Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaFizyka w grach okiem inżyniera #6. Miecze, stal i kowalstwo

Nie tylko stal.

Facebook Twitter Google Wykop

W serii nie raz odlecieliśmy już w kosmos i zaliczyliśmy niejedną wycieczkę w przyszłość, ale co z bardziej przyziemnymi kwestiami? Na pewno część z Was wie, że wiedźmiński miecz na potwory nie jest wykuty ze srebra – stalowy rdzeń jest jedynie posrebrzany, by ostrze nabrało odpowiednich właściwości. Miecz na ludzi to również ciekawa kwestia, bo przecież został stworzony z rudy meteorytowej, a przynajmniej tak głosi legenda. Ile jest prawdy w mieczach wykuwanych przez kowali w grach i czy można odnieść to jakoś do inżynierii materiałowej, czy bardziej ogólnie, do materiałoznawstwa?

Ze stalą w różnej postaci stykamy się praktycznie codziennie i na pierwszy rzut oka nie jest to skomplikowana kwestia – stop żelaza z węglem, poddany obróbce cieplnej i plastycznej, w którym zawartość tego drugiego składnika nie przekracza 2,11%. Jednak jeśli zagłębimy się we wspomniane wcześniej materiałoznawstwo, okaże się, że nie wszystko jest takie proste, jak wydawało się to na początku. Jedną z takich rzeczy jest liczba – 2,11% – czemu akurat ona? Wartość ta odpowiada granicznej rozpuszczalności węgla w żelazie, co pozwala odróżnić stal od żeliwa, w którym zawartość węgla przekracza tę wartość. Dobrze prezentuje to układ równowagi żelazo-cementyt, gdzie wyraźnie zaznaczona jest granica pomiędzy stalą, a dalszymi stopami żelaza z węglem.

Ciąć czy rąbać?

W wielu seriach gier action RPG pokroju Dark Souls, The Elder Scrolls, Risen czy Gothic (z naciskiem na trzecią odsłonę) postacie mają te same sekwencje ciosów niezależnie od rodzaju broni, jaką się posługują. Oczywiście stosowany jest podział na broń jedno – i dwuręczną, ale podczas rozgrywki można to odczuć jedynie w szybkości wyprowadzanych ciosów. Pewnym powiewem świeżości w tym temacie był For Honor, gdzie do dyspozycji mieliśmy trzy frakcje – The Chosen (japońscy samuraje), The Legions (europejscy rycerze) i The Warborn (wikingowie) – które oferowały odmienne uzbrojenie i różne style walki.

To jak będziemy posługiwać się danym mieczem, zależy od materiału z jakiego został stworzony. Miecze europejskie są przystosowany do rąbania, czyli pracują udarowo. Co to oznacza? Udarność to cecha materiału określająca jego odporność na obciążenia dynamiczne, czyli takich, które spowodowane są uderzeniem próbki (w naszym przypadku, miecza) o jakąś powierzchnię. Wysoka udarność miecza była szczególnie pożądana w późnym średniowieczu, gdzie dominowały zbroje płytowe uznawane za te, które zapewniają najlepszą ochronę przed uderzeniami. Stal na takie ostrze musiała być również bardziej ciągliwa, czyli wykazywać się większą odpornością na uszkodzenia trwałe, nie naruszające spójności materiału.

Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku mieczy produkowanych przez kowali wschodu, takich jak bułaty czy sławne katany. Służyły one do zadawania szybkich i precyzyjnych cięć, ale nie przystosowywano ich do uderzeń o twarde zbroje – takie klingi były wyjątkowe ostre i wolno się tępiły, ale charakteryzowała je też łamliwość.

W trzeciej części Gothica do dyspozycji Bezimiennego oddano wiele rodzajów mieczy z różnych części świata, ale on nie przejmuje się tym zbytnio, bo tak samo rąbie orków mieczem z Myrtany (europejskie klimaty), jak i ostrzem wytworzonym przez asasynów z Varantu (pustynia z Baśni Tysiąca i jednej nocy). Ten sam zarzut o braku zróżnicowania można odnieść do praktycznie każdej gry action RPG, ale warto pamiętać, że miecze nie są uniwersalne, a ich przeznaczenie zależy głównie od materiału z jakiego zostały wykonane.

Magiczna ruda, meteoryt i szkło

W grach często można się zetknąć z magicznymi materiałami, umożliwiającymi tworzenie mieczy, które są znacznie skuteczniejsze od tych wykutych ze stali. Gothiki można w zasadzie streścić słowami “awantura o magiczną rudę” – z tych niebieskich kawałków można wytapiać sztabki, które stanowią bazę dla magicznych mieczy. Dzięki nim ludzie chcą przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę w długiej i wyczerpującej wojnie z orkami. Seria The Elder Scrolls idzie o krok dalej, bo w jej piątej odsłonie można stworzyć szklany rynsztunek, który, wbrew pozorom, wcale nie jest taki kruchy.

Stal na miecze powinna zawierać od 0,3% do 0,6% węgla; stopy z tego przedziału wykazują się największą twardością, przy zachowaniu odpowiedniej udarności i ciągliwości. Stop o takiej zawartości węgla nazywamy zazwyczaj stalą podeutektoidalną, która składa się głównie z ferrytu i perlitu. Pierwszy z tych składników to podstawowa struktura żelaza, którą można zaobserwować pod mikroskopem w postaci białych płytek. Zaś reszta to perlit, czyli struktura składająca się z naprzemiennie ułożonych płytek ferrytu i cementytu (węglik żelaza, jeden ze składników stali). Inną zaletą stali podeutektoidalnej jest możliwość dość łatwej obróbki plastycznej, co znacznie ułatwia proces kucia, jak i dalszą pracę nad ostrzem.

Niebieskie gródki z serii Gothic nie wydają się zbyt prawdopodobne – głównie dlatego, że na Ziemi odkryto już większość naturalnie występujących pierwiastków i jak na razie żaden z nich nie przejawia “magicznych” właściwości. A może spojrzyjmy poza naszą planetę? Spokojnie, tym razem to nie my będziemy musieli lecieć w kosmos – znajdziemy go pod nogami, w formie małych kamyków.

Ruda meteorytowa nie jest wymysłem książek autorstwa pana Sapkowskiego ani tym bardziej gier Redów – wykorzystywano ją naprawdę, jednak dopiero w późniejszym okresie, gdy człowiek opanował już podstawową obróbkę żelaza i nauczył się mieszać różne składniki stopowe. W odróżnieniu od rudy występującej na Ziemi, ta meteorytowa zawiera również nikiel w postaci taenitu (stop żelaza z niklem występujący w naturalnym środowisku). Struktura wewnętrzna również uległa modyfikacji, bo oprócz ferrytu znajduje się w niej również austenit (kolejny składnik fazowy stopu żelazo-węgiel). I właśnie przez ten ostatni element ruda meteorytowa nie nadaje się do standardowej obróbki i wytapiania z niej sztabek stali – znacznie zmniejsza granicę plastyczności całego materiału i uniemożliwia hartowanie standardowymi metodami obróbki cieplnej. Czemu zatem używano rudy meteorytowej? Ma ona znacznie mniej zanieczyszczeń, przez co zawiera więcej żelaza niż ta, z którą mamy do czynienia na Ziemi. Dlatego ruda meteorytowa świetnie nadaje się jako dodatek stopowy, który utwardza cały stop i czyni końcowy produkt odpornym na korozję i inne czynniki zewnętrzne. Mimo, że ruda meteorytowa była wykorzystywana, to stosowanie jej nie stanowiło reguły i jest raczej ciekawostką. Ze względu na niską dostępność rudy meteorytowej, miecze z jej dodatkiem były niezwykle rzadkie i niewielu było na nie stać (no chyba, że było się wiedźminem – wtedy dostawało się taki z przydziału).

Innym ciekawym materiałem na miecz jest szkło; w serii Risen deweloperzy z Piranha Bytes zastąpili Gothikową magiczną rudę obsydianem. Wykonane z niego miecze są wytrzymalsze, zadają znacznie więcej obrażeń i ogólnie są lepsze od tych stalowych.

Obsydian to po prostu naturalna forma szkła, powstająca w wyniku natychmiastowego stygnięcia magmy. Większe bloki tego materiału rozłupywano, uzyskując mniejsze kawałki o ostrych krawędziach. Fragmenty te osadzano w drewnianym rdzeniu, tworząc bardzo skuteczny brzeszczot. Taką broń wykorzystywali choćby Aztekowie. Wątek ten pojawia się zresztą w grze, gdzie Bezimienny wielokrotnie odwiedzał plemiona łudząco przypominające prekolumbijskie. Więc teoretycznie wszystko się zgadza, z tą różnicą, że miecz w grze był w całości wykonany z obsydianu, co w rzeczywistości nie jest możliwe. To znaczy jest, ale byłby on bardzo kruchy i przy zetknięciu z jakąś twardą powierzchnią (na przykład zbroją konkwistadora) rozbiłby się na drobne kawałki. Dlatego brzeszczot omówiony wcześniej ma znacznie więcej sensu.

Jakiś czas temu firma Ceram Tec stworzyła perlucor, czyli szkło z dodatkiem azotku krzemu. Dzięki zastosowaniu tego składnika udało się uzyskać bardzo twardą, przezroczystą ceramikę, której wytrzymałość na zginanie i sztywność można porównać do stali. Podobnymi właściwościami wykazuje się sialon, do którego stworzenia użyto zarówno azotku krzemu, jak i tlenku glinu. Zatem mamy przezroczysty materiał, który możemy dowolnie formować, a jego właściwości możemy porównać do stali, czego chcieć więcej? Zarówno z sialonu, jak i perlucoru tworzy się wysokiej jakości ostrza do noży kuchennych – o ile świetnie sprawdzają się przy zetknięciu z tkanką miękką, tak w przypadku silnego uderzenia o twardą powierzchnię, klinga zacznie się kruszyć. Pisałem wcześniej o różnym przeznaczenie mieczy – te ze wzmocnionego szkła idealnie nadają się do cięcia, ale gdy chcemy ich użyć do fechtunku, to bardzo szybko się zużyją. Oczywiście nie będą pękać od razu, jak w przypadku obsydianu, ale stal dalej będzie bardziej wytrzymała. Tak więc Skyrimowy szklany miecz jest prawdopodobny, ale nie nadawałby się on do normalnej walki. Za to z ładnie przyozdobioną rękojeścią idealnie będzie pasował do pokoju jakiegoś nerda zapalonego fana fantastyki.

Srebrny jest na potwory

Wróćmy do wiedźmińskiego miecza na potwory przytoczonego we wstępie. Wszyscy pamiętają zapewne jego książkowe i growe opisy – rdzeń wykonany ze stali pokryty jest drobinkami srebra, dzięki czemu miecz staje się zabójczy dla części potworów. Razem z eliksirami i znakami, srebrny miecz buduje wiedźmińską legendę i sprawia, że zabójcy potworów budzą jeszcze większy strach wśród prostych ludzi.

O co chodzi z tym rdzeniem? Wcześniej pisałem o stali jako stopie żelaza z węglem, którego twardość można regulować poprzez dodawanie tego drugiego składnika. Nie wolno jednak przesadzić w jedną i drugą stronę, bo stop zawierający 2% węgla będzie kruchy i trudny w obróbce. Zaś stal o jego zbyt małej zawartości będzie po prostu zbyt miękka, przez co nie nada się na żaden miecz i odkształci się przy intensywnym użytkowaniu. Chodzi o uzyskanie równowagi, by stop był jednocześnie wystarczająco twardy i giętki, a przy okazji dało się go w łatwy sposób obrobić. Stąd narodził się pomysł, by łączyć ze sobą miększe i twardsze kawałki stali, co pozwala na uzyskanie broni ostrej i wytrzymałej, a zarazem elastycznej. Jedna z metod polega na spojeniu rdzenia (miękka część) z twardszymi krawędziami. Innym sposobem jest nawęglanie gotowego ostrza, które polega na obłożeniu głowni kawałkami węgla drzewnego i powolnym podgrzewaniu całości bez dostępu powietrza. Dzięki temu cząsteczki węgla przenikną do wnętrza klingi i połączą się z dominującą strukturą ferrytową, utwardzając tym samym cały stop.

Zatem miecz o stalowym rdzeniu, który pokrywa się twardszymi kawałkami metalu lub wprost nawęgla ma sens, ale czy opłaca się go posrebrzać? Generalnie tak, ale jest to zabieg czysto kosmetyczny, gdy tworzy się miecz na zamówienie. Poza tym na klindze znacznie lepiej prezentuje się złoto i to właśnie ono jest częściej wykorzystywane do ozdabiania broni. A przynajmniej było w średniowieczu czy w późniejszym okresie (XVII i XVIII), gdy władcy i dowódcy wojskowi używali szabel i szpad paradnych do wyróżnienia się w tłumie wojaków. Czemu nie wykonuje się broni w całości ze szlachetnego metalu? Czy chodzi o problemy z ostrzeniem takich mieczy, jak sugerują to opisy w wiedźmińskich grach i książkach? Nie, takie klingi byłyby po prostu za miękkie i bardzo szybko by się odkształciły.

Przekuwanie i łączenie

Zatrzymajmy się na dłużej przy Wiedźminie; w pierwszej i drugiej części gry dało się przekuwać już istniejące miecze, by nadać im dodatkowe cechy lub ulepszyć te, które już posiadały. Zwiększenie szansy na obrażenia krytyczne, wzmocnienie działania znaków czy możliwość podpalenia oponenta to tylko kilka z przykładowych usprawnień. Był to znacznie ciekawszy system, gdyż pozwalał rozwijać jedną broń, a nie zarzucał gracza toną niepotrzebnego żelastwa, jak w klasycznych grach z gatunku hack-and-slash.

Generalnie nie przekuwa się już gotowych kling, ponieważ ponowne rozgrzanie materiału spowoduje osłabienie jego wewnętrznej struktury, co negatywnie wpłynie na wytrzymałość. Jednak gdy robi się to w kontrolowanych warunkach i używa się do tego odpowiednich metali, to wyniki prac mogą przerosnąć wszelkie oczekiwania. W podobny sposób uzyskiwało się dziwer, zwany inaczej damastem skuwanym, który był europejskim odpowiednikiem stali damasceńskiej. Skuwano ze sobą kilka stalowych kawałków o różnym stopniu nawęglenia (przypominam, że im więcej węgla, tym stop staje się twardszy), co prowadziło do powstania sztaby, którą następnie składano kilkukrotnie. Uzyskany materiał był znacznie wytrzymalszy od zwykłej stali, która, jak wspomniałem wcześniej, była za miękka albo za twarda. Ta metoda jest rozwinięciem koncepcji z poprzedniego podpunktu, z tą różnicą, że klingi wykute z dziweru wyglądały znacznie lepiej i przypominały te wykonane ze stali damasceńskiej (stąd częste pomyłki). Te ciemniejsze pasma to cementyt, który wytrącił się wskutek zgrzewania, a później skręcania kawałków stali o różnej zawartości węgla w procesie kucia.

Płomienne ostrza i ozdoby

W grze Risen 3: Władcy Tytanów jednym z lepszych mieczy jednoręcznych jest Wieczny Płomień, który można uzyskać poprzez przekucie Płomiennego Ostrza. Oprócz efektownego płomienia, który unosił się wokół ostrza, sama klinga była również pofalowana. Czy miało to jakieś praktyczne zastosowanie i czy ozdoby takie jak kolce i wypustki pełniły jakąś rolę?

Spotykano płomieniste klingi, a ich główną zaletą (oprócz wyglądu, który budził przerażenie w szeregach wroga) był tzw. efekt piły. Przy ostrzu prostym, gdy uderzamy mieczem w tkankę miękką i pociągniemy go do siebie, to rana znacznie się pogłębi, zadając tym samym mniejszą lub większą krzywdę. Jednak gdy głownia jest falowana, to tych powierzchni tnących jest znacznie więcej, przez co każda taka “falka” pogłębia ranę powodując tym samym znacznie poważniejsze obrażenia. Oczywiście, wszystko zależało od opancerzenia oponenta, ale nawet, jeśli udało się zrobić niewielką szramę w jego naramienniku, to dzięki falowanemu ostrzu mogliśmy rozpruć ten konkretny kawałek zbroi i dobrać się do wrażliwszych części. Taki miecz był uznawany za lżejszy, ale to nieprawda – klinga posiadała ubytki, które wynikały z kształtu głowni, ale przez to musiała być znacznie grubsza, by efekt piły był jak najlepiej wykorzystany.

W kwestii ozdób warto wyróżnić ich kilka rodzajów; haki, kolce i wypustki są w mieczach dość rzadko spotykane. I o ile klinga w kształcie płomieni była użyteczna w walce, tak na przykład ząbkowane lub częściowo ząbkowane ostrze w ogóle nie miało sensu, bo grzęzło w przeciwniku lub zaczepiało się o wypustki pancerza; kamienie szlachetne wtopione w głownię czy pozłacane klingi również występowały. W kwestii tych czysto estetycznych ozdobników warto wyróżnić szpady i rapiery, których jelce w formie dzwonów albo obłęków chroniły dłoń i przy okazji dobrze prezentowały się na wszelkiego rodzaju uroczystościach.

Kowalstwo w grach fantasy bywa bardzo opłacalną specjalizacją i przed laty zagrywając się w nieśmiertelne Gothiki, często opierałem uzbrojenie swojej postaci właśnie o nią. Same miecze to również ciekawa kwestia i aż dziw, że tak dużo, na pierwszy rzut oka, growych głupotek jest bliskie temu, z czym mamy do czynienia w rzeczywistości. A przynajmniej rzeczywistości studenta, który na pierwszym semestrze układ żelazo-cementyt znał na pamięć… na wyrywki (a potem i tak się do niczego nie przydało, standard).

22
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
6 Komentarze
16 Odpowiedzi
9 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
3mortis
Użytkownik

“W wielu seriach gier action RPG pokroju Dark Souls, The Elder Scrolls, Risen czy Gothic”

Przeciez w dark souls praktycznie kazda bron ma swoj moveset rozniacy sie nie tylko tylko predkoscia ataku
nie be powodu czesto ludzie nie graja najlepsza bronia w grze tylko po prostu “swoja ulubiona” bo po 5h ciezko sie przestawic na chociazby miminalnie inna animacje czy inny typ ataku

nie zeby ds byl realistyczny ale nie przesadzajmy stawiajac to obok gothica….

Bartosz Witoszka
Redaktor

Ale nie są to aż tak znaczące różnice. Znam serię DS dość dobrze i może się to wydać dziwne, ale zawsze grałem bronią, która miała lepsze statystyki. Te zmiany w animacjach czy prędkości ataku odczuwałem tylko przy zmianie jednoręczna/dwuręczna, tak jak napisałem w tekście.

Niemniej masz rację, bo w DS jest to jednak bardzie rozwinięte niż w innych grach tego typu i dla niektórych ma to znaczenia, dzięki za zwrócenie uwagi 🙂 /Bartek Witoszka

mirek83
Użytkownik

Po pierwsze primo to stop węgla <2% i żelaza to jest staliwo, dopiero po obróbce plastycznej wychodzi stal :). Po drugie primo co autor ma na myśli w zdaniu, że europejskie miecze służyły do "rąbania"? Rąbać to można drewno siekierą, a miecze służyły do zadawania pchnięć lub cięć, z czego istniały też miecze przeznaczone tylko do pchnięć albo tylko do cięć (cały czas mówimy o Europie). Po trzecie primo nikt nie używał mieczy stricte przeciwko zbroi płytowej! A jeśli już, to tylko uderzając w nieosłonięte miejsca, albo używając miecza jako improwizowanego młota, czyli chwytając za ostrze i waląc jelcem (jak… Czytaj więcej »

Bartosz Witoszka
Redaktor

1) Fakt, zapomniałem. Już poprawione, dziękuje 🙂 2) Rąbanie czyli walenie z jak największą siłą. Pewnie wiesz, że w walce często jakiekolwiek uderzenie było już sukcesem. Oczywiście im bardziej precyzyjne cięcia tym lepiej, ale nie zawsze było to możliwe (zwłaszcza w średniowieczu, gdzie widoczność ograniczał hełm, a ruchy krępowała zbroja, choć to jest mocno wyolbrzymione akurat). Dlatego chciałem odróżnić cięcia precyzje, które wykonuje się ostrzami wschodu, od tego europejskiego “walenia”, stąd rąbanie. W obu przypadkach mamy do czynienia z cięciami, ale chciałem odróżnić jedne od drugich 🙂 3) Oczywiście, że nikt nie używał mieczy do walenia w zbroję i szukało… Czytaj więcej »

mirek83
Użytkownik

Nie, dalej nie mogę się zgodzić z określeniem “europejskie walenie”, bo to nie było tak, że walka mieczem to było walenie “z lewa na prawo” albo “z prawa na lewo”. Wszelkie growe czy filmowe “tropesy” (jest na to jakieś polskie określenie?) gdzie bohater bierze wielki zamach mieczem, najczęściej zza pleców można włożyć między bajki bo to jest bzdura. O walce bronią białą (czyli m.in. mieczami) powstało w samym średniowieczu pełno traktatów i rozprawek i są to naprawdę bardzo rozbudowane sztuki walki, w niczym nieustępujące czasami przecenionym dalekowschodnim odpowiednikom. To mógłby być na temat na naprawdę obszerny artykuł z rodzaju “szermierka… Czytaj więcej »

Bartosz Witoszka
Redaktor

Widzę, że nie dojdziemy do porozumienia. Może faktycznie powinienem to sformułować inaczej, tak żeby nie było wątpliwości, o co mi chodzi. Ale fakt, wschodnia sztuka walki mieczem jest często przeceniana i pewnie powstałby z tego jakiś tekst. Ale to nie ode mnie na pewno 😉

Aimagylop
Użytkownik

“Wszelkie growe czy filmowe “tropesy” (jest na to jakieś polskie określenie?) ”
Może klisze?

mirek83
Użytkownik

Klisza to by było bardziej cliché. Wiki mówi, że po polsku to będzie trop albo topos.

Aimagylop
Użytkownik

To ja przy okazji nawiążę do filmowego mema wg. którego miecze powstają z roztopionego metalu wlewanego do formy a potem są hartowane w lodzie albo krwii przeciwnika. Otóż tak przygotowany miecz nie ma żadnej wytrzymałości i od razu by się rozpadł w pierwszej walce.

Bartosz Witoszka
Redaktor

Tak, pamiętam. W Conanie (zarówno w starym, jak i nowym) tak właśnie było – na krwi wrogów najlepiej, żeby za jej pośrednictwem siła oponentów spłynęła do miecza 😀

Tu warto wspomnieć, że nie hartowało się w wodzie, tylko najlepiej w powietrzu. Ale że trwało to bardzo długo, dlatego częściej używało się oleju. Gdy zanurzyło się gorące jeszcze ostrze do zimnej wody, to wytwarzało się dużo pary, która negatywnie wpływała na strukturę stopu.

Dzięki za komentarz 🙂 / Bartek Witoszka

Finear
Użytkownik

[Can you cast obsidian into a sword]

Bartosz Witoszka
Redaktor
Slowik515
Użytkownik

Szklane uzbrojenie było jednym z najlepszych już w Morrowindzie, czyli ładnych kilka lat przed Skyrim (a i w Oblivionie się przewijało). Aczkolwiek dopiero TESV wprowadził kowalstwo umożliwiające wykuwanie czegokolwiek.

Bartosz Witoszka
Redaktor

Dlatego napisałem, że “Skyrimowe”, bo właśnie tam było kowalstwo. 🙂

Dzięki za komentarz 🙂 /Bartek Witoszka

gsg
Użytkownik

Na marginesie – vvardenffelskie surowe szkło, w którym tak gustują Gwardziści Viveka, to prawdopodobnie nieco inny materiał niż malachit z którego szklane pancerze tworzy się w Skyrim. Czy inny, bo po prostu jest innym minerałem, czy też inny, bo występujący na zboczach wulkanu, w którego trzewiach, było nie było, leży serce boga, ciężko określić. Natomiast Morrowind w pełni świadomie nawiązywał do rzeczywistego obsydianu również w kwestii właściwości fizycznych materiału: szklana broń i pancerze, choć wysokiej jakości, były również bardzo kruche. Ten niuans nie w pełni dotarł do Skyrim być może dlatego, że w TESV zrezygnowano z parametru określającego zużycie broni.

Slowik515
Użytkownik

Cholera, dobry jesteś 😀 Teoretycznie ebon to również odmiana szkła w tym świecie, więc temat jest bardziej rozbudowany, chociaż nigdy się w to aż tak nie wgryzałem.

gsg
Użytkownik

Prawda! Tu metafizyczne wytłumaczenia są jeszcze celniejsze, bo o ebonie dosłownie mówi się, że jest zastygłą krwią tegoż samego boga. I lore TES na chwilę wydania Morrowinda sugeruje, że oba minerały nie bardzo występują poza Vvardenfell (Dunmer A.D. 2002 pewnie puknąłby się kilofem w czółko, gdyby mu powiedziano, że za 200 lat jakiś Dovahkiin będzie ebon wydobywał na szczycie Gardzieli Świata), ba, bywają przedmiotem sporów politycznych i handlowych. Co w kontekście Serca Lorkhana jeszcze mocniej sugeruje, że ich wybitne właściwości mogą wynikać z czegoś więcej niż standardowej fizyki 🙂

Bartosz Witoszka
Redaktor

Dzięki za rozszerzenie wiedzy z uniwersum The Elder Scrolls, bo niestety w tym moja wiedza kuleje. Zawsze wolałem Gothica, a Skyrim nie wciągnął mnie aż tak (szczerze powiedziawszy, to w ogóle mnie nie wciągnął, a te prawie 1000 godzin na moim koncie Steam nabił mój brat), by nadrobić poprzednie części. Pozdrawiam i dzięki za komentarz / Bartek Witoszka

meatbag
Użytkownik

Stal damasceńska prawdopodobnie zawierała wanadium, z czasem źródełko tej rudy się wyczerpało i biznes poszedł…

Obsydian jest ostrzejszy niż najlepsze skalpele, dzięki czemu rany szybciej i lepiej się goją.
Pics: https://www.quora.com/Why-dont-more-surgeons-use-obsidian-scalpels

Bartosz Witoszka
Redaktor

Owszem, jest ostry i twardy, ale przez to kruchy. Skalpelem raczej nie uderzamy nikogo, a wykonujemy delikatne nacięcia. Chyba Rosjanie podczas Drugiej Wojny Światowej specjalnie nie ostrzyli i nie czyścili swoich bagnetów, bo przez to rany nimi zadane trudniej się goiły i często wdawały się zakażenia.

Dzięki za komentarz 🙂 / Bartek Witoszka

ZmanieryzowanyTim
Użytkownik

Uwielbiam te artykuły, keep ’em coming.

Zwłaszcza że nie znam się na fizyce 🙁

Zastanawiałeś się kiedyś nad zebraniem wszystkich dotychczasowych i, miejmy nadzieję, również przyszłych tekstów i stworzenia jakiegoś, hmm, zbiorczego wydania? Dodać tylko kilka (-naście? -dziesiąt? -set?) przypisów i masz niezłe dzieło w swoim ręku.

Bartosz Witoszka
Redaktor

Dziękuje za miłe słowa, bardzo to motywuje do dalszej pracy 🙂

Nie, nie myślałem i raczej to nie nastąpi, chyba, że Polygamia (czytaj, wydawca lub właściciel portalu) będzie tego chciała, bo to do niej (niego) należą te teksty. Ale seria ta jest… no cóż, ważna dla mnie; raz, że uwielbiam pisać te teksty; dwa, stanowi aktualnie (i chyba zawsze tak będzie) najmocniejszy punkt mojego portfolio (nie piszę tylko dla Polygamii).

Dzięki za komentarz! / Bartek Witoszka