Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Nie Wszystek Ogram

20.08.2019

 

Witajcie, w tym tygodniu zaprezentuje wam 5 streamerów, których regularnie śledzę, streamerów którzy zapewniają mi rozrywkę i którzy sprawiają że czuje się mniej samotny siedząc wieczorami przy kompie.

Na początek jednak mała informacja: w związku z rozwojem bloga, wypada mu nadać pewną regularność. Planuje miesięcznie co najmniej 4 wpisy – 1 Soundtrack, 1 materiał wspominkowy, 1 materiał o czymkolwiek innym i 1 podsumowanie miesiąca. Ten artykuł kwalifikuje właśnie do „materiału o czymkolwiek innym” <smile>. Oprócz tego, jeśli komentowanie na Polygamii sprawia wam trudności poprzez obowiązek logowania (sam się przed tym powstrzymywałem przez przeszło 10 lat) możecie znaleźć moje wpisy na stronie nie wszystek ogram na Facebooku. Tam również publikuje mój kolega i współpracownik MuszyńskiJan z tematów spoza mojej ekspertyzy (gry konsolowe i retro 8/16 bitów), stanowiąc rozwinięcie i dopełnienie prezentowanych przeze mnie treści. Tak, wziąłem się za pisanie na serio, bo sprawia mi to niesamowitą radość, społeczność powstanie z czasem („seek strenght, the rest will folow” – King Vendrick)

A teraz przechodząc do tematu wpisu – 5 Twitchowych streamerów, których warto oglądać. Nie jest to „topka”, kolejność przypadkowa.

 

LobosJr

Mając o sobie mniemanie jako o psychofanie serii Souls, a oględnie mówiąc wszystkich gier od From Software pod przewodnictwem Hidetaki Miyazakiego nie mogłem nie trafić na youtubie na Lobosa.

Jaki jest Lobos, każdy widzi. Jak zwykł sam o sobie mówić „wybieram gry trudne i robię z nich absurdalnie trudne”. Lobos jest mistrzem świata w Dark Souls i na tym zbudował swój kanał. O jego wyczynach można by napisać książkę. Z reszta, znajduje się w growej części księgi rekordów Guinessa za przejście wszystkich cześć Dark Souls do góry nogami. Tak, dla niektórych problemem jest przejście tej gry w normalny sposób, a on to robił wystawiając swój błędnik i poczytalność na znaczny uszczerbek. Oprócz tego zrobił już chyba każdy możliwy challange run wymyślony przez siebie lub swoją społeczność, nie ważne czy to przejście gry bez otrzymywania obrażeń, bez uników, walcząc samymi pięściami, w grze pozbawionej kolorów i hud’a (limbo mod, polecam estetom), do góry nogami, z bossami x3, na podwójnej szybkości, na padzie od nesa, jedną ręką. To po prostu Lobosa i jego nieskończona cierpliwość. W samej serii souls spędził około….20.000 godzin wedle własnych szacunków. I wraca do serii dalej.

W przerwie od Souls, Lobos grywa w tytuły wszelakie, z naciskiem jednak na wysoki poziom wyzwania. Jego seria Devil May Cry czy Final Fantasy mnie jakość nie porwała, natomiast Resident Evil czy Skyrim, jak najbardziej. Na szczególną uwagę zasługuje seria „Lobro souls, gdzie brat Lobosa – Lobro, będący całkowitym amatorem przechodził wszystkie części souls ( walka z O&S jedyne 12 h prób na jednym posiedzeniu) Z innymi seriami gier m.in. Metal gear solid się nie przyjęło. A szkoda, Lobro jest aktorem i potrafi robić szoł, dużo śpiewa i robi dużo dygresji, a swoim chaosie jest kontrastem do stonowanego emocjonalnie brata.

Lobos jest przykładem amerykańskiego self-made man’a. Urodził się w Puerto Rico, a mieszka w Teksasie. Zaczynał jako typowy nerd grając w World of Warcraft i pracując w Mcdonalds. Grał też na gitarze w zespole coverującym utwory z gier (how nerd is that). Później nauczył się programować (co do dziś wykorzystuje tworząc swojego twitchowego bota  – Lobota  i cheat engine do Souls)  i pracował w Bioware przy produkcji Star Wars: The Old Republic, około 2012 przeszedł na swoje, tzn.  full time streaming. Lobos potrafi być showmanem, pozostając przy tym skromnym gościem. Znany jest również z swojej corocznej akcji charytatywnej Playing for St. Jude – od 3 lat w maju robi charytatywny stream, gdzie followersi składają datki na rzecz szpitala diagnostycznego dla dzieci St. Jude. Sam również przeznacza swój miesięczny dochód na rzecz tej akcji. W tym roku uzbierał ok 150.000 dolarów (!), w tym sam darował około 10.000. W czasie charytatywnego miesiąca ma miejsce również 24h godzinny stream, przeważnie z serii souls który jest apogeum latającego cyrku Lobosa. No bo kto powiedział, że granie z butem na głowie, skarpetkami na rękach, w cosplayu Divy z Overwatch, mówiąc losowym akcentem nie może być śmieszne – uczestnicy i donatorzy sami wybierają „modyfikatory” do jego sposób gry, zarówno te wewnątrz growe jak i zewnętrzne. Ludzie to kupują, a Lobosa dba o swoje community. Polecam dla fanów gier trudnych, absurdalnie trudnych i teksańskiego akcentu.

 

Epicnamebro

“Hello, my name is Marcus, also known as ENB”, tym wyrobionym frazesem wita się zawsze kolejny znany streamer z soulsowego panteonu. Epicnamebro pochodzi z miejscowości Kosciusko z stanu Mississippi. Nazwa miejscowości pochodzi od Tadeusza Kościuszko, biorącego udział w walkach o niepodległość Stanów Zjednoczonych, a najsławniejszą osobą z Kosciusko jest…Oprah Winfrey. Generalnie jest to proste niczym nie wyróżniające się miasteczko o populacji nie przekraczającej 8000 mieszkańców. Obecnie Epicnamebro nadaje z większego ośrodka miejskiego w Tennessee.

Marcus zaskarbił sobie widzów swoim pozytywnym podejściem do życia, szczerością, uśmiechem i tego że nie ukrywa że pochodzi z biednej rodziny i żyje skromnie (często o tym wspomina). Równiez jak poprzednik zdobył popularność w serii Souls, w szczególności własnej serii From the Dark, która możecie odnaleść na youtube. From the Dark rozkłada historię pierwszej cześci Dark Souls na czynniki pierwsze, z uzasadnieniem umiejscowienia każdego przedmiotu w grze, lore i spekulacjami społeczności. Stanowi encyklopedię i poradnik jednocześnie. Oprócz tego współpracował przy tworzeniu oficjalnego poradnika do Bloodborne (które to lubi najmniej z serii za przytłaczająco mroczny i brutalny klimat). Obecnie bawi się w challange run’y, ale nie tak hardkorowo i intensywnie jak Lobos. Poza souls grywa w JRPG, i klasyki epoki 16 bitów.

Prywatnie, Epicnamebro mieszkał w Japonii i ma córkę pół-japonkę. Sam też mówi po japońsku. Jego ulubioną grą poza Dark Souls jest Final Fantasy Tactics. Tworzy własną grę, ale nie chce powiedzieć jaką, zapewne jest to JRPG. Ulubiony posiłek to chicken butter masala. Gra na basie (jak ja, kiedyś..) i  – co jest bardzo nietypowe dla Amerykanina – interesuje się europejską piłka nożną (ulubiony zawodnik to Raul). Na swoich streamach porusza dużo tematów społecznych, ekologicznych, politycznych. Jest skromny i wiecznie pozytywnym gościem, trudno go nie polubić. Polecam mniej hardkorowym widzom niż w przypadku Lobosa.

 

Spinachee

Podczas gdy poprzedników śledzę od ok 5 lat, na Spinachee trafiłem przez przypadek na początku tego roku, kiedy Lobos kończąc swój steam przekierował swoją widownię na kanał Spinachee.

Trudno nie zauważyć, że Spinachee jest kobietą o sporych walorach wizualnych, co z pewnością zjednuje jej męską cześć widowni. Co jest jednak w niej bardziej fascynujące to fakt, że nie siedzi na Twitchu dla własnej próżnej popularności i żeby się pokazać, a sama jest profesjonalnym graczem i robi full time stream z gier, co raczej nie jest często spotykane wsród kobiet. Na imię ma Ashley i pochodzi z Kalifornii. Ostatnio przeprowadziła się na wschodnie wybrzeże (przez co godziny streamów są inne). Od czasu do czasu w przerwie od grania robi streamy z gotowania. Często też potrafi godzinę gadać ze swoją publicznością zamiast grać w cokolwiek. Opowiada…o babskich sprawach, tzn. związkach, urodzie, rodzinie, planach na życie, swoim kocie. Jest pozytywna i charyzmatyczna, dużo mówi, dużo się śmieje, ma mój całkowity szacunek za ogranie serii Souls i Darkest Dungeon. Z bardziej zabawnych streamów polecam ten z serii Wolfenstein i z Days Gone. Bawi mnie jej – jako kobiety – reakcja na przerysowaną przemoc BJ Blazkowicza. Jest fanką DC universe. Śledzenie streamu Spinachee jest miłą odmianą od oglądania i słuchania brodatych nerdów (sam się do nich zaliczam), stanowiących większość twórców Twitcha – czego przykładem jest również to wyliczenie.

 

RockAlone

Sięgając do polskiego poletka to Rocka, a raczej Remigiusza Maciaszka, chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Nestor polskiego growego youtuba, od stycznia 2018 aktywny również na Twitchu. Zaczynał  na youtube w 2010 r. jako jeden z pierwszych w polskim growym półświatku i zbudowal sobie solidną markę.  Pomimo że wielu młodszych graczy zdążyło go już wyprzedzić w statystykach popularności  – budując swój kanał w oparciu o kontent dla gimnazjum (sami będąc niewiele starsi) w grach typu Minecraft czy Fortnite, Rock pozostaje niewzruszony jak skała i jest postacią z która należy się liczyć.

Rock nie jest w żadnym wypadku hardkorowym graczem, bo po prostu nie ma na to czasu. Przekroczył 40stkę, ma rodzinę, dzieci, zbudował dom. Prywatnie rezdyuje we Wrocławiu. Gra dużo i we wszelakie nowe tytuły, rzadko kiedy zatrzymując się przy czymś na dłużej. Jeśli do czegoś wraca to najczęściej jest to World of Warcraft albo Rainbow Six: Siege. Ma do siebie duży dystans i sam się śmieje ze swojego braku skilla i złośliwych docinek jego społeczności. Oprócz grania eksperymentuje z prezentowanymi przez siebie treściami. Ostatnimi laty przedstawiał swoim widzom, vlogi ze swoje życia i podróży, programy rozrywkowe komentujące filmiki na youtubie, skecze (dawniej), a w najnowszej odsłonie podcasty na tematy około growe i komentarze do otaczającej nas rzeczywistości (razem z Borysem Nieśpielakiem), co jest zdecydowanie najbardziej dojrzałym z prezentowanych przez niego formatów (czego nie można powiedzieć o współpracy z Rojem).

Rock obdarzony jest ciepłym i niskim radiowym głosem (na pewno dużo nad nim pracował przez lata), a sposób jego narracji i opowiadania, zjednuje sobie słuchaczy, którzy zostają z nim na dłużej. Rock jest również posiadaczem okazałej brody, a jej siwizna nadaje mu charakteru ojcowskiego dostojeństwa i wyglądu mędrca. Szanuję Rocka i lubię go słuchać, jest ostoją (skałą) spokoju w dynamicznym i szybko zmieniającym się świecie wirtualnej rozrywki. Rock to firma i marka, oprócz twitcha jest też kanał na youtubie, który przekroczył 2,5 mln subskrypcji, strona jarock  cały konglomerat graczy i współpracowników. Napisał też ksiązkę o swojej karierze youtubera. Ciężko o jakiś mainstreamowy temat czy tytuł, który uszedłby uwadzę Rocka i jego ekipy. Polecam Rocka wszystkim, starym i młodym, osobom niezorientowanych w growych klimatach jako twórce najbardziej przystępnego i wszechstronnego.

 

Gusloth

Skromna i tajemnicza postać, dbająca o swoją prywatność, w niektórych kręgach jednak dosyć popularny i rozpoznawalny pod pseudonimami Gustaw Gnuśny lub gsg. Gustawa zacząłem rozpoznawać po jego aktywności w grupie poświęconej serii Souls na Facebooku (ale ja jestem monotematyczny), a później skojarzyłem z aktywnością na rodzimej Polygamii ( gsg czytajcie bloga!), natomiast te okoliczności skierowały mnie na jego kanał na Twitchu. Nigdy nie poznaliśmy się w rzeczywistości, ale uważam go za swojego internetowego znajomego. Gustaw ma na prawdę na imię Paweł, ale dla mnie i dla wielu zawsze pozostanie Gustawem. Obecnie stacjonuje w Warszawie.

Jego streamy zdecydowanie wyróżnia tempo i poziom kultury osobistej. Gustaw samozwał się Gnuśnym, i jak zwykł mówić uprawia slow-gaming. Gustawowi się nie spieszy. Gustaw ma cały pozostały mu czas na świecie żeby robić Dark Souls III droga do ng+100 (niestety porzucił ten epicki quest, miejmy nadzieje, że tymczasowo). Gustaw jest spokojny, nie podnosi głosu i się nie emocjonuje, nie zepsuje Ci wieczoru krzykami do mikrofonu, że coś mu nie wyszło i boss go zabił po raz 5. Jest strażnikiem kultury i surowo karze wszelkie jej nadużycia na swoim streamie. Czasami czuje smak soli.

Nie jest tak zaawansowany wiekowo jak Rock, ale posiada tożsame umiejętności narracji. Słuchając jego streamu z Morrowinda można odnieść wrażenie, że słucha się opowiadania fantasy lub bierze się udział w sesji RPG. To zdecydowanie moja ulubiona seria, ze względu na to, że w Morrowind grałem w okolicach premiery, będąc za młodym na ogarnięcie tego tytułu, a później jego siermiężność odrzuciła mnie od powrotu. Śledzenie opowieści Gustawa pozwoliło mi zapełnić tą pustkę w moim growym sercu.

Gustaw daje się również poznać jako fan Moster Hunter World (również się odbiłem od tytułu), 16 bitowych Jrpg, a także rogalikowych platformówek i pixelartu. Żebyście nie myśleli, że to jakaś laurka dla kolegi, to muszę przyznać, że Gustaw ma też wady – nie grał w Fallouta 1 i 2  w chwili kiedy wyszły, a grając obecnie stwierdził że fajne, ale śmiał je krytykować! Nie pałał też entuzjazmem do Nioh i nie lubi Diablo. No ale o gustach podobno się nie dyskutuje.

Kanał Gustawa na Twitch zasługuję na większą rozpoznawalność, followujcie Gustawa. Polecam, dla osób, którym się nie śpieszy i dla lubiących posłuchać historii. No i oczywiście dla fanów Dark Souls – wpadajcie na fight club odbywający się co jakiś czas w piątki.

 

I oto 5 twitchowych streamerów których regularnie śledzę i polecam się z nimi zapoznać. Pisząc ten tekst dotarła do mnie auto obserwacja, jak wiele wiem o ludziach, których nigdy nie spotkałem. Może pora by jednak wyjść z domu..

 

Komentuj
(6)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij

6
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
3 Komentarze
3 Odpowiedzi
4 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
vicek83
Użytkownik

“Zaczynał na youtube w 2010 r. jako jeden z pierwszych w polskim growym półświatku” Niezupełnie jako jeden z pierwszych. Sam zacząłem nagrywać w 2010 roku i na YouTube funkcjonowało już wówczas sporo kanałów gamingowych, większość z nich prezentowała let’s playe. Tak zwane zagrajmerstwo, bo tak się to wtedy nazywało, zaczęło się u nas kształtować w drugiej połowie 2009 roku, choć i wcześniej można było znaleźć filmy o tej tematyce z komentarzem w języku polskim (najstarszym, jaki w tej chwili jestem w stanie odnaleźć, jest materiał z marca 2009 roku: https://www.youtube.com/watch?v=2dtUju5BNpY). Końcówka 2010 roku to już czas, kiedy takich kanałów była… Czytaj więcej »

gsg
Użytkownik

Dziękuję, yaro. To mega miłe i mega motywujące. Sam na Twitchu/YT też głównie Soulsy lubię – świętą trójcą są dla mnie Lobos, ENB i Peeve Peeverson. Każdy zajmujący się czym innym (show i challange runy, powaga i lore, ziomalstwo i gang-spanki), każdy zupełnie inaczej podchodzący do zabawy. Soulsy to zdecydowanie jedna z tych gier, którym ogromnie pomogły tego typu media: bo byli ludzie, którzy innym trochę pokazali, jak w nie grać, jak się nimi bawić, co można z nich wyciągnąć. I o ile z samą grą idzie sobie jakoś radzić samodzielnie, to już nie ma lepszego miejsca do nauki PVP… Czytaj więcej »

Joanna Pamięta - Borkowska
Użytkownik

O, Jarock, hihihi. Siedziałam tam w redakcji przez dwa lata 😀 Co za czasy to były…