Zmien skórke
Logo Polygamii

„Ginąłeś, bo byłeś słaby”. A czy muszę być dobry?

Niektórzy chyba zapominają, że w grach chodzi o zabawę.

Polskie gry prezentują naprawdę wysoki poziom, czego przykładem jest choćby wydany ostatnio Ruiner. Nie są jednak wolne od błędów. Zresztą sami twórcy z Reikon Games zdają się to potwierdzać, wypuszczając patcha balansującego poziom trudności. „Easy” jest teraz faktycznie łatwy i pozwala bez większych problemów zwiedzać świat i poznawać historię. Nieco stonowano też poziomy „Normal” i „Hard”. I dobrze, bo jak pisał Paweł w swojej recenzji (i na co zwracało uwagę wielu innych recenzentów):

Ruiner to bardzo dobra, bardzo źle zbalansowana gra

A ja się zastanawiam, skąd wzięła się wśród graczy ta kultura „git gud”; gry muszą być trudne, a ich przejście stanowić nie tyle wyzwanie, co męczarnię. A jeśli sobie nie radzisz, to nie masz prawa nazywać się graczem. To fakt, że ogół gier jest dziś prosty. Musi taki być, bo przy ogromnej popularności tej dziedziny rozrywki liczysz się nie ty, człowieku przechodzący Dark Souls na ziemniaku, tylko ktoś, kto o serii From Software nigdy nie słyszał. Facet, który wraca po 18 do domu z pracy w biurze, ogarnia z żoną dzieciaki i kiedy o 21 ona idzie poczytać książkę, on siada na pół godziny do konsoli, by popykać w Call of Duty na „Easy”. A granie na najwyższym poziomie trudności nie jest dla niego żadnym osiągnięciem.

Jasne, niech każdy gra jak chce; jeden na „Easy”, drugi na „Hardzie”, a jeśli wolisz gry prostsze, to nie graj w Ruinera, Dark Souls czy Cuphead. A jeśli chcę? Strasznie podoba mi się świat w DkS, podobnie jak podoba mi się estetyka Cuphead, ale nie mam czasu uczyć się tych gier. Bo one są nie tyle trudne, co wymagające nauki. Tak mogłem się bawić, będąc w szkole czy na studiach. Albo w czasach kawalerskich, gdzie po pracy wracałem do domu i miałem cały wieczór dla siebie. Dlaczego dziś gry, medium dla mas, karzą mnie za to, że jestem dorosły, mam rodzinę, obowiązki i tak dalej? Cóż, zostaje YouTube, ale to jednak nie to samo.

Gorzej, że z tego całego „Harda” robi się jakiś fetysz. To śmieszne „git gud”, gdzie każdy nieradzący sobie z grą jest postrzegany jako ktoś gorszy. A właściwie dlaczego? Czy to naprawdę taki wyczyn? Osiągnięcie? Nie zrozumcie mnie źle, kocham gry wideo i lubię, kiedy nie prowadzą mnie za rękę, ale bądźmy realistami – osiągasz coś w prawdziwym życiu, a nie kończąc grę na „Hardzie”. Co stoi na przeszkodzie, żeby wszystkie uznawane za trudne, czy też wymagające, gry miały niższy poziom, na którym można po prostu skupić się na fabule, poznawaniu świata czy podziwianiu grafiki? Naprawdę tyle złego się stanie, jeśli więcej osób będzie mogło się grą cieszyć?

No tak. Przecież esencją takiego Dark Souls jest właśnie to, że trzeba się go uczyć i „git gud”. A może niech każdy sam zdecyduje, czym jest dla niego dobra zabawa w danym tytule? Mass Effect 3 umożliwiał wybranie „fabularnego” poziomu trudności, gdzie gra była po prostu interaktywnym filmem. GTA V pozwala ominąć niektóre misje, jeśli zbyt długo nam nie wychodzą. Czy dzieje się przez to jakaś tragedia? Czy przez to te gry na czymś straciły?

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

49
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
30 Komentarze
19 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aimagylop
Użytkownik

“Niektórzy chyba zapominają, że w grach chodzi o zabawę.”
Pełna zgoda, ale przy założeniu że chodzi o gry w których chodzi o zabawę.

lukaszsa
Użytkownik

W grach zawsze chodzi o zabawę. I zapominają o tym wszyscy, którzy walczą o to, które gry są lepsze, które konsole są lepsze zamiast po prostu się “dzielić” wrażeniami jak się grało w grę / na konsoli dzielić się swoimi growymi faworytami.

Aimagylop
Użytkownik

“W grach zawsze chodzi o zabawę. ”
Nie zawsze. Gry to też praca. Gry to też rywalizacja. Gry to też biznes. Pula nagród ostatnich mistrzostw w Dota 2 to było $24,787,916. To mówi wiele.

fartuess
Użytkownik

“W grach zawsze chodzi o zabawę”, to była mantra poprzedniej generacji konsol, która kompletnie zabijała kreatywność. Dopiero jak do branży weszli indycy, którzy albo tego nie wiedzieli (albo wiedzieli lepiej) sytuacja się zmieniła i faktycznie zaczęliśmy dostawać lepsze gry. W grach chodzi o żeby zaangażować gracza. Poziom lub typ zaangażowania różni się od gry do gry, ale Dark Soulsa i Amnezji nie gra się dla zabawy, więc jeśli podchodzisz do tych gier w ten sposób, to jest to twoja wina, a nie wina gry. To samo tyczy się Cupheada – gra jest całkowicie zaprojektowana wokół typu zaangażowania, który wywodzi się… Czytaj więcej »

lukaszsa
Użytkownik

W sumie to macie racje.

Sasilton
Użytkownik

W platformówki nie gram w ogóle, więc jestem zadowolony że gra jest w moim zasięgu.
Pierwszy świat był prosty, mimo że ginąłem kilka razy, ale widziałem gameplaye gdzie ludzie wysiadali już przy żabach.

borek921
Użytkownik

“Niektórzy chyba zapominają, że w grach chodzi o zabawę.”

Pan redaktor chyba zapomniał, że nie, nie zawsze chodzi o zabawę, a przynajmniej nie taką “hi hi ho ho ha ha” zabawę.

lukaszsa
Użytkownik

Zabawa to zabawa. Napinanie się jest całkowicie zbędne niezależnie od gry/konsoli/preferencji growych.

borek921
Użytkownik

Chodzi mi o to, ze nie wszystkie gry bawią jako tako. Spec Ops the Line, Walking Dead, That Dragon Cancer… te gry niespecjalnie bawią. No chyba, ze zupelnie ignorujemy ich warstwy merytoryczne, i skupiamy sie tylko na mechanice. Wtedy to takie Spec Ops moze bawic, bo mozemy powyglądac zza osłon i sobie poszczelać…

lukaszsa
Użytkownik

Racja.

borek921
Użytkownik

“Git gud” i “filthy casuals” to tak naprawde memy, żarty. Nikt normalny nie bierze ich na serio i nie mówi ich na serio. Autor chyba domaga sie, zeby kazda gra byla dla kazdego. Nic na swiecie tak nie wyglada. Jestes niski? Do NBA raczej sie nie dostaniesz. Jesteś głupi? Doktorem fizyki raczej tez nie zostaniesz. Co stoi na przeszkodzie, aby tworcy dodawali tryby Easy do gier takich ja Cuphead czy Dark Souls? Nic (no moze czas/fundusze jesli chodzi o indyki). Taki cel sobie tworcy postawili i koniec, chcą aby ich gra byla wymagajaca i aby trafila do wąskiego grona “mocnych… Czytaj więcej »

Renive
Użytkownik

Największa beka to to, że Cuphead ma tryb Simple, który jest zupełnie zbędny tej grze.

mcklop.
Użytkownik

“A może niech każdy sam zdecyduje, czym jest dla niego dobra zabawa w danym tytule?” A może niech po prostu każdy gra w takie gry, jakie mu odpowiadają? Na jakiej podstawie autor wymaga od twórców, aby robili gry “pod niego”? “osiągasz coś w prawdziwym życiu, a nie kończąc grę na „Hardzie”.” A gówno tam. Można i tam, i tam. W tej chwili to wygląda na to, że Cuphead skopał autorowi tyłek i ten się obraża. “Naprawdę tyle złego się stanie, jeśli więcej osób będzie mogło się grą cieszyć?” Czy autor nie rozumie, że dostosowywanie poziomu trudności nie robi się samo?… Czytaj więcej »

fartuess
Użytkownik

Dokładnie – artykuł wygląda jak zerżnięty z Polygona. Proszę nie kopiować artykułów z tego serwisu – ten serwis to rak.

Nikodemsky
Użytkownik

Temat na dłuższy artykuł i trzeba tutaj poddać analizie co się zmieniło w kulturze gier sieciowych jak i zwykłych. “Git gud” to jeden z tych tekstów, które wyrodziły się ze współczesnych sieciówek/mmo i często kroczą obok takich wyrażeń jak “gg ez”, “f*ckin noobs” etc. i mają zazwyczaj tylko na celu obrazę gracza po drugiej stronie, a nie faktyczną poradę typu “get good”. Obecny rynek gier jest na tyle rozbudowany, że posiada gry dla praktycznie każdego targetu i daleko nie trzeba szukać, żeby znaleźć coś dla siebie. Chcesz się odprężyć godzinkę po pracy? Nic prostszego – ściągnij sobie CODa, odpal na… Czytaj więcej »

Simplex
Użytkownik

“Improve. Adapt. Overcome.” – a to nie miało przypadkiem byc “Improvise. Adapt. Overcome.”?

michallo
Użytkownik

„Niektórzy chyba zapominają, że w grach chodzi o zabawę.” Ale jaka jest definicja zabawy? Temat jest moim zdaniem mocno subiektywny. Czy trudna gra nie może dostarczać rozrywki? Ja na przykład świetnie bawię się przy Dark Soulsach mimo iż zdarza mi się ginąć. Nie traktuje każdej porażki z frustracją, bo śmierć jest częścią mechaniki tej gry, bardzo ważną częścią która buduje napięcie i specyficzny klimat. Moim zdaniem ta gra po prostu nie działała by tak dobrze na poziomie easy. Próbując przejść Contrę na NESa również bawiłem się wyśmienicie i to mimo tego że każdą planszę przechodziłem po kilkadziesiąt razy i ginąłem… Czytaj więcej »

Baner77
Użytkownik

Zgadzam sie z przedmówca.
Black Flag to jedyny Asasyn, którego przeszedlem (jedyny, którego w ogóle gralem). Samograj z kupa rzeczy porozrzucanych na mapie. Walki, slabizna. Szkoda, bo z opcjonalnym abordazem w stylu DS moglo sie udac;)

konbezzebow321
Użytkownik

Autor chyba nie rozumie że “śmierć” w grze nie odpowiada “śmierci” w innej grze. Takie gry jak Dark Souls mają śmierć wpisaną w gameplay. Umierasz, bo takie było założenie twórców. Tak masz odbierać świat. Inny przykład – Super Meat Boy. Umarłeś? W ułamku sekundy zaczynasz od nowa. “Strasznie trudna ta gra, umarłem 20 razy zanim udało mi się przejść ten poziom”. Ma to jakiś sens? Czy gry to sztuka? Takie chyba jest zdanie większej części tutejszej społeczności. Ja myślę, że sztuką możemy nazwać Dark Souls, a takie Project Cars (nie ujmując jakości) już nie. Czym jest sztuka i jaki wpływ… Czytaj więcej »

Trikson
Użytkownik

Większość myśli, które miałem w głowie podczas czytania artykułu została już podniesiona przez przedmówców więc nie będę się powtarzał. Poddać do dyskusji chciałem jednak inną koncepcję, a mianowicie tezę autora, iż nauka gry jest przeciwstawna do zabawy. Czymże więc jest? Według autora (Bartku, popraw mnie jeśli źle odczytałem Twoje intencje) jest to żmudny proces, obowiązek jakiś, który należy spełnić, żeby uzyskać dostęp do tej „fajnej” części gry. Otóż nie, „nauka” gry jest równoznaczna z zabawą. Co z tego, że nie przeszedłeś dziś drogi graczu kolejnej lokacji w dark souls. Próbowałeś, zmierzyłeś się z grą, zostałeś pokonany. Zauważyłeś jednak, że obrana… Czytaj więcej »

liberteone
Użytkownik

a mnie bawią typki co maja 30 min na zabawę na konsoli dziennie i chcą grać w “poważne” gry (czytaj : gry wymagające poświęcenia i nie mówię tu o czasie). Proponuje jednak pooglądaj sobie netflixa, czy własnie gameplaya na YT, zagraj na komórce w ptaki. Poważne gry nie są (już?) dla Ciebie. Gorzej jeśli Bartek nie tyle co nas podpuszcza, a rzeczywiście już tylko tyle mu z grania zostało w żyłach. Jeśli tak… to ja rozumiem, priorytety się zmieniają, cele itp. itd. ale pisanie o grach z tej pozycji to troszkę … no … no nie wiem… dziwne? z drugiej… Czytaj więcej »

liberteone
Użytkownik

AAAA.. i zapomniałem napisać, że cieszę się, że wróciły fajne dyskusje pod artykułami.

Fajnie, że wciąż tu jesteście 😀

Trikson
Użytkownik

My tu jestesmy caly czas, czytamy, ale komentujemy wtedy kiedy komentarze mgą coś wnieść do dyskusji 😉 Taki chyba urok poly, która wdaje mi się ma trochę wyższą średnią wieku wśród czytelników niż inne portale.

Simplex
Użytkownik

Ten temat dość czesto porusza serwis Rock Paper Shotgun:

https://www.rockpapershotgun.com/2017/10/03/cuphead-simple-mode/
https://www.rockpapershotgun.com/2017/10/02/assassins-creed-origins-tourism-difficulty/
https://www.rockpapershotgun.com/2016/05/18/editorial-an-end-to-git-gud-you-dont-need-to-be-good-at-games/

Mnie też irytuje toksyczność “git gud”, wiec takie “porady” po prostu ignoruję. Wiem, że niektórzy używają tego prześmiewczo, a nie ironicznie, ale nie wszyscy, o czym świadczą takie wpisy jak ten: https://twitter.com/Etherwinter/status/914979690749800448

TurboGad
Gość
TurboGad

“… bądźmy realistami – osiągasz coś w prawdziwym życiu, a nie kończąc grę na „Hardzie”, taa, np. oglądając z żoną serial (przy czym pod koniec sezonu nie pamięta się nawet imion większości postaci) lub wygrywając osiedlowy mecz w “gałę” i czując się jak lokalny Lewandowski. “Calak” w Cuphead to jest jakiś wyczyn i zdobycie go imponuje o wiele bardziej niż to, że się w poniedziałek zrobiło 110% normy w robocie. Piszę to jako osoba stroniąca od gier z wpisanym zgonem co 5 sekund. Po prostu Meatboy czy Dark Souls są nie dla mnie, nie chcę, nie lubię, nie gram w… Czytaj więcej »

Eschelius
Użytkownik

No tak, bo to przecież mało, że obecnie większość gier, zwłaszcza w segmencie AAA, jest robiona “dla każdego”. Trzeba jeszcze pododawać tryby super easy do tych, co sięwyróżniają i celują w okresloną niszę, bo przecież biedny redaktor nie ma czasu się gry nauczyć. I jeszcze te patetcyczne, niemal spływajace łzami: “Naprawdę tyle złego się stanie, jeśli więcej osób będzie mogło się grą cieszyć?”

Nie, nic się nie stanie. Tak samo nic by się nie stało, gdyby te prostsze gry miały wyśrubowany tryb dla tych, co chcą wyzwania. A jednak nie mają (obecny Hard to często odpowiednik dawnego Normal).

iydem
Użytkownik

Po pierwsze: “Czy przez to te gry na czymś straciły?” – oczywiście że tak. Tak samo jak np. film traci gdy jest robiony pod “upragnione” PG-13. I żadne wersje “unrated” nie przekonają mnie że nie byłby lepszy, gdyby w głowach twórców nie wisiały wynikającej z tego ograniczenia. Potem jest narzekanie że gra jest zbalansowana pod “każuala” a wyższe poziomy trudności polegają na +200% do hp i dps przeciwników. Wspomniany gość z obowiązkami ma tych asasynów i unchartedów po uszy, zostawmy te nieliczne bardziej wymagające tytuły w spokoju. A po drugie, wydaje mi się że to narzekanie na trudność DS stało… Czytaj więcej »

Blue__
Gość
Blue__

Tak “chodzi o zabawę”, że przez znerfione poziomy trudności nawet nie musisz poznawać części mechaniki i to jest realny problem. Bo robisz grę w oparciu o to że gracze poznają jakieś systemy, a potem im się nie chce, bo przecież wystarczy nawalać “A” na easy. Potem Pan readaktor pisze reckę i pojęcia nie wie o czym ta gra tak naprawdę jest.

artur3f3
Użytkownik

Artykuł bardzo mi się podoba i ciesze się że nie jestem osamotniony z tym spostrzeżeniem. Osobiście dla mnie dobra gra powinna być łatwa do nauczenia się trudna do wymasterowania. Każdy gracz jest w tedy w stanie cieszyć się głębią gry. A poziomy trudności są po to aby każdy mógł dostosować rozgrywkę do swoich preferencji. Z wyżej wymienionych gier grałem tylko w Dark Souls. I muszę przyznać że nie była to dla mnie gra roku. Zaobserwowałem że zaczynam się nudzić kiedy już umiem dobiec do bossa, kolejna droga do niego jest męcząca i nawet jak uda mi się go pokonać to… Czytaj więcej »

Eschelius
Użytkownik

“Po co zwężać grono odbiorców?”

Soulsy nie zawężają grona odbiorców, ta seria jest stworzona pod określonego klienta i tyle. Tak samo jest z roguelike – one nie są jakie są, żeby ludzi odstraszać od siebie, tylko po prostu mają specyficzną grupę docelową i to ta grupa ma przede wszystkim grę kupić. Reszta to tylko bonus.

Gra musi być zaprojektowana pod wyzwanie. Dlatego Assassyny nigdy nie będą wymagające, bo one nie są projektowane pod to, aby takimi być. Gracz zawsze będzie miał tam przewagę, a to, czy strażnik będzie zabijał pięcioma ciosami czy dwoma niewiele zmieni.

artur3f3
Użytkownik

Jasne że jak nie lubię gier wyścigowych to nie spodoba mi się Need for Speed. Ale wprost uwielbiam stylistykę dark fantasy, lubię gry z nutą wyzwania ( Hotline Miami to najlepsze growe doświadczenie jakie miałem ) sądziłem że się łapie, dlatego zakupiłem Dark Souls. A samej gry nie neguje, wprost uważam że wspaniale że taka gra powstała. Moja ocena jest obniżona zaledwie z powodów paru małych szczegółów, które chciałem wskazać jako dobre opcje które nie wpłyną na klimat gry. Dodatkowo podajesz przykład złego projektowania poziomów trudności. Zmiana sztucznej inteligencji tak aby przeciwnicy byli by bardziej agresywni, atakowali w tej samej… Czytaj więcej »

fartuess
Użytkownik

Niech w końcu wrócą do gier te cheatcody żebyśmy mieli sposókój z narzekającymi dziennikarzami growymi.

Lufsig
Użytkownik

git gud scrub

Recenzent gier publicznie obnaża swój brak zrozumienia dla podstaw game designu! Zobacz jak on to robi!

Lufsig
Użytkownik
Lord Bart
Użytkownik

Swoją drogą idea “easy” przy taki Soulsach (czy podobnych tytułach) to ciekawa sprawa, właśnie po to żeby poznać świat, pobawić się w trochę inny sposób. Szkoda że tak nie ma. Z drugiej strony są gry, których… nie tyle nauczenie się, ile przejście wg zasad twórców daje… poczucie sytości. To, że ktoś musi się tym pochwalić i zbierać lajki – to jego słabe życie, że w ogóle potrzebuje pochwał tłumu. Awers, rewers, jest jeszcze kant “(…) a jeśli wolisz gry prostsze, to nie graj w Ruinera, Dark Souls czy Cuphead. A jeśli chcę?” Ja też chcę wiele rzeczy. Ale chyba jesteśmy… Czytaj więcej »

Lufsig
Użytkownik

Czemu “słabe życie”? Trofea na półce piłkarza są powszechnie uznawane za wartościowe. Obwieszanie się medalami otrzymanymi za zabijanie ludzi przynosi chwałę, a żeby kumple zaczęli Cię traktować poważnie to nie pokazuj się bez Vacheron Constantine na nadgarstku. Jesteśmy zwierzątkami społecznymi, potrzebujemy tłumu i pochwał. Ty w tym momencie dowartościowujesz się komentarzem.
Nie, nie zbieram żadnych achievementów, naklejek i co tam jeszcze jest. Kolekcjonuję tylko uszy odcięte pokonanym, kwiczącym każualom.

Jeszcze zapytam tylko, retorycznie, czy powinniśmy obniżyć wymagania dla produkcji Bergmana, Tarkowskiego albo Foucaulta?
Kompetencje to sprawa dość osobista :>

Lord Bart
Użytkownik

Od kiedy komentowanie tekstu jest “dowartościowywaniem” się? XD A co do tłumu i pochwał od razu ciśnie mi się dialog między Bronnem i Tyrionem
“You waste time trying to get people to love you. You’ll end up the most popular dead man in town.”

wiaderny
Użytkownik

Panie Bartoszu, jeśli pisze Pan, że gry są głównie dla każuali którzy chcą sobie pograć po pracy, to niech Pan nie używa skrótów typu “A jeśli chcę? Strasznie podoba mi się świat w DkS”, bo te każuale nie skumają, że chodzi o Dark Souls (o ile tą grę miał Pan na myśli) 😉

indeed
Użytkownik

Nie zgadzam się z tezą tekstu niestety, może dlatego, że wciąz jestem w czasach kawalerskich i po robocie wieczorem, jeśli chce potrafię znaleźć czas na granie. Inna sprawa, że gdyby nie fakt, że swoją przygodę z Soulsami zacząłem jeszcze na studiach, to dziś gdybym miał zacząć z nimi swoją przygodę to mógłbym się odbić. Z drugiej strony taki Cuphead bardzo mi się podoba, ale nawet nie próbuję się za niego brac, bo mam drewniane palce do tego typu platformówek – obejrzałem sobie cała grę na yt i mi w zupełności wystarczyło. Nigdy nie dogodzi się każdemu. Pomijając już nawet kwestię… Czytaj więcej »

Kotlet
Użytkownik

Szanowny Redaktorze,
W trudnych grach chodzi o endorfiny które uwalniają się po ciężkich zmaganiach 🙂 Chodzi o poczucie zwycięstwa, osiągnięcia czegoś w co trzeba było się zaanagażować. To uczucie jest nie do podrobienia. Po torturach przychodzi ukojenie.

Jak ktoś chce się podniecać samą historią czy opowieścią to może odpalić sobie czytankę: Torment Tides of Numenera.

WPRmalin
Użytkownik

oho, ktoś tu chyba nie umiał przejść tutoriala w Cupheadzie 😀

Avalanc
Gość

Stodolny socjalista, jak zwykle chce każdemu po równo bez względu na koszty.

brzanka
Użytkownik

Dzięki autorze, że prowokujesz – i że prowokujesz skutecznie, bo jest co czytać. Może zaznaczę, że jestem w takim wieku, gdy mogę już znów mieć wolne wieczory, bo małe dzieci już dorosły. Khmm, żona nadal bywa problemem (Co dzisiaj obejrzymy?), ale ona ma na szczęście kawałek zrozumienia dla mojej pasji 🙂 Jest tu kilka zagadnień, z którymi rozprawić można się stosunkowo prosto. Czy gry powinny być obowiązkowo przystępne? – Sądzę że cała dyskusja przechyla się jednak w stronę “niekoniecznie”. Czy by im to zaszkodziło? Tak, tym które są nieprzystępne mogłoby zaszkodzić. Poziom trudności zdaje się być immanentną cechą niektórych tytułów… Czytaj więcej »

Bartezoo
Użytkownik

A ktoś ci każe każdą grę na świecie przejść? Jesli nie daje sobie rady bo “nie mam czasu” to daną grę olewam a nie zmieniam na easy byle przelecieć i mieć odhaczoną kolejną grę na liscie.

Polecam zapoznać się z tym żeby zrozumieć, że nie każda tworzona gra musi być dostępna dla każdego
https://www.youtube.com/watch?v=uoOK6e_y1q8

duxdaro
Użytkownik

Był kiedyś podobny artykuł na Eurogamer, że w Soulsach powinien być tryb “Easy” czy jakoś tak. I w sumie mogę napisać to samo co tam. Nie wszystko musi być dla wszystkich. Zabranie Soulsom wysokiego domyślnego poziomu trudności to jednocześnie zabranie im sporej części magii, która otacza ten tytuł. Jak i wielu innym grom. Nie chce Ci się git gudować? To widocznie nie gra dla Ciebie. Tyle.

Blue__
Gość
Blue__

Pograłem w Cupheada. Serio jakby nie było tutaj poziomu trudności, tylko byś to przeleciał na pałę, to ta gra by nic nie oferowała, no oprócz ładnej oprawy. Ona jest taka dobra, bo daje satysfakcję z przejścia bossa po n-dziesiątej próbie. Potem by ktoś napisał że przeszedł w godzinę(18 bosów, walka z jednym <3 minut + parę misji do przebiegnięcia) i gra do duszy, a zwroty na steamie by się sypały jak powalone.

Blue__
Gość
Blue__

Tj inaczej. Sama mechanika też jest dopracowana, ale nie docenisz tego jak polecisz na pałę i przejdziesz na szybko. Bo nie będziesz musiał. tak po prostu. To nie jest tak trudne jak japońskie bullet helle, czy stare gry z nesa. Nie ma co przesadzać. To jest poziom trudności podobny do trudniejszych poziomów donkey konga(szczególnie jak się ma OCD i trzeba zbierać konga przy pierwszym przejściu). Największy plus że nic się nie traci jak się przegrywa, nie ma frustracji z tego powodu – wkurzało mnie to w shovel knighcie.

Blue__
Gość
Blue__

Jeszcze jedno jak ktoś chce fajnego prostego platformera, to niech kupi Owlboya. Naprawdę jest świetny, a walki z bossami są banalne(jak ktoś nie lubi rozgryzwania bossa, to spradzi na YT i przejdzie do strzału). W Owlboyu nacisk jest na fajne przygodowe story i przyjemną prostą mechanikę. Serio polecam.

trackback

[…] jednak, że temat podchwyciła Polygamia, na której Bartosz napisał w podsumowaniu […]