Zmien skórke
Logo Polygamii

Czy nadal czekasz na swoje wymarzone growe Star Warsy? [Klub Dyskusyjny]

A jeśli już nie, to z powodu której pozycji?

Krzysiek: Jeżeli chodzi o gry na licencjach wszelakich, wolę raczej te singlowe. Stąd tendencja wydawania kolejnych gier z uniwersum „Gwiezdnych Wojen” jako sieciówek nie było dla mnie spełnieniem marzeń. Najbliżej temu był pierwszy Battlefront (ten z cofniętą numeracją). Polubiłem zwłaszcza tryb z bohaterami, ale już kontynuacja była odtwórcza. Na podobny syndrom słabego sequela cierpiało również bliskie marzeniom The Force Unleashed. Trudno jednak powiedzieć, by jakaś gra z tego uniwersum była dla mnie totalnie niezapomniana. Więc tak, wciąż czekam na wymarzone growe Star Warsy i liczę, że właśnie Jedi Fallen Order się nimi okaże.


Bartek: W 2003 roku, kiedy Chris Roberts robił jeszcze gry, a nie sklepy internetowe sprzedające modele statków kosmicznych, ukazał się Freelancer. A jeszcze wcześniej był Privateer, w którym Roberts też maczał palce (był producentem wykonawczym). Drugi dział się w świecie Wing Commandera ( <3 ), pierwszy miał własne, oparte na naszej galaktyce uniwersum.

Tyle historii w bardzo małej pigułce. Zarówno we Freelancerze, jak i Privateerze wcielało się w pilota statku kosmicznego wykonującego kolejne zlecenia, wożącego towary, polującego na przestępców i tak dalej. Tym, co odróżniało te tytuły od innych, choćby od Elite, była fabuła. Całkiem wciągająca, trzeba powiedzieć.

A teraz wyobraźmy sobie, że bierzemy takie Elite: Dangerous z jego rozbudowaną ekonomią, gigantyczną galaktyką i masą statków, następnie dodajemy do tego fabułę i nieco luźniejszy klimat Freelancera i Privateera, posypujemy imersją Star Citizena (bo tego odmówić mu nie można) i obficie zalewamy to uniwersum Gwiezdnych wojen. I w końcu mógłbym być Hanem Solo, tylko może niekoniecznie angażującym się w konflikt z Imperium, za to przewożącym mniej lub bardziej legalne towary między systemami. Albo wręcz przeciwnie – właśnie bardzo zaangażowanym. A mój YT-1300 nazywałby się “Robaczek”!


Asia: Nie będę zbytnio fantazjować – chciałabym zagrać w izometrycznego RPG-a opowiadającego przygody bohaterów serialu Rebelianci. Albo przynajmniej poznać wcześniejsze losy Caleba z czasów sprzed Rozkazu 66. To byłaby produkcja ciekawa o tyle, że wszyscy wiedzieliby, jak bardzo źle się skończy ta historia. Ale wcale by mi to nie przeszkadzało. Chcę przeżyć od nowa kanoniczne opowieści, zobaczyć nowe interpretacje fajnych i znanych wszystkim postaci, a nie przekonywać się do nowych. Ponadto mam dość szczęśliwych zakończeń, a uniwersum Gwiezdnych Wojen jest w gruncie rzeczy jednym pasmem tragicznych historii, więc szkoda by było ich nie wykorzystać. Ah, i oczywiście, chcę by to był tytuł tylko dla dorosłych, z trudnymi wyborami, przemocą, zdradą i seksem. Naprawdę, uważam, że to nic specjalnie wymyślnego.


Adam: A teraz zaczyna się małe wystąpienie redakcyjnego Klubu Innowierców. Chodź bliżej, dziecko, coś ci na uszko szepnę. Bliżej… Gwiezdne wojny są mi na maksa obojętne. Brr… Gdy byłem młody, bałem się do tego przyznawać. Dziś daje mi mnóstwo satysfakcji.

No ale tutaj o grach rozmawiamy. Uniwersum, gdyby nie było trzymane w garści przez największego giganta rodzinnej rozrywki świata, dawałoby olbrzymi potencjał dla wszystkich kochanych przeze mnie gatunków. Nie muszę dodawać, że jakiś Racer czy Racing z oprawą godną Drivecluba byłby łatwym pomysłem. Ale widzę coś dużo ciekawszego. Horror na Dagobah. Lata po “Powrocie Jedi”. Samotny przemytnik rozbija się gdzieś setki kilometrów od chatki Yody. Powoli przemierza ten niekończący się las. Kończą się zapasy. W końcu psychika rozpoczyna płatać figle. Zresztą to planeta symboliczna, pozwalająca zmierzyć się z samym sobą. Wystarczyłoby, że przemytnik byłby winny śmierci niewinnych w czasach wojny. I to z nimi tam by się spotkał.


Krzysztof Tomicz: Nie czekam na wymarzone growe Star Warsy, bo mnie ten świat totalnie nie jara. Ale zaraz, zanim zaczniecie rzucać kamieniami, dajcie mi wytłumaczyć! Obejrzałem trzy pierwsze części, drugą trylogię tak połowicznie, a to, co wyszło w ciągu ostatnich kilku lat, niestety, zupełnie pominąłem i czuję się zagubiony. Nie mogę identyfikować się ze światem, którego niemal całkowicie nie znam. Może kiedyś zrobię sobie taki maraton filmowy, ale sam nie wiem – jest gdzieś 9 części zebranych w jednym miejscu?

Jeśli zaś chodzi o gatunek, to chętnie bym zobaczył jakąś dobrą izometryczną grę taktyczną. Takiego X-COM-a. Tylko żeby to było rozbudowane, a nie kolejna popierdółka wychodząca z założenia, że można nam wcisnąć barachło, bo na licencji Star Wars. MIłośnicy Warhammera dobrze wiedzą, o czym mówię, prawda? Mamy masę tytułów, z czego promil faktycznie interesujących.

Redakcja

Więcej na temat:

12
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
11 Komentarze
1 Odpowiedzi
12 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gsg
Użytkownik

Kiedy grałem w Star Warsy właściwie nie miałem jeszcze growych marzeń, więc każda, która się spodobała, była tych marzeń spełnieniem. Cudowny Jedi Knight z poziomami zakręconymi jak to było możliwe jedynie w latach 90., w którego demo łupałem w kółko. Rogue Squadron, być może jedyna gra w historii, gdzie zaliczyłem wszystkie trofea – ale tu za zrobienie każdej misji na złoto dostawało się misje bonusowe. Nie oglądałem żadnych Gwiezdnych Wojen przed zagraniem w te rzeczy. Ale książek z półki ojca kolegi przeczytałem trochę i ciut ciut. Wiecie, wszystkie te historie, które mi epizod siódmy wyciął z kanonu. I jak tu… Czytaj więcej »

bluntpuzzy
Użytkownik

Popieram. Jedi Knight to gra którą zdecydowanie najmilej wspominam. Szkoda tylko że teraz pewnie nikt nie miałby cierpliwości (łącznie ze mną) żeby w to grać, ale może gdyby jakoś odświeżyć formułe to wyszłoby z tego coś grywalnego.

Lord Bart
Użytkownik

Ja już kiedyś swoją grę SW wymarzyłem i przepowiedziałem – była to Star Wars: Empire at War. Oczywiście tak jak Asia chciałbym Pillarsy w SW (czy SW w Pillarsach), ale to chyba nie jest nawet coś o czym oni mogą wiedzieć, że może zaistnieć. A tak… czekam po prostu na dobrą grę. Ostatnia tak powstała (nie licząc mmo) w 2006 roku. Właśnie EaW. 13 lat minęło na tym rynku, który co roku wypuszcza jednak jakąś perełkę, a w odległej Galaktyce cisza. JFO chwilowo zapowiada się ciekawie, można dać temu szansę, oby pociągnęło za sobą większą ilość projektów, chociaż o złotych… Czytaj więcej »

bezloginu
Użytkownik

nie. z powodu D*sney.

Trikson
Użytkownik

Jedi Outcast, Jedi Academy, KotORy, Rogue Squadron, Republic Commando. Trochę tego było. Żadna nie była idealna ale przy każdej świetnie się bawiłem, więc jeśli chodzi o gry z uniwersum SW jestem spełniony. Co nie znaczy, że gdy wyjdzie w końcu znowu coś dobrego, to przejdę obok obojętnie.

Ps. A jeślibyśmy mieli już niepoprawnie marzyć to wizja Bartka przemawia do mnie w 100%.

lukegax
Użytkownik

coś na kształt Super Star Wars na SNESa + Jedi Academy 3 + KOTOR 3 – tyle w temacie 🙂

Deniryer
Użytkownik

Star Wars the Old Republic do Bioware w wersji singleplayer – bez grindowania, fetch questów (Zabij X na planecie Y wróć na Z odebrać nagrodę… ), mikro-transakcji, nudnego do bólu gameplayu, użerania się z innymi graczami. Ogólnie bez całej otoczki MMO / gry-usługi i wszystkiego co z tym związane.

Zagrałbym też coś w pokroju Republic Commando lub starych Battlefrontów I i II. Obie dwie nowe odsłony jeśli chodzi o zawartość nie mają startu do poprzedniczek. Jedynie graficznie i w kwestii optymalizacji sobą coś reprezentują.

snik
Użytkownik

Jak usłyszałem hasło “wymarzona gra Star Wars” to najpierw miałem przed oczami jakiegoś dynamicznego FPSa (mimo, że Dark Forces, choć przyjemny, nie jest moją ulubioną grą tego uniwersum, a Republic Commando jest dla mnie bardziej “meh” niż “wow”), potem wklarował się obraz gry akcji w stylu Jedi Academy, z długimi pojedynkami na miecze świetlne, ale też z możliwością zabicia przeciwnika jednym celnym ciosem. Czyli no, JA, ale z lepszą grafiką. Ale teraz, po pomysłach Adama i Krzysztofa, na szczycie mojej listy gier, które nie zostały jeszcze zapowiedziane, ale wiem, że je chcę, trafiają SW-horror i SW-XCOM. Toć to świetne pomysły,… Czytaj więcej »

indeed
Użytkownik

Republic Commando tylko za czasów Imperium. Duże bitwy pomieszane z drobniejszymi działaniami komandosów. Do tego odrobina taktyki i polowania na Jedi. I obowiązkowo żadnego nawrócenia – od początku do końca grasz tymi złymi, ale wykonujesz tylko rozkazy i nie walczysz tylko z Rebelią.

Oczywiście w porządnego rpg-a też bym zagrał, a i czymś w stylu Freespace’a w uniwersum Gwiezdnych Wojen na pewno bym nie pogardził.

pukacz
Użytkownik

Każdy battlefront był dla mnie rozczarowaniem chciałbym taki porządny bezkompromisowy nie cukierkowy shooter multi. Z dużymi mapami pojazdami nie na żetony premiujący teamplay z bitwami kosmicznymi gdzie można sterować capitalami i na nich lądowac. Ale to się nie stanie.

salata
Użytkownik

Jako fan starutkiego Tie-Fightera, przy ktorym zalatwilem 2 myszki i dopiero ostatnia od MS przetrwala wyzwanie, oczekuje “symulatora kosmicznego” w tych klimatach i najlepiiej VR. X-Wing VR to zaledwie jedna misja co tylko podsycila apetyt i z checia bym zaplacil za trzeci remaster gier z serii X-wing, Tie-Fighter i XvT. Owszem Dark Forces lub Jedi Acacademy mialo to cos, ale najwiekszym sentymentem wlasnie darze dyskietkowe wersje symulatorow, ktore idealnie by podpasowaly pod VR. Chyba zadna inny rodzaj gier z serii tak mi sie nie utrwalil w pamieci, mimo graficznego postepu w postaci Rogue Squadron na NGC. Z nowych gier to… Czytaj więcej »

Aimagylop
Użytkownik

Nic a nic, poza pierwszym filmem gwiezdne wojny to marketingowy gigant do wyciskania kasy. Jedyną ciekawą rzecz jaką udało się stworzyć w tym uniwersum to Kotor 2 i nie ma co liczyć na równie szczery produkt, zwłaszcza z Disneyem u wodzy.

Popularne wpisy

Popularne Gry