Zmien skórke
Logo Polygamii

Cienie umrą dwukrotnie już na początku przyszłego roku - data premiery Sekiro

From Software = <3

O nowej produkcji From Software wiemy wystarczająco wiele, by móc stwierdzić, czy jest #jaranko, czy też rzekomego hasztaga nie ma. Gra pokazała się nam już w grywalnej formie, a także będzie regularnie odbijać się echem z trwającego właśnie Gamescomu (pozdrawiamy nasze redakcyjne mordeczki w Kolonii i życzymy jak najmniej zarywania nocek), deweloperzy opowiadali, dlaczego zrezygnowali tym razem z jakiejkolwiek formy multiplayera, no i mieliśmy wiele lat, by definitywnie ustosunkować się do całego trendu soulslike’ów. Dlatego ja mogę z całym przekonaniem napisać – tak, jest #jaranko, chcę to, najlepiej w dniu premiery. Czyli… no właśnie, czyli całkiem niedługo.

From Software potwierdziło bowiem na Twitterze, że Sekiro: Shadows Die Twice (to jaki podtytuł nosić będzie ewentualna kontynuacja, hm?) zadebiutuje na wszystkich platformach 22 marca 2019 roku. Dołączy zatem do batalionu mocnego rozpoczęcia kalendarza, który w tym momencie reprezentuje już sporą większość najpopularniejszych gatunków. Marzec! To wystarczająco szybko, by rzeczywiście wsiąść do pociągu hype’u.

O jakość Sekiro martwić się nie musicie, wszak czuwa nad nim mózg Soulsów i Bloodborne’a, Hidetaka Miyazaki. Możecie za to drżeć, czy kolejna produkcja tego studia nie będzie za mocno zbaczać z dotychczasowego kursu, by zachęcić do siebie nowicjuszy. Wszak gigantyczny i bezwzględny wydawca (Activision), o ile ich układ nie jest wystarczająco dżentelmeński, może znacząco wpłynąć na kształt produkcji. A osoby, które wycisnęły wszystkie soki z Nioha, zastanawiają się zapewne również nad tym, jak w jego kontekście smakować będzie Shadows Die Twice. Na poziomie systemu walki Nioh był szalenie dobry. Bossów miał genialnych. Jeśli gdzieś pozostawał w tyle za From, to w designie lokacji. To nie jest zatem tak, że wpada Miyazaki i od razu wycina konkurencję. Trzeba będzie się postarać, by zyskać trofeum „soulsów w japońskim sosie”. I tak, wiem, że oba studia są japońskie. Chodzi o klimat gier.

Asia mi w Trello sugeruje, że powinienem dopisać o wydaniu kolekcjonerskim. O, takie jest. Ja tylko podkreślę, że w jego cenie zbierzecie zapewne wszystkie soulsopodobne produkcje From Software. I nic nie będzie się przynajmniej kurzyć.

Więcej na temat:

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
0 Odpowiedzi
2 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gsg
Użytkownik

Dla mnie Nioh stał systemem walki, ale do bossów miałem jednak podobne zastrzeżenia co do poziomów: raptem kilku się solidnie wyróżniało i zapadało w pamięć. Co druga walka to jednak była potyczka z jeszcze jednym samurajem, czyli nieco zmodyfikowanym, podobnym do gracza modelem postaci. One były bardzo dobre technicznie, ale bez efektu wow, nie pamiętam już tych postaci. Najlepsi byli ci solidnie wyróżniający się – pieruński chowaniec (czymkolwiek była ta kotomałpa), ninja-żaba (prawie że wyjęta z Naruto). Jeśli dwójka mocniej pójdzie w tę stronę (a z mistyczno-demonicznym lore ma potencjał przecież), będzie dla mnie lepszą grą. FS wciąż robi w… Czytaj więcej »

s.p.
Użytkownik

“Trzeba będzie się postarać, by zyskać trofeum „soulsów w japońskim sosie”.” Trudno powiedzieć czy trzeba się starać skoro nikt nie próbuje. Ani Nioh ani to nie są soulslike’ami.
Jeśli trudno napisać artykuł bez wzmianki o DS to mogliście napisać że będzie to Dark Souls gier nie mających nic wspólnego z Dark Souls.