Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Gierkoteka

12.03.2019

W cyklu “Dwoje na kanapie” przedstawiam gry z opcją kanapowej kooperacji. Ponieważ uwielbiamy grać wspólnie z moją drugą połówką, zawsze poszukujemy czegoś nowego, co warto sprawdzić.


Pierwsze skrawki informacji dotyczące Overcooked dotarły do mnie od zaprzyjaźnionej pary, która katowała pierwszą część na konsolce Microsoftu. Gracze totalnie casualowi – on grający sporadycznie, ona prawie wcale. Ale gdybyście mogli usłyszeć ten zachwyt nad prostą grą o gotowaniu, po prostu magia.

Musicie wpaść, musicie w to zagrać!

Ale wiecie jak to jest – proza życia, koniec końców nie było okazji.

Jakiś czas później odwiedził mnie przyjaciel na wspólną sesję przed konsolą. Zaopatrzony, przynosi własny cartridge z – a jakże – Overcooked. Odlecieliśmy tego wieczoru. Przy okazji kolejnej wizyty graliśmy już we czwórkę.

Kochanie, musimy mieć Overcooked– mówi moja Masia tego wieczoru.

Ostatecznie dorwaliśmy pierwszą część na PlayStation Store, bo gdy przychodzi promocja, gra jest tam śmiesznie tania (coś koło 20 złotych za kompletną wersję kontra nieporównywalnie dużo za wersję na pstryczka).

Szczerze? Nie było nas wieczorami. Pomimo trudności, mam wrażenie, że skończyliśmy grę z prędkością światła. Na 100%, nie było innego scenariusza. Oczywiście chcemy więcej! Szybki wypad do sklepu i wracamy z pudełkową wersją Overcooked 2. I znowu, znikamy. Jest łatwiej niż w części pierwszej (między innymi dlatego, że składniki można od tej części rzucać), ponownie więc maksujemy wszystkie poziomy.

Drodzy czytelnicy, przestrzegam. Jeśli wytrwacie i wymaksujecie wraz ze swoją drugą połową Overcooked i nie zabijecie się /  nie zakończycie związku – to jest to znak, że to ta jedyna / ten jedyny.

Do momentu zagrania w Overcooked nie wiedziałem, że znam takie przekleństwa jakie znam. Absolutnie nie wiedziałem też, że przekleństwa można łączyć w tak zgrabne kombinacje. Łatwo wpaść w spiralę wzajemnego obwiniania się, bo jest to gra, w której trzeba być zsynchronizowanym na tip top. Czasami wychodziliśmy na papierosa, odpalaliśmy YouTube i analizowaliśmy to, w jaki sposób inni przechodzą niektóre poziomy. Czasami ze złości chciało się płakać. Innym razem odrzucaliśmy pady, zamykaliśmy się w osobnych pokojach i nie rozmawialiśmy przez 20 minut. Ale po tych 20 minutach wracaliśmy.

Jeszcze raz?

Jeszcze raz.

I próbowaliśmy. Do skutku, aż zdobyliśmy trzy gwiazdki. Poczucie satysfakcji z osiągnięcia, jakim jest przejście trudnego poziomu, jest wspaniałe. To nie jest prosta gra o gotowaniu, o nie, to jest wojna.

 

Jedno jest pewne: Overcooked 2, które wyszło w sierpniu, było moją cichą grą roku 2018. Twórcy wciąż aktualizują dzieło, dodając bezpłatne rozszerzenia. Z otwartymi ramionami przyjmę kiedyś część trzecią, ale być może tak kreatywny zespół uraczy nas czymś zupełnie nowym? Byle z opcją gry w co-opie, proszę.

Komentuj
(3)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij

3
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
1 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adam Piechota
Administrator

Przy Overcooked sprawdzałem też wariant czteroosobowy. Rzeźnia nie z tej ziemi. A i pewnie Krzysiek również pochwali całą serię. Jeśli zobaczy ten komentarz. Zobaczyłeś, Krzysiu?

Krzysztof Kempski
Redaktor

Wyśmienita gra, uwielbiam obie. Ale ciut bardziej dwójkę za coopa online, grywam akurat ze znajomym który mieszka na drugim końcu Polski. Zrobiliśmy wszystko na 3 gwiazdki, teraz DLCki przechodzimy.