynek na tego typu produkty jest bardzo chłonny. Każdy nasz symulator znajduje odpowiednią grupę fanów, którzy pasjonują się tego typu grami. Mamy oczywiście kilka perełek. Pośród naszych sprzedażowych hitów znajdują się gry z serii Symulator Farmy oraz np. Symulator Pociągu. Tuż za nimi plasują się wszystkie symulatory, które dotyczą różnego rodzaju maszyn budowlanych. Wszystkie sprzedają się na podobnie wysokim poziomie.

Symulator farmy to zdecydowany hit:

(…) sprzedaż najbardziej popularnego tytułu z tej serii to ponad 100 tys. sztuk w Polsce.

Choć przedstawicielka Techlandu unika sprecyzowania, która z części serii jest tą najpopularniejszą.

Cdp.pl z kolei pochwaliło się w zeszłym roku 80 tysiącami sztuk symulatorów – za połowę z tego odpowiadają flagowe tytuły: Euro Truck Simulator 2 i właśnie Farming Simulator 2013, a reszta to pozostałe gry tego typu z portfolio. Jak komentuje Tomasz Tinc:

Generalnie cała kategoria cieszy się naprawdę bardzo dużym zainteresowaniem, co przekłada się też na spore ilości sprzedanych egzemplarzy. Liczby wahają się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy kopii, zaś prym wiodą zdecydowanie pozycje z serii Farming Simulator oraz Euro Truck Simulator.

Firma po raz pierwszy zdecydowała się wypuścić swój flagowy symulator także na konsole:

(…) Warto też nadmienić, iż ten rok przyniósł ze sobą premierę konsolowej edycji Farming Simulator, która spotkała się ze zdecydowanie ciepłym przyjęciem ze strony rynku. Fakt ten dowodzi, iż grono odbiorców symulatorów nie ogranicza się tylko i wyłącznie do posiadaczy komputerów osobistych.

Farming Simulator 2013, wraz z wydaną we wrześniu tego roku konsolową edycją produktu, znalazł w Polsce już ponad 50 tysięcy nabywców.

Są to imponujące wyniki, choć ciężko je porównywać z innymi grami. Wydawcy niechętnie chwalą się liczbami dotyczącymi sprzedaży gier. Nieoficjalnie wiemy, że niewiele gier przekracza 100 tysięcy egzemplarzy. Przy okazji Grand Theft Auto V, największej premiery tego roku,  firma Cenega, chwaliła się 30 tysiącami zamówień przedpremierowych. Niesamowicie popularna FIFA 13 sprzedała się w liczbie 325 tysięcy sztuk na wszystkie konsole. W 2011 roku w pierwszych dwóch tygodniach po premierze (a to najważniejszy czas dla gier) sprzedały się 34 tysiące Modern Warfare 3 oraz ok. 66 tysięcy – Battlefielda 3. To wszystko tytuły na PC i konsole, uwielbiane przez graczy. Mają ogromne budżety, stoją za nimi wielkie firmy, które wykładają olbrzymie pieniądze na promocję. W przypadku symulatorów mowa o tytułach, które przeważnie wydawane są tylko na jedną platformę – komputery osobiste. I ważne jest to, że są też stosunkowo niedrogie – przeważnie poniżej 50zł, a tylko cena nielicznych oscyluje wokół 100zł. Tu staje się jasne, dlaczego tak istotna jest spójna szata graficzna i nadawanie spójnych tytułów – ten jeden popularny pociąga za sobą sprzedaż innych. Klient kupi następną grę z serii, którą, jak mu się wydaje, już dobrze zna.

Gracze patrzą wilkiem

Kwestia wysokiej sprzedaży symulatorów jest o tyle ciekawa, że tytuły z tego gatunku spotykały się do niedawna z raczej kiepskim odbiorem przez graczy. Ci najczęściej wyrażali swoją niechęć, zdziwienie, a czasem i agresję. Poniższy komentarz znaleziony w sieci należy do najdelikatniejszych:

Nolifer  2012-12-13 – 22:59: Nie zagrałbym w tą grę , naprawdę jeszcze mi nic do głowy nie strzeliło, żeby tracić czas na takie gry 🙂

Także w mediach poświęconych grom trudno było znaleźć pozytywne recenzje. Trzeba jednak podkreślić, że symulatory rzadko były recenzowane, a jeśli już dostawały niskie oceny – albo traktowane były jako zabawna ciekawostka. Nie jest to do końca nieuzasadnione, bowiem przez długi czas gry symulacyjne stały na niższym poziomie technicznym niż obowiązujący standard.  W relacji na żywo z gry “City Bus Simulator 2010” Sławomir Serafin natknął się na błędy, jakich nie powinna mieć żadna produkcja trafiająca na rynek:

Budowanie wrażenia, że symulatory to wielka seria sprzyja kreowaniu marki i pozwala łatwiej wyeksponować produkt w sklepie. Jednak gracze psują wizerunek tych gier, komentując cały gatunek poprzez pryzmat jednej kiepskiej produkcji. Poniżej filmik (jeden z wielu), który obnaża ograniczenia techniczne, pokazuje tematykę i jakość gry:

 Rolnicy i chłopcy

Nie da się ukryć, że na pewno część sukcesu sprzedażowego symulatorów wynika z ich ceny i umiejscowienia w sklepach – kupują je niezorientowani gracze, dzieci, rodzice czy dziadkowie. Zarówno Tomasz Tinc jak i Anna Łada-Grodzicka potwierdzają, że sprzedaż rośnie w okolicy świąt Bożego Narodzenia – Tinc wskazuje również początek roku szkolnego.

Wśród symulatorów, jak w każdym gatunku, pojawili się zdecydowani liderzy. Są nimi wspomniane już serie: Farming Simulator, Symulator Farmy czy Euro Truck Simulator. A dookoła tych najlepszych wykształciły się społeczności fanów, które powiększają się w z każdą nową edycją. Ci gracze grają w symulatory z wyboru, nie z przypadku. Kupują kolejne odsłony serii, często w wersji cyfrowej, nie w supermarkecie. Jak mówi Tinc:

Myślę, że stosunek ilości egzemplarzy sprzedanych poprzez tradycyjne kanały oraz za pośrednictwem dystrybucji cyfrowej, jest w przypadku symulatorów na bardzo podobnym poziomie, jak w przypadku innych pozycji. Obserwujemy dynamiczny wzrost i pogłębiające się zainteresowanie “cyfrą”, aczkolwiek liczba sprzedanych pudełek utrzymuje się z roku na rok na podobnym, wysokim poziomie.

Ci gracze są zainteresowani tematyką, jaką poruszają symulatory i mają wobec kolejnych części coraz większe wymagania. Przedstawicielka Techlandu dodaje:

Z naszych obserwacji wynika, że największa grupa odbiorców to ludzie w wieku 7-18 lat. Są to osoby zainteresowane konkretną tematyką, którą prezentuje dany symulator, a także osoby, które  związane są z daną branżą. Np. Symulator Farmy czy Symulator Pociągu leży w kręgu zainteresowań branży rolniczej czy kolejarskiej.

Zarówno Techland jak i cdp.pl reklamują swoje produkty nie tylko w mediach dla graczy, ale także w specjalistycznych – np. spot telewizyjny Symulatora Farmy znajdziemy przed prognozą pogody dla rolników.

Nadal jednak pozostaje pytanie, kto dokładnie gra w te gry? I dlaczego? Z jednej strony to młodzi chłopcy, którzy symulatory dostają od rodziców albo kupują sami skuszeni okładką. A z drugiej – zapaleni starsi fani. Ich spytałem o powody tej fascynacji na oficjalnym forum Farming Simulator. Już w temacie “PRESENTATION” można zorientować się, kim są gracze: 62-letni były budowlaniec z Teksasu, 28-letni bezrobotny z Danii, 25-letni elektryk z Kanady, wcześniej fan gier na Facebooka, 57-letni informatyk z Montany wychowany na farmie, 24-letni programista z Rzymu, 31-letni były kierowca ciężarówki z Kentucky, 42-letni ekonomista, który poznał żonę grając w Everquest i przeniósł się z USA do Australii, 60-letni Holender, który 20 lat pracował na farmie, były wojskowy z Południowej Kalifornii – zawsze kochał rolnictwo, ale brakowało mu pieniędzy na swoją farmę. Wyliczać można długo. W symulatory grają główne mężczyźni, ale w bardzo różnym wieku. Zarówno zapaleni gracze fani Minecrafta i Starcrafta 2, jak i osoby, które nie grają w nic innego poza Farming Simulatorem. Osoby związane z rolnictwem na co dzień, ale też wykonujące zupełnie inne zawody. Na tym samym forum zapytałem wprost – dlaczego właściwie lubią tę grę – odpisali mi nie tylko Polacy, ale ludzie z całego świata:

WladekV8: (…) Ja tą grę lubię dlatego ze pochodzę ze Wsi lecz przeprowadziłem się do miasta, sam nie miałem farmy ale miał mój wujek gdzie często u niego jeździłem ciągnikami. Lubiłem jeździć traktorami i nadal lubię lecz od kiedy się wyprowadziłem to nie mam dostępu do jeżdżenia traktorem wiec Farming Simulator mi to zapewnia w Świecie wirtualnym 😀 ale fakt to nie jest to samo jak w prawdziwym życiu 🙂 ale lubimy za to jaka ta gra jest czyli zajefajną, możemy mieć własna wirtualną farmę dodawać nasze Polskie modyfikacje takie jak Ursus lub Bizon itd… Gdzie możemy poczuć się jak w życiu realistycznym i mieć własna farmę z obowiązkami które panują w realnym życiu. Musimy zaorać, zasiać lub skosić zboże a także mamy dużo więcej prac związanych z naszą farma gdyż możemy zaprosić naszego znajomego który może nam pomóc w trybie multiplayer który jest tym urokiem tej gry.
Tomy: Zdecydowanie bardzo łatwy modding, praktycznie każda osoba może się za to wziąć i wprowadzić coś od siebie co daje wielką frajdę szczególnie jak może się tym podzielić i inni bawią się ich modyfikacjami. Są przykłady innych produkcji które próbowały podjąć ten temat no ale nie odnosiły sukcesu właśnie z powodu braku moddingu. Druga sprawa to urbanizacja naszego kraju bardzo często jest tak, że ludzie mają jakąś styczność z wsią – wakacje u rodziny na wsi. Stąd część osób mogła się zafascynować jakby nie patrzeć dużymi maszynami które coraz częściej możemy zobaczyć na naszych polach.
wizard4278: Dla mnie to doskonały sposób na zrelaksowanie się. Ustalasz swoje własne cele, więc sukces jest zależny od Ciebie, nie od twórców. To dobra ucieczka od strzelanin i gier RPG.
NickelPlate: (…) Interesuję się farmerstwem i maszynami ciężkimi. A poza tym nie ma drugiej takiej jak FS. Większość gier dzisiaj to te same stare gatunki (strzelaniny, strategie, RPG, MMO, gry wojenne) z powtarzającymi się historiami i tylko poprawianymi grafiką i dźwiękiem. Nic nowego. Symulacja farmera przełamała tę rutynę dla mnie i czerpię satysfakcję z budowania interesu od starego zardzewiałego sprzętu rolniczego do wielkiej zarabiającej miliony farmy z flotą nowoczesnych maszyn. Gra nie ma historii, nie ma zakończenia, nie ma celów, nie ma zadań, robisz to co chcesz i to mi się podoba.
sfy: doceniam wolność w te grze. Robię co chcę, kiedy chcę, jak chce. Fajnie byłoby zrobić karierę w rolnictwie, ale alergie i podatność na oślepiające migreny mi to uniemożliwiły już w wieku 14 lat. (…)

mrnascar: Dorastałem na małej farmie w Ontario i jako nastolatek w latach ’60 nie mogłem doczekać się, aż się stamtąd wyniosę. Teraz patrzę na to z sentymentem (przez różowe okulary). Odwiedziłem w zesłym tygodniu nowoczesną mleczarnię w Kanadzie i była tak inna od tego, co pamiętałem z gospodarstwa taty w latach 50./60. Nie mogłem w to uwierzyć. (…) Z Farming Simulatorem mogę odtworzyć wiele aspektów obydwu tych doświadczeń (…)
CaptJR: Wszystko powyższe. Jedyne czego tam nie widzę, to “prosta”. Tak, jest bardzo relaksująca (…) Cieszę się, że nie muszę zbyt wiele myśleć. Mam tego dosć przy innych zajęciach.

Podobne pytanie zadałem na forum r/games na reddicie – tam pojawili się też fani Euro Truck Simulator 2 oraz Train Simulator:

Brethon: (…) Krótko: Te symulatory pozwalają przeżyć marzenia z dzieciństwa bez zmuszania Cię do wykonywania specyficznych zadań i osiągania celów (…)
SwineHerald: Tym co doceniłem podczas mojego krótkiego epizodu z Train Simulator była możliwość przeskoczenia interfejsu i po prostu zabawy z pokrętłami I dźwigniami, aż coś zadziałało (…)
OneManFreakShow: Euro Truck Simulator 2 jest moją ulubioną współczesną grą. Jest perfekcyjna, wciągająca i świetnie wygląda I mam masę zabawy z krążeniem po drogach ciężarówką. Zwłaszcza z podłączoną kierownicą. Nigdy nie miałem prawa jazdy, bałem się autostrad (i wielkich ciężarówek tamże), a ta gra uczyniła wiele dla oswojenia mnie z tym – jak głupio by to nie brzmiało. (…)
Skyler0: Spędziłem (wg Steama) ok. 43 godzin z Farming Simulator 2013. Lubię uczucie progresji w tej grze, zarabianie pieniędzy na większy i lepszy sprzęt. A co ważniejsze kooperację. Gram w przyjaciółmi na serwerze i to sprawia, że jesteśmy bardziej efektywni, ale i miło spędzamy czas. Moment, gdy masz pieniądze na nowy sprzęt z listy zakupów jest bardzo satysfakcjonujący – lubię planować, co kupię następne.
Simain: Grałem w FS. To świetna gra do zabawy z przyjaciółmi . Ale samotnie? Okropnie nudna.
DeeBeer: Lubię ETS za podróże na długie dystanse. Relaksuje mnie słuchanie muzyki i jazda długą drogą.(…)
Sticker704: Mój brat gra w obie i kocha je. Nie wiem dlaczego, ale je kocha. Próbowałem grać w ETS2 i nie widziałem tego uroku. Jest ładna, relaksująca i ma dobre temp rozgrywki. Dostrzegłem w tym po prostu grę, a nie coś, z czego nabijają się na YouTube – to chyba dobrze.
Mjk0104: Kupiłem ETS dla 11-letniego brata, który kocha ciężarówki i połknął bakcyla, zwłaszcza, że mieliśmy starą kierownicę i pedały. Spróbowałem tego kiedyś i dobrze się bawiłem, nawet moja niegrająca siostra grała w to ze swoim chłopakiem.

Pavel Sebor z SCS Software (Euro Truck Simulator 2, Scania Truck Driving Simulator) w rozmowie z serwisem Gamasutra podkreśla taki sam podział dwie grupy, który wyłania się z tego tekstu – dzieci w wieku 8-12 lat, które nie grały jeszcze w inne gry, np. strzelaniny – oraz mężczyźni w wieku 35+, często związani profesjonalnie z dziedziną, której ten temat dotyczy. Marc Schwegler z Giants Software też mówi o małych chłopcach, którzy kochają traktory oraz farmerach.

Również na YouTube można znaleźć kanały, których twórcy zajmują się głównie kręceniem filmików z symulatorów. YouTuberzy z CytrusANDŚwiatek (prawie 40 tysięcy subskrybentów) najbardziej cenią możliwość grania w Farming Simulator z przyjaciółmi w trybie wieloosobowym, a filmy nagrywają niejako przy okazji. RolnicyMechanicy (3000 subskrybentów), czyli Kaskader i Pastura grali już w “Symulator Farmy 2008”, a potem w kolejne: “Symulator Farmy 2009”, “Symulator Farmy 2011” oraz “Farming Simulator 2013”.

Gra zafascynowała nas tym, iż możemy odzwierciedlić gospodarstwa, które prowadzą nasi ojcowie w świecie rzeczywistym oraz możemy “pobawić” się sprzętami nowszej generacji: np. ciągnikami o mocy 200KM.

Jak widać z lektury pojawia się tu czasem funkcjonujący w grach podział na takie, które się przechodzi, “wygrywa” i z którymi się mierzy oraz na takie, które mają dostarczyć narzędzi do rozrywki, pozwolić samemu graczowi decydować, czym i jak długo będzie się bawił – i do tej kategorii należą Symulatory, zaraz obok wszelkich gier-piaskownic, jak Grand Theft Auto V. Jedne i drugie można przejść. Ale nie trzeba.

Pomocni, ale wymagający

Fani są bardzo aktywni i coraz lepiej ich widać – w mediach echem odbił się sukces miłośników ciężarówek, którzy przepchnęli Euro Truck Simulator przez głosowanie, by trafił do największego sklepu z grami PC, czyli na Steam – a potem wywindowali go na pierwsze miejsce sprzedaży w pierwszym tygodniu obecności tamże. Zresztą nadal w pierwszej setce najpopularniejszych gier na Steamie nietrudno znaleźć symulatory: Farming Simulator 2013 na miejscu 55., Euro Truck Simulator 2 na 58. oraz Train Simulator 2014 na 69.

Najpopularniejsze z tych gier mają też sporą społeczność moderów. Dodają oni do gry elementy, których ich zdaniem brakuje – modele maszyn, nowe opcje. Grupa Polaków pracuje np. nad trybem wieloosobowym do Euro Truck Simulator 2. Kaskader i Pastura doceniają ich pracę:

Polscy i zagraniczni mod-makerzy mocno zwiększają realizm gier. Mody dodają im charakteru: każda część, rureczka, silnik jest wręcz taka sama jak w rzeczywistości. W naszej serii staramy się grać przeważnie na polskich maszynach, by urozmaicić rozgrywkę oraz umilić widzowi oglądanie.

Fani mają też wymagania. To dla takich entuzjastów w Farming Simulatorze 2013 pojawiło się około setki maszyn opartych na faktycznych modelach jeżdżących po polach, w tym tak znanych producentów jak Lamborghini, Deutz-Fahr czy Amazone. To dla nich w Euro Truck Simulator fikcyjne marki Valiant i Ivedo zostały zamienione w Volvo i Iveco, gdy tylko producent uzyskał odpowiednie licencje. Jak mówi Tinc – polscy gracze bardzo docenili dodatek Going East! Ekspansja Polska, gdzie pojawiła się siatka dróg i największe miasta naszego kraju (wraz z charakterystycznymi budowlami) oraz Słowacji i Węgier:

Dla ETS2 twórcy przygotowali nawet testową wersję obsługi gogli wirtualnej rzeczywistości, Oculus Rift, a standardem jest możliwość podłączenia kierownicy, by poprawić doznania z rozgrywki:

To dla fanów do Train Simulator 2014 ukazało się 138 dodatków z rozmaitymi modelami pociągów – gdyby ktoś chciał kupić je wszystkie wydałby ok. 2168 euro. Producent zrobił jednak fanom mały prezent i każdy, kto ma poprzednią edycję gry dostaje za darmo aktualizację do najnowszej. Twórcy symulatorów dobrze wiedzą, jak ważna jest ich społeczność – bez niej nie mieliby takiej popularności.  Pavel Sebor wspomina:

Zaczęliśmy robić te gry 10 lat temu mając mikroskopijny budżet i zespół 3-4 osób. Przez lata stworzyliśmy małą, ale bardzo oddaną społeczność. Ludzi, którzy wracają do tych gier i wspierają nas od lat.

Choć zawsze są tacy fani, którzy wymagają więcej – tu cytat spod recenzji dodatku Going East! Ekspansja Polska:

muchomorek88  2013-09-22 – 18:49: Po zagraniu jestem bardzo rozcarowany. Tworcy podobno odtworzyli dokladnie siatke drog, co podobno mialo byc widac na kazdym kilometrze drogi, niestety jadąc odcinkiem z gdanska do warszawy nie ma najbardziej chyba charakterystycznego punktu jak rondo w glinojecku, nie wspomne juz o skrzyzowaniach swietlnych za płońskiem. Widac tworcy nie mieli chyba okazji podrozy tym odcinkiem. Poza tym narazie na nic innego nie przyszlo mi narzekac…

A Kaskader i Pastura dodają:

Brakuje wiele, lecz z wersji na wersję jest dużo udoskonaleń gry. Nam z Pasturą brakuje np. realnego wysypywania z kombajnów – aby na przyczepie zboże usypywało się tam, gdzie się sypie z kombajnu. Brakuje nam też np. zagrzebywania się maszyn w błocie.

Fani symulatorów nie różnią się wcale od fanów innych gier – po prostu preferują inny typ rozgrywki.

Nie taki kombajn straszny

Także zapaleni czy też hardcore’owi gracze oraz recenzenci z coraz większą wyrozumiałością patrzą na symulatory. Choć nie zawsze są zainteresowani tematyką i czasem nadal zdziwieni są ich popularnością, to zaczynają oceniać je ze względu na faktyczną zawartość, a nie przez pryzmat gatunku, do jakiego należą. W serwisie Gry-online ukazały się recenzje zarówno Symulatora Farmy 2013 (ocena: 3/10) jak i Farming Simulatora 2013 (6/10) – autor, Amadeusz Cyganek, pisał o tej ostatniej grze:

Gdyby nie kontakt z tworzonymi od dobrych kilku lat symulatorami farmy, wielu graczy pewnie do tej pory nie wiedziałoby, co to takiego kultywator, lemiesz czy beczka asenizacyjna. Niewątpliwe walory edukacyjne “komputerowego farmera” to jednak tylko dodatek do rozgrywki, która – mimo wielu denerwujących niedoróbek – przyciągnęła do siebie setki tysięcy wirtualnych rolników.

I surowo wypominał twórcom, że niewiele poprawili od ostatniej części:

Płodzone w hurtowych ilościach symulatory wszystkiego, co się rusza, przyzwyczaiły nas już do swojej toporności i technicznych ograniczeń, niestanowiących jednak problemu dla wąskiej grupy fanatyków. Z serią tworzoną od kilku lat przez studio Giants Software było jednak nieco inaczej – ogromny sukces wirtualnej farmy przełożył się na tysiące modów i ulepszeń tworzonych przez miłośników pracy na roli. Pociągnęło to za sobą również zwiększone oczekiwania wobec kolejnej edycji, ale – nie ukrywajmy – plan wykonano tylko częściowo.

Często gracze interesują się symulatorami, by przekonać się, skąd właściwie bierze się ich popularność. Popularny na YouTube autor filmów z gier Remigiusz Maciaszek tak opisywał swoje pierwsze spotkania z Farming Simulator 2013:

( ) Przedstawiam Wam kolejną grę, o której nigdy bym nie pomyślał, że znajdzie się w kręgu moich zainteresowań – Farming Simulator 2013, która ku mojemu zaskoczeniu potrafi nieźle zająć czas.

Oraz z Euro Truck Simulator:

Nie jestem wielkim fanem podróżowania. Już się sporo w swoim życiu najeździłem i podróże, zwłaszcza za kółkiem, wywołują u mnie senność. Ku mojemu zaskoczeniu jednak jazda wirtualnym tirem jest cholernie atrakcyjna i potrafi mocno wciągnąć. Wygląda na to, że powoli wypływam na niezbadany ocean symulatorów i bawię się coraz lepiej.

Redaktor magazynu CD-Action Kamil “Berlin” Krupiński choć ocenił Farming Simulator 2013 bardzo surowo (1/10), to też zauważa jego plusy:

Jako gracza [odrzuca mnie przyp. PK] miernota wykonania. To zła, źle zrobiona, niedopracowana gra. ( ) W skrócie: odrzuca mnie cynizm twórców – od 2008 zdążyli już nauczyć się tyle i zarobić wystarczająco, by nie produkować czegoś, co w określonych standardach da się nazwać “badziewiem”, a jednak to robią. ( )  Ja widzę w Farming Simulatorze popsutą maszynę — coś co nie działa, jak powinno. Ale jeżeli komuś te wszystkie niedoróbki nie przeszkadzają, to dopatrzy się w tej grze otwartego świata, niewymagającej rozgrywki, relaksującego braku spinki i zerowej konieczności posiadania skilla. Niektórym łatwiej jest zrozumieć tempomaty i pola niż krainy fantasy, inni będą autentycznie zafascynowani elementami symulacyjnymi, a jeszcze ktoś zupełnie z innej bajki postanowi kręcić dubstepowe klipy o tej gierce. Dla każdego coś miłego – brawa dla Giants za znalezienie swojej niszy. Szkoda tylko, że chociaż mógłbym się w nią wpisać (Transport Tycoon i tym podobne zeżarły mi milion godzin życia), to jakość ich oferty mnie odrzuca.

Krótko mówiąc – gracze odkryli, że w symulatory da się grać – może nie we wszystkie, ale są tu pozycje warte uwagi.

Symulator symulatorowi nierówny

Mam wrażenie, że symulatory dojrzały i czas przestać patrzeć na nie jak na dziwactwo i wynaturzenie branży gier. Zawsze były grami niszowymi – w symulatory lotu czy łodzi podwodnej też zagrywała się grupka maniaków, którzy zdołali opanować tajniki sterowania i żargon techniczny. Nie inaczej jest z symulacją kolei, sprzętu rolniczego czy ciężarówek – też przyciągają miłośników konkretnej tematyki. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że niewiele różnią się od turowych strategii, azjatyckich visual novel czy gier roguelike – pasjonują pewną grupę graczy, która zdecydowała się poświęcić im czas i zrozumiała jak czerpać z nich rozrywkę. Są poza głównym nurtem, nie walczą o miejsca w corocznych podsumowaniach popularności – są odrębnym ekosystemem, gdzie decyduje się wkroczyć coraz więcej osób – często zmęczonych tempem i wtórnością innych gier. Jak każdy inny gatunek mają swoich lepszych i gorszych przedstawicieli – to akurat cena popularności. Wśród strzelanin jest równie dużo gier-potworków, które sprzedawane są w supermarketach lub kioskach za niewielkie pieniądze i usiłują naśladować najpopularniejsze w tym gatunku tytuły. Tak samo wśród symulatorów są naprawdę dobre gry, takie jak Euro Truck Simulator 2, ale obok nich są kiepskie klony, które usiłują podpiąć się po ich sukces.

Dobrze podsumowuje to redakcyjny kolega, Tomasz Kutera, który niedawno odkrył uroki jazdy ciężarówką:

Wbrew obiegowej opinii, nie wszystkie symulatory to synonim niskobudżetowości i słabego wykonania. Owszem, prywatnie również uważam ultrapopularny Symulator Farmy za grę po prostu kiepską zrobioną, pełną błędów i niegrywalną – choć tematyka jest bardzo interesująca! Ale już w Euro Truck Simulator 2 wsiąkłem na kilkanaście godzin, a i wydawany co roku Train Simulator potrafi zachwycić przywiązaniem do szczegółów. Na pewno nie należy tych gier wrzucać do jednego wora. Są symulatory kiepskie, ale są też i perełki dla maniaków.

Poza tym, że symulatory pasjonują część zapalonych graczy, robią coś bardzo cennego, co nie zawsze udaje się innym gatunkom – przyciągają do gier osoby, które wcześnie nie grały. Dają im możliwość uczestniczenia w rozgrywce, która daleka jest od stereotypów, jakie krążą o grach wideo – spokojnej, bezkrwawej, pozbawionej elementu rywalizacji. Stają się coraz bardziej dopracowane i edukują na temat dziedzin, których dotyczą. Więc może nie warto skreślać ich bez zastanowienia. A nuż spodoba Wam się jazda ciężarówką.

Paweł Kamiński

“Raport” to cykl tekstów, w którym w obszerny sposób zajmujemy się najrozmaitszymi tematami związanymi z grami. Co dwa tygodnie, zawsze w piątek.

Więcej na temat:

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o