Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaDokąd zmierza Techland? Oto czego dowiedziałem się na otwarciu ich nowej siedziby

Wrocławska firma robi teraz dwie gry AAA

Facebook Twitter Google Wykop

W Google Mapsie na ul. Jana Szczyrki – w tzw. “wrocławskim mordorze” – można zobaczyć masywny budynek z dużym napisem “TECHLAND”, a obok wielki plac budowy. To stary budynek. Nadal tam stoi, ale naprzeciw wyrósł kolos. I nie jest to biurowiec z katalogu, a siedziba zaprojektowana specjalnie dla tej jednej firmy.

Docieram tam 4 marca na oficjalne otwarcie. Na miejscu dowiaduję się, że to w zasadzie otwarcie drugie, bo pierwsze – dla pracowników i gości – już było. Tłum ludzi, koncert, wypoczynek łamany na networking przy automatach z grami. Druga impreza – dla dziennikarzy i influencerów – jest zupełnie inna. Jest debata, jest zwiedzanie studia, są wywiady.

“Debata” to jednak luźna rozmowa między prowadzącym imprezę Jarosławem Kuźniarem a szefostwem studia, przeprowadzona w lekkiej konwencji programu śniadaniowego. Wywiady są w liczbie pojedynczej, a każdy ma na nie z zegarkiem liczone 15 minut. Ale studio faktycznie zobaczyłem. Krótką fotorelację znajdzie się w osobnym wpisie, a tu przejdźmy do tego, co najważniejsze – co z “Dying Light 2”? I co z samą firmą?

Hamak, kapcie i 18 milionów

Firma jest już usadzona w nowym budynku. Za wnętrze odpowiada Magdalena Kozak, młoda architektka wnętrz, mająca na koncie realizacje dużych apartamentowców i hoteli. W środku przegląd tego, co potrzebne jest pracownikom dużej firmy – pokoje do relaksu, hamaki, łóżko do spania, TV i konsole, porozstawiane po kątach arcade’y czy magetyczne warcaby i sudoku na ścianie. Oraz zjeżdżalnia do kuchni.

Ale przede wszystkim sporo przestrzeni w pokojach pracowników. I gdzieniegdzie puste pokoje, czekające na kolejne osoby w przyszłości.

Oprócz projektantki, na scenie Paweł Marchewka (prezes), Aleksandra Marchewka (szefowa HR), Grzegorz Świstowski (dyrektor techniczny), Karol Bach (dyrektor finansowy) oraz znany i lubiany Tymon Smektała – główny projektant gry, a przez wielu pewnie kojarzony jeszcze jako “Hut Sędzimir”, dziennikarz z magazynu CD-Action.

Aleksandra Marchewka przekonuje: “Nie jesteśmy korporacją”. W Techlandzie ma panować domowa atmosfera, jeśli ktoś chce, chodzi w kapciach, a niektórzy przyprowadzają zwierzaki. Ale jak na olbrzymią firmę przystało (300 stanowisk pracy we wrocławskiej siedzibie), wyzwaniem jest właśnie spięcie wszystkiego w całość. “Najtrudniejsze jest zarządzanie ludźmi” – wyznaje Paweł Marchewka.

Ambicje firmy są, oczywiście, globalne. Z niewiadomych przyczyn Techland skutecznie ukrywa liczbę sprzedanych egzemplarzy wydanego w styczniu 2015 “Dying Light”. Sukces był jednak niezaprzeczalny, produkcja stała się finansową lokomotywą firmy, a jedyna liczba pada w zdaniu “zagrało w nią 18 milionów ludzi z całego świata”. Co nie jest tożsame z 18 mln sprzedanych egzemplarzy.

Sygnał dla branży

Przyszłość? Techland oficjalnie ogłosił, że pracuje nad dwiema produkcjami. Ta z numerem dwa pozostaje tajemnicą, choć można domyślać się, że chodzi o zawieszoną w 2015 r. produkcję fantasy “Hellraid”. Ciężko uwierzyć, żeby firma chciała bezpowrotnie utopić ten nieźle zapowiadający się projekt. Natomiast pierwsza to oczywiście “Dying Light 2” – miks otwartego świata, opanowanego przez zombie miasta, parkuru i walki.

Data premiery nie padła. Tak samo jak data wejścia Techlandu na giełdę, choć już po debacie Paweł Marchewka podawał w rozmowach termin, kiedy mogłoby się to stać. Przy czym warto dodać – kolejny termin. Podobne komunikaty słyszeliśmy od lat.

Podczas otwarcia goście z ust prezesa słyszą, że nowoczesne biuro to “wyraźny sygnał dla branży”. Z pewnością takie przeprowadzki podwyższają status firmy i robią niezłe wrażenie na zapraszanych tam gościach. Ale ciężko nie dopatrzyć się tu delikatnej szpili wbitej w lidera branży, czyli CD Projekt. Chociaż warszawska siedziba “Redów” w środku od lat wygląda zachwycająco, budynek z zewnątrz (zwłaszcza gdy obejrzymy go na Google Maps) do reprezentacyjnych nie należy.

Drugi raz szpilę poczułem, gdy pada pytanie o konkurencję. W odpowiedzi o innych grach nie ma ani słowa. “Naszym konkurentem jest tak naprawdę branża rozrywkowa” – odpowiada Karol Bach. Chodzi o walkę o czas odbiorcy, pada przykład wyboru między grą a Netflixem. I przypomnienie, że pierwszy “Dying Light” jest cały czas aktualizowany i popularny.

Ale nawet jeśli przytyki były absolutne niezamierzone, rywalizacja zdecydowanie w branży jest potrzebna. I pokazuje, jak wyklarowały się dwa bieguny. Na jednym CD Projekt Red – firma w gamedevie najbogatsza, z “Cyberpunkiem 2077” w produkcji, o którym od prawie dwóch lat nie przestaje się mówić. Jednocześnie w jakimś stopniu ograniczona działaniami przez giełdę, jej specyfikę i terminy. Na biegunie drugim Techland, który GPW skutecznie się wystrzega i podkreśla, że dzięki temu jest w stanie szlifować grę bez “bata” nad głową. A przecież przypadki gier ewidentnie nieskończonych, wydanych za szybko, dobrze znamy.

W kuluarach mówiło się, że twórcy “Dying Lighta 2” pełną parą szykują się do E3 – mimo że nad targami wisi widmo odwołania przez koronawirusa. Czekamy zatem na nowy start promocji gry – i ogłoszenie, czym ma być drugi tytuł o randze AAA.

3
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
1 Odpowiedzi
2 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lord Bart
Użytkownik

Cieszę się, że Techland nie ma takiej klaki w mediach i rozdymanego PRu w stosunku do tego co robią. Nic mnie tak nie bawi jak newsy w portalach o grach, że Cedepowi spadło na giełdzie albo wzrosło i wszystkie dzieciaki co to teraz te akcje podostawały na komunię to pilnie obserwują indeks GPW 😛

madoc
Użytkownik

Zanim wszedłem w ten artykuł to już wiedziałem, że jakoś się doczepisz do CDP.

madoc
Użytkownik

Mam nadzieję, że niedługo wrócą do Call of Juarez.