Zmien skórke
Logo Polygamii

Czego najbardziej zazdrościmy bohaterom gier komputerowych? [Klub Dyskusyjny]

Nie ukrywajmy, że lista potencjalnych wyborów jest baaaaardzo długa.

Bartosz Stodolny: Pierwsza myśl – save, load, te sprawy. Ale czy na pewno? Czy właśnie to, że nie jesteśmy w stanie cofnąć większości naszych decyzji, nie jest… no, ludzkie? Bo z jednej strony sporo tych głupich rzeczy się narobiło, ale z drugiej – dzięki nim jestem teraz w tym miejscu i mi tu dobrze. Zarówno zawodowo, jak i prywatnie.

Bardziej zazdroszczę tym postaciom możliwości robienia rzeczy, których ja nigdy nie doświadczę. Taki Shepard, który latał po kosmosie tak, jak my jeździmy po Europie. Już pal licho ratowanie galaktyki, ale sam fakt opuszczenia Ziemi. Albo Ryderowie – pionierzy w zupełnie obcym miejscu. Albo Aloy, żyjąca w niebezpiecznym, ale jakże pięknym i ciekawym świecie. Wiecie, dlaczego tak lubię grać w Elite: Dangerous i Kerbale? Bo mogę tam polecieć w kosmos, czyli zrobić coś, na co w swoim prawdziwym życiu nie mam szans. I tego zazdroszczę tym wszystkim postaciom.
…i Portal Guna.


Joanna Pamięta-Borkowska: Najbardziej zazdroszczę komputerowym bohaterom tego, że tak łatwo przychodzi im nauka. W krótkim czasie osiągają mistrzostwo, wykonują wiele wspaniałych przedmiotów (a ja szydełkiem ledwo czapkę zdołam zrobić), niewielkim nakładem pracy potrafią nauczyć się sztuk walki, pływania, jazdy konnej, tańca. Ja lubię dużo umieć, ale zwyczajnie nie starcza mi na to czasu. Albo język, albo trening, albo czytanie – coś z tego na jeden wieczór muszę wybrać. A oni mają czas zbawić świat, zarobić pieniądze i do tego wymasterować sobie magię chaosu.

I jeszcze zazdroszczę Bayonetcie, że tak świetnie wygląda w okularach i że jej nie spadają podczas walki, bo ja swoje muszę zdejmować


Dominik Gąska: Kontroli. Nawet nie nad całym światem czy życiem innych, ale nad swoim własnym. To jest coś, na czym zbudowane są gry wideo w samej swojej istocie – bohater musi mieć siłą sprawczą, musi mieć ostatnie słowo i wpływ na to, co się wokół niego dzieje, bo inaczej nie byłoby gry. Czy wybierze źle, czy dobrze, zawsze wie, że to od niego zależą losy “opowieści”. A w życiu, chociaż też mamy naturalną tendencję do układania go sobie w taką opowieść, nasza rola w niej jest jednak drugoplanowa. Jesteśmy tym enpecem, który stoi na ulicy, ale ma przynajmniej podstawowe skrypty AI, więc wie, że jak pada to trzeba się schować pod dachem i “w dzień pracuje, a w nocy siedzi w tawernie i pije” (szczyt osiągnięcia realistycznej wizji mieszkańców miast w RPG). Zazdroszczę bohaterom gier, że nie są tym enpecem.

 


Adam Piechota: Łatwości egzystencji. Na bardzo przyziemnym poziomie. Budzę się do pracy godzinę przed wyjściem i do samego końca próbuję się ogarnąć, przygotować. Zapominam czegoś, co totalnie musiałem spakować. Nie zdążę wyprasować koszuli. Wracam się z klatki schodowej, żeby umyć zęby, bo – oczywiście – zapomniałem. Nawet w tych grach, które próbują “naśladować życie”, poranek czy wieczór są banalne. Łaskawie są odchudzone o tę cholernie męczącą fakturę codzienności. Chciałbym tak.

Nie miałbym też nic przeciwko opcji levelowania swojej postaci, siebie. Przygrindowałbym kilka dni, podbił Wytrzymałość i w końcu zaczął chudnąć na siłowni.


Krzysztof Kempski: Macie czasami tak, że chcecie się komuś odgryźć i rzucicie jakimś tekstem, a po 15 minutach przychodzi wam do głowy 100 razy lepsza zgryźliwość? Tego właśnie zazdroszczę bohaterom, nie tylko gier, ale i filmów. Ponieważ nad ich wypowiedziami pracuje zwykle 86 miliardów razy kilka (a nie „tylko” 86 miliardów) neuronów, zawsze zachowają się adekwatnie do sytuacji. Zazdroszczę im też tego, że najczęściej mają wykrzykniki w drodze do celu, a nawet wielokrotnie odtwarzane błędy w postępowaniu można naprawić wczytaniem sejwa, ewentualnie po rzucie oka na poradnik. Jak śpiewał Kazik, zawsze wiedzą „komu wziąć a komu dać”. A ja (prawie) nigdy…

Gra spokojnie i cichutko, efekty dnia poprzedniego

Redakcja

Więcej na temat:

3
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
3 Komentarze
0 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kszyhu
Użytkownik

Mój ulubiony cykl na Polygamii, ale… chciałbym, aby bardziej przypominał dyskusję (a nawet czasem małą sprzeczkę), a nie wypracowanie na zadany temat na pół strony A4.
@Adam – jak to w ogóle możliwe? nie ogolić się – zrozumiem, nie każdy lubi się golić, ale zapominać o myciu zębów? smh…
A co do dzisiejszego tematu, ja zazdroszczę Maxowi i Księciu – umiejętności manipulacji czasem, wszystkim odkrywcom i zdobywcom Nieznanego – że mogą go odkrywać i zdobywać, ale przede wszystkim – nieograniczonego budżetu (jedyna gra, w której narzekałem na brak kaski, to Wiedźmin 2).

czaczi87
Użytkownik

Zazdroszczę bohaterom RPG tego, że średnio miesiąc zajmuje im wywrócenie ekonomii świata do góry nogami. Startuje taki Mietek z motyką i porwaną koszuliną, a po kilku tygodniach staje się bogatszy niż okoliczny król czy inny cesarz.

Ja niestety zbieram moje złote dukaty znacznie mozolniej. No i jak biję ludzi po głowie i zabieram im buty to dziwnie się na mnie patrzą :/

Lord Bart
Użytkownik

Niczego, bo niczego nikomu nie zazdroszczę (może talentu do rysowania, ale nie że zazdro, bo to uczucie raczej negatywne, chyba lekki smuteczek, że nie zostałem obdarowany).

Natomiast save/load niekoniecznie, ale przechodzenie tego samego etapu na kilka sposobów… byłoby ciekawe.