Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaDo poczytania: Bajty polskie

Jeśli ktoś w Polsce zasługuje na tytuł “historyka branży gier”, to Bartłomiej Kluska, znany z artykułów choćby w CD-Action, na …

Facebook Twitter Google Wykop

Jeśli ktoś w Polsce zasługuje na tytuł “historyka branży gier”, to Bartłomiej Kluska, znany z artykułów choćby w CD-Action, na Jawnych Snach czy Polygamii, a także książki “Dawno temu w grach”, w których odsłania tajemnice starych produkcji. “Bajty polskie” tylko potwierdzają kompetencje tego autora, a przy tym są świetną lekturą.

Debiutanckiej książce można było zarzucić, że jest tylko zbiorem kilku niepołączonych ze sobą felietonów, które dobrze się czyta, ale szybko kończy. Przy całej sympatii dla tej pozycji miałem wrażenie, że jest tylko wprawką, wstępem do czegoś większego. „Bajty polskie mają już jasny koncept i formę – opowiadają o historii polskich gier komputerowych, przedstawiając ją na tle rozwoju komputeryzacji w naszym kraju.

Z wiedzą o polskich grach jest tak, że każdy ją ma i potrafi rzucić kilka tytułów lub nazwisk: ktoś pamięta A.D. 2044, ktoś Robbo, a ktoś Electro Body. Jednak niewiele osób ma ją usystematyzowaną. Bartłomiej Kluska wraz z Mariuszem Rozwadowskim wzięli na siebie rolę kronikarzy, zbierających w jednym miejscu historie, które dotychczas były rozproszone. Część tych opowieści starsi czytelnicy znają z własnego doświadczenia, część pojawiła się niegdyś w rozmaitej prasie growej, a część zdążył już opisać Bartek choćby w felietonach z cyklu “Opowieści z krypty”. Jednak nie ma obaw – “Bajty polskie” nie są prostą kopią tych artykułów, raczej ich logicznym rozwinięciem. Oczywiście podejmują te same wątki – jeśli podobał Wam się cykl, książkę możecie kupić w ciemno. Choć Was nie zaskoczy, to pozwoli uporządkować informacje. Największym jej atutem jest ułożenie faktów chronologicznie, uporządkowanie ich i połączenie ze sobą ciągiem przyczynowo-skutkowym. Wyłania się z tego ciekawy obraz polskiej branży gier, ich twórców oraz miłośników – a obie te grupy często się przenikały. Jak się okazuje, mimo żelaznej kurtyny oddzielającej Polskę od zachodu, fani elektronicznej rozrywki radzili sobie całkiem nieźle z rozwijaniem swojego hobby. A gry, choć trudno w to uwierzyć, powstawały wysiłkiem jednej, czy dwóch osób.

Opowieści z krypty

Jeśli nazwy takie jak Odra, Meritum czy TVG-10 są Wam obce, to “Bajty polskie” pokażą Wam polską myśl techniczną z nowej, fascynującej strony. Dowiecie się, jakie zasługi ma Lucjan Daniel Wencel i od czego zaczynała działająca do dziś firma Karen, a od czego Techland lub Adrian Chmielarz. Oraz dlaczego gra o Solidarności nigdy nie uzyskała popularności i czemu Mózgoprocesor był świetną produkcją. “Bajty polskie” to także historia prasy komputerowej i growej w Polsce oraz rzut oka na kształtowanie się rynku oprogramowania i sprzętu, który przeszedł ewolucję od niszy dla wtajemniczonych, przez pełne ludzi giełdy, aż uświadomienie sobie istnienia praw autorskich. Zdecydowanie najciekawsze są jednak poszukiwania pierwszej polskiej gry, które możemy śledzić w pierwszych rozdziałach.

W “Bajtach polskich” pojawia się mnóstwo nazwisk, tytułów i dat. A mimo to książkę czyta się lekko, gawędziarsko-felietonistyczny styl oraz treść wzbogacona o ciekawostki i anegdoty, pozwala łatwo przyswoić sobie dzieje polskiej branży. Szkoda tylko, że historia urywa się na 1996 roku, upadku Top Secret oraz powstaniu CD-Action. Z jednej strony jest to logiczna cezura, moment, gdy PC wyparł z rynku inne komputery do grania. A z drugiej chciałoby się, by książka o polskich grach komputerowych traktowała o nich wszystkich. Wiele wątków zostało tylko naszkicowanych, pewnie doczekają się rozwinięcia w postaci osobnych artykułów – bo jak pewnie słusznie się domyślam, autorzy cały czas uzupełniają posiadaną wiedzę i rozwijają swoją pasję. Bo to, że gry są przede wszystkim ich pasją, jasno można wyczytać z kart tej książki

Przyjemność z lektury psuje nieco dość spartańska forma. Brakuje mi ładniejszych zrzutów ekranu, które pomogłyby lepiej zobrazować opisywane gry. Mogę zrozumieć, że zazwyczaj są to małe obrazki – taki urok niskiej rozdzielczości ówczesnych ekranów. Jednak brak koloru pozbawia wiele gier uroku. Zabrakło mi też bardzo indeksu tytułów, nazw i nazwisk – książka Kluski ma to do siebie, że do przeczytanych artykułów będziemy chcieli wrócić, na pewno posłuży jako źródło wiedzy i ciekawostek. Jednak odnalezienie fragmentu poświęconego konkretnej grze zmusza nas do kartkowania.

Na końcu znajdziemy informację, że w przygotowaniu jest już kolejna pozycja – kompletny spis polskich gier, zawierający obrazki, kody, anegdoty i nieznane fakty historyczne. Jak widać, Bartłomiej Kluska nie spoczywa na laurach. Co potwierdziły już “Bajty polskie” – świetna, wartościowa merytorycznie lektura, która jednym przypomni stare czasy, a innym pokaże jak to było, gdy programy nadawano w radiu, a stacja dyskietek była luksusem.

Może to ostatnie, po czym należy oceniać książki, ale muszę wspomnieć, że niezmiernie podoba mi się okładka.

Paweł Kamiński

“Bajty polskie” zamówić można bezpośrednio od autora. Tymczasem “Dawno temu w grach” można pobrać za darmo, a wcześniej zapoznać z naszą recenzją.

Serwis Polygamia jest patronem medialnym książki.

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o