Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeEverspace – recenzja. Cztery skoki i pogrzeb

Ale nie gry, tylko twój, pilocie.

Facebook Twitter Google Wykop

Lubię, kiedy gry opuszczają Wczesny Dostęp na Steamie. A jeszcze bardziej lubię, kiedy robią to względnie szybko, a nie po latach grzęźnięcia w tym bagnie. Minął niecały rok od momentu, w którym gra Rockfish Games tam trafiła i proszę bardzo – 26 maja ukazała się jako ukończony produkt. To coś, co ma miejsce coraz częściej, ale nadal nie jest regułą.

Platformy: PC, Xbox One
Producent: Rockfish Games
Wydawca: Rockfish Games
Dystrybutor w Polsce: Techland
Data premiery: 26.05.2017
Wymagania: 64-bitowy Windows 7/8.1/10, Intel Core i3, 4 GB RAM-u, Nvidia GTX 480/Radeon HD 5870
Grę do recenzji udostępnił dystrybutor. Obrazki pochodzą od redakcji. Graliśmy na PC.

Mieliście już okazję zapoznać się z moimi wrażeniami z wczesnej wersji, która bardzo przypadła mi do gustu, ale narzekałem przy tym na mało zawartości. Co zatem się zmieniło? Wbrew pozorom niewiele, ale już wczesnodostępowa wersja była bardzo kompletnym produktem.

Pierwszy skok - niedźwiedź śpi
Everspace
Prawie jak Eve Online

Moje początki z pełnym Everspacem to jednak rozczarowanie. W zapowiedzi pisałem o tym, że gra nie wybacza błędów, a ginąć przyjdzie nam często. Tymczasem okazuje się, że dwa sektory (około osiem skoków) za mną i… nic. Latam sobie w najlepsze, rozwalam kolejnych przeciwników, zbieram fanty, a statek jak Passaty na placu u Mirka handlarza – stan igła, wnętrze gabinet.

Dwa sektory za mną i… nic

No nie może być – myślę sobie – przecież to roguelike, czy w zasadzie rogue-lite, o czym później. Umieranie jest tu stałym, definiującym gatunek elementem zabawy, a ja bez większych problemów radzę sobie od samego startu! Na szczęście to tylko początek, ledwie tutorial mający zaznajomić gracza z podstawami zabawy. Po prostu ten pierwszy przelot odbywa się z automatu na najniższym poziomie trudności.
Potem zaczyna się standardowa droga przez mękę, podczas której trup ścieli się gęsto.

I nie zawsze chodzi o przeciwników, których w początkowych systemach i sektorach ani nie ma zbyt wielu, ani nie są jakoś dobrze wyposażeni. Problem w tym, że przez pierwszych kilka przelotów nasz statek też nie jest cudem technologii wojennej i dość szybko jest zmieniany w kosmiczny złom. Przynajmniej na średnim i wyższym poziomie trudności, bo ten najniższy to w zasadzie wycieczka krajoznawcza po galaktyce.

Zatem śmierć kolejnych klonów przyjdzie nam oglądać często, jednak nie można powiedzieć, że Everspace jest pod tym względem niesprawiedliwy. Wielu twórców poprzez grę wymagającą rozumie tak naprawdę grę upierdliwą, w której rzucane są na nas kolejne fale coraz potężniejszych przeciwników, aż w pewnym momencie giniemy. Tutaj jest inaczej, bo każda porażka ma miejsce na nasze życzenie. Poleciałeś w sam środek najeżonej wieżyczkami bazy piratów statkiem z uszkodzonym uzbrojeniem? Twoja wina. A może rzuciłeś się na okkariańską korwetę, dysponując jedynie podstawowym laserem? Twoja wina. Ignorowałeś zepsuty system podtrzymywania życia i w końcu się udusiłeś? Twoja wina.

Każda porażka ma miejsce na nasze życzenie

Poza tym trzeba sobie uświadomić – co mi przyszło ciężko – że w grze Rockfish Games nie musimy czyścić każdego systemu przed skokiem do następnego. Na początku trudno oprzeć się pokusie, szczególnie że chcemy jak najszybciej stworzyć lepsze bronie, gadżety, osłony czy później wykupić umiejętności przed kolejnym skokiem albo odblokować inny statek. Ważne jednak, żeby potrafić ocenić ryzyko i odpuścić, jeśli wiemy, że nie damy sobie rady. W kolejnym systemie też coś będzie.

A skoro już przy rozwijaniu się jesteśmy, to trzeba zaznaczyć, że Everspace to nie typowy roguelike, tylko rogue-lite, zwany też roguelike-like. Przede wszystkim po śmierci nie zaczynamy zupełnie od nowa. Co prawda trzeba jeszcze raz przelecieć przez wszystkie sektory, ale za zebrane kredyty kupimy ulepszenia statku jak mocniejszy pancerz, dodatkowe sloty na broń i urządzenia, szybszą regenerację osłon i wiele innych. To z kolei powoduje, że restart nie jest tak frustrujący i czujemy, że z każdym przelotem udaje nam się osiągnąć coś więcej.

Drugi skok – niedźwiedź chrapie

Zresztą czym tu się stresować, skoro widoki zza kokpitu są przepiękne. Mgławice, planety w tle, pola asteroid czy dziwne formacje skalne, a do tego wyładowania energetyczne i obłoki gazu powodują, że łatwo się zapomnieć i w całości oddać się zwiedzaniu.

Ale Everspace nie pozwoli nam cieszyć się pięknem otoczenia zbyt długo. Jeśli postanowimy gdzieś zostać, w końcu przylecą ścigające nas siły okkarian – gadziej rasy, z którą niedawno ludzkość prowadziła wojnę. Wtedy, szczególnie na początku zabawy, najlepiej wziąć nogi za pas i zobaczyć, czym urzeknie nas kolejny system. A jeśli zdecydujemy się walczyć, będziemy mieli okazję podziwiać piękne eksplozje, rozpadanie się statków na części i efekty towarzyszące wystrzałom.

Niestety, o ile grafika zachwyca, tego samego nie można powiedzieć o ścieżce dźwiękowej. Nie jest ona zła, ale standardowa do bólu. Odgłosy silników, dopalaczy czy odpalanych rakiet muszą znaleźć się w takiej grze i za wiele nie da się z nimi zrobić. Jednak twórcy mogli zadbać o bogatszy soundtrack. A tak liczbę utworów możemy policzyć na palcach jednej ręki i zmieniają się one w zależności od sytuacji.

Dobrze, że przynajmniej dialogi ratują sytuację. Wbrew pozorom „gadania” jest w grze całkiem sporo i brzmi to wszystko naprawdę przyjemnie. Szczególnie komputer pokładowy, który opowiada nam o odwiedzanych rejonach, zapoznaje z historią świata, rasami albo po prostu komentuje bieżące wydarzenia i wdaje się w dyskusję z pilotem. Czasem nawet zażartuje w typowy dla wypranych z emocji maszyn sposób: „Nie obchodzi mnie nasz nowy statek, bo nie zainstalowano mi obwodów odpowiadających za poczucie estetyki”.

Trzeci skok – niedźwiedź sapie

Mimo iż lata się bardzo przyjemnie, a ciągłe zgony nie przeszkadzają, momentami Everspace potrafi nużyć. Systemy i sektory w końcu zaczynają się powtarzać, a ze względu na specyfikę rozgrywki, fabuła rozwija się bardzo powoli. Po prostu kolejne jej elementy odkrywają się w momencie, kiedy dolecimy w określone miejsce, co przy częstotliwości restartów trwa. Za to bardzo przyjemnie poznaje się kolejne elementy historii – tego, kim był człowiek, z którego powstały klony będące kolejnymi pilotami, jego związku z tym wszystkim czy po prostu wydarzenia, przez które wszechświat wygląda, jak wygląda. O części mówi nam komputer, inne poznajemy z ładnie narysowanych przerywników, a wszystko szerzej opisane jest w kodeksie gromadzącym wszystkie informacje.

Everspace potrafi nużyć

Everspace
Jest i crafting...
Everspace
... i rozwój statku oraz pilota

Brakuje też jakichś urozmaiceń rozgrywki. Skoro siłą rzeczy fabuła postępuje powoli, a ze względu na gatunek w grze jest dużo powtarzalności, twórcy mogli zadbać o dodatkowe rzeczy do roboty. Zamiast tego schemat zawsze wygląda tak samo: dolatujemy do nowego systemu, zbieramy fanty, walczymy, lecimy dalej. Oczywiście im dalej, tym trudniej; pojawiają się potężniejsi przeciwnicy, w tym większe okręty, lepiej bronione bazy czy więcej zjawisk naturalnych negatywnie wpływających na nasz statek, ale w gruncie rzeczy to jest ciągle to samo. Co prawda czasem trafi się zakłócacz skoku, który trzeba zhakować, kiedy indziej dostaniemy informację o przestępcy, za głowę którego przewidziana jest nagroda albo znajdziemy skrzynkę w zamkniętym wraku, do którego klucz posiada szef okolicznych bandytów.

Ale to ciągle mało. Everspace aż prosi się o dodatkowe zadania, niekoniecznie skomplikowane, niewymagające kręcenia się po całej galaktyce. Po prostu – w jednym systemie dostajesz zlecenie, w drugim je wykonujesz, w trzecim zgarniasz nagrodę. I już gra stałaby się bardziej urozmaicona.

Czwarty skok – niedźwiedź łapie!

Podobnie jak łapie Everspace. Bo mimo pewnych niedociągnięć, jest to gra dopracowana. Gra, w której odnajdą się zarówno fani gatunku, jak i osoby dotąd niemające z nim do czynienia. A niech ostatecznym dowodem tego, że jest to produkt przemyślany, będzie sterowanie. Zapomnijcie o konieczności posiadania dżojstika. Równie świetnie gra się padem, a nawet myszą i klawiaturą. Wtedy Everspace przypomina starego Descenta, z którego ktoś wyciął tunele i przeniósł wszystko na bardziej otwartą przestrzeń.

Czy pewne rzeczy można było zrobić lepiej? Pewnie. Zawsze tak jest. Ważne natomiast, żeby minusy nie przyćmiły plusów, których gra Rockfish Games ma zdecydowanie więcej.

ZAGRAĆ?
WARTO
4.0

73
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
9 Komentarze
64 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Trikson
Użytkownik

“Ale to ciągle mało. Everspace aż prosi się o dodatkowe zadania, niekoniecznie skomplikowane, niewymagające kręcenia się po całej galaktyce. Po prostu – w jednym systemie dostajesz zlecenie, w drugim je wykonujesz, w trzecim zgarniasz nagrodę. I już gra stałaby się bardziej urozmaicona.” – ale przecież twgo typu zadania występują w grze niemal dokładnie w takiej formie jaką opisujesz. czasem trzeba zestrzelić ileś statków, czasem obronić inny. kiedy indziej mamy za zadanie odebrać pakunek od pilota w jednym systemie i dowieźć do innego sektora. zadań jest jeszcze kilka rodzajów a i tak nie wiem czy wszystkie mi się udało zobaczyć. Owszem,… Czytaj więcej »

Simplex
Użytkownik

Szkoda że gra działa w trybie VR, bo gdyby miała obsługę VR, to rzetelny recenzent na pewno by o tym wspomniał.

Blue__
Gość
Blue__

Może i Simplex nie musiał ironizować w swoim poście, ale poziom odpowiedzi na jego zaczepke jest żenujący. Sorry.

Trikson
Użytkownik

zgadzam się. Od redakcji jednak wymagałbym wyższych standardów niż od czytelników. W końcu to ich praca.

Trikson
Użytkownik

chociaż czasem im jej współczuję. Panowie redaktorzy – dużo cierpliwości do niewdzięcznych czytelników!

PS. dodajcie w końcu edycję komentarzy 😉

inf.in.it
Gość

O rany. Odpowiedź na uwagę Simpleksa naprawdę powinna mieć niższą temperaturę, takie docinki niczemu nie służą. Z pewnością nie Polygamii. Tak niskiej riposty na uwagę czytelnika jeszcze tu nie widziałem, a zaglądam na Poly od mezozoiku. Raz, że wypada trzymać klasę, gentlemen, a dwa, że Simplex to jest, pardon my French, klasyczny heavy user, w dodatku spiritus movens lokalnego foruma ;). Nie będę obrażał niczyjej inteligencji, tłumacząc, dlaczego tacy użytkownicy są niezbędni mediom jak tlen. Pan Bartosz Stodolny, jako profesjonalny dziennikarz, z pewnością też to wie. Zakładam zatem, że miał po prostu gorszy dzień. Recenzja dość dobrze opisuje grę, choć… Czytaj więcej »

Simplex
Użytkownik

Panie Olafie, dziękuję za mądre słowa. Przyznaję, ja też mogłem być niezłośliwy, ale zirytowało mnie kompletne zignorowanie faktu że gra wspiera VR – i żeby nie było wątpliwości: nie mam pretensji że recenzent nie zagrał w wersję VR (choć szkoda, że tego nie zrobił – recenzja byłaby dzięki temu pełniejsza), ale o to że jednym słowem nie wspomniał że gra ma wersję VR (to tak samo źle jakby np. nie napisał że jest też na Xboxa One). Odpowiedź na mojego posta jaka jest każdy widzi i świadczy o jej autorze, no ale jak sam Pan napisał, każdy może mieć czasem… Czytaj więcej »

liberteone
Użytkownik

nie no, akurat pomijając burzliwe komenty, to akurat miło zaskoczyła mnie informacja o VR…

Paweł Olszewski
Użytkownik

Jejku, co tu się wydarzyło… Czuję się wywołany do tablicy. Chyba nawet w kilku miejscsch padły pytania, czy pochwalam takie zachowanie. Oczywiście, że nie. I oczywiście, że rozumiem co tak dotknęło Bartka, co jest niewidoczne z zewnątrz. My do tych recenzji naprawdę dużo gramy (a nikt nie płaci za granie, a jedynie za “kilobajty” tekstu). Każda recenzja jest też czytana przez dodatkową parę, a przeważnie i dwie, oczu. Korekta, poprawki, rozmowy o ocenie końcowej. A potem Simplex podważa rzetelność recenzenta, bo nie ma w tekście informacji o VR… Aczkolwiek Bartek zachował się niefajnie. Fajnie, że późnoej przyznał się do błędu,… Czytaj więcej »

simpson
Użytkownik

“My do tych recenzji naprawdę dużo gramy (a nikt nie płaci za granie, a jedynie za „kilobajty” tekstu). To było chwalenie się czy narzekanie bo nie rozumiem? Piszesz tekst i powiedz mi, ilu klientów czytelników płaci Ci za wykonaną pracę świadomie fizyczne pieniądze, albo ile by ludzi płaciło gdyby nie było reklam i był abonament? No właśnie, to jest po prostu hobby i chyba tak jak urzędnicy wydaje wam się, że zarabiacie na klientach, a pieniążki z reklam płyną i pewnie budżetu coś podejrzewam nie mało, a tak na prawdę nie wytwarzacie produktu, prosto dla konsumenta który można sprzedać, jesteśmy… Czytaj więcej »

Paweł Olszewski
Użytkownik

Nie chwalę się ani nie narzekam, po prostu tłumaczę, w czym tkwił tu problem. Od czego ta dyskusja się zaczęła.

Co do reszty twojego komentarza, to niestety ja nie rozumiem.

simpson
Użytkownik

oj rozumiesz, aż za dobrze 🙂 Dobrze wiesz, że żaden czytelnik nie płaci Ci za wykonaną dobrze pracę, nie ważne czy tekst nam się podoba czy uważamy go za nierzetelny, to i tak z góry dostaniecie za reklamy i finansowanie z naszych podatków, tylko tyle, po prostu czasem muszę to napisać, bo ludzie nie są tego świadomi o dziwo

Paweł Olszewski
Użytkownik

Nie, serio pogubiłem się w tym potoku myśli przechodzącym od dziennikarzy do urzędników.

Masz rację, dobrze wiem, że żaden czytelnik nie płaci mi bezpośrednio za pracę. To jedna z patologii internetu. Bo później ten sam czytelnik narzeka na reklamy.

“Finansowanie z naszych podatków”? Jakie finansowanie masz na myśli?

simpson
Użytkownik

no właśnie, narzeka na reklamy, to może zacznijcie pracować, dam wam przykład: płacicie/inwestujecie z prywatnych pieniędzy reklamę typu: Dzisiaj o godzinie 18, mega rzetelna recenzja gta v, 5 stron wnikliwego badania aspektów gry, cena 10 zł. Wtedy nikt nie będzie narzekał bo nikt wam nie zapłaci, a jak zapłaci to nie będzie miał reklam plus możliwość zwrotu kosztów jeśli nie przyłożycie się do pracy…. Wiem, że to rozumiesz, ale nie możesz o tym mówić, bo może nie chcesz ciężko pracować. To jest właśnie od dziennikarzy do urzędników, tym właśnie się stajecie, mając pewnośc, że nie ważne co napiszecie wypłatka czeka

Paweł Olszewski
Użytkownik

Ahaaa, o to chodzi z tymi urzędnikami i dziennikarzami. Że nam się nie chce 🙂 Teraz do mnie dotarło. Trochę przykro, że tak uważasz. I dziwię się, że tak często chce ci się zaglądać na stronę, na której twoim zdaniem od niechcenia piszemy o grach. Jak urzędnicy, 7-15 i do domu.

simpson
Użytkownik

prawdy nie zataisz, nie ważne co napiszesz, pieniądze dostaniesz. Tak się narodziła patologia w Polsce i my na nią musimy pracować nie widząc o tym. To nie jest praca, ale nie dziwi mnie, że tak uważacie, tak samo robią urzędnicy i takich cwaniaków coraz więcej. Jeśli uważasz że Twoja praca jest potrzebna to sprzedaj ją nam. Kupimy owoc tej pracy, jeśli będzie się opłacało i będzie warto. A tak to sobie każdy wchodzi i nawet nierzetelności wam zarzucić nie można, bo płacz, że pracujecie za darmo… śmiech na sali 🙂

simpson
Użytkownik

Największy problem tego świata polega na tym, że skoro uważasz, że Twoja praca jest potrzebna, no to ktoś za nią zapłaci, a Ty zarobisz czy nie? A jeśli uważasz, że działasz charytatywnie to nie narzekaj bo pomoc to nie usługa. Albo pomagasz, robisz coś za darmo, albo wykonujesz usługę dla kogoś. Czemu ludzie tego nie rozumieją?

simpson
Użytkownik

Paweł, odpowiedz tylko na jedno pytanie i zostaw resztę kontekstu i mojego tekstu, bo widzę lubisz się czepić najmniej istotnych rzeczy, żeby odbić od meritum. Powtarzam, jeśli uważasz swoją pracę za cenną czemu jej nie sprzedajesz? boisz się, że nikt nie będzie czytał jak nie będzie “darmowa” ? czy to będzie za ciężka praca i będziesz musiał się bardziej starać żeby ludzie płacili ?

Trikson
Użytkownik

jezusmaria simpson, nie wiem co bierzesz, ale zredukuj dawkę bo Ci szkodzi.

Paweł Olszewski
Użytkownik

Serio? Odpadam z tej dyskusji i wracam do pracy. A nie, przepraszam. To przecież nie praca. Do pisania o gierkach dla zabawy.

simpson
Użytkownik

No i Paweł złamany, wystarczyło zapytać, “czemu nie sprzedajesz owoców swojej pracy skoro uważasz, że ludzie tego chcą” I koniec tematu. Trikson, wiesz co na mnie tak działa? uczciwa praca gdzie klient sam przychodzi i płaci z własnej woli 🙂

Trikson
Użytkownik

@simpson ale porównania masz strasznie dziwne. Model monetyzacji w przypadku portali internetowych (czy to o grach, czy też o polityce, czy takich ze śmiesznymi obrazkami) opiera się o reklamy tak samo jak model telewizji czy radia. Czy za kolejny odcinek klanu albo kiepskich też płacisz? podobnie śmieszny jest argument o tym, że niezależnie od treści i tak kasa z reklam wpadnie. Otóż nie. Wpadnie z tego jednego artykułu, ale czytelnik widząc że teksty są słabe więcej na portal nie wejdzie (nie obejrzy kolejnego odcinka klanu, kiepskich its.) przez co reklamodawcy będą negocjowač niższe stawki za reklamy na polygamii (czy tvp… Czytaj więcej »

simpson
Użytkownik

TRIKSON@ zabłysnąłeś, ale wiem na czym polega ten model i otwarcie go krytykuje, a argumenty już podałem. Taki model to czysta manipulacja nieświadomych klientów. Gratuluje moralności

simpson
Użytkownik

Trikson@ “To, że coś nie polega bezpośredniej transakcji wymiany towaru za pieniądze” a z tym to już całkiem odleciałeś i dałeś mi argument. Uwielbiam NBA, kupuje pakiet sportowy i co? Płacę za to za co chcę płacić i oglądać, można dać lepszy przykład? Niestety, zamiast płacić tylko za nba muszę na siłe opłacać tych kiepskich i zalew innych badziewi które nawet mnie nie interesują, przez właśnie ludzi myślących i chcących “zarabiać” takim modelem biznesowym

Maciej Kowalik
Gość
Maciej Kowalik

Czasopismo o grach sprzedaje towar – czasopismo. Kto chce kupuje.
Portal o grach (darmowy)/każdy serwis darmowy w sieci sprzedaje… czytelników. Reklamodawcom. Więc skoro ludzie nie rozumieją twojego toku myślenia, to skumaj, że jesteś towarem.

simpson
Użytkownik

Masz rację Maćku, a ja taki model tylko krytykuje i objaśniam niektórym, a w tym cały problem, że jestem tego świadom i nie jest to moralnie uczciwe, tak uważam

simpson
Użytkownik

jeszcze jedno, Szacunek za szczerość, nie trzeba łapać za język, powiedziałeś jak jest uczciwie i tyle w temacie. Jestem usatysfakcjonowany

Maciej Kowalik
Gość
Maciej Kowalik

Ale co w tym nieuczciwego? Sam mówisz, że Poly nie produkuje towaru na zamówienie. Ale jednak z naszych usług korzystasz. Za friko. Ewentualnie za zaliczenie twojego klika do statystyk wyświetlonych reklam. To chyba układ na który się godzisz, skoro tu wchodzisz. Gdzie nieuczciwość? Może z twojej strony, bo korzystasz z usługi, a i tak na nią marudzisz?

Simplex
Użytkownik

“A potem Simplex podważa rzetelność recenzenta, bo nie ma w tekście informacji o VR… ” Podważyłem rzetelność recenzenta w tym konkretnym przypadku z konkretnego powodu – gra obsługuje VR, w recenzji nie było słowa o obsłudze VR. To jest fakt z którym ciężko dyskutować. Skoro w recenzji zabrakło tej informacji (a chyba możemy się zgodzić, że nie jest ona nieistotna), no to dało mi prawo do zakwestionowania rzetelności. Słownik Języka Polskiego PWN: “rzetelny – wypełniający należycie swe obowiązki” W mojej osobistej ocenie redaktor w tym wypadku nie wypełnił należycie swych obowiązków, ponieważ nie wspomniał o wersji VR. I dlatego napisałem… Czytaj więcej »

ammarmar
Użytkownik

Ja twardo stoję na stanowisku, że “VR to przyszłość”. Jeśli zapytacie mnie za 5, 10 i 20 lat, odpowiem wam to samo: “VR to przyszłość”.

A teraz obrazek 🙂

comment image

Simplex
Użytkownik

Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że za 20 lat VR i AR będzie popularne jak telefony komórkowe. Wystarczy się trochę bardziej zainteresować żeby zrozumieć jaki potencjał niesie za sobą ta technologia. Polecam spróbować stacjonarnego VR – chociażby Google Earth VR.

ammarmar
Użytkownik

Jedyny potencjał, jaki widzę, to gwarantowane miejsce w muzeum bezużytecznych gadżetów, zaraz obok smartwatchy oraz fitness bandów.

Simplex
Użytkownik

Te firmy widzą potencjal w VR/AR i inwestują: Valve/HTC – Vive SteamVR Facebook – kupił Oculusa za 2-3 mld $ Sony – PSVR Microsoft – Hololens, Windows Mixed Reality Samsung – GearVR, samodzielne gogle Intel – Project Alloy, bezprzewodowy VR dzięki WiGig Nvidia – VRworks AMD – liquid VR Lenovo – gogle Mixed Reality Acer – gogle Mixed Reality Asus – gogle Mixed Reality Dell – gogle Mixed Reality HP – gogle Mixed Reality Apple – ARkit Google – Google Daydream Qualcomm – VRDK LG – headset zgodny ze SteamVR IMAX – IMAX VR Developerzy: Ubisoft – Eagle Flight, Werewolves… Czytaj więcej »

ammarmar
Użytkownik

E tam, nudna ta Twoja lista. Tu masz ciekawszą:

http://kb.e-catworld.com/index.php?title=Organizations

Wszystkie te firmy i instytucje utopiły kasę i zasoby w LENR, znany potocznie jako “zimna fuzja” 🙂 Kto bogatemu zabroni?

Simplex
Użytkownik

Mistrzowskie porownanie, zaorane!

archigame
Użytkownik

Ależ wymiana zdań mnie ominęła:D Chyba Bartka po prostu poniosło. Każdemu się zdarza. A Simplex faktycznie występuje niemalże w każdym wątku. Nie wiem czy jest złośliwy, za rzadko śledzę komentarze, ale trzeba mu oddać, że często zwraca uwagę na ciekawe rzeczy w grach.

Lord Bart
Użytkownik

Dopiszę się ku potomności – w grę chciałbym zagrać (jeśli w ogóle kogoś jeszcze to interesuje tutaj :P), a co do komentarzy to jestem za redaktorem – zamiast napisać coś wprost to za dużo ludzi dzisiaj uważa, że są mistrzami ciętej riposty, sarkazmu, chociaż nawet obok niego nie stali. Po co?

Simplex
Użytkownik

Uważasz że jego odpowiedź na mój komentarz była w porządku?
Nawet jeśli uznamy że mój komentarz był niefajny, to redaktor nie powinien był się zniżać do jego poziomu. Gdyby odpisał mi w sposób neutralny to pewnie by mi się jeszcze zrobiło głupio że byłem złośliwy. A tymczasem on przebił moją złośliwość o kilka długości. No ale niem a tego złego, przynajmniej się ruch zrobił, więc może dzięki temu polygamii wpadło do kiesy trochę dukatów. Tego im życzę, bo jaki wieloletni czytelnik mam do nich sentyment i lubię tu zaglądać.

Lord Bart
Użytkownik

Jako, że sam jestem redaktorem w innym portalu to z doświadczenia wiem, że to trochę… “nieuczciwe”, że user może ci wsadzić wszystko, a ty masz z uśmiechem godnym lepszej sprawy albo przemilczeć, albo odpisać mu “z klasą”. Neutralnie. Nie wiemy co by było, ale gdyby Bartek ci napisał, że “nie wspomniałem o VR, bo nie grałem via VR” to pewnie by ci się nie zrobiło głupio, a dyskusja poszłaby w stronę czy należy wspominać, że gra to obsługuje, jak profesjonalnie pisać recki etc. Także tego – może naprawę świata lepiej zacząć od siebie, a nie być ofensywnym i oczekiwać w… Czytaj więcej »

Simplex
Użytkownik

Ale przecież on właśnie cos takiego odpisal.
W wersję na Xboxa One też nie gral, a jednak w recenzji była informacja że jest dostępna na te platforme. Granie w dana wersję nie ma tu nic do rzeczy.

Lord Bart
Użytkownik

Nie ma, ale sposób pisania ma. Odpisał ci w stylu, w którym ty zacząłeś. To było “uczciwe” wg mnie. I tyle.
A co do gry to przypomniało mi się, że przypomina mi Galaxy on Fire, w którą nieźle się bawiłem, więc może trzeba zagrać. Bez VR w moim przypadku 😛

Simplex
Użytkownik

No chyba nie do końca. Jego odpowiedź zawierała o wiele więcej obraźliwych treści i ataków osobistych niż moja. No i taki drobniutki szczegół, że mój zarzut był zasadny.