Zmien skórke
Logo Polygamii

Czy wziąłeś kiedyś urlop (lub załatwiłeś sobie zwolnienie), żeby grać? [Klub Dyskusyjny]

Spokojnie, nie wydamy Was. Ale Wy nie wydajcie przypadkiem nas.

Bartek: Nigdy nie wziąłem wolnego czy lewego L4 na granie (w sumie L4 nigdy nie biorę, bo to marnowanie czasu). Jest to dla mnie kompletnie niepoważne i niedojrzałe zachowanie, tym bardziej, że gra to nie jest coś, bez czego nie da się żyć, a o ile nie jesteś recenzentem, to naprawdę nie musisz się spieszyć.

Jane, gry są spoko i fajnie spędzać z nimi dużo czasu. Ale jest jeszcze życie, które nie zawsze jest fajne, za to pełno w nim obowiązków. I jednym z takich obowiązków jest praca, dzięki której wypełnia się kolejne obowiązki: płaci rachunki, kupuje jedzenie i tak dalej. Branie wolnego na granie to dla mnie marnowanie należnego czasu wolnego na rzecz zupełnie błahą. Szczególnie, że aż tyle tego czasu człowiek w roku nie ma i chyba lepiej spożytkować go na coś innego typu wakacje.

Z drugiej strony, twoja sprawa, na co wykorzystujesz należne ci wolne. Chcesz na gry? Zupełnie tego nie rozumiem, ale nic mi do tego. Chociaż… w sumie żyjemy w kraju, w którym serwisy informacyjne jako pierwszą po Sylwestrze podają wiadomość, ile i kiedy brać wolne, żeby jak najmniej się narobić. To w sumie branie urlopu na giereczki ani mnie nie dziwi.


Adam: Skłamałbym, gdybym napisał, że nie zrobiłem tego nigdy. Gdy zbliżała się premiera Metal Gear Solid V: The Phantom Pain, upewniłem się, że nie będę musiał przez trzy dni robić niczego – nie pójdę do pracy, nie będę nic pisał, odpuszczę szukanie żony, a przyjaciół będę co najwyżej wpuszczał do mieszkania. W dniu premiery odebrałem swój egzemplarz i w jakiejś Biedronce zrobiłem gigantyczne zapasy jedzenia. Każdej doby spędzałem przed konsolą ponad dziesięć godzin. By finalnie uznać, że gra nie była tego warta, a ze cztery lata fanowskiego hype’u zepsuły mi jakiekolwiek “metalgearowanie” z Fantomowym Bólem. Bawiłem się w porządku, bo to przaśna skradanka. Ale jakże dziurawy MGS.

Nigdy więcej już nie pozwoliłem sobie na podobną podjarkę nową premierą. Kojima mnie trochę uszkodził. Albo zrozumiałem, że wolę być delikatnie zaskoczony niż mocno rozczarowany. Cztery lata pełnej pary na Polygamii sprawiły zaś, że zamiast około dziesięciu gier rocznie odhaczam od czterdziestu do pięćdziesięciu. Słowem – granie stało się pracą. I jest mi przykro, gdy pozbawia mnie reszty ciekawych elementów codzienności: oddala od siłowni, trzyma na łańcuchu w domu, robi zaległości w serialach lub kinie. Nawet jeśli załapię się na któryś z obecnych tematów branżowych, wolę grać swoim tempem dłużej niż obrzydzić sobie którąś grę przez jeden pozbawiony kontroli weekend.

Ach, no i praca. Ta moja normalna jest trochę odpowiedzialna obecnie, a do tego sprawia mi sporo frajdy i dostarcza niezbędnego kontaktu z “żywym” człowiekiem, którego brakuje w branżuni, jeśli nie mieszka się w stolicy. Szkoda by mi było robić sobie tyły. Wolę, by pasja była wisienką na ogarniętym torcie, a nie jego przypaloną bazą. Pewnie będę w mniejszości. Nie mam z tym problemu. Wracam zatem do Red Deada. To ten ostatni tytuł w tym roku, przez który muszę nieco złamać własne zasady.


Krzysiek: Jako freelancer nie muszę bawić się w lewe L4 – jak ktoś czeka na tekst, a ja zamiast go skończyć wolę w coś pograć, korzystam po prostu ze statusu niewidoczny na Steamie. Oczywiście nie dotyczy to w żaden sposób Polygamii, nie myślcie sobie. A najlepiej w mojej sytuacji to już w ogóle jest nie mieć zleceniodawców w znajomych na steamieczy Battle.necie, ale w przypadku tych związanych z grami oczywiście nie zawsze się da. O wiele więcej mógłbym natomiast powiedzieć o opuszczaniu dla gier np. wykładów, ale i tak nie niosło to nigdy ze sobą poważnych konsekwencji. Co to za różnica, czy sobie gram czy wegetuję, jeżeli obecność jest w pełni dobrowolna, a dany wykładowca ma w zwyczaju pleść głupoty. Nie mam natomiast jakichś szczególnych wspomnień typu czekałem mocno na coś i dlatego zostałem w domu, może z drobnym wyjątkiem w postaci Diablo 3. Zazwyczaj jednak wywalenie się na jakieś obowiązki wynika u mnie po prostu z chęci pogrania w cokolwiek. Bo czasami brakuje czasu, żeby dla relaksu włączyć coś, co nie jest promką.


Asia: A ja lubię cierpieć. Tylko w takim, wiecie, pozytywnym tego slowa znaczeniu. Czyli np lubie na cos czekac i rozmaite przyjemnosci w czasie odwlekac. Tak jest np. Z grami i ksiazkami. Nigdy nie rzucam obowiazkow dla tego typu przyjemnosci. Granie i czytanie traktuje jak nagrode. Jakiez to przyjemne uczucie, gdy po dniu pracy, utuleniu dziecka do snu, kapieli, kolacji, sprawdzeniu poczty, posprzataniu po kolacji, zmyciu makijazu, przygotowaniu ubrania na nastepny dzien, sprawdzeniu, czy Benia spi, zgarnieciu jej zabawek z przedpokoju, sprawdzeniu, czy drzwi sa zamkniete, zmyciu naczyc, zaparzeniu sobie herbaty moge zasiasc do ulubionej gry. Naprawde, bezcenne chwile.

Sroki za brak pl znakow, ale pisE z komorki. [Okej, Asiu, w takim razie pozostawiam oryginalną pisownię 😀 – Adam]


Dominik: L4 na granie ABSOLUTNIE NIGDY, bo jestem poważnym człowiekiem, prawie tak jak Bartek. Ale urlop to i owszem – nawet całkiem niedawno. Pod koniec zeszłego roku.

Był to jakoś listopad czy grudzień i wziąłem tydzień wolnego od początku z planem: spędzę go na graniu w Baldur’s Gate’a 1. I tak zrobiłem!

Jakiż to był cudowny tydzień! Do dziś to wspominam. W połączeniu z grą, którą wybrałem, to była jak podróż do dzieciństwa. Bardzo, bardzo miłe doświadczenie.

Najpewniej gra w Red Dead Redemption 2

Redakcja

Więcej na temat:

28
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
15 Komentarze
13 Odpowiedzi
17 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Finear
Użytkownik

co dwa lata na premiere dodatku do WoWa i swego czasu przy okazji nowego patcha z raidem gdzie przez pierwsze 1-3tyg ścigało się o ranki na świecie

gsg
Użytkownik

Tydzień przed premierą Skyrim padła mi w laptopie karta graficzna. Gdyby nie padła, dałby jakoś radę z wersją na PC. A tak to kupiłem PS3 i na długi weekend po 11.11.11 zaszyłem się w biurze – korpo miała swój chill-room z wielkim TV i kanapą. I prysznic był. I zapasy ze sklepu pod biurem też były. I wyłączyłem telefon. Gdyby nie świąteczna koincydencja, niewątpliwie wziąłbym urlop. Tylko wtedy musiałbym jeszcze do PS3 dokupić TV. Dziś – nie wiem. Niewykluczone, że kiedy pojawi się w końcu TES6, będzie podobnie grane ponownie. Raz na kilka lat można. Ale o tym się szybko… Czytaj więcej »

krissu88
Użytkownik

Ahh tak, Skyrim na ps3… To lagowanie po kilkunastu godzinach gry i kilkutygodniowe czekanie na patcha, który to naprawi xD

gsg
Użytkownik

To też. Nawet gorzej, że 20 minut po rozpoczęciu gry zaciąłem się w geometrii świata i musiałem zacząć od początku. To wciąż lepiej niż po pięciu godzinach w sumie.

Aimagylop
Użytkownik

Ja po prostu grałem kiedy miałem wolne, a nie brałem wolne żeby móc grac.
Rozumiem brać urlop bo jest on zależny od terminów których nie da się zmienić np. loty samolotem, wynajem hotelu. Ale brać urlop na coś co można zrobić kiedykolwiek? To chyba jakieś zaawansowane stadium konsumpcjonizmu.

gseed
Użytkownik

L4 to marnowanie czasu? No oczywiście, lepiej iść do pracy kichając i kaszląc zarazić cała resztę. Zachowanie godne poważnego i dojrzałego człowieka!

C.C. Stellar
Użytkownik

Ja np. nie biorę zwolnień, bo i tak nie wykorzystuję całego urlopu. Nie wyobrażam sobie jednak siedzieć w pracy z anginą/grypą w przypadku, gdy pracuję z innymi ludźmi.

Bartosz Witoszka
Redaktor

To nie o to chodzi, zresztą wszystko zależy od pracy jaką wykonujesz. Jeśli np. piszesz teksty, ja piszę, trochę, to robię to właśnie w czasie wolnym, bo normalnie studiuję i robię różne rzeczy na uczelni. Więc ja nie mogę wziąć L4, bo nawet jak jestem w domu, to mam co robić. To też zależy od podejścia człowieka, są osoby, które z każdą pierdołą po zwolnienie idą, a lekarz daje, bo np. znajomy. A są osoby, np. mój tata, który nigdy nie poszedł na zwolnienie lekarskie, mimo, że nie raz chorował, tak jak i teraz choruje, ale pracuje dalej. zawsze jest… Czytaj więcej »

gseed
Użytkownik

O tym mówię. Osoby takie jak Twój tata idą chorzy do pracy i zarażają wszystkich wokół. Uważasz ze to jest godne pochwały?

Bartosz Witoszka
Redaktor

Nie zaraża, bo pracuję sam, prowadzi własną firmę. Wyluzuj, bo chyba przeginasz, łagodnie rzecz ujmując.

gseed
Użytkownik

Ty zacząłeś adwokacić

mirek83
Użytkownik

Lulz, jak ktoś sam jest swoim szefem to z zasady mu nie potrzebne L4, czy jest chory czy nie. Tu chodzi o ludzi którzy idą do biura z grypą bo są hardkorowymi pracocholikami, a później połowa załogi leży w łóżkach.

makimura
Użytkownik

Nigdy nie brałem urlopu dla gry. Przegrane weekendy i święta zdarzały się. Np bardzo dobrze wspominam święta i sylwester 1998 z The Legend of Zelda Ocarina of Time. Rodzina wybrała się na urlop w ciepłych krajach, a ja spokojnie mogłem się zająć grą.

Lord Bart
Użytkownik

Sami poważni i rozsądni ludzie w tej redakcji, do obrzydzenia 😛 XD Serio to jestem zatwardziałym pececiarzem, ale gry dla których nie wziąłem urlopu, bo to jednak dziwne (czuję teraz do siebie obrzydzenie za tą powagę :P), to były tytuły z konsol. Moje rekordy non-stop: 2010 – Heavy Rain – 18h pod rząd. Pamiętam, że zacząłem w to grać w piątek po pracy, a w niedzielę… nie, poniedziałek o gdzieś 3 w nocy/nad ranem(??) skończyłem. Miałem takie dziwne przeczucie, że coś jest nie tak, ale ogarnąłem to dopiero wychodzą z domu ok. 8… wszędzie na klamkach i innych aktywnościach widziałem… Czytaj więcej »

C.C. Stellar
Użytkownik

Nie atakowałbym ludzi, którzy biorą urlop, żeby grać. W końcu każdy spędza swój wolny czas tak, jak lubi. Jeden wyjedzie na wczasy, inny zostanie w domu, by grać w grę Tomb Raider. 😉 Z resztą mam znajomych, którzy biorą sobie kilka dni w przypadku jakiejś większej premiery, a latem i tak jadą z rodziną na urlop. Nie widzę w tym nic dziwnego.

czaczi87
Użytkownik

Nigdy nie wziąłem L4, bo sam sobie jestem szefem. Jak choruję to choruję, nie ma ściemniania. Za to na premierę Wiedźmina 3 całkowicie legalnie dopadła mnie ciężka angina. To był ostatni raz gdy naprawdę grałem do upadłego 😉 Teraz już mi się to nie zdarza, ale wczoraj w RDR 2 grałem 6 godzin prawie non stop. Zaraz znowu odpalam dziki zachód. Co do Metal Gear Solid 5. Jak każdy fan MGS też byłem tym tytułem niesamowicie podjarany, ale grałem w niego w normalnych 3-4 godzinnych sesjach. Niestety było to chyba największe rozczarowanie ostatnich lat – no, bo taka ME: Andromeda… Czytaj więcej »

Maciej Kowalik
Użytkownik

“Czy wziąłeś” – droga redakcjo, wiem z pewnych źródeł, że Poly czytają też dziewczyny i kobiety, więc może postarajcie się brać to pod uwagę.

Simplex
Użytkownik

+1
Wystarczyło napisać “Czy wzięliście” i by było po problemie.

gseed
Użytkownik

Minusy od wojujących z “polityczną poprawnością”?

JanMarian
Użytkownik

Minusy od wojujacych z czepialstwem tlumaczonym jako “dobro kogos innego”
Czy wziales – Ty czlowieku, niezaleznie od plci – urlop.
I po problemie!
Wystarczy pomyslec i sie nie czepiac o glupoty.

gseed
Użytkownik

Pewnie, można i na to w ten sposób spojrzeć, a można i też bezpośrednio napisać, tak aby nie trzeba było się niczego domyślać kierując się pokrętną logiką i własnymi dopowiedzeniami 🙂

ks.Ignacy
Użytkownik

To dziecinne i niedojrzałe. My księża nie mamy wolnego. Pan Bóg nie wypisuje L4

Shimonu
Użytkownik

Bartek jeśli wzięcie jednego do dwu dni urlopu (który i tak muszę wybrać bo inaczej kierownik mi siedzi na głowie) jeśli w pracy obowiązki mam załatwione, w domu i tak priorytetem jest rodzina (i obowiązki domowe) żeby mieć trochę więcej czasu żeby bez większych przerw na premierze zagrać jest wg ciebie niepoważnym zachowaniem?
Sposób w jaki wrzucileś wszystkich do jednego wora spowodował że poczułem się urażony.
Jedyne z czym się zgodzę to branie lewego l4 ale to w każdej postaci jest złe.

Simplex
Użytkownik

“w sumie L4 nigdy nie biorę, bo to marnowanie czasu”

Ja biorę (a dokładniej lekarz mi wypisuje) jak faktycznie jestem chory, co utrudnia efektywną pracę – to nie jest marnowanie czasu, a przeznaczanie go na wyzdrowienie, aby móc wrócić do pracy czując się dobrze.

gseed
Użytkownik

Podejście typu “L4 to marnowanie czasu” i teksty że naród leniwy, robić się nie chce to właśnie objaw typowej mentalności Polaka na dorobku zakorzenionej jeszcze w czasach PRL, kiedy praca była wartością najwyższą, bo trzeba budować, odradzać się itd. Dzisiaj raczej coraz częściej mówi się o tym, że efektywniejsza jest praca krótsza, kiedy pracownik jest szczęśliwy, wypoczęty i spełniony, a nie styrany ciągłą robotą i brakiem czasu na cokolwiek innego. Ja sam uważam, że takie 6h intensywnej pracy 5 albo nawet i 4 razy w tygodniu może dać podobny efekt co pełne 40h przy założeniu, że “zaoszczędzony” czas przeznaczę dla… Czytaj więcej »

ZeusEx
Użytkownik

Ja brałem tydzień urlopu ale tylko na najważniejsze dla mnie tytuły: kolejną część Dark Souls, Wiedźmina… Urlopu na rok mam tyle, że i tak nie zdołam go w całości spożytkować na wyjazdy, więc spędzić tydzień w obszernym świecie jakiejś rpg, “zrestarować się” to dosyć fajne uczucie. Mam 33 lata i całkiem udaną karierę. Ostatnio, zwłaszcza po pracy, gram dość rzadko albo wcale bo chodzę na treningi i czytam książki. Niemniej kolejny urlop growy planuję na Cyberpunka 😀

kano777
Użytkownik

Ja w 2015 tak wycyrklowałem z urlopem, żeby mieć dwa tygodnie na The Phantom Pain. I nie żałuję, chociaż od tamtej pory nie odpaliłem gry ani razu i kompletnie nie chce mi się do niej wracać.

TurboGad
Użytkownik

Ja od 2014 co roku jesienią biorę wolne żeby objąć nim jak największą liczbę premier. Najczęściej jednak nie gram tyle ile planowałem, bo skoro jest wolne to jest i batożenie wątroby i wiążące się z tym beztroskie, wielogodzinne odsypianie.

Popularne wpisy

Popularne Gry