Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziSkłamię, jeśli powiem, że po zagraniu w Elsweyr rzucę wszystko dla Elder Scrolls Online

Jeśli masz pieniądze, Khajit ma towary.

Facebook Twitter Google Wykop

W leadzie jest znane powiedzenie, które stało się jeszcze bardziej znane po wydaniu Skyrima i z którym zrobiono to, co z każdą znaną rzeczą w tej branży: przerobiono na mema. Można zatem powiedzieć, że na godzinę wybrałem się do krainy memów. A że pokaz Elder Scrolls Online: Elsweyr odbył się w Londynie (i wiadomo – brexit), to można potraktować to tak dosłownie, jak i w przenośni.

Bo faktycznie Elsweyr pełne jest kotów wszelakich. Małych, dużych, przytulaśnych i groźnych. Oraz chodzących na dwóch nogach i mówiących „po ludzku”. Nie ma się czemu dziwić, wszak to ojczyzna Khajitów.

Ojczyzna, trzeba dodać, piękna. Akurat na pokazie było za mało czasu, żeby dotrzeć do bardziej „zadżunglonych” terenów tej krainy, ale nawet obszary pustynne wyglądają tu świetnie. Tu kanion, tam większy pagórek, gdzie indziej pokryta odrobiną zieleni zrujnowana świątynia. O tym jednak wszyscy wiemy, bo ładne widoki to standard w ESO. Problem w tym, że widoki te przesłania w Elsweyr pewna skrzydlata sylwetka…

Otóż dodatek wprowadza smoki. I to nie popychadła ze Skyrima, tylko prawdziwych twardzieli. Pierwsza walka w trakcie wprowadzenia do historii nie była może specjalnie wymagająca, ale jednak trochę się namęczyłem i raz nawet użyłem napoju leczącego. A trzeba dodać, że cholera była osłabiona po tym, jak zadąłem w magiczny róg antysmokowy. To zapowiada, że kiedy przyjdzie do walki ze sprawną poczwarą, w końcu będzie to wyglądało tak, jak powinno od samego początku.

W tym trudnym, miejmy nadzieję, zadaniu z pewnością przyda się nekromanta, czyli nowa klasa postaci w Elder Scrolls Online. Podobnie jak w przypadku pozostałych bohaterów ma on trzy drzewka rozwoju, z czego jedno odpowiada za zadawanie obrażeń, drugie za ich przyjmowanie, a trzecie leczenie i wskrzeszanie zabitych kompanów.

Elsweyr

Wiadomo, że skoro manipulujemy śmiercią i energią życiową, to możemy przyzywać nieumarłych. Działa to jednak na innej zasadzie niż summony maga, który przyzywa kumpla na tak długo, dopóki ten nie zostanie zabity albo dopóki mag nie odeśle go w diabły.

Nekromanta natomiast przyzywa stwory na bieżąco i, jak ładnie ujęli to twórcy, działają one na zasadzie „fire and forget”. W ten sposób przyzywałem na przykład eksplodujące szkielety, które same znajdowały sobie cel, dotarcie do którego było już ich sprawą. Poza eksplodującą kupą kości można sprawić też sobie kości rzucające zaklęcia albo kościanego smoka, który porazi przeciwników swym nieświeżym oddechem. Co ciekawe, siła przyzwanych popleczników nie rośnie jedynie z poziomem zaklęcia. Rzucenie czaru w pobliżu jakichś w miarę świeżych zwłok dodatkowo ich dopakuje.

Działało to naprawdę dobrze. Kościotrupy biegały wesoło eksplodując lub rzucając czary, a ja w tym czasie mogłem skupić się na miotaniu płonącymi czaszkami (świetny DPS, nawet na początkowych poziomach) czy piciu niealkoholowego napoju gazowanego, który stał obok monitora.

Czyli tak: mamy nieźle zapowiadające się smoki i świetnie zapowiadającego się nekromantę. To jeszcze przydałoby się miejsce, w którym można te smoki tym nekromantą lać. Najlepiej z ekipą. Dlatego razem z DLC dostaniemy nowy raid – Sunspire. Historia jest prosta: smoczyska zrobiły sobie ze świątyni Alkosha jakąś formę komuny mieszkaniowej, a drużyna dzielnych śmiałków musi je z niej eksmitować. A w ramach urozmaicenia twórcy dodali do tego raidu pewną ciekawostkę – każdy boss będzie miał swój własny hard mode.

Poza tym dodatek kontynuuje to, co zaczęło się wraz z Wrathstone, czyli wprowadza kolejne poprawki mające ułatwić zabawę nie tylko nowym graczom, ale też weteranom. Przy okazji poprzedniego DLC dostaliśmy już przewodnik po strefach i opcję wyszukiwania przedmiotów u gildiowych handlarzy. Elsweyr doda do tego wyszukiwarkę gildii, w której będzie można zaznaczyć odpowiednie atrybuty i uzyskać wyniki dopasowane do naszych potrzeb.

Pojawią się też artefakty PvP. Broń o przemile brzmiącej nazwie „Volendrung” przemieni szczęśliwca, który ją odnajdzie (dostępna będzie tylko raz na kampanię), w bliżej nieokreślone „coś”. To „coś” będzie bardzo potężne i szybko zatłucze każdego, kto wpadnie mu w pole widzenia. I nie liczcie na żadną litość – jeśli „Volendrung” nie będzie regularnie pojony krwią innych graczy, zacznie zjadać swojego właściciela i w efekcie doprowadzi do jego śmierci.

Wizyta w Elsweyr była jedną z tych, które będę dobrze wspominał, mimo że trwała tak krótko. Szczególnie przypadł mi do gustu nekromanta, bo w MMO jestem zwykle śmierdzącym leniem i gram „ranged DD-em”, czyli po ludzku: stoję sobie na luzie z dala od akcji i pilnuję rotacji.

Jednocześnie to MMO w Elder Scrolls Online zawsze było bardzo umowne i tak samo jest z najnowszym dodatkiem. Pewnie, że aby doświadczyć wszystkiego trzeba związać się z jakąś gildią i grać wspólnie. Ale jeśli ktoś woli samotnie przemierzać Tamriel, może potraktować ten tytuł jako nieco uproszczoną, kolejną część serii Elder Scrolls. Właśnie takie MMO, tylko bez obu „M” na początku.

elsweyr

I nie ukrywam, że zawsze to do mnie przemawiało. Bo raz, że nie mam czasu na pilnowanie grafiku raidów czy szukanie PUG-ów i dwa – trochę mi się już nie chce. Mój czas na wciąganie się w „massive multiplayer online co tam sobie wymyślimy” już przeminął, ale Tamriel zawsze darzyłem jakimś nieznanym nawet sobie sentymentem.

Zatem owszem, skłamałbym mówiąc, że odpuszczam wszystko i lecę bić smoki. Ale takim samym kłamstwem byłoby powiedzenie, że nie wrócę od czasu do czasu do Tamriel i nie wpadnę pogłaskać Alfiqa czy dwóch w Elsweyr.

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o