Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Archigame

06.04.2020

Od kilku tygodni zdecydowana większość z nas doświadcza, czym jest izolacja i kwarantanna. Brak kontaktów z drugim człowiekiem, przebywanie w tych samych czterech ścianach. Oto propozycje gier, w których izolacja jest odczuwalna najbardziej.

Ostatnie wydarzenia związane z epidemią sprawiły, że bardzo chętnie wracam myślami do gier, w których motyw izolacji był bardzo ważny. Kiedy izolacja była jedynie zabawą, a nie rzeczywistością.

W moich typach niekoniecznie samotność i izolacja były głównym założeniem, ale w czasie gry to właśnie te emocje najbardziej szarpały moim wnętrzem. Przynajmniej tak mi się wydaje z perspektywy czasu.

OSTATNI SPRAWIEDLIWY

Izolacja budzi samotność. W wielu grach głównym motywem jest walka z całym światem à la ostatni sprawiedliwy. I sytuacja wyobcowania z grupy sprawia, że można poczuć się samotnym czy izolowanym.

Ja jednak pozwoliłem sobie wybrać dwa tytuły, które w jakiś sposób wchodziły w skrajną izolację głębiej. W których sama izolacja nie była kluczem do emocji, tylko stanowiła emocjonalny trzon rozgrywki.

IZOLACJA WEDŁUG MNIE

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, z tego, że nie ograłem wszystkich tytułów na świecie. Dlatego pozwoliłem sobie w dalszej części wpisu oddać głos moim czytelnikom i obserwatorom, których mogę śmiało podejrzewać o równą mojej miłości do gier.

„I POCHŁONIE MNIE PUSTKA” – IMPACT WINTER

Tytułem, w którym chyba najbardziej odczułem izolację jest… Impact Winter. O samej grze pisałem wcześniej – to chyba jedyna minirecenzja na blogu – to typowy survival. Musimy przeżyć w okowach wiecznej zimy. I to w zasadzie tyle.

Ale najlepszym elementem gry jest właśnie eksploracja. Wychodząc z bazy wypadowej, jesteśmy praktycznie zdani na siebie. Długie godziny grania spędzicie, chodząc w śniegowych zaspach, wiedząc, że nie ma znikąd ratunku.

Impact Winter – naprawdę niewiele widać

Dokoła śnieżyca, nic nie widać. Nie ma żadnej minimapy z zaznaczoną lokalizacją. Trafisz albo nie. Szybko zdałem sobie sprawę, że grając w IW, nie ma sensu brać ze sobą broni, bo największych zagrożeniem jest właśnie… pustka. Która może was pochłonąć, gdy zbyt nonszalancko podejdziecie do tematu przetrwania. I nikt Was już nie znajdzie.

UCZUCIOWY SKAFANDER – DEATH STRANDING

Kolejny tytuł, w którym zdecydowanie poczułem się sam. To hit z zeszłego roku, czyli Death Stranding. Ten tytuł albo się kocha, albo nienawidzi. Powiedziano o niej chyba już wszystko i ja też powiedziałem niejedno, np. tutaj.

Gdy tak rozmyślałem, jaki tytuł najbardziej mi pasuje do izolacji, od razu przyszło mi do głowy dzieło Hideo. Cała gra tak naprawdę jest o tym jak łączyć ludzi, a jednocześnie główny bohater nie umie i nie potrafi tworzyć relacji i więzi.

Przemierzając pieszo Amerykę można poczuć się samotnie

Najbardziej jest to widoczne w czasie, gdy jako Sam Bridges wyruszamy przed siebie z plecakiem i jesteśmy w zasadzie zdani na siebie. Musimy dbać o buty, a skafander jest naszą jedyną osłoną przed opadem chiralnym. Jest szczelną ścianą między nami i całym środowiskiem naturalnym, które niewielu przemierza.

Rzadko spotykamy prawdziwe osoby, przez większość czasu gadamy z hologramami

Drugim elementem wspomagającym efekt pustki na swojej drodze do wielkiego finału jest fakt, że rzadko spotykamy kogoś naprawdę. Po dotarciu na miejsce najczęściej widzimy hologram człowieka, co potęguje efekt samotności. Bo co z tego, że udało nam się gdzieś dojść, jeżeli i tak nikogo tak naprawdę nie spotkaliśmy.

Cała gra jest metaforą próby wyjścia poza swoją strefę komfortu. A czas spędzony na samotnych pieszych wędrówkach przywodzi na myśl trekingowe trasy, gdzie rzadko można kogoś spotkać.  Niektórych to uczucie będzie dusić, inni odetchną w końcu pełną piersią.

IZOLACJA WEDŁUG WAS

Mój blog to zdecydowanie nie kombajn z wieloma autorami, którzy ograli wszystko. Dlatego, postanowiłem po prostu Was zapytać, jakie gry uważacie za te ukazujące najlepiej izolacje i samotność. Oto jakie tytuły pojawiły się wśród Waszych typów.

METRO LAST LIGHT

Gry ze serii Metro mnie ominęły (poza ostatnią częścią, którą pozwoliłem sobie opisać), tym bardziej mnie cieszy, że ktoś zwrócił na nie uwagę, bo sam koncept bycia w zamknięciu to trzon książek z tej serii. Na grę zwrócili uwagę Izabela oraz Dawid, który pisze:

Kluczowym wydarzeniem w grze jest wybuch epidemii w podziemiach metra, po czym oglądamy takie scenki, jak kwarantanna i zamykanie stacji, zwykłych ludzi zamkniętych w szczelnych izolatkach i lekarzy w maskach badających tychże.

SYSTEM SHOCK 1 I 2

Tutaj niestety nie mam wiele do powiedzenia, bo nie grałem w żadną część (ograłem w sumie PREY’a, a słyszałem głosy, że to zbliżone klimatem produkcje), dlatego od razu oddaję głos Dawidowi.

W obu SysSzokach bohater jest zamknięty na, odpowiednio, stacji kosmicznej i gwiezdnych okrętach. Dookoła pełno wrogiego tałatajstwa, a jedyny kontakt z ludźmi odbywa się przez radio i jest dosyć rzadki – poza tym ludzkiego głosu można posłuchać jedynie na porozrzucanych dookoła nagraniach audio. Do tego z miejsca naszej izolacji nie możemy po prostu zwiać kapsułą czy innym teleportem bez pokonania Głównego Złoczyńcy, a droga do tego jest żmudna i krwawa. W drugiej części dochodzi do tego motyw epidemii kosmicznego robala-pasożyta wwiercającego się ludziom w mózgi.

SOMA

Kolejny tytuł, który mnie ominął i raczej się nie zdecyduję na jego ogrywanie to SOMA. Oczywiście, nie przez fakt, że to kiepska gra, tylko dlatego, że nie przepadam za horrorami. Na szczęście, sporo o tej grze napisał Bolesław, który tytuł przeszedł i dla niego była to kwintesencja klimatu izolacji.

W kwestii izolacji, to nie wiem, czy inna gra dała mi takie doświadczenie, jak właśnie Soma. Warto wiedzieć, że zrobili ją twórcy Amnezji, która tworzy genialny nastrój niepokoju, czy nawet horroru. Wracając do Somy, mniej tam horroru, ale niepokój związany z izolacją fizyczną, psychiczna i społeczną zdecydowanie jest. Po pierwsze, gracz jest uwięziony w podwodnej bazie. Po drugie, baza została w dziwny sposób wyludniona. Po trzecie, jedyny ludzki kompan gracza (uwaga dalej są spoilery) okazuje się nie człowiekiem, jak myślał bohater, a głosem AI. Po czwarte, gdy już w końcu udaje się uciec z podwodnej bazy, to okazuje się, że uciekała tylko świadomość bohatera (skopiowana cyfrowo i wysłana przez satelitę na orbitę), a sam bohater pozostanie w Somie już na zawsze. Jedyne jego „pocieszenie” to, że kopia jego świadomości ma szansę żyć gdzieś tam.

GOTHIC

Choć lubię RPGi, ten jakoś mi umknął i miałem przyjemność grania jedynie w trzecią część, a to właśnie pierwsza może dostarczyć nam wspomnianych w temacie emocji. Tak twierdzi ponownie Dawid.

Gułag w wersji fantasy, czyli górnicza dolina otoczona szczelną magiczną barierą i wypełniona skazańcami fedrującymi czarodziejską rudę. Bariera jest boleśnie namacalna i widać za nią szeroki świat, ale absolutnie nie można jej przekroczyć. Odcięci od świata więźniowie tworzą własne społeczności i subkultury, w których nie obowiązuje już „normalne” prawo. Kontakt z zewnętrzem to właściwie tylko barter, wymiana rudy za różne dobra, i stały dopływ nowych niewolników.

Nie będę ukrywał, że taka koncepcja faktycznie brzmi niesamowicie intrygująco. Myśl o barierze, której nie można przekroczyć, choć świat wolny jest raptem rzut kamieniem od nas.

KIEDY KONIEC IZOLACJI

Myślę, że na razie nikt nie może powiedzieć i przewidzieć kiedy i jak skończy się epidemia. Trochę pocieszające jest to, że większość bohaterów tych gier prędzej czy później dochodzi do końca i wszystko się kończy dobrze.

Czego sobie i Wam życzę. A poniżej jeszcze parę tytułów o samotności i izolacji, które podrzuciliście – dzięki!

  • Layers of Fear
  • Hellblade: Senua’s Sacrifice
  • Alien Isolation
  • Home Alone (Kevin sam w domu 😉 )
  • The Sims (taki żarcik)
  • This War of Mine
Komentuj
(11)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij

11
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
4 Komentarze
7 Odpowiedzi
5 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
rechot
Użytkownik

Do listy dodał bym Subnautice, i zastanowił bym się nad Stalkerami i Escape from Tarkov (przede wszystkim granie solo).

lukeb
Użytkownik

Soma to nie horror, a psychologiczne i filozoficzne doświadczenie, którego na próżno szukać w większości tytułów. Ma naprawdę niewiele wspólnego z jumpscare’ami. Podstawa to fabuła. Jest nawet tryb, w którym nie można zginąć. Nie grałem, ale domyślam się, że mocno zmienia odbiór gry.

mirek83
Użytkownik

Uciekanie przed potworem przez spory okres jak najbardziej kwalifikuje tą grę jako survival horror. Jumpscare’y też się zdarzały.

dex4er
Użytkownik

Brakuje na liście Shadow of the Colossus oraz Metroid Prime. W obydwu przypadkach przemierzamy samotnie niegościnne krainy, pełne ruin wcześniejszych cywilizacji, w których obecnie nie ma zbyt wiele życia, a czycha zagrożenie.

mirek83
Użytkownik

“okazuje się nie człowiekiem, jak myślał bohater, a głosem AI.” no niezupełnie, bo typowym AI to był WAU, a Catherine była zdigitalizowanym (uff), ale jednak człowiekiem.