Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Git Gud

08.03.2019

Wiecie ile kosztuje życie?

4,15PLN.

Okej, to raptem jeden dodatkowy pasek życia, jaki można sobie w Devil May Cry 5 dokupić jako DLC. Jak kto ma chęć, to za 8,25PLN kupi od razu trzy. Albo wyda 84PLN na milion punktów doświadczenia, które, zapewne, pozwolą od samego początku odblokować dla bohaterów pełne drzewka umiejętności.

Mikrotransakcje w grach dzielą się na złe i jeszcze gorsze. To ten drugi typ.

DMC5 jest tytułem single player. Ma delikatne aspekty społecznościowe: jeśli w tle poziomu widzimy innego bohatera, są szanse, że to jakiś inny gracz. Możemy po misji wystawić mu ocenę za styl – ponoć można w ten sposób dostać jakieś przedmioty. Ale to nic specjalnie rzutującego na właściwą rozgrywkę.

Dlaczego w grze single player ktoś chciałby oszukiwać domyślny cykl rozwoju bohatera?

Może lubi oglądać widoczki. Adam twierdzi, że w DMC5 nie ma ich zbyt wiele, ale oczywiście nie mówimy już jedynie o DMC5. Mówimy o płatnych cheatach.

To pytanie, które jest zwyczajnie nie na miejscu. Ale z jakiegoś powodu zadają je poważni krytycy. Dlaczego poważni krytycy bronią ludziom bawić się jak mają ochotę, nie wiem.

Twój Alexios może być o połowę bardziej lotny za jedyne 9,99$

Przy okazji premiery Assasin’s Creed Odyssey, popularny dziennikarz Kotaku, Jason Schreier, wzburzył mnie, opowiadając, że na niego mikrotransakcje w grze nie wpłynęły. Że nie miał ochoty po nie sięgać.

“But it raises the question of like, if you have to pay to not play parts of a game, then what are you even doing with the game in the first place?”

Odyssey proponowało wymienić dolary na większe przeliczniki przy nabijaniu punktów doświadczenia. Dziś inny krytyk z Kotaku, Tim Rogers (którego skądinąd uwielbiam!), podobnie wypowiada się o DMC5 – że są w nim takie MTX ale… co z tego?

Lubię myśleć o grach jako zabawkach. Kiedy miałem kilka lat, genialny Prehistorik 2 mógł być grą w dowolnym innym uniwersum. Czasem sobie wyobrażałem, że okładający młotem wielką małpę z trzeciego poziomu jaskiniowiec to Power Ranger. Bo tak. Z czasem fantazja przestała działać aż na takich obrotach, ale nie przeszła mi chęć do zabawy grami. I nie chciałbym nikomu bronić jej na zasadach, na jakie kto ma ochotę. Choćby były to zasady nie do końca zgodne z duchem gry proponowanym przez twórców.

Narzędziem, które to umożliwiało były po prostu kody. Na sakiewkę bez dna do swobodnej rozbudowy miasta w Sim City. Na wypełnienie kieszeni bohatera GTA pełnym arsenałem dostępnych w grze pukawek.

To zasadnicza różnica między grami video a innymi mediami, że wymagają osiągania w swoim kontekście pewnej ekspertyzy. I właściwie rozumiem twórców, którzy podchodzą do tego na tyle na poważnie, że nie oferują w grze wyboru poziomu trudności (to w DMC5 jest, nawet z opcją automatycznych combosów!) ani nie implementują kodów. Ich prawo, w końcu działają w medium, które może zabronić natychmiastowego sięgnięcia w sam środek. Z książką, płytą, filmem, nie ma takiej możliwości (choć naturalnie tak jak można nie ogarnąć zasad gry, da się nie zrozumieć książki).

Kody pozwalające na omijanie zasad uważam za eleganckie rozwiązanie dla tych, którzy gotowi byli pójść na jakiś kompromis z niechętnymi do opanowania gry. Bo może cieszą się, że ktoś znalazł jakiś inny sposób na zabawę z ich dzieckiem.

Dlaczego ktoś miałby za zabawę z DMC5 płacić więcej niż pozostali tylko dlatego, że ma ochotę zacząć z dostępem do maksymalnego paska zdrowia, podwójnego skoku i reszty wykupywanych ruchów?

Nie wiem. Wiem tylko, kto na tym dodatkowo zarobi.

Wiele w ostatnich latach mówi się o mikrotransakcjach, które w jakiś sposób zaburzają balans rozgrywki. Dla mnie to wciąż za mało. Zgoda na obecność tych 4,15PLN za dodatkowy pasek zdrowia dla bohaterów DMC5 to zgoda na przejście gry single-player do modelu usługi. Modelu, który miewa uzasadnienie w tytułach społecznościowych, ale jednak nie ma najmniejszego w Devil May Cry 5 czy Assasin’s Creed Odyssey.

Nie po to elektroniczna rozgrywka wyszła z salonów gier do domów, żebym musiał znów płacić za żetony.

Komentuj
(30)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij

30
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
6 Komentarze
24 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adam Piechota
Administrator

Świetny tekst, chylę czoła! Szczęśliwie, DMC to nie Odyssey i „starymi metodami” wszystko jest tradycyjnie osiągalne. Ale przyznam, że wciągnąłem się w gameplay na tyle, że nawet nie zerknąłem, co i za ile chcą sprzedawać. Podejrzewam, że zestaw kultowych utworów, które mogę sobie ustawiać dowolnie do wszystkich postaci, również wymaga dodatkowego przelewu – wszak to samo zrobili w RE2. Próbują, jak mogą, ale przynajmniej zrozumieli, że „rdzeń” musi pozostać pełny. Swoją drogą – jakie kody pamiętacie do dzisiaj? U mnie to przyspieszenie w CTR oraz odblokowanie wszystkich postaci w Unholy Wars ^^

Joanna Pamięta - Borkowska
Użytkownik

Sprzedają te wszystkie kule. O dziwo, tak jak na kosmetykę może i bym się pokusiła (4 pln, co to jest? jakby mi dali opcję ufarbowania V na niebiesko, to proszę bardzo), tak to mnie w ogóle nie kusi. Więcej powiem – podobnie jak Adam w ogóle nie patrzę na to, co jest dostepne w sklepie. Dopiero kiedy mąż zwrócił mi uwagę, że te wszystkie kule są dostępne od ręki… poczułam się najpierw dziwnie (ja tu się staram, a ktoś może to mieć od ręki?), a potem pomyślałam, że przecież to tak jak w życiu, co nie? W ogóle nie rozpatrywałabym… Czytaj więcej »

komatsuzaki
Użytkownik

Czytam i nie wierzę. XD To już jest po prostu przykre. W sumie to nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać… Nigdy nie zrozumiem osób wydających realną gotówkę na coś wirtualnego, a wrzucanie mikrotransakcji do singla jest szczytem pazerności. W AC: Odyssey wprawdzie nie grałem, grałem za to w Origins. I pamiętam, że chyba po raz pierwszy w życiu musiałem robić zadania i aktywności poboczne, żeby rozwinąć postać i móc pchnąć fabułę dalej. Pewnie sporo się znalazło osób, które wyłożyły kasę na szybszy przyrost doświadczenia. Tak nawiasem nie rozumiem, dlaczego Origins zebrał tak wysokie noty – dla mnie gra… Czytaj więcej »

dabro90
Użytkownik

Czyli gry tez piracisz czy tylko na płytkach :)?

komatsuzaki
Użytkownik

Grę kupisz – masz w świecie rzeczywistym. Przedmiot kupisz – masz w świecie wirtualnym. 🙂

antyszyba
Użytkownik

Serio uważasz, że mikropłatności w single-player są złe, ale w multiplayer (gdzie realnie zaburzają balans) są już okej? Nie podoba mi się ten tekst. Nie bronię nikogo, ale właściwie niczego on nie dotyczy. Nie wiem czy grałeś w DMC5, ale gra absolutnie Cię nie zmusza do kupowania nowych żyć. Porównujesz to do kupowania żetonów, burzysz się na balans rozrywki (jednocześnie mówiąc, że kody do gier są ok?), bo ktoś za 4,50 zł może mieć pasek życia więcej. Pasek życia więcej, który w grze można wyfarmić w 15 minut. Do tego masa zdań w tym tekście w ogóle się do problemu… Czytaj więcej »

duxdaro
Użytkownik

Tak długo jak mikrotransakcje są czymś opcjonalnym w grze single, a w multi nie dają przewagi nad innymi graczami, tak długo mam je gdzieś. Nikt mnie nie zmusi by je kupować. Ograłem AC Odyssey, dzisiaj ukończyłem też DMC5 i nie mam kompletnie problemu z obecnymi tam mikrotransakcjami.

Cruzer969
Użytkownik

“Dlaczego poważni krytycy bronią ludziom bawić się jak mają ochotę, nie wiem.” – to nie tak. Po prostu patrzy się szerzej na rynek i na trendy. Jeśli w jakieś grze to działa (mikrotranzakcje); działa czyli gra zbiera dobre oceny, graczom się podoba i ma system dodatkowej monetyzacji, to ludzie z zarządu (totalnie nie muszą być związani z grami, w sensie grać w nie) uznają, że będziemy wprowadzać takie rzeczy częściej, co obecnie się dzieje. I to “dziennikarze” growi oceniają jako złe lub szkodliwe – trend.

Poza tym, bardzo fajny tekst 🙂

tomaha
Użytkownik

Początkowo pomyślałem – kurka, chyba mi to nie przeszkadza. Jeśli ktoś chce – proszę bardzo. Ale jakoś tak przespałem się z tematem, pomyślałem o Simsach. Lubię czasem odpalić czwórkę, pobudować, żyć jak król. Zawsze gram z kodami. Zawsze. Gdybym miał za to zapłacić, byłbym wkurzony – i na nic tłumaczenia, że mogę przecież pieniążki zarobić w grze. Dlatego też zgadzam się z Tobą, świetny tekst, choć widzę, że budzi kontrowersje. Pomyślałem też o tej nieszczęsnej Odysei czy nawet o części wcześniejszej – Origins. Szczerze? Trochę wkurzało mnie ciągłe zbieranie surowców, a to by ulepszyć zbroję, miecz czy statek. Jestem przekonany,… Czytaj więcej »

O Autorze

gsg

gsg

O mnie:
Gram w Soulsy, TESy, metroidvanie, indyki i różne starocie. Wiecie, slow-gaming (pisał o tym Paweł Kamiński ostatnio? "Patient gaming"), skoro w XXI wieku trendy jest być slow-cośkolwiek. Tylko ja byłem wcześniej (GSG, to ja, znaczy Gnuśny, czyli slow, c’nie?), więc WCALE NIE JESTEM JAKIMŚ HIPSTEREM OD GRANIA. Nie no, żarcik. Wiadomo, że to żadne slow-gaming. To wyprzedaż-gaming. Blog mógłby się nazywać gry z promocji, ale wstyd mi było słomy w butach. Kontakt: pawelkumor (at) outlook.com

Wróć do listy postów