Forza Motorsport

Forza Motorsport12.03.2005 11:34
Sławomir Serafin

Forza Motorsport

Gdy spotkają się właściciel PS2 i właściciel Xbox to z pewnością jeżeli nie zaczną mieszać z błotem pecetowców, rozpoczną długą i owocną dyskusję nad tym, która konsola ma lepsze tytuły. I będą się przerzucać grami akcji, strzelankami, bijatykami, erpegami i nie wiadomo czym jeszcze, ale posiadacz Xbox będzie starannie unikał tematu gier wyścigowych. Owszem, może wspomnieć Gotham Racing czy Need for Speed: Underground, ale gdy tylko ten co ma PS2 rzuci z pełnym wyższości i politowania uśmiechem jeden jedyny tytuł, fan konsoli z Microsoft spuści wzrok, zaszura stopami i przyzna mu rację – X-pudło niestety nie ma czegoś takiego, jak Gran Turismo...

Nie ma, ale będzie miał. Tak przynajmniej twierdzą zbliżone do Billa Gatesa czynniki oficjalne. W maju, jeżeli wszystko dobrze pójdzie, odbędzie się premiera stworzonej przez wewnętrzny team developerski ścigałki Forza Motorsport i jeśli marketingowcy nie łżą jak psy w tym przypadku (jak to zwykle mają w zwyczaju), to w końcu Xbox będzie mógł śmiało stawić czoła PS2 także na tym polu.

Microsoft zaczął od tego, że sypnął pieniążkami i wykupił licencje od kilkunastu producentów samochodów, dzięki czemu będzie można podziwiać w grze ponad 200 wozów takich znanych marek, jak Ferrari, Porsche, Mercedes, Honda, Mazda, Nissan, czy też Chevrolet. Sporo tych autek do wyboru, prawda? Nie przejmujcie się jednak, że nie będziecie się mogli zdecydować na początku, jaką furką ruszyć w trasę – nie dość, że konkretne marki i modele ograniczone są geograficznie do naszej „ojczyzny”, czyli jednego z trzech regionów – Ameryki, Europy i Azji, to jeszcze karierę zaczniemy od jakiegoś słabiutkiego gruchota typu Mini Cooper w wersji sportowej, czy czegoś w tym stylu...

Jak to tak? Ograniczony dostęp do samochodów? A jak ktoś będzie chciał „mieć je wszystkie”? Nie ma problemów, można sobie te autka kupić od... innych graczy, pochodzących z któregoś z pozostałych dwóch regionów, oczywiście jeżeli ma się kabelek, sieć i korzysta się z Xbox Live!. I nie tylko dwuśladami wymieniać się będzie można, ale także częściami firmowymi lub nie, które normalnie w naszym klimacie dostępne nie są.

A wszystko po to, by nasza kariera kierowcy, nieustraszonego i biegłego wielce, przebiegała bezboleśnie i gładko. Lepsze wozy i części do tuningu w żaden sposób nie zapewnią nam jednak zwycięstwa - Forza Motorsport ma być bowiem grą trudną. Z jednej strony bardzo, bardzo sprytni i wredni przeciwnicy elektroniczni nie dadzą nam spokojnie pojeździć sobie po okolicy, bo ścigać się mają podobnież tak, jakby od tego zależało ich życie. Z drugiej zaś model jazdy może mniej wyrobionych entuzjastów koni mechanicznych przyprawić o przedwczesną siwiznę - Microsoft zapowiada bowiem maksymalny aż do bólu realizm. Skomplikowany model fizyczny, system uszkodzeń wozu i zużycia części, wpływ tysięcy czynników, takich jak siła wiatru, temperatura powietrza i nawierzchni, nie mówiąc już o wielowymiarowym tuningu, w którym liczyć się ma przede wszystkim to co pod maską się kryje, a nie neony i nagłośnienie stereofoniczne – tak będzie wyglądała jazda w Forza Motorsport. Godziny ćwiczeń, poznawania tras miejskich, wiejskich tudzież setek torów wyścigowych wymodelowanych w oparciu o autentyczne, z życia wzięte, dalsze godziny ćwiczeń – i może po kilku tygodniach damy radę pobić Sztuczną Inteligencję. Na jednej trasie. Jeżeli zaś nasz geniusz motoryzacyjny nie zna granic i elektroniczny rywal wyzwaniem już nie będzie, to wtedy wchodzimy w sieć i... przekonujemy się, że tryb multi to w zasadzie więcej niż druga połowa gry. Kilkadziesiąt konkurencji, setki tabel, rynek wymiany wozów i części do nich, a do tego oczywiście wyścigi w osiem osób w porywach... będzie się działo, oj będzie.

A jak się Forza prezentuje od strony wizualnej? Gdyby pokazać screeny laikowi, ten bez problemu dałby się przekonać, iż ma przed oczami zdjęcia zwykłe. To mówi wiele, bardzo wiele. Z najdrobniejszymi szczegółami oddane wozy, wiernie wymodelowane trasy, piękne otoczenia tak rajdowe, jak i miejskie, czy też typowo torowe – cud, miód i orzeszki. Wygląda to tak prawdziwie, że nos sam poczuje słodki smród palonej gumy, gdy tylko oczy zobaczą jak dymią nam się tylne kapcie...

I to wszystko w połowie maja. Czekają nas zatem dwa długie miesiące trzymania kciuków, nerwowego zaciskania szczęk i modlenia się przed ołtarzykiem Billa Gatesa o to, by obietnice jego speców od public relations nie były tylko zwykłą ściemą... I żeby można było wreszcie przy następnej dyskusji PS2 vs. Xbox, gdy oponent rzuci to swoje nieśmiertelne Gran Turismo, spojrzeć na niego bezczelnie i powiedzieć - Forza Motorsport, bejbe...

Źródło artykułu:WP Gry
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)