Zmien skórke
Logo Polygamii

Gra, która złamała mi serce [Klub Dyskusyjny]

Temat można było rozumieć różnorako.

Bartek: Parę lat temu, może osiem, miałem zostać tatą. Nie było to wtedy moim marzeniem, ale hej – w końcu mógłbym powiedzieć, że coś mi wyszło! Nie zostałem. Jak dowiedziałem się od lekarzy, poronienia we wczesnych stadiach ciąży to norma i zdarzają się częściej niż można by przypuszczać. Mało tego, niedoszli rodzice zwykle nawet nie wiedzą, że coś takiego miało miejsce. Ja wiedziałem. Później sytuacja się powtórzyła. Życie.

A potem zacząłem pisać o grach i jakoś tak wyszło, że przyszło mi recenzować That Dragon, Cancer. Oczywiście skala tragedii Ryana i Amy Greenów jest nieporównywalna z moją. Wszak oni mieli dziecko, mogli je przytulić, cieszyć się rodzicielstwem, patrzeć jak dorasta… i jak umiera. Ale strasznie mnie to ruszyło również w kontekście tego, co przechodziłem opiekując się codziennie członkiem rodziny chorym na Alzheimera. Nienawidziłem tego skurwysyństwa. Nienawidziłem faktu, że nic nie mogę zrobić. Nienawidziłem medycyny, która nie miała lekarstwa. Już samo pisanie o tym teraz wzbudza we mnie nie tyle złość, co brutalny, prostacki wkurw.

Dziś jestem “tatą”. Chociaż nie. Jestem tatą dwójki wspaniałych, zdolnych, pięknych dzieci. I to, że nie są one moim genetycznym potomstwem nie zmieni faktu, że je kocham i w stu procentach uważam za swoje. Ojciec to nie tylko dawca nasienia. Odprowadzam je do szkoły, cieszę się z ich sukcesów i razem z nimi frustruję porażkami. Zostaję z nimi w domu, kiedy są chore i jeżdżę po lekarzach, kiedy sprawa jest poważniejsza niż przeziębienie. Odwożę je na zajęcia dodatkowe, chodzę na place zabaw, jeżdżę na wycieczki rowerowe. Wprowadzam je w świat gier wideo i robię wszystko, żeby wychować oboje na wartościowych ludzi. Staram się nie popełniać błędów moich rodziców, ale jednocześnie popełniam swoje, bo ciągle się uczę. Jestem ich ojcem i na samą myśl, że musiałbym przechodzić przez to, co małżeństwo Greenów, łzy cisną się do mych oczu, a w klatce piersiowej czuję narastający żar.Więc jeśli to rozumiemy poprzez grę, która złamała mi serce, to jest nią właśnie That Dragon, Cancer.


Dominik: Możecie się ze mnie śmiac, ale (jeżeli jeszcze nie wiecie) naprawdę bardzo podobało mi się Heavy Rain. W swoich czasach była to gra pod pewnymi względami wizjonerska i przełomowa, nawet jeżeli grałem (a grałem) wcześniej w Fahrenheita.

W związku z tym miałem bardzo duże oczekiwania w stosunku do Beyond: Two Souls. Oczekiwania, które zostały po prostu zdeptane i wyśmiane przez ten udający grę wideo smutny żart. Tytuł, przy którym aż za bardzo było widać to, co wcześniej tylko nieco przeciekało. David Cage poczuł się w końcu jak wieli twórca, przestał słuchać mądrzejszych od siebie i zupełnie odleciał.

Do dziś pamiętam, jak to bolało. I cały czas trochę nie chcę grać w Detroit.


Adam: U mnie również tytuł będzie oczywisty, jeśli ktoś mnie nieco lepiej kojarzy. Tylko na jedną grę czekałem latami, tylko jedna zrobiła mi tak bardzo dziwne „kuku”. Metal Gear Solid V.

Mam czasem wrażenie, że The Phantom Pain samodzielnie odpowiada u mnie za ewolucję z gracza w krytyka. Zabił umiejętność prawdziwego hype’owania. Solidnie zniechęcił do piaskownic. A to wszystko osiągnął, będąc przecież bardzo dobrą produkcją. Paradoks. Spędziłem z nim pełny tydzień przy premierze i nigdy więcej nie włączyłem. Zatem Kojima „złamał mi serce”. Tak trochę i dziwnie, ale dorosłym świat się nigdy do końca nie wali. Przeżyłem, idę dalej. Nieco bardziej sarkastyczny.

Redakcja

Więcej na temat:

13
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
10 Komentarze
3 Odpowiedzi
11 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bobby
Użytkownik

Thief. Gra na którą czekałem jak głupi, licząc na powtórzenie emocji sprzed lat. Pierwsze dwie części to do moje ulubione gry ever, które pozwoliły doświadczyć mi czegoś czego żadnej innej grze do dziś się nie udało. Jeśli ktoś grał wtedy, zrozumie. Fanmisje do tych leciwych już gier przedłużyły fascynację tytułem na kolejne lata dzięki oddaniu i kraetywności ich twórców. Ostatni Thief ostatecznie dobił tę markę, a ja sam przestałem wierzyć że jakaś godna pierwowzoru reaktywacja będzie jeszcze możliwa… Choć sam widziałbym po prostu oryginalną trylogię zbudowaną od nowa, z dołączonym edytorem tak aby nowe fanmisje wychodziły przez kolejne 15 lat…… Czytaj więcej »

bluntpuzzy
Użytkownik

Zgadzam się. Klimatu pierwszych dwóch części Thief nie potrafie prównać z żadną inną grą. To były dla mnie jedyne gry, które warto było przejść na najwyższym poziomie trudności bo bardziej można się wtedy poczuć jak główny bohater. Trójka też była całkiem niezła z tego co pamiętam chociaż to już nie to samo (może po prostu byłem już za stary). W najnowszą część nie grałem. Cóż pozostaje jeszcze The Dark Mod, w którego też nie grałem, a o kórym słychać wiele dobrego.

bobby
Użytkownik

Najnowszy Thief wzbudza traumę. Nie wszystko w nim sknocono: niektóre poziomy nadal są klimatyczne ale reszta – zarówno scenariusz, postacie, dialogi, prowadzenie historii jak i przedstawienie świata to jedne z największych koszmarków jakie widziałem w grach W OGÓLE, żeby nie ograniczać się jedynie do serii. Poza tym ograniczenia na każdej płaszczyźnie rozgrywki (wielkość poziomów, sterowanie, używanie gadżetów, ciągłe loadingi) są antytezą dla wszystkiego w czym ta seria przodowała. To gra bardzo, ale to bardzo zła. Zgadzam się co do trójki, natomiast Dark Mod… Niby to fajne, niby wiele rzeczy działa lepiej niż w oryginalnym Thiefie, ale jednak nie wszystko się… Czytaj więcej »

ZmanieryzowanyTim
Użytkownik

Po wpisie Bartka jakoś tak głupio cokolwiek dodawać, wszystko wypadnie raczej trywialnie. No ale dobra: The Elder Scrolls IV: Oblivion – za ukazanie mi, jaką ścieżkę obrała seria, bezlitośnie spłycając i infantylizując całe uniwersum (które tak bardzo poważne znowu nigdy nie było). I za przekonanie mnie, że na płaszczyźnie twórczości kreatywnej najbardziej dochodowe pomysły to te, które są najbardziej przyziemne, wtórne i znajome. Że zamiast cieszyć się z możliwości, jakie oferuje bogata ludzka kreatywność, boimy się oryginalnych koncepcji i wybieramy zużyte, niewymagające schematy. No, ale pacholęciem jeszcze wtedy byłem, także rezerwuję sobie prawo do bycia niepotrzebnie dramatycznym. Z perspektywy czasu… Czytaj więcej »

domyslnik28
Użytkownik

Mass Effect 3. XD

W sensie, serio, to zakończenie, to mi świdrowało mózg przez dobry tydzień. Te dziwne artefakty w ostatniej lokacji, podejrzana nielogiczność pewnych zdarzeń, rozkład pomieszczeń zaginający rzeczywistość. To nie mogło być niedopatrzenie.

No i teoria indoktrynacji. Oglądałem te 3 (?) półtora godzinne filmiki po nocach, kiedy mózg najbardziej szaleje i takiego poczucia oderwania od rzeczywistości, to nie miałem drugi raz, aż do obejrzenia 3 sezonu Twin Peaks. Stosy ciał , do dzisiaj mam ciarki.

A to wszystko to się mieszało z tym smutnym uczuciem, że to już po, bo w sumie lubiłem ME.

gseed
Użytkownik

Teoria indoktrynacji :+1:

Gdyby Bioware miało jaja i poszło w tym kierunku, ech….

Bartosz Witoszka
Użytkownik

W normalnym rozumieniu, gra, która mnie zawiodła, to… chyba nie mam takiej gry. Może jestem jakiś dziwny, ale to raczej wynika z faktu, że ja nie czekam na gry – one same do mnie przychodzą. Czasem niespodziewanie wkradają się do mojego kalendarza, bo mi zazwyczaj wystarczy jedno spojrzenie, czy dany tytuł w jakiś sposób jest dla mnie interesujący. Tak miałem chociażby z Gris, Iris.Fall (tak bardzo kocham <3) czy niedawnym Close to the Sun, przy którym bawiłem się dobrze, choć wystawiłem jej ostatecznie 6/10 w recenzji. No i Soundfall, na które natrafiłem przypadkiem i z miejsca ta gra stała się… Czytaj więcej »

gseed
Użytkownik

O tak, tez wskazałbym MGSV z podobnych powodów co Adam.

A żeby mnie coś w środku pocięło na kawałeczki to z najświeższych wspomnień chyba Firewatch, ta scena w jaskini i cała historia wokół.

wekk
Użytkownik

Żadna gra nie rozczarowała mnie w życiu aż tak, by można było mówić o złamanym sercu. Są jednak tytuły przez które płacze się po nocach, które zostawiają jakąś szramę na sercu i na długo nie dają o sobie zapomnieć. Mi zdarzyło się to trzy razy. 3. Sonic Battle. Emerla poznajemy jako prymitywnego robota i towarzyszymy w rozwoju przypominającym dorastanie. Naprawdę łatwo się do niego przywiązać i myśleć o nim jak o własnym dziecku, przez co jego śmierć, choć jest już wtedy dorosły, to naprawdę potężny cios, potęgowany jeszcze przez cierpienie i pożegnanie z bliskimi, które wydaje się bardziej autentyczne niż… Czytaj więcej »

snik
Użytkownik

Dla mnie taką grą był Planescape: Torment. I zrobił złamał mi serce dwa razy. Po raz pierwszy podczas sławnej scen w Labiryncie Raveli, gdy ta powiedziała, że tylko śmierć może zmienić naturę człowieka. W czasie gdy ogrywałem ten tytuł wydało mi się to strasznie dołujące, bo myślałem, że chodzi o śmierć danej osoby – znaczy nikt nie jest w stanie się tak naprawdę zmienić. I po raz drugi, jakieś dwa lata później, kiedy zrozumiałem, że twórcy mogli mieć na myśli śmierć kogoś bliskiego, co okazało się jeszcze gorszą myślą.

JanMarian
Użytkownik

Jeśli chodzi o chwile wzruszenia to było sporo takich produkcji. The Last of Us i Red Dead Redemption za ich słodko-gorzkie finały, Planescape Torment za ciężki klimat i motywy śmierci i poświęcenia, Horizon: Zero Dawn w momencie w którym gracz dowiadywał się czym w istocie był Horizon i w jaki sposób “uratował” ludzkość (możecie się śmiać, mnie ten motyw cholernie poruszył), nowy God of War, kiedy poznawaliśmy załamanego po śmierci żony Kratosa (w końcu naprawdę bezradnego), Tron Bhaala za to zamknął trwającą setki godzin największą wirtualną przygodę mojego dzieciństwa, The Longest Journey i w pewnym stopniu Dreamfall za bajkowość i… Czytaj więcej »

soulsonist
Użytkownik

Bartek, dobry chlop z Ciebie.

Co do gier to nie mialem chyba takiego przypadku.

Zacco
Użytkownik

Bartek, to co napisałeś jest po prostu piękne. Dzięki!
Ja jako ojciec 2 córek nigdy nie zapomnę początku The Last of Us. Moja lepsza połówka “gra” ze mną siedząc na kanapie. To jak nas trafiło rozpoczęcie tej historii, poruszyło i emocjonalnie wyprało jest nie do opisania…

Popularne wpisy

Popularne Gry