Zmien skórke
Logo Polygamii

Bez prąduDetektyw: Kryminalna Gra Planszowa – recenzja. Mistrzowie dedukcji, czas start!

Ból głowy od intensywnego myślenia gwarantowany!

Sprawa Pierwsza. Gra, która trzyma klimat

Siedziba Główna Polygamii, 9.30.

Bartek wezwał mnie do swojego gabinetu. Ekrany wiszących na ścianie monitorów pokazywały postępy prac nad usuwaniem jakiegoś wirusa. Na biurku stało wielkie pudło z pączkami, nierozpakowana gra planszowa i szklanka. Ach. Za kwiatkiem stojącym na oknie nieumiejętnie schował opróżnioną do połowy butelkę whisky. Cóż, rosiczka to nie jest duża roślinka.

Projektant: Ignacy Trzewiczek
Wydawca: Portal Games Sp. z o.o.
Data premiery: 2018
Liczba graczy: 1 – 5
Czas rozgrywki: pojedyncza sprawa: 3 – 5 godzin, całość: 15-25 godzin
Wersja PL: Tak
Grę do recenzji dostarczył wydawca. Obrazki pochodzą od redakcji.

– Mam dla ciebie i twojego zespołu zadanie – oznajmił ochrypłym głosem. – We wrześniu ubiegłego roku Portal Games wydało nową grę.
Bartek wyciągnął swój czarny notes, przekartkował go, aż znalazł właściwą stronę.
– Detektyw. Macie ją przetestować i zrecenzować. W tym celu zostaniecie przypisani do podlegającej pod FBI agencji Antares… Jeszcze dziś wybierasz się do Stanów, do Richmond.

Przesunął w moją stronę kwadratowe pudło, noszące jeszcze na sobie ślady proszku do zdejmowania śladów daktyloskopijnych. Założyłam rękawiczki i ostrożnie je otworzyłam. W środku mieściła się, jak podejrzewałam, instrukcja, zeszyt z opisem spraw do rozwiązania, trzy drewniane znaczniki, niewielka plansza, dwa kartonowe arkusze z żetonami oraz najważniejsze – pięć talii spraw, w każdej po 36 kart. Wszystko w ponurej, klimatycznej kolorystyce.

Siedziba Antares, Richmond, 18.45.

Zgodnie z otrzymanymi wytycznymi, założyliśmy konto na stronie internetowej Antares, która miała nam dać dostęp do dodatkowych informacji i umożliwić porównanie śladów. Na koniec mieliśmy wypełnić dostępny na stronie raport końcowy. Potrzebowaliśmy stałego dostępu do sieci – wiele tropów wymagało od nas sprawdzenia czegoś w Wikipedii, albo na mapach Google, co jest swoistym sposobem na przełamanie czwartej ściany.

Na niedużej planszy mogliśmy śledzić trzy ważne elementy rozgrywki: lokalizację, w której przebywał nasz zespół, dzień oraz godzinę trwającego śledztwa. Co ciekawe, niezależnie od liczby zatrudnionych agentów, mogliśmy odwiedzić tylko jedno miejsce na raz. Antares najwyraźniej dało nam tylko jeden samochód.

Na początku zastanawiałam się, czy potrzebuję większej liczby agentów. Aby to przetestować, do pierwszej sprawy zaprosiłam jednego pomocnika. Trzecią rozwiązywaliśmy w pięć osób, a dwie ostatnie w cztery. W moim odczuciu prowadzenie dochodzenia w większym gronie było ciekawsze, mieliśmy więcej pomysłów, ale też bardziej torpedowaliśmy swoje teorie i czas prowadzenia pojedynczego śledztwa wydłużył się z początkowych trzech godzin do pięciu – sześciu. Dodam jeszcze, że dwie ostatnie sprawy rozwiązywaliśmy za pośrednictwem Skype’a. Wszyscy byli zalogowani na nasze konto w Antares, wysyłaliśmy sobie zdjęcia najważniejszych kart tropów i udało nam się utrzymać klimat i płynące z rozgrywki emocje.

Ach, te emocje… Może to być kwestia doboru grupy, ale dawno nie mieliśmy do czynienia z tak ekscytującą rozgrywką. Detektyw uzyskuje to po części dzięki wprowadzeniu limitu czasu. Niemal każdy podjęty trop wymaga poświęcenia od jednej do trzech godzin (zaznaczonych na planszy, nie realnego czasu), a na rozwiązanie sprawy mamy najwyżej kilka dni. Nie da się sprawdzić wszystkich możliwych tropów i uzyskać wszystkich informacji, trzeba zgadywać i zdawać się na instynkt. Na dodatek, scenariusz rozkręca się i każde kolejne śledztwo jest bardziej ekscytujące.

Detektyw: Kryminalna Gra Planszowa łączy w sobie kilka mediów. To przede wszystkim gra planszowa rozgrywana za pomocą kart wydarzeń i tropów. Ale twórcy zbudowali też pokaźna bazę danych online, w której znaleźć można dane osobowe, sprawozdania z miejsc zbrodni, zdjęcia i opisy dowodów, oraz porównywać odciski palców znalezione w toku śledztwa. Co więcej, gracze zachęcani są do korzystania z internetu – przydaje się to zwłaszcza w przypadku spraw dotyczących wydarzeń historycznych. Niezbędne są też mapy.

Sprawa Druga. Detektyw, który nie lubił nadgodzin

Siedziba Antares, Richmond, 16.01

Tymczasem detektywi Antares lubią uporządkowane życie. Wybija godzina 16, pora zbierać się do domu! Każda nadgodzina wiąże się z otrzymaniem żetonu stresu, a jeżeli przekroczymy ustalony w scenariuszu limit tychże znaczników, musimy natychmiast zamknąć sprawę i napisać raport, korzystając z tego, co już wiemy.

Jak wygląda sam proces prowadzenia śledztwa? Na początku otrzymaliśmy po kilka tropów początkowych, oznaczonych numerem karty. Tę, którą wybraliśmy, należało następnie wybrać ostrożnie z talii i przeczytać. Tą drogą uzyskiwaliśmy informacje, dostęp do kolejnych śladów oraz możliwość wprowadzania danych do systemu Antares. Wiele tropów kusiło możliwością dokładnego zbadania, co wymagało od nas wykorzystania jednego z cennych, nie odnawiających się żetonów umiejętności i dawało dostęp do rewersu danej karty. Czasem wydatek się opłacił, ale bywało też, że trafialiśmy na ślepy trop.

Nie wiedzieliśmy, czy ruszając dany ślad uzyskamy to, co jest nam potrzebne, czy może bezpowrotnie stracimy cenne godziny na jakiejś bzdurze. Co gorsza, czasem tropy zupełnie nie spełniały naszych oczekiwań – mieliśmy nadzieję, że wybierając się do kogoś z wizytą, zbierzemy odciski palców, albo nawet DNA… a tu klops, pojawia się jakiś prawnik i musimy się zadowolić tym, co usłyszeliśmy (“Kancelaria prawna blabla, proszę zostawić mojego klienta w spokoju, oto moja wizytówka, do widzenia”).

Po wyczerpaniu limitu czasu, przychodzi czas na test. Raport końcowy wypełnia się za pośrednictwem strony Antares. System zadaje nam kilka pytań od przełożonych, a my musimy wybrać właściwą odpowiedź. Na koniec otrzymujemy ewentualne punkty za zgromadzone dowody w postaci odcisków palców, DNA czy np. przeanalizowane próbki ziemi i dowiadujemy się, czy bliżej nam do Sherlocka, czy do inspektora Clouseau.

Oczywiście, da się trochę oszukać, wykorzystując mechanikę gry. Zdarzyło nam się raz, że w sugerowanych w raporcie odpowiedziach znajdowało się rozwiązanie, choć wcześniej nie natrafiliśmy na właściwe dowody. Wszystkie sprawy zakończyliśmy z sukcesem za pierwszym podejściem, choć przyznam, że przez nadgodziny nie otrzymaliśmy zbyt wielu punktów. Jak już pisałam, nie wszystkie informacje uda się zdobyć. Zwłaszcza wysoko punktowane ślady odcisków palców i DNA są dobrze poukrywane i trzeba mieć szczęście, by na nie trafić.

Sprawa Trzecia. Gra, w którą zagracie jeden raz

Siedziba Antares, Richmond, 23.55

Taki a nie inny sposób konstrukcji spraw oznacza, że gra jest jednorazowa. Można ją rozegrać ponownie w przypadku porażki, albo celem wyszukania dodatkowych informacji, ale emocje nie będą już takie same. Niby nie znamy wszystkich tropów, ale mamy za sobą raporty końcowe.

Czy to źle? Jest to kwestia indywidualna. Koncepcja jednorazowej planszówki była dla mnie czymś absurdalnym do czasu, gdy rozegrałam pierwszą grę z cyklu Pandemic – Legacy, która wymagała ode mnie niszczenia kart i wprowadzania nieodwracalnych zmian na planszy. Poza tym, doceniam dobrze opowiedzianą historię, z licznymi zwrotami akcji, a Detektyw jest jak porywający film sensacyjny – z ciekawymi postaciami, wieloma interesującymi wątkami i odpowiednio dawkowanym napięciem.

Karty tropów budują wspólnie z bazą Antares bardzo udaną opowieść. Jak wspomniałam, zapewniły nam dużo zabawy, aczkolwiek mają pewne niedociągnięcia i niedopowiedzenia. Widać to zwłaszcza w jednej ze spraw, w której spędziliśmy chyba ze trzy godziny na samo sprawdzanie Internetu celem rozwikłania zagadki pewnego nagrania. Nagle przyszło olśnienie – wszystkie elementy ułożyły się w całość, pasowały wręcz idealnie. Okazało się jednak, że byliśmy w błędzie – tak bardzo pokochaliśmy naszą teorię, że nie potrafiliśmy jej odrzucić. A rozwiązanie było banalne, mieliśmy je już na początku, oznaczone jako “nieprawdopodobne, sprawdzić w ostateczności”. Szczęśliwie przegłosowaliśmy powrót do tego właśnie pomysłu i w ostatniej chwili znaleźliśmy to, co było nam potrzebne.

Ale nie to było najgorsze. Po zamknięciu sprawy sprawdziliśmy fora i okazało się, że ten sam materiał w wersji angielskiej jest znacznie bardziej czytelny, logicznie wskazuje na właściwe rozwiązanie. Wersja polska prowadzi na manowce. Wprawdzie do ostatniej chwili bawiliśmy się świetnie, ale strata tych trzech cennych godzin mocno nas bolała, a rozwiązanie wydawało się naciągane, zupełnie jakby twórcy zdecydowali się w ostatniej chwili uprościć zagadkę.

Sprawa Czwarta. Redaktorka, która musi podsumować recenzję

Siedziba Główna Polygamii, 17.00.

Detektyw spodoba się tym, którzy lubią gry klimatyczne i dobrze opowiedziane. To nie jest typowa gra, w której nasz sukces zależy od strategicznego umiejscowienia żetonów na planszy. W Detektywie trzeba dużo czytać i kombinować. W wariancie wieloosobowym gra jest w pełni kooperacyjna – sprawdzi się, jeżeli gracze potrafią się nawzajem słuchać i dopuszczać do głosu. Przydaje się też umiejętność robienia dobrych notatek i pamięć do szczegółów.

Od strony dochodzeniowej niektórzy porównują ją do wydanego w 2017 roku Sherlocka Holmsa: Detektywa Doradczego (wydany w Polsce przez Rebela w 2018), aczkolwiek Detektyw ma silny atut w postaci bazy Antares. Jest nieco trudniejszy i ma ciut wyższą od Sherlocka ocenę użytkowników na boardgamesgeek.com.

Detektywa można uzupełnić o drobne dodatki: kartonowe portrety postaci, niezależną, szóstą sprawę do rozwiązania, matę do gry albo drewniane żetony umiejętności. Na dalszą część bieżącego roku planowana jest samodzielna gra z trzema nowymi sprawami, Zbrodnie L.A. Poza tym, w planach jest wsparcie Alexy dla Detektywa. Gra otrzymała też szereg nagród, między innymi, na Festiwalu Gier w Cannes.

Epilog

Siedziba Główna Polygamii, 20.00.

Bartek nie był w najlepszym humorze, długie nadgodziny i brak przerwy obiadowej wyraźnie odbiły się na jego samopoczuciu. Zamknął swój czarny notes i odłożył go na biurko z ciężkim westchnieniem.

– Cóż, przynajmniej wszyscy przeżyli. Alexa zapewne wprowadzi dodatkowe zamieszanie, ale to sprawdzisz za jakiś czas. Ale muszę przyznać, dobra robota. – nagle jakby się rozpogodził – Detektyw okazał się być bombą, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zasłużyłaś na urlop, podwyżkę, premię i służbowego mercedesa, na twoim biurku czekają kluczyki.

Zadowolona, opuściłam pokój szefa i udałam się na zasłużony wypoczynek. Do następnego morderstwa…

6
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
6 Komentarze
0 Odpowiedzi
6 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bartosz Stodolny
Administrator

Joanno, wszystko pięknie, recenzja jak zawsze napisana kapitalnie, ale jest w niej parę nieścisłości.

“Siedziba Główna Polygamii, 9.30.

Bartek wezwał mnie do swojego gabinetu.”

Nie widziałem cię jeszcze w pracy o tak wczesnej godzinie.

“Za kwiatkiem stojącym na oknie nieumiejętnie schował opróżnioną do połowy butelkę whisky”

Nie piję w pracy. A nawet gdybym pił, to raczej nie musiałbym chować butelki 😉

“Zasłużyłaś na urlop, podwyżkę, premię i służbowego mercedesa, na twoim biurku czekają kluczyki.”

AHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!

Cruzer969
Użytkownik

Recenzja świetna, aż mi się przypomniało opowiadanie czytelnika napisane z okazji konkursu jakiegoś, które puściliście jako oddzielny tekst na stronie. “OSOM”, że tak po młodzieżowemu powiem (sztos już nie modne).

bezloginu
Użytkownik

aż się prosi, żeby grafiki były czarno-białe.

dreg
Użytkownik

Świetna recenzja, super klimat 🙂 bardzo dobrze się czytało. Należy się ta podwyżka 😉 i jeżeli nie mercedes to przynajmniej dopłata do karty mejskiej 😉 pozdrawiam 🙂

DontBeSoRambo
Użytkownik

Moglibyście to nagrać jak gracie, fajnie byłoby was zobaczyć.

Zacco
Użytkownik

W Poly się nieźle powodzi skoro Bartek służbowe mercedesy rozdaje 🚗. Recenzja kapitalna.