Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Git Gud

03.04.2019

Sekiro, jak zawsze przy nowym tytule Miyazakiego, prowokuje dyskusje o poziomie trudności w grach. Szerokim echem odbił się w sieci przede wszystkim materiał Dave’a Thiera dla Forbesa, kontrowersyjnie zatytułowany “Sekiro potrzebuje szanować graczy i dodać tryb easy”. Doczekał się nawet polemiki Erika Kaina (“absolutnie nie potrzebuje!”) w tym samym serwisie.

Sprawę skomentował także Marcus Sanders, znany jako EpicNameBro, twórca głębokich analiz gier Miyazakiego w serwisie YouTube. Facet tak dobry w swoim fachu, że zaproszono go do współtworzenia podręczników do tytułów From. W oczach wielu najbardziej zasłużony na zachodzie popularyzator gier Miyazakiego.

“Jeśli czytasz książkę pełną trudnych słów, których nie rozumiesz, czy obwiniasz autora o brak szacunku do ciebie i dopominasz się przypisów, czy jednak sięgasz po cholerny słownik?”

I ja się z żadnym z nich nie zgadzam. Znaczy – czasem się trochę zgadzam. Ale Marcus podsunął amunicję do dział mojej własnej krucjaty.

Przede wszystkim zgadzam się, że Miyazaki ani nic nikomu nie jest winien, ani tym bardziej nie brakuje mu ogłady w relacjach z widownią. Za to bardzo bliski memu sercu okazał się migający w feedach o wiele wcześniejszy materiał Marka Browna, dziennikarza zajmującego się zagadnieniami projektowania gier – tu mówi o trybie ułatwień w Celeste. I jest tu wszystko, co dla mnie ważne, a przede wszystkim gry rozumiane jako zabawki. Co zapowiada się na lejtmotyw mojego pisania. Bo z tym, że nie wszystkie gry są dla wszystkich, zgadzam się bezdyskusyjnie.

Ale chciałbym promować myśl, że wszystkie zabawki są dla wszystkich.

 

Hidetaka Miyazaki nie jest specjalnie wylewny w sprawie swojego procesu twórczego. Kilka ciepłych anegdot, którymi dzielił się przez lata, powtarza się w środowisku fanów do znudzenia – jak tę o samochodzie na ośnieżonym pagórku.

Ale również tę o chłopcu, który kocha książki, choć nie do końca je rozumie. Znacie? Przytaczam za The Guardian:

“Hidetaka Miyazaki był w dzieciństwie żarliwym, choć niezbyt lotnym czytelnikiem. Często miewał kłopoty ze zrozumieniem całych ustępów, więc pozwalał swojej wyobraźni wypełniać luki, posiłkując się ilustracjami. W ten sposób czuł jakby towarzyszył autorowi w procesie twórczym.”

Są więc tajemnica i samodzielne dopowiadanie sobie historii ważnym elementem jego wizji. Ponoć właśnie dlatego nawet japońskie edycje Dark Souls mają dialogi nagrane w języku angielskim.

A teraz wyobraźmy sobie przez chwilę, że ulubione książki Miyazakiego w krótkich spodenkach i z fryzurą wyrównaną od garnka są podzielone na zeszyty. Jeden rozdział na zeszyt. I zanim Miyazaki dostanie od rodziców kieszonkowe na następny, musi zaliczyć test ze znajomości poprzedniego.

Oczywiście Miyazaki ma z testami problemy. Przecież nie do końca rozumiał książki. Pysznie się nimi bawił, ale nie zajrzał do słownika. A że rodziców ma, zgodnie ze stereotypem wymagającego Japończyka, bardzo surowych, zabawa kończy się najdalej po dwóch rozdziałach.

No i brakło chłopakowi w dorosłym życiu inspiracji do tworzenia Soulsów.

Fani Armored Core otwierają szampana!

Hidetaka Miyazaki, fotografia z dzieciństwa.

 

Ja wiem, że to absurd. Ale moje pytanie do wszystkich spinających się na myśl, że ułatwienia, czy to pod postacią cheatów, czy celestialnych opcji dostępu, czy możliwości ominięcia wymagającego akapitu książki, podważają wartość tekstu kultury jako takiego, pozostaje w mocy. Pytam!

Czy sztuka, rozrywka, popkultura, zabawki – jakkolwiek chcesz gry From Software i literaturę fantasy dla młodzieży, w której zaczytywał się mały Hidetaka, określać – ma jeden, jedyny słuszny sposób konsumpcji, zgodny z wizją autora? Inaczej nie wolno?

Czy młodemu Miyazakiemu należy się bura za oszukiwanie w lekturze?

Powiecie mu, że te książki nie są dla niego?

Ja też nie chcę w Soulsach wyboru poziomu trudności. Ja też uważam, że twórca ma pełne prawo do realizowania swojej wizji.

Natomiast cheatów czy trybu asysty nie uważam za pójście na kompromis w sprawie wizji. Jasna opcja, informująca gracza o wyłączeniu osiągnięć i odcięciu od trybów sieciowych (żeby nie zepsuć domyślnego doświadczenia innym), to przecież klarowny sygnał: nie to było naszą wizją. Miej to na uwadze.

To moment, kiedy gra przestaje być dosłowną grą a zaczyna być zabawką.

To również trochę jak otworzyć książkę w połowie.

W najgorszym wypadku odpalający God Mode będzie tu miał swoją zabawę z podróży po cudownym świecie. Zobaczy Ash Lake, skryte głęboko u korzeni świata. Myślicie że jego zachwyt będzie jakiś gorszy, bo nie przebił się przez bagno i dwie iluzoryczne ściany? Tak wybrał. Wiedział, co robi. Po wyłączeniu kolizji pewnie będzie nawet lewitował w pustce, poza obrębem mapy, nie uciekając się do glitchy ukochanych przez speedrunnerów. Może nigdy nie użyje Estusa. Ani nie stanie do nierównego boju z Artoriasem.

Ale jeśli czymś się po drodze zachwyci, to, Gwynie miłosierny,  przecież, że warto. I nie wciskajmy mu żadnego swojego “GIT GUD”, bo musi sobie zasłużyć. Tomasz Gop, człowiek tak zainspirowany Soulsami, że popchnęły go do zrobienia własnej gry, w komentarzu do niegdysiejszego materiału Bartosza Stodolnego o trudności gier pisze:

“Frazy GitGud używam, ale głównie w stosunku do siebie. Mówię sobie, że muszę GitGudować, gdy biorę się za bary z grą.”

A w najlepszym wypadku? Cóż. Może ten ktoś, kto bawiłby się w grze Miyazakiego nieco inaczej niż to sobie Miyazaki wymyślił, zainspiruje się na tyle, że stworzy kiedyś COŚ. Coś tak wielkiego, że ludzie pokochają równie żarliwie, jak my kochamy Dark Souls.

Ja już dla samego najgorszego uparcie wszystkim życzę możliwości oszukiwania.

Komentuj
(15)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij

15
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
5 Komentarze
10 Odpowiedzi
2 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
yaroslav1987
Użytkownik

Świetny materiał Gus, jak zawsze! (a zarazem to mój pierwszy komentarz na Poly ever 😛 ) W temacie wyboru poziomu trudność to nie rozumiem dyskusji. po co? Obecna generacja cierpi na lenistwo i samoprzechodzące się gry ze znacznikiem celu na mapie. Czy ktoś kiedyś narzekał i żądał obniżenia poziomu trudności np w super meat boyu? (nie grałem, a gra szanowana w swojej kategorii platformówki/indyka/hardkorowego poziomu trudności). Oczywiście nie odmawiam nikomu używania cheatów, tak długo ja nie szkodzi tym innym..tylko z własnego punktu widzenia zadaje sobie pytanie – po co? jak nie chce Ci się grać to może sobie odpuść albo… Czytaj więcej »

Simplex
Użytkownik

Dopiero co była o tym dyskusja na forum polygamii w wątku o Sekiro. Ja nadal nie wiem co wymiataczom przeszkadza że słabsi gracze dostaną szansę zagrania – dla słabego gracza nawet w trybie “easy” gra może nadal stanowić wyzwanie ale mniej frustrować. Tryb easy jako OPCJA DO WYBORU. “Czy ktoś kiedyś narzekał i żądał obniżenia poziomu trudności np w super meat boyu?” Czy to miało być pytanie retoryczne? To chyba nie wyszło. Naprawdę sądziłeś, że w 10 sekund nie znajdę w internecie narzekań na poziom trudności tej gry? https://gamefaqs.gamespot.com/boards/990836-super-meat-boy/60255611 https://steamcommunity.com/app/40800/discussions/0/343788552535433872/ Zresztą co to ma do rzeczy? Czy gdyby nikt nigdy… Czytaj więcej »

tomaha
Użytkownik

Świetny, świetny tekst i bardzo doceniam Twoje podejście do sprawy. Mi się Sekiro bardzo podoba, wyglada świetnie i zagrać chciałbym, ale… Odbiłem się od Demon’s Souls za czasów PS3. Przedwczoraj odpaliłem Bloodborne, grało mi się super, podobał mi się klimat, chciałem odkryć ten świat. Ubiły mnie jakieś wilkołaki na moście, odrodziłem się hen daleko, z perspektywą powtórzenia dużej partii rozgrywki. Wyłączyłem konsolę. Ja lubię gry wymagające, potrafię się nieźle wciągnąć, ale powtarzania takiej partii materiału nie mogę przełknąć. Stąd boję się sięgnąć po Sekiro, bo zwyczajnie wtopię kasę. Czasami patrzę też na Soulsy na Switcha – chciałbym, ale wszystko wskazuje… Czytaj więcej »

soulsonist
Użytkownik

GSG te blogi, czy tez artykuly (bo trzeba oddac bardzo dobry warsztat) staja sie moimi ulubionymi pozycjami, mimo ze w Sekiro nie zamierzam nawet zagrac, a w DS nigdy nie gralem, ale przedstawiasz kwestie w tak przystepny sposob ze czyta sie z zaciekawieniem. Moim ksormnym zdaniem to Dominik powinien Cie do redakcji wciagnac, bo za chwile Cie konkurencja podkupi 🙂

soulsonist
Użytkownik

Oczywiscie chodzilo mi o Bartosza, nie Dominika 🙂

Onix
Użytkownik

Ja wiem ze to zbieg okoliczności, ale to samo nazwisko noszą dwie zupełnie różne osoby, które dzieli kawał świata i czasu, a zarazem łączy zdolność kreowania i tworzenia własnych światów.

artur3f3
Użytkownik

W całości się zgadzam i miło zobaczyć że nie jestem sam z takim podejściem. Naprawdę dzięki za napisanie tego tekstu.

O Autorze

gsg

gsg

O mnie:
Gram w Soulsy, TESy, metroidvanie, indyki i różne starocie. Wiecie, slow-gaming (pisał o tym Paweł Kamiński ostatnio? "Patient gaming"), skoro w XXI wieku trendy jest być slow-cośkolwiek. Tylko ja byłem wcześniej (GSG, to ja, znaczy Gnuśny, czyli slow, c’nie?), więc WCALE NIE JESTEM JAKIMŚ HIPSTEREM OD GRANIA. Nie no, żarcik. Wiadomo, że to żadne slow-gaming. To wyprzedaż-gaming. Blog mógłby się nazywać gry z promocji, ale wstyd mi było słomy w butach. Kontakt: pawelkumor (at) outlook.com Grupa fanów Soulsborne na FB: https://www.facebook.com/groups/preparetodie/ Zdarza mi się streamować: https://www.twitch.tv/gusloth/

Wróć do listy postów