Zmien skórke
Logo Polygamii

eSzperacz #16: Overcooked 2

"GDZIE SĄ TALERZE?!"

Własne zasady złamałem, żeby ten tekst trafił tutaj już dzisiaj. Znaczy – umieściłem w cyklu „dwójkę”, nie rozprawiając się wcześniej z pierwowzorem. I nawet nie jestem przekonany, czy powinienem później nadrabiać tę achronologiczną zaległość. Bo wbrew temu, co chcieliby deweloperzy (Ghost Town), Overcooked 2 nie zasługuje na cyfrę w tytule. Kojarzycie dyskusję o tym, jak często „dwójki” rzeczywiście są kontynuacjami z krwi i kości, a jak często wersjami „jeden kropka dwa/pięć/siedemdziesiąt pięć”? To Overcooked 2 z całą pewnością należy do drugiej kategorii. O ile przynajmniej zamierzacie pichcić (a także kłócić się i przepraszać) z tymi samymi realnymi osobami obok, co wcześniej.

Bo „rozszerzenie” oferuje tryb sieciowy. Komunikacja? Za pomocą skrótowych gestów-sygnałów typu „tnę”, „myję naczynia” lub „biorę dziś na żądanie” (ostatniego nie ma, rzecz jasna, ale przy Overcooked często chciałoby się mieć taką opcję). Odpadam. Ale nie musiałem się tym przejmować, bo moja partnerka to już weteran marki. Ruszyliśmy zatem wspólnie w podróż po świecie niebezpiecznie znajomych doznań dla podniebienia, by raz jeszcze wyciągnąć wszędzie „trzy gwiazdki”. I wyprać trochę brudów z przeszłości w międzyczasie. I wspiąć na szczyt własnych umiejętności. Nie, pod względem poziomu trudności też niewiele się zmieniło.

Jedyną gameplayową nowiną jest umiejętność rzucania surowym składnikami. Pokrój cebulę i rzuć nią na drugi koniec planszy. Jak będziesz miał szczęście, to wpadnie od razu do gara lub rąk współpracownika. Są sytuacje, w których można tym uratować drużynie skórę. A jeszcze częściej wprowadza dodatkowy chaos, bo szamka lata we wszystkich kierunkach, wala się pod nogami lub spada w przepaści. Cała reszta… to Overcooked, po prostu. Bodaj jedno z najfajniejszych wieloosobowych doświadczeń, jakie można przeprowadzić na własnej kanapie. Czy gdziekolwiek indziej – myśmy „jedynkę” kończyli w schronisku na Szrenicy. Hasztag „switchowcy zrozumio”.

Pomysłowość twórców co prawda zna granice, a obok motywów całkiem świeżych – gotowanie na płynących po rzece tratwach wymaga od nas ryzykownego rzucania, a automatyczna taśma przebiegająca dookoła kuchni zmusza do cyklicznych rundek po wszystkich stanowiskach – nie zabraknie wielu kalek z poprzedniej odsłony. Bardziej lub mniej kreatywnych. Powróci też większość znanych potraw. Jeśli komuś to nie przeszkadza, bo po prostu chce zaszaleć ze znajomymi, to wiadomo – w ten sposób marka może rozrastać się jeszcze wielokrotnie. Ja też bawiłem się bardzo dobrze. Niemniej – gdyby to była pełnoprawna recenzja, bez większej świeżości nie potrafiłbym bez wyrzutów sumienia napisać, że „warto”. Chyba że w oryginał nie graliście w ogóle.

Zielonym w temacie pragnę uzmysłowić największą wadę Overcooked (obu wersji) – singiel. Granie samemu. Jest możliwe, lecz nie ma w zasadzie niczego wspólnego z prawdziwym charakterem zabawy. Trzeba przeskakiwać z jednej postaci w drugą i być absolutnym specem multitaskingu. Ale przede wszystkim – na nikogo się nie krzyczy.

W Overcooked 2 zagracie również na pozostałych platformach. Do czego również można zachęcić

Więcej na temat:

5
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
4 Komentarze
1 Odpowiedzi
5 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
MrDraiger
Użytkownik

Bardzo fajna gra i w pełni zgadzam się z tekstem. Najpierw grałem z kumplem i dobrze się dogadywaliśmy, już w pierwszym poziomie podzieliśmy się obowiązkami tak, że ja siekałem podane produkty i odstawiałem je na miejsce, a on je kompletował i wydawał. I w sumie tylko to mnie obchodziło, żeby siekać. Nie patrzyłem na zamówienia, punkty, nic. Tylko robiłem swoje. Nigdy bym nie powiedział, że taka gierka może być tak angażująca. Potem dołączyła się koleżanka i już nie było takiego zgrania. I po czasie tak jak autor wspomniał, też zacząłem wyciągać brudy z przeszłości. BO JAK MOŻNA GARNEK PO MAKARONIE… Czytaj więcej »

Bartosz Witoszka
Użytkownik

Świetna gra, muszę namówić znajomą na tę grę. No i największa zaleta dwójki, czyli granie po sieci. 😀

madoc
Użytkownik

Mam nadzieję, że muzyka się nie zmieniła.

Tydu. Tytydu tydu. Tytydu tydu tydu tydu tydu tydu,

Zacco
Użytkownik

Na pewno do ogrania z dwiema córciami. Wielkie dzięki za cały cykl eSzperacz! Kopalnia wiedzy której szukałem.

Popularne wpisy

Popularne Gry