Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeGra o Tron – Sezon 8: recenzja. Tyrion płakał

Nad losem serii.

Facebook Twitter Google Wykop

Myślałam o tym już od dawna. Nawet nie od szóstego sezonu, gdy David Benioff i D. B. Weiss odeszli od książek Martina. Nierówny scenariusz uwidaczniał się na przestrzeni całego serialu. Dla mnie to był zawsze fenomen, gdy świetnie napisanym, poruszającym do głębi scenom towarzyszyły sceny pozbawione jakiegokolwiek wyczucia (nie tylko te na wyrost seksualne). Ale okej, mimo to „Gra o Tron” pozostawała naprawdę świetnym wytworem kultury, raz w niezwykle dramatyczny, inteligentny sposób angażując widza, kiedy indziej – lekko się potykając. Ale powiedzmy, że poziom pozostawał stosunkowo równy.

W siódmym zobaczyliśmy bardzo dobitnie co się dzieje, gdy twórcy zostają pozostawieni sami sobie, pozbawieni podpory materiału źródłowego. Problem polegał na tym, że bohaterowie zaczynali coraz mniej przypominać samych siebie, ale i też na tym, że to przestało być kino drogi. Przestała liczyć się podróż, docieranie. Pojawiło się kilka fajnych, zapadających w pamięć scen (jak na przykład Nocny Król i jego szybko pędząca włócznia), ale widać było gołym okiem, że to już nie to. Siłą napędową scenariusza przestali być bohaterowie, ich emocje i motywacje, a stały się nią odgórnie ustalone punkty fabularne do odhaczenia.

Wielka przemiana wewnętrzna

Nie inaczej jest w sezonie ósmym i ostatnim, choć tutaj problem urasta do jeszcze większych rozmiarów. Scenarzyści postanowili przedstawić coś, czego wcześniej nie próbowali, a w każdym razie nie na taką skalę – przemianę wewnętrzną bohaterów. Oczywiście, te zmiany nijak się mają do ich osobowości.

Arya niepostrzeżenie staje się seksualnym drapieżcą; raz zachowuje się jak psychopata, kiedy indziej jak człowiek, więc nie wiadomo, o co tu właściwie chodzi. Gendry z całkiem nieoczywistej, dość zdystansowanej postaci, zmienia się w zakochanego, naiwnego gimnazjalistę. Ogar przeistacza się w dobrego tatusia. Brienne i Jamie w pamiętnej scenie sprawiają, że przysłaniamy oczy dłonią z zażenowania. Tormund z fajniego „comic reliefu” nagle zachowuje się jak wciskany wszędzie wioskowy głupkek. Cersei dosłownie przez cały sezon stoi przed oknem i milczy, uśmiechając się połową ust. Nie mówiąc już o Daenerys, której działania z piątego odcinka wywołały istną burzę w internecie.

Danka Szalona

W kwestii Matki Smoków ,nie dziwi w tym wszystkim tylko jedno – że ludzie dopiero teraz, wydaje się, przejrzeli na oczy. Ostatnia latorośl rodu Targaryenów w ogóle od samego początku była jedną z najsłabiej napisanych i najgorzej zagranych ról. Przepraszam, Emilio Clarke, jesteś niezwykle sympatyczną, ciepłą osobą, ale od lat nie jestem w stanie polubić Twojej gry aktorskiej – w „Terminatorze Genisys” na przykład wcale nie było lepiej.

Wydawałoby się, że niemal każdy został usilnie wciśnięty w jakiś stereotyp postaci, a wszelkie niuanse psychologiczne, które potencjalnie komplikowałyby odbiór – usunięte.

Najbardziej widać to po Tyrionie, który zmienił się nie do poznania w kogoś niezwykle naiwnego, ograniczonego, pozbawionego samoświadomości, ale i charakterystycznego poczucia humoru. Żarty muszą być powtarzane i odgrzewane jak kotlet, bo scenarzystom brakło pomysłów, a jedyne, co byli w stanie z siebie wykrzesać, to śmieszki z nieistniejącego przyrodzenia Varysa. Ałć.

Sztuka teleportacji

Ostatnia latorośl rodu Targaryenów w ogóle od samego początku była jedną z najsłabiej napisanych i najgorzej zagranych ról.

Uproszczona psychika postaci to nie jedyny grzech finału „Gry o Tron”. Są nią także bardzo dziwne, niekonsekwentne rozwiązania fabularne. Oczywiście oba te problemy ściśle się ze sobą łączą, a ja sama nie wiem, czy w tej kwestii można powiedzieć coś nowego, bo ktokolwiek nie spędził ostatnich tygodni pod kamieniem, doskonale sobie zdaje sprawę, o co mi chodzi. O Dany, która „tak jakby zapomniała o Żelaznej Flocie”, o armii Dothraków nacierającej w ciemność, która potem – z jakiegoś powodu, okazuje, się – nadal jednak nie została wybita, a wręcz przeciwnie, istnieje w całkiem sporych liczbach! O bohaterach w opałach, w rozpaczliwej walce o śmierć i życie przykrywanych falami zombie, gdzie kamera ucina dramatycznie obraz, po czym, za jakiś czas, do nich wraca, i okazuje się, że żyją i znowu dzieje się dokładnie to samo… Całe analizy możnaby o tym pisać, o każdym odcinku, wymieniając, co poszło nie tak, pokazując, jak właściwie nie konstruować scenariusza serialu telewizyjnego, ale ja piszę teraz recenzję, a nie analizę, więc zagłębianie się w te kwestię pozostawię na inny moment.

Jeśli chodzi o fabułę to z pewnością trzeba powiedzieć jeszcze jedną rzecz – coś tu poszło nie tak również z kolejnością. I to chyba jeden z największych zarzutów, jakie padają w kierunku serialu; przeciwnik, którego nam od początku zapowiadano jako największe zagrożenie, okazuje się nie być ostatecznym przeciwnikiem, „głównym złym”. Jak dobrze wiemy, bitwa z armią nieumarłych  następuje w odcinku trzecim. I gdy następuje koniec, mamy takie: „Wait, what?”.

W sporym kontraście do poziomu scenariusza sytuują się przepiękne ujęcia, świetna muzyka, szczegółowość, techniczne zaawansowanie produkcji. Ludzie mówią, że nie było widać bitwy, ale mi się podobała jeśli chodzi o wizualia.

Fani cierpią, ale żal też twórców

Ciężko mi sobie wyobrazić, co przeżywają fani, którzy bardzo mocno zainwestowali się emocjonalnie w ten serial. Ze swojej perspektywy mogę tylko powiedzieć, że nie jestem rozczarowana, bo spodziewałam się taniego spektaklu. No, może jedyne, co mnie prawdziwie zaskoczyło, to skala tego, jak bardzo ten sezon jest zły. Bo on jest po prostu zły. Stał się parodią samego siebie. To naprawdę smutne o tyle, że opowieść George’a R. R. Martina to naprawdę rozbudowana, świetnie przemyślana rzecz, która zasługuje na godne zakończenie. A przecież, jak wszyscy wiemy, istnieje bardzo realna szansa, że „Wichry zimy” i „Sen o wiośnie” nigdy się nie ukażą. Poziom prokrastynacji pisarza przekroczył stan krytyczny. I szczerze mówiąc trudno mu się dziwić – ze skalą presji, jaką musi odczuwać w związku z oczekiwaniami całego świata. Zwłaszcza w kontekście tego, że teraz widzi na własne oczy co mogłoby się stać, gdyby nie dowiózł.

Mi już teraz autentycznie żal Benioffa i Weissa, bo to przecież nie jest tak, że stali sobie w ciemnościach przy kominku, zacierając z werwą rączki i z maniakalnym chichotem snując plany, jak by tutaj ten ostatni sezon możliwie jak najmocniej spierdzielić. Wystarczy rzut oka na ich zachowanie w wywiadach, żeby widzieć, że są wyczerpani i wyprani z życia czy jakiegokolwiek entuzjazmu. W pierwszym odruchu, gdy zobaczyłam, że powstaje petycja o ponowne nagranie ostatniego sezonu „Gry o Tron”, ogarnął mnie pusty śmiech. Bardzo rozbawiły mnie też reakcje aktorów, którzy ewidentnie od początku wiedzieli, że dostarczony im skrypt nie podbije serc fanów.

W drugim odruchu dotarło do mnie, że dla osób odpowiedzialnych za stworzenie serialu to może być równoznaczne z całkowitym złamaniem ich kariery. To niby tylko serial, ale reakcje widzów są bardzo żywe i intensywne. Lincz na D&D trwa i wydaje się, że nieprędko się skończy. Na pewno nie będzie to dla nich łatwe. Nie pomogło im też bynajmniej ujawnienie informacji o tym, że będą pracować nad najnowszymi „Gwiezdnymi Wojnami”. Chyba nie było lepszego momentu, żeby to ogłosić.

Niestety, „Gra o Tron” dołączyła do smutnego grona świetnych seriali, które wraz z czasem drastycznie obniżyły swój poziom, takich jak „Wikingowie”, „The Walking Dead” czy „Lost”. Bardzo szkoda.

25
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
12 Komentarze
13 Odpowiedzi
18 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
3mortis
Użytkownik

Odnosze wrazenie ze im dalej od ksiazek tym gorzej… z drugiej strony autor nie ma teraz wysokiej poprzeczki i nikt mu nie powie “ee, zakonczenie w serialu bylo lepsze”

pear
Użytkownik

Już siódmy sezon był moim zdaniem słaby, a ósmy to jego “godna” kontynuacja, gdzie serial sięgnął niemal dna. Straszna szkoda. Pozostaje mieć nadzieję, że Martin może w końcu skończy pisać książki…

Zastanawia mnie tylko, jak po takim zarżnięciu tej, jakby nie patrzeć, świetnej serii, HBO ma jeszcze czelność wspominać coś o prequelu.

3mortis
Użytkownik

“Zastanawia mnie tylko, jak po takim zarżnięciu tej, jakby nie patrzeć, świetnej serii, HBO ma jeszcze czelność wspominać coś o prequelu.” podejzewam, ze wlasnie z tego powodu ja zarzneli martin moze pocisnac historie bialych wedrowcow itp i wyciagnac koniec serii epicko podczas gdy w HBO przyszedl jakis garnitur “sluchajcie mamy w planach 20 sezonow o historii westeros i powstaniu bialych wedrowcow wiec mordy w kubel o czymkolwiek z przeszlosci a wedrowcow zakaczcie bez szalu bo kto to bedzie ogladal, a w ogole to pozamykajcie watki zeby nie darli japy o 9 sezon” bo dla martina liczy sie ksiazka i fabula,… Czytaj więcej »

dabro90
Użytkownik

Super teoria, tylko ze HBO dawalo kase na 10 sezonow po 12 odcinkow kazdy, a Dumb & Dumber woleli zakonczyc na 8 sezonie w 6 odcinkow (niby malo a i tak nawciskali tam pelno nic nie wnoszacych fillerow jednoczesnie pedzac do zamykania kazdego watku bez ogladania sie na logike i sens). Mi ich nie szkoda wcale, woleli ubic serie która ich wypromowała bo Disney zaproponowal Gwiezdne Wojny. Mam nadzieje ze im to teraz anuluja po tej porazce jaka byl 8 sezon GoT.

princefluff
Użytkownik
DontBeSoRambo
Użytkownik

Ja serio nie wiem o co chodzi wszystkim
Mi naprawdę się najnowszy sezon podoba i to dużo bardziej niż wcześniejsze odcinki.

Wydaje mi się że utrasą po prostu mięknie serce że to się w końcu musi skończyć i każde rozwiązanie byłoby torpedowane.

Zresztą ten serial naprawdę ciągnie się na tyle długo że już wszystko widzieliśmy i każdy bohater był conajmniej po 3 razy w takiej samej sytuacji

Tak czy siak super że smok zniszczył całe miasto i wreszcie jacyś cywile byli pokazani bo dotychczas serial nic nie mówił o roli normalnych ludzi tego świata

s.p.
Użytkownik

lol

Deniryer
Użytkownik

“…bo dotychczas serial nic nie mówił o roli normalnych ludzi tego świata.” Uwaga Spoilery! Po tym zdaniu mam wrażenie, że oglądaliśmy inne seriale. Rola “normalnych” ludzi w tym świecie to życie pod pantoflem osób wpływowych – niezależnie od tego czy mówimy o wpływach politycznych, majątkowych, czy stricte siłowych i to jest nakreślone od samego początku. Pierwszy sezon – Ślub Daenerys. Jorah opowiadający o zwyczajach Dothraki, gwałtach morderstwach, podbojach. Sama bohaterka ma okazje doświadczyć krwawego i brutalnego zwyczaju jakim jest wesele Dothraków – krwawe bójki i orgie. Potem masz scenę ataku na wioskę, gdzie normalne kobiety są kilkukrotnie wykorzystywane seksualnie a… Czytaj więcej »

Bjorn
Użytkownik

Raczej nie oglądam seriali – GoT jest wyjątkiem, zacząłem ok. emisji 4 sezonu, pochłaniałem odcinek za odcinkiem i dość szybko jak to ładnie ujęłaś ”zaangażowałem się emocjonalnie”.
Ze stopniowo budowanej z sezonu na sezon wielowątkowej historii zrobiono show na szybko, gdzie w kilka odcinków miały odbyć się najważniejsze bitwy i domknąć wątki.

Zacząłem pisać komentarz od litanii błędów, ale stwierdziłem, że poco, tysiące innych w tysiącach postów już to robiło, pozostaje zamknąć temat.

Co oddaje twórcom, tym sezonem sprowadzili mnie na ziemie, przypomnieli, ze to tylko tv show i nie ma co tęsknić za tą produkcją.

Lord Bart
Użytkownik

Dajcie lepiej reckę Rejdża i Plag Tejl, a nie jakieś wygłupy 😛

C.C. Stellar
Użytkownik

Najlepszym podsumowaniem ostatniego sezonu jest to, że po każdym odcinku został wyemitowany 10 minutowy segment, w którym scenarzyści tłumaczyli, dlaczego dana postać postąpiła tak, a nie inaczej. 😉
Po wyczerpaniu materiału źródłowego serial ciągnęli aktorzy i świat wykreowany przez Martina. Gdzieś tak pod koniec trzeciego odcinka wszystko niestety majestatycznie pierdyknęło i ciężko już było brać wymysły scenarzystów na poważnie.
Ja cierpliwie czekam na resztę książek.

indeed
Użytkownik

Czy na Poly mamy jakiś strajk redaktorów? Przez cały poniedziałek wrzuony tylko jeden (skądinąd bardzo fajny) artykuł, nawet tradycyjnego Rozchodniaczka brak.

Krzysztof Kempski
Redaktor

Żyjemy i nie strajkujemy, chwilowe trudności. Wszystko wkrótce wróci do normy asap jak uda się je pokonać i podzielimy się szczegółami. Ja np kończę przechodzić Rage 2

indeed
Użytkownik

W takim razie życzę powodzenia i trzymam kciuki 🙂

PentaStar
Użytkownik

Same książki po pierwszym tomie są już takie sobie, ale ten serial wykonał w 7 i 8 sezonie tak ostre pikowanie w dół, że na koniec w sumie nie ma co zbierać 🙂

Btw. sezon 8 przez nieudolność twórców był zaskakująco zabawnym widowskiem absurdów i za to należą się oklaski.

Simplex
Użytkownik

Zgadzam się z treścią tej recenzji. Czepnę się tylko językowo, jak zwykle.
Po pierwsze, mam wrażenie że w tekście jest momentami zdecydowanie za dużo przecinków, ale nie porwę się na wskazywanie gdzie konkretnie. Od tego jest korekta 🙂

Po drugie, kalki językowe z angielskiego weszły za mocno:

“seksualnym predatorem”
Predatorem z planety Yautja Prime?

Czy może jednak “drapieżnikiem”?

“silnie zainwestowali się emocjonalnie”

To ani nie jest poprawne po polsku, ani zrozumiałe jako kalka z angielskiego.
“mocno zaangażowali się emocjonalnie”.

lecho
Użytkownik

To oraz zignorowanie istnienia polskich tytułów książek, a przecież “Wichry Zimy” i “Sen o Wiośnie” są zapowiedziane od dawna.

TheMisterA
Użytkownik

Bardzo dużo głupot i absurdów. Ale ten sezon by się jeszcze jakoś obronił, gdyby nie ostatnie 15 minut serialu. To wyglądało jak jakiś fan fic, albo skecz w stylu Saturday Night? Brakowało śmiechu z offu. Poza tym było wrażenie, że to inny serial. Nagle ostatnie 15 minut jest teatrem telewizji, są momenty śmiechu, żarty i na koniec Bronn zostaje Starszym nad monetą – kontrast z ostatnią sceną Daenerys i Jona jest tak kolosalny, że nie da się tego pozbierać. Bronn to w ogóle gość, który wyszedł najlepiej nad tym wszystkim :P. Miałem wrażenie, że nakręcili kilka wersji zakończeń i wybrali… Czytaj więcej »

Trikson
Użytkownik

Gra o Tron jest jaka jest – D&D nigdy nie byli wybitnymi scenarzystami, a gdy zabrakło materiału źródłowego pogubili się zupełnie. Bywa.

Co mnie osobiście irytuje to fakt, że Martin przez 8 lat emisji serialu nie potrafi wydać nawet jednego z dwóch pozostałych tomów.

Patrząc na jego wiek i fakt, że co chwila ima się nowych, co raz to dziwniejszych projektów pobocznych, możemy niedługo pozostać z zakończeniem serialowym jako jedynym, które zobaczymy.

PS. Wpis ten był redagowany kilkukrotnie w celu usunięcia wulgaryzmów i zastąpienia epitetów w stylu “brodaty grubas” bardziej stonowanymi określeniami.

TheMisterA
Użytkownik

W trakcie trwania serialu wyszła 1 książka, dwie faktycznie wiszą. IMHO, problem jest złożony: Martin pogubił się w plątaninie wątków; znudziło go pisanie tej serii (planowana była na 4 książki albo 3 z przeskokiem w czasie); łapie się dziesiątek aktywności pobocznych.

życząc mu długiego życia i zdrowia, to może się skończyć tym, że całość dopisze Brandon Sanderson jak przy Kole Czasu.

Innym szukającym ciekawej fantastyki polecam Opowieści z Meekhańskiego pogranicza autorstwa pana Wegnera. W tym przypadku saga rozkręca się im dalej w las, a nie gubi w coraz większej ilości wątków.

Trikson
Użytkownik

Taniec ze Smokami wyszedł zaraz po zakończeniu pierwszego sezonu GoT stąd napisałem przez 8 lat, nie przez 9 😉

Tutaj też upatruję przyczyny klęski serialu – w momencie rozmów o ekranizacji, nikt (włączając w to zapewne samego Martina) nie spodziewał się, że zabraknie materiału źródłowego na ostatnie sezony.

TheMisterA
Użytkownik

Kurde to już 9 lat od tamtego czasu?
Wiesz może to i jest powód, ale serial rozjechał się z sagą dużo wcześniej. Już 4 tomu nie pokrywali (był zresztą nudny). Wiedzieli też, że wątki trzeba po zamykać i zdecydowano się na coś dziwnego. Ja się nie dziwię fanom. Dużo osób z tymi postaciami się zżyło i dużo osób czekało na koniec tego serialu. Tymczasem zaserwowano im zakończenie z serialu dla nastolatek i do tego skleconego w formie teatru telewizji w 15 ostatnich minutach. Przecież to przypominało wykonaniem jakiś RPG sprzed 10-15 lat, gdzie fabularna naiwność i możliwości silnika tworzyły statyczne sceny.