Zmien skórke
Logo Polygamii

Chyba coś złego zadziało się w imperium Gwiezdnych Wojen

W sieci pojawiły się plotki, że Disney zawiesił produkcję dwóch kolejnych spin-offów.

Wczoraj wieczorem sieć obiegła informacja, że Disney miał zawiesić prace nad kolejnymi spin-offami Gwiezdnych Wojen z powodu finansowej klęski, poniesionej przez Hana Solo. Film po całkiem dobrym otwarciu przyniósł wydawcy zaledwie 350 milionów dolarów przychodu. Biorąc pod uwagę koszty produkcji wynoszące podobno 300 milionów, jest to wynik, który nie może zadowolić wielkiej wytwórni.

Informację upublicznił Collider, który powołuje się na fakt, że James Mangold (odpowiedzialny wcześniej za “Logana”) miał pracować nad scenariuszem do filmu o Bobie Fett’cie, tyle że jeszcze przed debiutem Hana Solo. Podobno pracę stracił także człowiek planujący spin-off dotyczący Obi-Wana. Wszystko to ma świadczyć o tym, że wytwórnia zamierza skupić się na dziewiątym epizodzie, a o losach kolejnych Star Wars Stories zadecydować dopiero po ich premierze.

Z drugiej strony może chodzić zwyczajnie o zmianę reżyserów, co przecież dla decydentów Lucasfilmu z szefową Katleen Kennedy staje się już powoli normą. Przypomnijmy, że na początku to Colin Trevorrow, a nie J.J. Abrams miał zostać reżyserem epizodu IX. Zmieniono go jednak ze względu na brak zgody co do wizji kolejnego rozdziału. Czy spin-off  o Hanie Solo od początku reżyserował Ron Howard? Właśnie nie do końca i tu lista pogonionych reżyserów jest już nieco dłuższa. Ponownie z powodu różniących się wizji. Wszyscy powołują się na brak swobody twórczej ze strony Lucasfilmu i zmuszanie do poprawek mocno ingerujących w kształt filmu.

Niewykluczone więc, że Lucas po prostu w najlepsze kontynuuje swoją dotychczasową politykę. Pytanie jednak, czy wina leży tylko po stronie reżyserów. “Przebudzenie Mocy” okazało się wielkim hitem i z zarobkami na poziomie 2 miliardów dolarów uplasowało się nieznacznie za “Avatarem” i “Titanikiem” na liście najbardziej dochodowych filmów wszechczasów. I to bez powrotu na ekrany kin, jak miało to miejsce w przypadku obu wyprzedzających go filmów. “Łotr jeden” wygenerował już o połowę niższe przychody, co jednak nie było aż tak niepokojące biorąc pod uwagę, że to jedynie spin-off. “Ostatni Jedi” też nie dawał wytwórni powodów do narzekań ze swoim prawie 1,5 miliarda przychodu.

Podobnie jak kolejne filmy z głównej serii nie mają już raczej szans powtórzyć wyniku “Przebudzenia Mocy”, a historie doścignąć “Łotra Jeden”, mam jednak wrażenie, że Hanowi mocno zaszkodziła majowa premiera. Dalszy spadek zainteresowania serią będzie, podejrzewam, wciąż postępował, ale nie w tak znacznym tempie.  Osobiście byłem przygotowany na jeden film co 12 miesiecy, a w dniu ukazania się naszej recenzji przeżyłem ciężki szok, że to już…

Krzysztof Kempski

 

Więcej na temat:

15
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
10 Komentarze
5 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gracyjan
Użytkownik

Paradoksalnie Han Solo może być zbawieniem dla gwiezdnych wojen. W przeciwnym razie najprawdopodobniej już za 4 lata pojawiały się 4 filmy rocznie.

s.p.
Użytkownik

Bardzo dobrze.

Sasilton
Użytkownik

3 lata temu prawie wszyscy jarali się nowymi Gwiezdymi Wojnami.
Premiera była pokazywana w wiadomościach i omawianiach przez ekspertów.

Minęły 3 lata i dochodzimy do momentu gdzie film sygnowany logiem Gwiezdnych Wojen przynosi wielomilionowe straty.
Zajechali markę szybciej niż ktokolwiek przypuszczał.

Ostatni Jedi to obraza dla widza, a Solo nikt nie chciał.

Cruzer969
Użytkownik

Może nie tyle nikt nie chciał, co nikt się nie spodziewał. Ludzi się jeszcze nie oswoili z tą myślą.

pear
Użytkownik

Ostatni Jedi to jedyny zjadliwy film jaki wyprodukowali. Owszem, wątek w kantynie czy buncie były bardzo słabe, ale przynajmniej relacja Rey-Kylo Ren (który z najgorszej postaci, tu stał się najlepszą) był dla mnie o niebo lepszy niż cokolwiek innego wyczarował Disney odkąd przejął markę.

W końcu choć trochę rozwinięto uniwersum, skupiono się bardziej na filozofii i starano się odejść od gimbazowego dobrzy-dżedaje – źli-sithowie. Ale pewnie przez to tak piecze dolna część ciała wielu ludzi, że filmowcy nie zaserwowali kolejny raz tej samej bajki o walce jednowymiarowych dobra i zła.

ZeusEx
Użytkownik

Zgadzam się. W Ostatnim Jedi nawet Kylo Ren się zrehabilitował, a przełamanie dualizmu zła-dobra strona mocy i pogłębienie filozoficzne jak najbardziej na plus. Film miał wady ale po poprzedniej części spodziewałem się czegoś znacznie gorszego.

C.C. Stellar
Gość

Szczerze mówiąc jeszcze nie widziałem dwóch ostatnich filmów. SW nie wywołują już u mnie takich emocji, jak kiedyś.

adwark
Użytkownik

Chociaż bądźmy szczerzy. Nie możemy zapominać ze taki Deadpool i Avengersi są obecnie w kinach a sam Disney niezbyt promował film o Solo. Zwyczajowo jak było coś o tym filmie to tym co się dzieje nie tak fajnego na planie. A nie trailery które nakręcałyby hype czy jakieś inne elementy kampanii promocyjnej.

Prawdziwy sprawdzian tego jak sobie radzi Disney z Gwiezdnymi Wojnami będzie epizod dziewiąty. Czy widownia będzie dalej odpadać.

sad.sadowski
Użytkownik

Można nawet powiedzieć że sam Disney w kwestii promocji zachowywał się tak jakby sam nie wierzył w ten film, i dokładnie tak się skończyło.

ammarmar
Użytkownik

Mam znajomych, którzy nie poszli na Solo nie dlatego, że sądzili, że to będzie zły film, tylko w ramach protestu po tej beznadziejnej chałturze pod tytułem “The Last Jedi”.

Eshyagnnor
Użytkownik

Na prawdę chciałbym obejrzeć dobry film spod szyldu Gwiezdnych Wojen, który był by ewolucją nie zaś regresem. Tylko, że jakoś szanse na to są marginalne. Potencjał jaki drzemie w całym Uniwersum nie ogranicza się jedynie do postaci, które znamy z pierwszych sześciu części. Nie rozumiem też dlaczego tak bardzo Disney stara się spłycić GW czyniąc zeń markę masową, bezkształtną i bez własnego charakteru. Dlatego nie smuci mnie wieść o anulowanych spin-offach. Jest to promyk nadzieji na to, że może w przyszłości otrzymamy film oryginalny, będący mariażem między kinem dojrzałym, a space operą, który zaoferuje nam nową historię, nową nadzieję na… Czytaj więcej »

LorDex
Użytkownik

Marzenia ściętej głowy. To jakby oczekiwać film będący mariażem pornosa i animacji dla dzieci. SW jest płyciutką space-operą i nigdy nie będzie kinem dojrzałym. Jeśli szukasz kina dojrzałego, to nie w obrębie SW.
Solo nikt nie chciał, ani nikt nie spodziewał się, że będzie to dobry film. Marketing też poległ na całej linii, więc wyszło tak, jak wyszło.

Lord Bart
Użytkownik
brzanka
Użytkownik

Zdałem sobie niedawno (mniej więcej wtedy, gdy moi skądinąd inteligentni znajomi chwalili widowiskowość “Ostatniego jedi”) sprawę z tego, że Gwiezdne Wojny, których dotyczy moja nostalgia, już nie wrócą. Podobnie jak już nigdy nie będę miał 13 lat (choć za tym akurat nie tęsknię). Moją potrzebę przygody przed ekranem – która nie będzie obrażała inteligencji – z nawiązką realizuje The Expanse. Czasem zdarzają się krótkie przyjemności w rodzaju “Modyfikowanego węgla”. – A kiedy mam kaca, wyciągam z półki Firefly. Nie jest źle.

trackback

[…] 2. O uśpionych spin-offach Gwiezdnych wojen, bo nie ma Igi, więc można spokojnie o filmach https://polygamia.pl/chyba-cos-zlego-zadzialo-sie-w-imperium-gwiezdnych-wojen/ http://collider.com/lucasfilm-star-wars-anthology-movies-jedi-council/ 3. O Cyberpunku 2077, bo […]