Zmien skórke
Logo Polygamii

Death Stranding - co myślisz o nowej grze Kojimy po najnowszym zwiastunie? [Klub Dyskusyjny]

Arcydzieło czy jednak nie?

Tatiana: Death Stranding kosmicznie mnie zauroczył przy inicjalnej zapowiedzi. Kapitalny kawałek autorstwa Low Roar, “I’ll Keep Coming”, śnił mi się po nocach. Nie no, żartuję, nie śnił mi się, ale miałam go w zapętleniu sobie przez jakiś dość długi czas. Ta zapowiedź to były takie ciary, że nie mogę.

Problem polega na tym, że mój zapał zdążył od tego czasu mocno opaść. Za długo, kurde, za długo to trwa. Ja jednak wolę, jak jest zapowiedź i premiera ileśtam miesięcy później. A nie że kurde ten proces produkcyjny ciągnie się latami i siłą rzeczy emocje mają to do siebie, że się stopniowo wygaszają.

Dlatego też ten nowy trailer i ta data premiery już po mnie spłynęły zupełnie. Byłabym bardziej podekscytowana chyba nawet w sytuacji, gdyby nie pokazano żadnego gameplayu, jeśli ma on wyglądać tak, jak wygląda. Czemu, no czemu Norman Reedus biegnie przez tę łąkę i ucieka przed tymi kolesiami, zamiast od razu zaprezentować walkę? Po co? No i liczba tych dziwności i skomplikowania świata, nabudowywanie kolejnych wątków, warstw, dla mnie to już jest przerost formy nad treścią. Ale doskonale potrafię sobie wyobrazić, że dla kogoś innego to może być spełnienie marzeń i wszystko, czego w grach szukał.


Adam: Mam bardzo przygodę i relację na wzór tej od Tatiany. Ponadto kochałem gościa ponad dwadzieścia lat i wiele razy powtarzałem, że gdyby nie Metal Gear Solid, być może nie zacząłbym pisać o grach (ależ życie byłoby łatwiejsze wtedy, ha!). Chciałbym zatem utrzymywać hype z czasów “I’ll Keep Coming”, nawet jeśli Death Stranding z każdym materiałem coraz bardziej schodzi na ziemię, a finalnie…

Może być najzwyklejszą grą w otwartym świecie z fajnymi “potworkami” i bardzo nudnymi sekcjami rozgrywki. Szczęśliwie – przekonamy się (naprawdę!) za kilka miesięcy. Kim ja jestem, by odmawiać prawa zachwytu czemuś, co ma w sobie jednocześnie Leę Seydoux oraz Margaret Qualley?


Krzysztof stary: Podejdę do tego trochę od innej strony niż Adam i Tatiana, bo do dzisiaj o tej grze wiedziałem tyle, że kilka razy mignęły mi informacje o pracach Kojimy nad nową produkcją. Ja jednak z zasady nie śledzę informacji na długo przed, bo kilkukrotnie się już naciąłem – tak Killzone 2, Final Fantasy XIV i Watch Dogs, o was mowa!

Po obejrzeniu materiału o Death Stranding jestem pozytywnie zaskoczony. Zmiana, jaką obserwujemy w animacji komputerowej na przestrzeni ostatnich lat, jest po prostu niesamowita. Wizualnie to jest po prostu majstersztyk, a same fragmenty gameplayu też wiele obiecują. Jestem zajarany jak kaplica Notre Dame.

Nie przeszkadza mi również fakt, że gdzieś tam przewija się motyw dziecka służącego nam za mobilny punkt dostępowy, żeby za pomocą kolonoskopu zajrzeć w zaświaty. To jest Kojima. Podkreślę: tego typu jazdy to właśnie definicja tego, czym jest marka Kojimy. Czy naprawdę muszę komukolwiek przypominać fabuły poprzednich Metal Gear Solidów?

Więc Tatiano, Adamie: Wy nie musicie – ja natomiast z niecierpliwością czekam na premierę tej gry.


Krzysztof młody: Jeżeli miałbym podsumować ostatni trailer Death Stranding jednym słowem byłoby to słowo „nareszcie”. Nareszcie Kojima choć na chwilę zmienił styl kampanii marketingowej z ostatnich miesięcy, gdzie nic tak naprawdę się nie działo poza tym, że kolejne znane osoby z branży deklarowały, że już grały i gra powoduje takie wow, że ciężko opisać językiem ludzkim, co tam się dzieje. Niby autor tłumaczył, że chodzi mu o nie budowanie oczekiwań, ale po tej aurze tajemniczości można było spodziewać się nawet gry, która dajmy na to uzdrawia z chorób.

Dziś jednak wiemy już, że w Death Stranding się po prostu chodzi, biega, skacze, strzela i skrada – i to bardzo dobre wieści. Zwłaszcza, że uświetnią to różne gadżety pokroju wyciąganej z kieszeni drabiny, linki czy skanerów. Czyli nie będzie to mimo wszystko szczególnie odległe od MGS-a. Z pewnością będzie inne fabularnie, a pierwsze teorie na temat historii stworzone na podstawie zwiastuna sugerują, że nawet będzie wszystko to w jakiś tam sposób (łącznie z elektronicznymi macicami) mieć sens.

Takie lekkie opuszczenie gardy zrobiło więc dużo dobrego – zmniejszyło znacząco stworzone przez samych autorów w ostatnich miesiącach oczekiwania. Nie przeczę, że i tak są duże, ale przynajmniej nie będzie się człowiek bał otwierać pudełka z grą w obawie, że nie jest gotowy. Zatem też poziom zainteresowania grą z poziomu zero absolutne zmienił się na „Sony, ale nie bądźcie tacy, niech to wyjdzie też na PC albo Xboksie”.


Dominik: Od pierwszych zapowiedzi Death Stranding odnoszę wrażenie, że w nowej produkcji Kojimy nie ma nic szczególnie ciekawego. I że maskuje to ona taką wymuszoną tajemniczością, dziwacznością, która wzbudzać ma wrażenie, że jest za tym wszystkim coś więcej, kiedy tak naprawdę nie ma nic. Jest chodzenie po zupełnie pustym i wizualnie nieciekawym świecie. Jest wyglądająca fatalnie walka i mało interesujące strzelanie.

Ale hej, patrz tam, Mads Mikkelsen śpiewa kołysankę! A tu patrz teraz, odpala papierosa od powietrza! I nie pytaj, o co w tym wszystkim chodzi, bo sami nie mamy pojęcia. ZAMÓW W PRZEDSPRZEDAŻY TERAZ. Nie.

Redakcja

Więcej na temat:

18
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
11 Komentarze
7 Odpowiedzi
11 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
C.C. Stellar
Użytkownik

Gameplay wygląda dość koślawo, szczególnie fragment z okładaniem gości walizką. Podobają mi się za to modele postaci (widać na co poszedł budżet). Muzyka też na plus – chyba najlepszy kawałek Apocalyptiki. Generalnie zagram, bo mimo wszystko lubię gry Kojimy (tak, MGSV też :P).

gsg
Użytkownik

Przede wszystkim jestem pod ogromnym wrażeniem, że ta gra faktycznie się ukaże w tej generacji. Jasne, że było tu ogromne wsparcie Sony (silnik Horizona, jak pamiętam?), ale zrealizowanie wizji tego czegoś, gry AAA Hideo Kojimy – w ile, cztery lata? – niemal od zera, to duża rzecz. Jednocześnie nie odczuwam ani grama podjarki. Ostatni trailer był wręcz koszmarny – muzyka nie pasowała nic a nic (hej, też kiedyś ich słuchałem!), szczątkowy gameplay nie pokazał wiele konkretnego, a kochać historie Kojimy przestałem wraz z premierą MGS3, kiedy to dziadek nieumyślnie zdeptał konsolę i przestałem kupować prasę, żeby nie robić sobie spoilerów.… Czytaj więcej »

pear
Użytkownik

W końcu gra, w której pretensjonalność i grafomaństwo Kojimy mogą wznieść się na niespotykany dotąd poziom.

antyszyba
Użytkownik

Jaram się. Nie zagrywałem się godzinami w MGS-y, a szanuję podejście Kojimy. Gość ewidentnie dobrze się bawi przy tworzeniu gier i w końcu ma przy tym masę swobody. Bezpośrednio odnosząc się do Death Stranding – wygląda fajnie. Tajemniczo, ale jednocześnie zwiastun ujawnił wiele informacji, z których można sobie zbudować jakąś wizję świata przedstawionego. Podzielona Ameryka, świat umarłych przenikający do naszego świata? Podoba mi się. Wiadomo, to będzie dziwne, to było dziwne, ale w sumie fajnie to wygląda. A zwiastun jak zwiastun, całkiem zwyczajny. Pokazał całkiem dużo. Tyle ile się wymaga od gry, która wyjdzie za pół roku. Doczekamy się na… Czytaj więcej »

Lord Bart
Użytkownik

Fanatyzm jest zły z gruntu, bez względu jakiej dziedziny życia dotyczy.

s.p.
Użytkownik

Pamiętam jak się jarałem jego ostatnią dobrą grą. To były czasy. Szkoda że się wypalił 15 lat temu i raczej nic z tego nie będzie. Jakby Konami z nim postąpiło jak należy i poprostu go wywalili za marnowanie pieniędzy to nawet by ta gra nie powstała

snik
Użytkownik

Pod newsem o trailerze do nowego dziecka Kojimy napisałem, że czuję się nim trochę rozczarowany. Zdanie nadal podtrzymuję (japoński zwiastun niewiele zmienił w tej kwestii – te kilka dodatkowych scen nie przechyliło szali), ale nie oznacza to, że nie jestem ciekaw co się z tego wszystkiego urodzi. Będzie to pierwsza gra Hideo, w którą zagram (choć nie będzie pierwszą którą kupię, w tej kategorii MGS V wygrał wyścig, ale moja wrodzona niechęć do zaczynania serii od końca skutecznie sabotowała moje próby wkręcenia się w przygody Snake’a) i szczerze mówiąc korci mnie żeby kupić Death Stranding na premierę i doświadczać wszystkich… Czytaj więcej »

duxdaro
Użytkownik

Wygląda dziwnie… Czyli tak jak lubię 😀 Czekam na premierę 🙂

makimura
Użytkownik

Wypowiadanie się o grze na podstawie kilku pokazanych materiałów jest zupełnie bezcelowe. Tym bardziej w przypadku gry od Kojimy. On nigdy nie przekazuje wszystkiego wprost. Prawda jest taka, że nikt (prawie) nie ma pojęcia co to jest za gra. Dowiemy się po premierze.

s.p.
Użytkownik

Kojime obrażajo

Aimagylop
Użytkownik

Jakby Hideo “Made by Hideo Kojima” Kojima nie chciał żeby wypowiadano się na podstawie pokazanych materiałów to by tych materiałów nie pokazywał, c’nie?

PentaStar
Użytkownik

Generalnie Dominik podsumował, można się rozejść 🙂

frogger
Użytkownik

Już nie długo się okaże czy Kojima wciąż ma talent czy tylko mu się wydaje że go ma. Cieszy że premiera już niedługo a ostatnie video nastraja mnie pozytywnie. Na pre-order nie mają co liczyć ,jak wyjdzie to się kupi. Jakieś złote cyfrowe pierdoły nie skłonią mnie do wydania kaski przed premierą.

pear
Użytkownik

Pytanie czy on kiedykolwiek miał jakiś wybitny talent. Najpierw tworzył jakieś popierdółki, które stały się popularne dopiero po pierwszym MGSie, gdzie przyczepiono Kojimie łatkę geniusza. Snatcher i Policenauts nie odbiegały poziomem od typowych visual adventure z Japonii, a już na pewno nie świeciły geniuszem. Jego najlepsze dzieło to pierwszy MGS, który trafił na rynek w idealnym momencie, bo wtedy ciężko było o tak “filmową” grę akcji, która na dodatek stanowiła całkiem udany miks motywów znanych z (głównie) amerykańskiej popkultury. No i gameplay był całkiem rewolucyjny na tamte czasy. Każdy kolejny MGS był coraz słabszy, a Kojima dorzucał do nich coraz… Czytaj więcej »

PentaStar
Użytkownik

Jest to tak “genialne”, jak większość japońskich tworów. Ulep z pomysłów, zdarzeń, postaci itd. który tworzy dziwaczną całość. Ciężko byłoby przypisać to jakiemukolwiek nieazjatyckiemu producentowi.

Może dlatego azjatyckie produkty w 90% obchodzę szerokim łukiem. Ostatnio chyba tylko Sekiro było naprawdę dobrym kawałkiem kodu, który miał spójną historię i świat.

Pamiętam jak jakiś czas temu na steamie zakupiłem Monster Hunter World… wystarczyło 20 min, żebym z pełnym przekonaniem zwrócił to w cholerę 🙂

Dlatego kiedy słyszę “Hideo Kojima”, myślę sobie po zagranicznemu “who cares?”

gsg
Użytkownik

Ależ to jest piękne, jak różni ludzie mają w głowach zupełnie różne skale spektrum japońszczyzny. Mnie by do głowy nie przyszło, żeby przaśne i kolorowe MHW (i tak na tle wcześniejszych odsłon mocno ugrzecznione dla zachodnich rynków) wrzucać do jednego worka z produkcjami Kojimy, gdzie szpiegowski setting mieszał się z elementami futurystycznymi i paranormalnymi, ale na tyle na poważnie na ile się dało.

PentaStar
Użytkownik

Takie uproszczenie bardzo ułatwia życie i selekcję tego, co jest akceptowalne z tym co zwyczajnie człowieka drażni. Czy to przerośnięty biust + przymała garderoba w jakimś MGS Kojimy, czy wielookie kotki z MHW od Capcomu, generalnie werdykt jest jeden 🙂

Po co się denerwować, kiedy mogę tego nie tykać 🙂

frogger
Użytkownik

Masz trochę racji z tym przehypowaniem, trudno mu jednak odmówić pewnej wizji na tworzenie gier. Dla mnie pierwszy MGS(psx) w czasach kiedy go ogrywałem na szaraku był czymś więcej niż tylko kolejna gra jak np. Crash czy inny Spyro. Był prawdziwa przygodą, przy której siedziałem ze słownikiem próbując zrozumieć o co tu kufa chodzi:) Z automatu wciągnąłem też dwie kolejne części, które też uważam za bardzo dobre a w szczególności Snake Eater zrobił na mnie ogromne wrażenie właśnie dzięki tej filmowości. Na Death Stranding czekam bo cholernie mnie interesuje jak to w efekcie wyjdzie i co to wogole będziemy. Jak… Czytaj więcej »

Popularne wpisy

Popularne Gry