Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Świat przygodówek (i nie tylko)

25.04.2019

Ulica. Ciężarówka. Trzask kości. Nieświadomość.

W pamięci pozostały mi jedynie migawki zdarzenia, które doprowadziło do mojej śmierci.

Kiedy odzyskałem zmysły, znajdowałem się w tunelu. Nim przekroczyłem bramę, dokonałem szybkiego rachunku sumienia. Niebo odrzuciłem w pierwszej kolejności. Perspektywa trafienia do piekła przepełniała mnie trwogą, ale i ona wydawała się odległa. To będzie czyściec. Nie ma innej opcji – skonstatowałem.

Po chwili pożałowałem, że nie trafiłem do piekła.

Długo wzbraniałem się przed przyjęciem nowej fuchy. Nie to, żebym brzydził się takiej roboty. Nie odpowiadał mi strój. Zawsze z wielką dbałością podchodziłem do prezencji. Łażenie w prześcieradle raniło moje poczucie estetyki. Uznałem całą sytuację za ponury dowcip, jednak szef wyjaśnił mi, że nie żartuje.

Jest to dla mnię jasne. Mógłbym się po tym nie pozbierać – odparłem, a po reakcji przełożonego uznałem, że w nowym przedsiębiorstwie istotna jest hierarchia i należy w przyszłości zachowywać wszelkie konwenanse.

Kiedy już zostałem ustawiony do pionu, szef naświetlił mi realia rynkowe. Dowiedziałem się, że nasza firma ma konkurencję, która podbiera nam duchy, nie zostawiając po swojej działalności żadnych śladów. Jako że łeb mam nie od parady, a żyłkę detektywistyczną zaszczepił mi dawno temu dziadek, ochoczo zabrałem się do śledztwa. Trop wiódł do opuszczonej fabryki.

Na miejscu okazało się, że fabryka wcale nie jest całkowicie opuszczona. Uzmysłowił mi to portier Jacques Dirac, który utknął w jakiejś dziurze i błagał, bym go z niej wyciągnął. Nie dowierzał, że jestem duchem w prześcieradle, ale uznałem, że kiedy mnie zobaczy, nie będzie miał już żadnych wątpliwości. Niestety, nie przewidziałem jego reakcji.

 

Tym samym Jacques Dirac został nie tylko pierwszym człowiekiem, ale i pierwszym duchem, jakiego spotkałem w fabryce. Wprawdzie obwiniał mnie o swoją śmierć (niesłusznie!), jednak mimo to wyjawił mi kilka interesujących faktów. Stwierdził, że zanim wpadł do dziury, dostrzegł dziwne stworzenie żujące ludzką kość.

Aby udobruchać Diraca, obiecałem mu, ze oczyszczę magazyn ze szczurów. Była to miła odskocznia od typowych detektywistycznych czynności!

 

Dalszy obchód fabryki zaowocował nawiązaniem kilku interesujących znajomości z miejscowymi duchami. Wśród nich znaleźli się między innymi Scott Piper, strażak palący fajkę w szafie, i Larissa, która od kilku dni nie wyszła spod prysznica. Po przeprowadzeniu szeregu osobliwych konwersacji, zdecydowałem się zejść do piwnicy. Z lektury pamiętnika należącego do niejakiego Nielsa dowiedziałem się, że właśnie to pomieszczenie kryje w sobie niebezpieczną tajemnicę. I choć sądziłem, że jestem przygotowany na wszystko, bardzo się pomyliłem.

 

Monstrum chciało mnie zeżreć, lecz wyjaśniłem mu, że prześcieradło jest niestrawne i mogłoby wywołać długotrwałą biegunkę. Koniec końców ustaliliśmy, ze odejdę wolno pod warunkiem, że sprowadzę do piwnicy smaczny posiłek.

W międzyczasie na jaw wychodziły kolejne interesujące fakty związane z fabryką. Okazałem się chyba zbyt dobrym detektywem, bo szef postanowił wypowiedzieć mi umowę ze skutkiem natychmiastowym.

 

Paskudztwo ścigało mnie z wielką determinacją. Gdyby nie mój spryt, padłbym (ponownie) trupem i stałbym się bardzo rozsypaną osobą. W przebłysku geniuszu zwabiłem przeciwnika do piwnicy i nakarmiłem nim monstrum. W ten sposób upiekłem dwie pieczenie na jednym ogniu. Potwór okazał się na tyle dobrze wychowany, że w podziękowaniu za suty posiłek pomógł mi naprawić klatkę schodową.

 

W końcu trafiłem na konkretny ślad! To Kurt, kierownik fabryki, odpowiada za cały ten koszmar. Znalazłem jego notatki, z których wynika, że na miejscu są produkowane łapacze duchów. Interes kwitnie. Złapali już dwieście tysięcy kaznodziei i milion znachorów. Niebywałe! Tylko kim jest tajemniczy szef, dla którego pracuje Kurt?

Biedronki. Mogłem się domyślić, że sprawy nie są tak proste, jak się do tej pory wydawało. Dowiedziałem się też, że pracownicy fabryki, Hansen i Niels, byli torturowani i mogą gdzieś tu być. Muszę ich znaleźć!

Odnalazłem Hansena, a właściwie… jego gadającą głowę. Wyjawił mi, w jaki sposób przebiega uprawiany w tym miejscu proceder.

 

Trudniej było porozumieć się z Nielsem.  Raz, że wyglądał jak wyjątkowo niewielki Przedwieczny, dwa – aby zsynchronizować nasze języki musiałem odegrać na flecie szereg melodii. Na szczęście w końcu się udało! Niels wyjawił mi, że jest w stanie zbudować urządzenie o odwrotnym działaniu do łapacza dusz. Dzięki niemu dusze uwięzione pomiędzy światami mogłyby spokojnie odejść.

Daliśmy radę! Dzięki instrukcjom Nielsa zdołałem wykonać odpowiednie urządzenie. Zaczynam odsyłać kolejne duchy tam, gdzie ich miejsce. Niech zaznają spoczynku. Przy okazji powtórnie połączyłem kochanków. Larissa i Niels znów mogą zasmakować miłości!

 

Odkryłem też sekret mojego szefa. Biedronki powiedziały mi, że to on za tym wszystkim stoi. Czyżby perfidnie mnie wykorzystał? A to drań! Musze się z nim policzyć!

Pojedynek był zaprawdę epicki. Początkowo szefu miał przewagę i ciskał we mnie przeróżnymi zaklęciami. Później do akcji wkroczyły biedronki, obdarowując mnie zwierciadłem odbijającym wszelkie czary. I to ja jestem teraz zwycięzcą, a szef spędzi resztę swoich dni na uwięzi. A właśnie, pozbyłem się tego parszywego prześcieradła. Okazało się, że wcale nie muszę go nosić.

Miałem zamiar odejść do wieczności, ale biedronki przekonały mnie, że dysponuję mocami i umiejętnościami, które nie mogą się zmarnować. Czekam więc na kolejne zlecenie. Kto raz zostanie najemnikiem, jest nim już na zawsze.

 

PS

To była najbardziej niesamowita przygoda, jaką do tej pory przeżyłem. Nie wiem, co brali autorzy Ghost in the Sheet, ale bałbym się zażyć nawet połowy dawki tego specyfiku.

Jeszcze kilka lat temu Ghost in the Sheet można było zdobyć na wyprzedażach w sieciach handlowych. Dziś kupno tej gry może być już dużo trudniejsze. Jeśli chcielibyście zobaczyć grę w całości, odsyłam Was do let’s playa: https://www.youtube.com/playlist?list=PL1ffmftq2FG8WStkQxSaRH_ZE4XmUfYDJ

Komentuj
(0)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o