Zmien skórke
Logo Polygamii

Czy skrzynki z lootem to hazard? Tym razem zagadnieniu przygląda się belgijski rząd

Na warsztat idzie Overwatch i Star Wars Battlefront 2.

Najgorętszy temat branży trwa i biorąc pod uwagę, że jutro premierę ma Battlefront 2, w najbliższym czasie raczej nie przycichnie. I dobrze. Nie powinien. Kiedy Adam mówi mi, że w nowym Need for Speedzie samochody tuninguje się kartami, które znajduje się w skrzynkach z lootem, to coś mi się w kieszeni otwiera. I nie jest to portfel.

Niedawno nad pytaniem “czy skrzynki z lootem to forma hazardu?” zastanawiało się ESRB. Odpowiedź brzmiała: nie. A jej dłuższa wersja:

ESRB nie odbiera skrzynek z lootem jako hazardu. Mimo że w systemie jest element losowości, gracz zawsze ma gwarancję otrzymania zawartości z gry (nawet jeśli będzie to tym, czego akurat by chciał). Porównujemy to do zasad, jakie panują w karciankach: czasem otworzy się paczkę i otrzyma nową, holograficzną kartę, tropioną od jakiegoś czasu. Ale innym razem wylosuje się karty, które już się posiada

I można by dyskutować z tym na różne sposoby – ja bym odwołał się do schematów psychologicznych, jakie tworzy kupowanie skrzynek z lootem i tego, jak podobne są do tych przy wrzucaniu piątaka do automatu. Ale można też spojrzeć na temat nieco inaczej, jak nasza czytelniczka o nicku brzanka:

Specyficzne pojmowanie pojęcia hazardu, a właściwie tego, co hazardem nie jest. Mam zatem patent dla właścicieli kasyn: kochani, wprowadźcie nową zasadę według której gracz w każdej grze wygrywa. Choćby jednego centa (choć chciał przecież tysiące). Jeżeli jakakolwiek wygrana jako zasada stanowi o tym co jest, a co nie jest hazardem, to przestaniemy wreszcie postrzegać ruletkę, blackjacka, czy kości jako coś złego. Wszak ludzie wygrywają za każdym razem. Po cencie. A mają przecież szansę wygrać więcej

Mądre słowa. I teraz ciekawe czy do podobnych wniosków dojdzie belgijska organizacja Gaming Commission od 1999 zajmująca się właśnie kontrolą gier hazardowych. Jej prezes, Peter Naessens, uważa, że praktyka skrzynek w grach z zawartością nieznaną do momentu kupna może zaliczać się do hazardu. Szczególnie niepokojący jest dla niego fakt, że na działanie takich systemów wystawione są dzieci, jako że zarówno Overwatch, jak i Star Wars Battlefront 2 (na których sprawdzane jest zagadnienie) są dostępne na terenie Europy od 12 roku życia. A gdy dodatkowo w Battlefroncie 2 rzeczy znalezione w skrzynkach mogą zwiększyć twoją siłę, więc są jeszcze bardziej pożądane niż nowy kolor spustu…

Jeśli Gaming Commission uzna, że skrzynki z lootem rzeczywiście zaliczają się do hazardu, takie firmy jak Blizzard czy EA będą potrzebowały pozwolenia od organizacji, by móc dystrybuować w Belgii gry posiadające ten system. Firmy mogą też dostać wysoką grzywnę, a swoje produkty w ogóle musieć zabrać ze sklepowych półek. To by dopiero było, co?

W skali światowej dostalibyśmy mocny przykład służący za zachętę, by inne kraje również zareagowały na te praktyki. Dla nas, graczy, to zdecydowanie dobre nowiny, bo system, który w tym roku próbuje na dobre zagościć w wysokobudżetowych grach, stałby się dosyć trudny do wprowadzenia. Między tym a niedawnym bojkotem śliskich rozwiązań EA daje to jakąś nadzieję na to, że gracze wreszcie przejrzeli na oczy. Na ile to jednak prawda, przekonamy się w ciągu najbliższych dni, gdy okaże się jak szybko Battlefront 2 znika ze sklepowych półek. Bo oceny użytkowników na Metacriticu to jedno, a sprzedaż to niestety drugie. Szczególnie że “nową strzelankę Gwiezdne wojny” kupi z pewnością wiele osób, które na żadne portale poświęcone grom nie zaglądają, a i o skrzynkach z lootem wiedzą tyle co nic.

Patryk Fijałkowski

Więcej na temat:

27
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
5 Komentarze
22 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kalimdor
Użytkownik

Kapitan państwo na ratunek dzieciom grającym w gierki xd

Simplex
Użytkownik

Kapitan kuc na ratunek biednemu uciskanemu kapitalizmowi!

kloth
Użytkownik

Taki sam z tego hazard jak jajka niespodzianki – też kupując nie wiem, co jest w środku.

gsg
Użytkownik

I też jest to skok na kasę z wykorzystaniem podatności najmłodszych. W jajku jest nie tylko zabawka, ale i papierek ze zdjęciami kolekcji na dany sezon, żeby dziecko chciało więcej i więcej nie tylko ze względu na słodycz (hej, też lubię!) ale i przez chęć wylosowania całego zestawu. Co jest tym trudniejsze, że poza kolekcją krokodylków czy co tam w danym sezonie włożono do części opakowań, wylosować można również setkę jak nie więcej innych, generycznych zabaweczek do złożenia.

Chętnie doczekam kiedyś świata w którym tego typu model biznesowy jest zabroniony w każdej możliwej branży.

kloth
Użytkownik

Ale jakoś do tej pory nikt producenta kinder niespodzianek (i klonów) nikt nie podejrzewa nawet o hazard.

gsg
Użytkownik

W myśl

gsg
Użytkownik

W myśl przytoczonej definicji nie jest – ok. Co nie zmienia faktu, że sprzedaż napędza nie jakość produktu a jakaś praktyka marketingowa z elementem losowości. Dla mnie to nie jest fair wobec konsumenta.

Aimagylop
Użytkownik

Z Kinder Niespodzianką jest taki problem, że jednocześnie wiesz co jest w środku – przecież sprzedają czekoladę.

kloth
Użytkownik

W skrzynkach też wiesz, co jest w środku – jakiś dodatek do gry 🙂
No to z innej mańki – w wielu sklepach stoją automaty z “kapsułkami” zawierającymi podobne bzdety jak kinder niespodzianki. Wrzucasz ojro albo 2 zł i wypada losowa zabawka. I jakoś nikt nie twierdzi, że to jednoręki bandyta 😀

TurboGad
Użytkownik

Tutaj ujawnia się problem głeboko zakorzeniony w powszechnej mentalności. Hazard = wielki Szatan (nie chodzi o Cuphead). Państwo kiwa (pustą) głową ze zrozumieniem i reguluje jak może, a los na loterie narodowe i europejskie może kupić każdy dorosły w dowolnym kiosku czy sklepie wraz z gorzałą (to też zuo – natychmiast konstytucyjnie zakazać, jak w swego czasu w USA, przecież z tego tylko dobro może wyniknąć). Dla mnie kasyno to nie są wrota do piekła tylko normalny przybytek. O właśnie, ciekawe ile osób uważających, że Battlefront II to gra 0/10 regularnie odwiedza miejsca takie jak STS i bierze udział w… Czytaj więcej »

kloth
Użytkownik

I jeszcze nie bądź biedny – i problem biedy na świecie rozwiązany. Wystarczy chcieć nie być biednym! 😀

TurboGad
Użytkownik

Proszę bieda-kołczingu w to nie mieszać.
Jest jakiś obowiązek grania na jednorękich bandytach i kupowania lootboxów? Rozumiem, że jak szczyl coś chce to rodzice mają za wszelką cenę to dostarczyć, tak? W tym rzecz?

gsg
Użytkownik

Przyzwolenie na obecność takich mechanizmów w grach zwyczajnie odbije nam się czkawką w przyszłości – tak jak po dziś dzień odbija nam się czkawką legendarna zbroja dla konia. W dzisiejszej recenzji nowego NFS (a to nie pierwsza taka ścigałka czy gra w ogóle w tym roku) Adam zauważa, że pay 2 win trafia również do trybów dla jednego gracza i nawet za bardzo nie stara się udawać że jest czym innym niż jest. To znaczy że jako gracze przekonaliśmy w ostatnich latach (w końcu gra nie powstaje w miesiąc) producentów, że będziemy płacić i te są projektowane pod kątem wymuszania… Czytaj więcej »

kloth
Użytkownik

Ja nie jestem za tego typu rozwiązaniami, bo wolę wiedzieć, za co płace, ale nie mieszajmy w to hazardu, bo dojdziemy do absurdu.

TurboGad
Użytkownik

Za późno, przecież gadka dotyczy “złego” hazardu właśnie.

gsg
Użytkownik

A to sytuacja jeszcze nie jest absurdalna, biorąc pod uwagę jak zaczyna projektować się gry?

Podobnie jak wspomniany (o ile czytam komentarze to jednak jest czytelnik, Patryku :)) w artykule brzanka nie kupuję definicji hazardu w której jedynym kryterium jest “jakaś” wygrana. Jeśli “wygrywam” nie ten produkt, który chciałem kupić, to w moim rozumieniu przegrałem.

I dla mnie to jest złe – ktoś tam wyzyskuje moją przegraną, żerując na dopaminowych zastrzykach do mózgu, kiedy w morzu cyfrowego szrotu wpadnie bardziej unikatowy przedmiot. Może się to w słownikową definicję hazardu nie wpisywać, ale z pewnością bazuje na tych samych mechanizmach psychologicznych.

kloth
Użytkownik

Ale na tej samej zasadzie działa wiele gier, gdzie nie ma skrzynek. Przecież to nic innego jak grind w hack’n’slashach czy nawet rpg-ach z losowym łupem.

gsg
Użytkownik

Masz rację – i np. ja nie gram w te gry. Boleśnie odbiłem się od Diablo. Hejtuję losowy loot w ukochanym od roku Monster Hunter i ukochanych od lat Dark Souls – szczęśliwie nie stanowi tam clue rozgrywki.

Nie ignorujmy proszę przy tym faktu, że za skrzynki z losowym lootem coraz częściej można/trzeba (bo jeśli tego nie zrobisz postęp w grze odwleka się w nieskończoność, jak to się najczęściej robi w modelu f2p na mobilki) dodatkowo zapłacić, bo to z tego się wzięła bieżąca afera.

kloth
Użytkownik

Wiesz – w przypadku Battlefronta 2 zawsze mogą powiedzieć, że fabułę przechodzisz bez lootboksów, a w multi to ci dodatkowi bohaterowie odblokowywani z losowych skrzynek to w sumie coś jak losowa broń wypadająca w h’n’s – jak masz szczęście, to ci wypadnie, jak nie, to nie. Grać możesz niby i bez super-hiper giwery czy innej ruszczki. Nie pochwalam, ale ja tu widzę tylko losowość, a nie hazard.

gsg
Użytkownik

Nie znam szczegółowo każdej jednej gry implementującej ostatnio te mechanizmy. Kojarzę że end game Shadow of War w klasycznym mobilnym stylu chowa zakończenie gry za długim i żmudnym grindem (ale postęp można kupić) a w ostatniej Forzie do lootboxów trafiły mechaniki będące we wcześniejszych częściach darmową, korzystniej zbalansowaną dla gracza mechaniką. Zgodziliśmy się już w tym, że lootboxy prawdopodobnie nie wpisują się w prawną definicję hazardu (choć w słownikową chyba już jak najbardziej, według sjp hazard to “gry lub zakłady pieniężne z nieodłącznym elementem losowości”), Patryk przytacza zresztą konkretny cytat z ESRB. No to ja chciałbym zobaczyć w mediach dyskusję… Czytaj więcej »

TurboGad
Użytkownik

Pay to win w SP to już było w 2008, w grze od EA, grze docenionej i lubianej – Dead Space. Powoli zaczynam mieć problem z określeniem o co ludzie mają pretensje. Mechanizmy istnieją od lat i można je lubić lub nie, ale wielu sprawia wrażenie, ze dopiero teraz zauważyli ich istnienie. Ludzie masowo (nomen omen) grają w MMO, w F2P, badziewie na telefony, kupują “pakiety kosmetyczne” do GoW za 100 USD. Dla mnie to tandeta niewarta uwagi, ale ilość grających i płacących jest konkretną wartością, z której EA czy Activision wyciąga konkretne wnioski biznesowe. Ci sami amatorzy wspomnianej tandety… Czytaj więcej »

gsg
Użytkownik

Lepiej późno niż później. Co nie znaczy że z chwilowego shitstormu cokolwiek dobrego w dalszej perspektywie dla branży wyniknie, bo ciężko oczekiwać że te 10% graczy którzy czytają portale dla graczy znacząco wpłynie na sprzedaż jakiegoś Battlefronta. Do bojkotu musiałby nawoływać unisno Logo, tabloidy i celebryci, żeby ktoś poza nami tutaj zauważył, że to być może jest problem.

Sterling zrobił w tym tygodniu materiał w temacie, z danych GiantBomb wynika, że w ostatnich miesiącach pojawiło się więcej gier AAA w pełnej cenie, implementujących dodatkowo model biznesowy spotykany dotychczas w grach F2P niż na przestrzeni ostatnich bodaj sześciu lat.

Bjorn
Użytkownik

Ludzie, którzy dali minusa pod postem ”TurboGada” pewnie walczą o powrót cenzora rzeczpospolitej ludowej… Wiele razy na polygami padało hasło ”głosujmy portfelami” – a widzę, że mamy ty wielu regulatorów. I nie, nie jestem kucem, w korwinki przestałem się bawić już dawno, jednak jeśli ktokolwiek uważa, że takie rzeczy powinno regulować państwo to tylko czekajcie aż zamontują wam pasy bezpieczeństwa na kiblu : )

kloth
Użytkownik

Zdziwiłbyś się, gdybyś poczytał rozporządzenia ministra związane z prawem budowlanym 🙂

Simplex
Użytkownik

Prawo budowlane? A po co? Parę budynków się zawali i rynek sam się ureguluje!

Aimagylop
Użytkownik

Czyli fizyczne kolekcjonerskie gry takie jak Magic: The Gathering mogą zejść do Belgijskiego podziemia?

brzanka
Użytkownik

Ciągle mam nadzieję na jakąś autoregulację. Problem w tym, że autoregulacja wymaga mnóstwo czasu. Jestem realistą i wiem, że jeśli wydawca poczuł już słodki zapach mamony, to nie da się tak łatwo namówić na krok wstecz. Cholerna zbroja dla konia. Na razie można oczywiście jeszcze skrzynek nie otwierać, ale już niedługo… Już niedługo będzie tak jak dziś ze Steamem – można przecież z niego nie korzystać 😉 (a pamiętam takie argumenty dobrych kilka lat temu). BTW – całe szczęście, że jest GOG, bo dzięki niemu mogę wrócić do gier, w które dawniej nie miałem szansy albo czasu pograć. – Ktoś… Czytaj więcej »

Popularne wpisy

Popularne Gry