Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeBloodborne: The Old Hunters – recenzja

Nowe, pomysłowe lokacje, obrzydliwie piękni bossowie, więcej broni i elementów ekwipunku, subtelna, tajemnicza fabuła – czy fanów podstawki trzeba specjalnie …

Facebook Twitter Google Wykop

Nowe, pomysłowe lokacje, obrzydliwie piękni bossowie, więcej broni i elementów ekwipunku, subtelna, tajemnicza fabuła – czy fanów podstawki trzeba specjalnie zachęcać do The Old Hunters?

20 listopada gracze otrzymali patch 1.07, który zwiastował premierę pierwszego i – jak wieść gminna niesie – jedynego dodatku fabularnego do Bloodborne. Wraz z łatką wszyscy posiadający podstawową wersję gry dostali możliwość wstąpienia do Ligi. Jest to ugrupowanie Łowców, na których czele stoi sympatyczny jegomość z wiadrem na głowie – Valtr. Przyświeca im jeden cel: wyplenić świat ze szkodników, które odpowiedzialne są za całe zło. Robale te widoczne są tylko dla członków ligi, a rozdeptywanie ich zwiększa naszą punktację i pozycję w ugrupowaniu. Dodatkowo w wielu miejscach, w tym w lochach, możemy przywołać Starych Łowców, by wspomogli nas w walce.

Czy w takim przypadku warto wydawać przeszło 80 zł na dodatek, jeśli już tyle dostajemy za darmo? Jak najbardziej! Fabuła rozszerzenia kręci się wokół historii Kościoła Uzdrowienia i jego założyciela. Całość jest mocno liniowa. Jeśli tylko wydaje nam się, że mamy kilka dróg do wyboru, możemy być pewni, że tylko jedna prowadzi dalej, a reszta jest ślepą uliczką z jakimiś fantami. Choć zdaję sobie sprawę, że dla większości to może być wada, to takie rozwiązanie wpłynęło korzystnie na opowiadaną historię i niczym nierozpraszany chłonąłem każdy dialog czy opis przedmiotu. Fabularnie dla mnie jest rewelacyjnie, a całość zachęca, by dowiadywać się więcej i więcej. Czuć, że jest się tu niepożądanym, że nikt cię nie zapraszał. Co więcej, wszyscy starają się sprawić, byś zawrócił. Czy jest więc coś, co może bardziej motywować do odkrywania tajemnicy?

Bloodborne: The Old HuntersBloodborne: The Old Hunters

Gra ponownie premiuje zaglądanie pod każdy kamień i lizanie ścian. Odniosłem wrażenie, że obszar z DLC jest lepiej zaprojektowany przestrzennie niż ten z podstawki. Początkowo byłem lekko zniesmaczony wykorzystaniem całych miejscówek z oryginału, ale jest to logicznie wytłumaczone i szybko docieramy do zupełnie nowych lokacji. Świetna jest wieża z ruchomymi schodami, ale nic nie przebije tej zegarowej – jeszcze nigdy nie ginąłem w tak klimatycznym miejscu. A zszedłem z tego padołu łez niejednokrotnie. Mimo to po wszystkich lokacjach biegałem zauroczony.

Ostatnie miejsce, do którego zabiera nas dodatek, również jest genialnie zaprojektowane. Z jednej strony przypomina ukochane Blighttown, z drugiej chce zatrzeć złe wspomnienia. Polubiłem bardzo wioskę Ryboludzi i wszystko co pod nią, a walka z bossem urzekła kolejnym widokiem. Wydaje mi się, że tym samym jeszcze bardziej podkreślono stratę mieszkańców przemienionych w potwory. Mieli tak piękny świat i na własne życzenie go splugawili.

Bloodborne: The Old HuntersBloodborne: The Old Hunters

From Software chyba wysłuchało lamentu fanów i dodało bardzo dużo nowych broni i ubioru dla łowców. Co ciekawe, większość z nich nawet w alternatywnym trybie jest jednoręczna. W nasze lewe i prawe dłonie włożymy między innymi płonący młot, kastet, rękę Amygdali będącą maczugą lub jednoręczną kosą, minigun, łuk czy prawdziwą tarczę. Jeśli część z tych rzeczy brzmi dla was jak herezja, to nie bójcie się – każda broń jest wyważona i znajduje swoje miejsce w arsenale. Wierzę, że nie raz w PvP kreatywnie zastosuję wszystkie nowości. Wielbiciele teorii spiskowych będą też długo dyskutować o dowodzie na to, że Bloodborne dzieli świat z Dark Souls. Szukajcie go, gdyż można go przegapić!

Nowym orężem twórcy sugerują delikatnie, że powinniśmy biegać z pistoletem w drugiej dłoni. Wiąże się to z ilością pojedynków ze starymi łowcami, których jest znacznie więcej niż tych z bestiami. Ripostowanie stało się koniecznością. Pojawia się nawet pewien NPC, który czterokrotnie nas najeżdża. Żadne ataki nie robią na nim wrażenia i choć otrzymuje obrażenia, w żaden sposób nie przerywa to jego uderzenia, które potrafi zabrać połowę życia nawet dobrze odżywionej postaci. Natomiast dość łatwo go zripostować. Takich sytuacji jest więcej. Jeśli do tej pory unikaliście tego mechanizmu, cóż, radzę się z nim bliżej zapoznać.

Bloodborne: The Old HuntersBloodborne: The Old Hunters

Nowi wrogowie są ciekawie zaprojektowani. Moim ulubieńcem jest kat – półolbrzym, który dorobił się twarzy Cthulhu. Zaprawdę powiadam Wam, żaden boss nie napsuł mi tyle krwi co on. Wrodzy łowcy nauczyli się nieznanych dotąd sztuczek i bardzo efektywnie korzystają z nowych broni. W jednym miejscu nawet rozstawili automatyczne działka! Często też chodzą w obstawie miotaczy opóźnionych mołotowów. Trzeba więc czujnie patrzeć pod nogi. Z kolei we wspomnianej rybiej wiosce każdy przeciwnik to mistrzostwo świata. Uważajcie na ogry-rekiny. Są diabelnie szybkie i biją dotkliwie. Pojawiają się też bestie, które uciekają, gdy patrzy im się w oczy. Kiedy jednak obrócisz się do nich tyłem, podstępnie atakują.

Podczas zwiedzania nowych lokacji natrafimy na pięciu bossów. Każdy z nich to historia sama w sobie. Choć nie znalazło się nic, co zaskoczyłoby weterana gier From Software, to jednak muszę przyznać, że coś było w tych walkach, że mimo wszystko wydawały się świeże. Zwłaszcza pierwsze starcie na długo zostanie w mojej pamięci. Chociaż tak naprawdę o każdym mógłbym napisać osobny tekst. Cała piątka jest świetnie wprowadzona fabularnie. Jeśli chodzi o poziom trudności, zarówno bossów, jak i regularnych przeciwników, uważam, że jest nieco wyższy niż w podstawce. Wszyscy są bardziej drapieżni, agresywni. Jednocześnie całość jest idealnie wyważona. Nie jest przesadnie łatwo ani za ciężko.

Bloodborne: The Old HuntersBloodborne: The Old Hunters

Podsumowując: gorąco polecam ten dodatek. Jasne, 10 godzin gry za 84 zł (oficjalna cena w PS Store) to może trochę za mało. Nie czarujmy się jednak – jeśli graliście w Bloodborne i wam się podobało, to tutaj znajdziecie więcej tego samego. Trzeba też podkreślić, że tyle czasu zajęło mi pojedyncze przejście. A nie znalazłem jeszcze wszystkiego. Nie zajrzałem pod każdy kamień, choć bardzo się starałem. Do tego dochodzą niezliczone godziny, które spędzicie na ulepszaniu sprzętu i testowaniu nowych buildów. Ja już nie mogę się doczekać, kiedy wrócę do Hunter’s Nightmare i będę próbował dostać się do pewnej znajdźki. Ciekawe czy tam właśnie znajduje się brakujący element ubioru, którego szukałem cały czas?

Tomasz Wasiewicz

Platformy: PS4
Producent: From Software
Wydawca: SCE
Dystrybutor: SCEP
Data premiery: 24.11.2015
PEGI: 16

Grę do recenzji udostępnił dystrybutor. Testowaliśmy wersję na PS4. Screeny pochodzą od redakcji.

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o