Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeGears 5 – recenzja. Dobrze tu wrócić

Piąte Gearsy to solidna jak zawsze w serii rozgrywka i mile widziane nowości.

Facebook Twitter Google Wykop

Za czasów pierwszej trylogii Gears of War, jeszcze na Xboksie 360, nigdy bym nie pomyślał, że będzie mnie cokolwiek obchodziła warstwa fabularna serii. Pretekstowa opowieść science-fiction o walce z podziemnym najeźdźcą? Klockowaci bohaterowie, rzucający one-linery w rodzaju (wybaczcie, nie przetłumaczę) “eat shit and die”? Nie było to coś, co porywało emocje i panowało nad wyobraźnią. Chociaż, oczywiście, strzelało się super, a połączenie karabinu z piłą mechaniczną to wciąż jeden z najlepszych wynalazków w historii shooterów.

Zmieniła to nieco czwarta część serii. Nowy developer – założone przez Microsoft Coalition – przyniósł trochę świeżości. Bohaterowie zaczęli przypominać ludzi. Świat nabrał życia. Zacząłem się autentycznie przejmować tym, co z nimi będzie.

W ogóle mam wrażenie, że lubię “czwórkę” dużo bardziej niż inni recenzenci. Cenię ją za awanturniczy klimat (szczególnie w pierwszej połowie), humor i lekkość, której brakowało poprzednim częściom. Paradoksalnie ułatwiało to traktowanie całej historii poważnie – Gearsy przestały być zbuntowanym nastolatkiem, kopiącym śmietniki. Można je było w końcu polubić za coś więcej niż fajne strzelanie (dokładnie tak samo jak nastolatka, kopiącego śmietniki, ta metafora wciąż ma sens).

Piąta część to dalsza ewolucja formuły, pogłębienie historii i nowości, dzięki którym Coalition na dobre odciska swoje piętno na Gearsach. Jeżeli lubicie tę serię i lubiliście “czwórkę”, to poczujecie się jak w domu.

Gears of świat

Największą nowością jest to, co w większości wydawanych w tej generacji gier. Gears of War jest teraz grą w otwartym świecie! No, nie do końca. Ale w dwóch z czterech aktów dostajemy na dużą część rozgrywki sporych rozmiarów, otwartą mapę, po której można się przemieszczać całkowicie niepraktycznym ślizgaczem (niepraktycznym z punktu widzenia prawdziwego świata – sterującej nim bohaterce siedzący na wieżyczce towarzysz zasłaniałby przecież całe pole widzenia – ale w grze jeździ się nim bardzo przyjemnie).

Poza dojechaniem do kolejnego znacznika głównej misji można tam wykonywać szereg zadań pobocznych. O części z nich wiemy wcześniej, część trzeba sobie znaleźć. Nic rewolucyjnego, a te poboczne misje to często jedynie pojedyncze strzelaniny. Ale daje to serii coś, czego tak bardzo jej brakowało – poczucie, że tu w ogóle jest jakiś świat. Że jest o co walczyć.

Wrażenie wzmagają rozbudowane sekwencje fabularne. Coalition wyraźnie inspiruje się zagrywkami Naughty Dog. Mamy w grze sporo momentów, w których po prostu chodzimy po lokacjach, obserwujemy ich życie, przysłuchujemy się rozmowom bohaterów niezależnych. Świat Gearsów w końcu przestaje być dzięki temu jednym wielkim polem bitwy.

Gears of fabuła

Zanim zagrałem w Gears 5 słyszałem plotki o tym, że Coalition zrobiło coś takiego jak Sony w nowym God of War. To spora przesada. Owszem, fabuła stara się być trochę poważniejsza (w sensie tematyki, nie tonu) i bardziej skoncentrowana na postaciach. Ale to wciąż historia o złu, które wyskoczyło z dziury. Tyle tylko, że tym razem dorzucony jest do niej potężny i zaskakująco sensowny wątek osobisty.

Główna bohaterka przez większość gry, znana z “czwórki” Kait, jest z jakiegoś powodu związana z nowym najeźdźcą – będącym de facto odrodzoną Szarańczą Rojem. Dodaje to fabule osobistej motywacji, dzięki której strzelanie do najeźdźcy z dziury staje się nieco bardziej emocjonujące.

Nie jest to oczywiście żadna wielka proza, ale są w niej postacie, które lubimy, ich działania i decyzje mają sens, rozumiemy też, co i dlaczego dzieje się z sekwencji na sekwencję. W wysokobudżetowej grze akcji to już naprawdę sporo.

Gears of strzelanie

Tak jak dużych zmian i nowości doczekała się struktura gry, tak pod względem rozgrywki innowacji jest mniej. Przede wszystkim dlatego, że Gears 5 stoi na wciąż silnych fundamentach poprzednich części serii. Wciąż nie udało się wymyślić niczego lepszego niż karabin z piłą, chociaż twórcy próbowali (jest więc np. Lancer, który zamiast piły ma granatnik).

Najważniejszym nowym pomysłem jest rozszerzenie roli towarzyszącego graczowi latającego robocika Jacka. Dysponuje on teraz dwiema umiejętnościami – wspomagającą i bojową. Pierwsza daje nam np. chwilową nieśmiertelność, niewidzialność albo oznacza pobliskich wrogów, druga – oślepia przeciwników czy rozstawia na polu bitwy elektryczne pułapki. Pomiędzy poszczególnymi umiejętnościami można się dowolnie przełączać w trakcie bitwy, można je także rozwijać i usprawniać za znalezione na mapach części.

Nie zmienia to gry dramatycznie, ale dodaje jej dodatkową, lekko taktyczną warstwę. Nie tylko w samych walkach, ale i w poza nimi. Choćby dlatego, że niektóre z wspomnianych zadań pobocznych potrafią być znacznie trudniejsze od podstawowej gry. Czasami warto więc poczekać z ich wykonaniem do zdobycia szczególnie potężnego usprawnienia Jacka (np. takiego, które do oślepiania wrogów dodaje efekt zamrażania).

Gears of problemy techniczne

Jak chyba każda współczesna gra (niestety), Gears 5 borykało się w czasie premiery z szeregiem problemów. Błędy pojawiające się na serwerach potrafiły nawet blokować progres w kampanii dla pojedynczego gracza (rozwiązaniem było odłączenie konsoli od sieci). Teraz jest już lepiej, ale Coalition wciąż pracuje nad łataniem gry. Z jednej strony brawa za reagowanie na opinie graczy, ale z drugiej – czy naprawdę nie możemy już oczekiwać, że gra będzie ukończona na premierę?

Nie jest też na konsolach idealnie z wydajnością. A przynajmniej na Xboksie One. W trybie dla pojedynczego gracza Gears 5 działa wprawdzie idealnie w stałych 30 klatkach na sekundę, ale nieco gorzej jest w coopie na podzielonym ekranie. Tutaj płynność animacji potrafi w niektórych sekwencjach spaść znacząco utrudniając celowanie. W poprzednich częściach tego nie było – stanowiły one zawsze absolutny wzór tego, jak powinien działać taki tryb. Szkoda, że tym razem się nie dało. Może – znów – uda się poprawić łatkami.

To jest chyba największe rozczarowanie nowych Gearsów. Wydawałoby by się, że na etapie piątej części w ogóle i drugiej od tego samego studia wszystko będzie dopięte na ostatni guzik. Szczególnie w przypadku tak ważnej dla Microsoftu produkcji, jednego z nielicznych naprawdę wartych uwagi tytułów na konsolową wyłączność Xboksa.

Gears

Na etapie piątej części serii każdy też wie już raczej dobrze, czy jest nią zainteresowany. Gears 5, choć wprowadza pewne nowości i urozmaicenia, nie zmienia dramatycznie sprawdzonej formuły. Ciągle to mnóstwo chowania się za osłonami i strzelania do nadbiegających na gracza wrogów.

Czy to wystarczy? Mi tak. Na pewno nie mamy teraz na rynku takiego przesytu strzelanek opartych na osłonach jak w czasach pierwszej trylogii.

Czasami wszystko, czego potrzeba, to znany i bezpieczny cover shooter. Gears 5 spełnia tę rolę bardzo dobrze.

Dominik Gąska

ZAGRAĆ?
WARTO
4.0

7
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
4 Komentarze
3 Odpowiedzi
6 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gseed
Użytkownik

Wow, recenzja! Jest nadzieja 🙂

s.p.
Użytkownik

“Nie jest to oczywiście żadna wielka proza, ale są w niej postacie, które lubimy, ich działania i decyzje mają sens, rozumiemy też, co i dlaczego dzieje się z sekwencji na sekwencję.” W inne gearsy 5 graliśmy. Grze brakuje aktu w środku wyjaśniającego zmiany w bohaterach. Słabo napisane bezensowne sekwencje. Sztuczne wydłużanie gry “otwartym/pustym/nudnym” światem tylko po to żeby reklamować grę jako “największą” dzięki któremu 2 i 3 akt są najbardziej zbugowanym kawałkiem w serii. Na multi i mikrotransakcje brak mi słów. Tą porażkę trzeba zobaczyć samemu

kamil950
Użytkownik

Nie grałem i nie weryfikowałem tego, ale ponoć jak w co-op online gra się inną postacią niż Kait (w tych momentach, kiedy chyba tylko nią da się grać w single-player), to nie ma się wizji, które ona ma. Tylko gracz nią sterujący może je zobaczyć, a one ponoć są istotne fabularnie. Czy przypadkiem tak nie było w Twoim przypadku? Oczywiście może być też tak, że jednak grałeś Kait, a gra jest po prostu słabo napisana (przynajmniej wg Ciebie). PS Przy okazji, to słyszałem czy czytałem, że oprócz streszczenia GoW4 (odtwarzane automatycznie dla każdego chyba) jest jeszcze do włączenia samemu skrót… Czytaj więcej »

s.p.
Użytkownik

Sam przechodziłem. Tj w 1 części gdzie widać było że brakuje części fabuły w środku tak samo tutaj główna postać z 1 aktu wraca i bez żadnego powodu jest odmieniona. Nie jest to najdurniejsza fabularnie rzecz w tej grze ale spojlować nie będę tylko powiem że Gearsy 5 mają najgłupszą cutscenkę jaką w życiu widziałem a istnieje tylko po to żeby twórcy mogli się pochwalić jak głęboka jest ta gra i że twoje wybory się “liczą”

Streszczenia z 4 nie oglądałem. Próbuje zapomnieć o tej grze. a przypomnienie lepszych części nie jest najlepszym pomysłem przed tym potworkiem

ks.Ignacy
Użytkownik

Matko Boska…. “Ale to wciąż historia o źle, które wyskoczyło z dziury”… i wszyscy święci…

palmtoface
Użytkownik

Granie tylko dla fabuły. Rozgrywka to dalej to samo co w 2006.

markok
Użytkownik

Czy to źle ? Przecież właśnie za to kochamy tę serię, nie zmienia się w nie wiadomo co tylko ciągle szlifuje się w coraz idealniejszy diament.