Zmien skórke
Logo Polygamii

Zapowiedzi303 Squadron: Battle for Britain – zapowiedź. Asy lotnictwa

Jest to gra we wczesnym dostępie i to warto bardzo mocno podkreślić.

Facebook Twitter Google Wykop

303 Squadron: Battle for Britain to symulator lotów i walki powietrznej osadzony, jak nazwa wskazuje, podczas Bitwy o Brytanię. Wcielamy się w Jana Zumbacha, dowcipnisia i „Hana Solo” dywizjonu Kościuszkowskiego. Przez jego pryzmat eksplorujemy bazę,  odkrywamy historię skrytą za tym, jakże nam Polakom bliskim, dywizjonie. To tyle propagandą, a jak jest w rzeczywistości? Jest to gra z Kickstartera (gdzie osiągnęła podstawowe cele i kilka dodatkowych, ale nie wszystkie), teraz jest w we wczesnym dostępie i jak opisy oraz twórcy sugerują finalny produkt ma posiadać wiele z  nie osiągniętych na Kickstarterze celów. I bardzo dobrze.

Platformy: PC (PS4, Xbox One w planach)
Producent: Atomic Jelly
Wydawca: Movie Games
Wersja PL: Tak (napisy)
Data premiery: wrzesień 2018
Wymagania: Windows 7 – 10, Intel Core i5-6600K 3.5 GHz, 8 GB RAM, 3 GB GeForce GTX 1060
Grę do recenzji udostępnił wydawca. Obrazki pochodzą od redakcji. Graliśmy na PC.

„Myśliwiec”

Gra opowiada o dywizjonie 303, więc maszyna, którą latamy, to Hawker Hurricane, koń roboczy całej Bitwy o Anglię (chodź twórcy chcą dodać z czasem bardziej znanego Spitfire). Naszymi przeciwnikami będą Messerschmitt 109 i 110, jak również bombowce w postaci Dornier 17 i Heinkel 111. Pomimo tego, że 303 Squadron znajduje się we wczesnym dostępie, mechanika lotu już jest dość zaawansowana i przynosi frajdę.
Gra posiada dwa tryby lotu: Arcade i Realistyczny, oraz trzy poziomy trudności.

Arcade w 303 Squadron to połączenie dwóch trybów znanych z Warthunder: zręcznościowego oraz realistycznego  (kiedyś historycznego). Kierujemy naszym Hurricane z perspektywy trzeciej osoby, posługując się myszką i klawiaturą (lub kontrolerem). Ruchy samolotu są bardziej wybaczające niż w zwykłym symulatorze. Jednak nie jest to aż tak swobodne jak w Warthunder arcade. Samolot ma wyczuwalny ciężar oraz bezwładność. Wycelowanie we wroga nie odbywa się tylko za pomocą ruchu kursora i oczekiwania, że gra natychmiast zrobi resztę. Choć mamy do pomocy znacznik, który pokazuje nam, z jakim wyprzedzeniem celować oraz czy odległość do przeciwnika jest optymalna do ustawionej zbieżności karabinów. Jednak nadal trzeba umiejętnie przewidywać, jaki manewr będziemy chcieli wykonać i gdzie poleci przeciwnik, aby dopasować pozycję naszego myśliwca, co pozwoli nam wyjść na czysty strzał. Nadal jest to jednak tryb zręcznościowy, więc brakuje w nim kilku elementów fizyki, jak chociażby przeciążenie, turbulencje. Czyni to rozgrywkę łatwiejszą.

Bardziej wymagający tryb zręcznościowy (porównujac do tutułu Gaijina) jest dobry, ponieważ tytuł nie ma multiplayera, a w kampanii dla jednego gracza znajduje się ograniczona ilością misji oraz wrogów do zestrzelenia. Więc gdyby było za łatwo, skróciłoby to czas rozgrywki, nie wspominając o naszej zabawie.

Jeżeli natomiast chcemy pograć bardziej w symulator, dostajemy do dyspozycji tryb realistyczny, gdzie mamy widoku kokpitu. Ze wszystkimi plusami oraz minusami takiego lotu, począwszy od ograniczonej widoczności,  po sterowanie i na fizyce kończąc. Jest to zdecydowanie bardziej wymagający tryb lotu dla fanów tego typu walk, zbudowany bardziej pod joystick, a nie tylko myszkę lub kontroler. System lotu jest mniej wybaczający, potrzeba w nim zrozumienia mechaniki sterowania oraz sił, jakie oddziaływają w powietrzu i przy manewrach na myśliwiec bojowy.

W trybie zręcznościowym czasami czułem, że misje są za krótkie, za łatwo było zestrzelić wroga, a większość czasu, zamiast w powietrzu, spędzałem na ziemi. Tryb realistyczny to zmienia diametralnie. Aby dorwać jeden wrogi myśliwiec, trzeba się natrudzić. Co powoduje, że walka powietrzna jest bardzo satysfakcjonująca, a każde zestrzelenie to sukces.

Niestety i ten tryb nie jest jest pozbawiony pewnych bolączek, jak chociażby przeładowanie w powietrzu. Co nie jest bardzo realistycznym elementem, który występuje w obu trybach, ponieważ (i to kolejny minus) latamy w małej formacji 4 samolotów. Na szczęście, sojusznicze AI potrafi się przydać i zestrzelić niektóre wrogie maszyny, jednak trzeba być gotowym na to, że większość „bandytów” jest na naszej głowie. I to w nieproporcjonalnej ilości, przez co ograniczona amunicja zwiększałaby  poziom trudności rozgrywki. Choć, z drugiej strony, znaleźli by się amatorzy takiego typu wyzwania, polegającego na w pokazaniu swojego kunsztu jako asa lotnictwa.

Bardzo przyjemnym elementem okazała się kamera zestrzeleń. Kiedy trafimy we wrażliwy element wrogiej maszyny, uruchamia się filmik, który śledzi drogę, jaką przebyła kula, oraz miejsca, w które trafiła, jak również efekt tego trafienia. Na przykład, kiedy bogowie rng pokierowali nasze kule w  amunicję, powodując eksplozję. Możliwość zobaczenie tego z bliska jest bardzo przyjemne, a co ważne, nie dzieje się to za każdym razem, przez co nasza bitwa powietrza nie jest co chwila przerywana takim filmikiem i nie powoduje znużenia nimi. Co ważne, ową częstotliwość możemy dopasować lub całkowicie wyłączyć kamerę.

„Szare korzenie bujnych kwiatów”

Ponieważ w grze latamy tylko Hurricane, może się to oczywiście z czasem zacząć nużyć, ale jest to absolutnie poprawne historycznie, albowiem były to maszyny, na których Dywizjon Kościuszkowski odnosił swoje największe zwycięstwa.  Na pomoc idzie tutaj mini gierka, w której wcielamy się w mechanika. Możemy rozłożyć uzbrojenie oraz silnik na czynniki pierwsze i zmodyfikować nasz wierny myśliwiec. Począwszy od zbieżności karabinów, po typ kul i broni a kończąc na parametrach lotu. Jest to bardzo przyjemne, ponieważ dostajemy w ręce możliwość dostosowania swojego samolotu pod nasze preferencje i styl walki. Jeżeli chcemy mieć maszynę, która bardziej przyspiesza lub jest nastawiona na walkę z bliska, możemy ją przebudować w hangarze.

Niestety tryb mechanika, choć ciekawy, jest trochę też uciążliwy. Aby sprawdzić, czy są dostępne nowe ulepszenia, musimy rozkręcić wszystko i przekonać się o tym sami. Robienie tego po każdej misji sprawia, że z fajnej mini gierki robi się niechciany przymus. Zwłaszcza że nie wszystkie ulepszenia są dostępne od razu. Liczę tutaj, że finalna wersja gry naprawi ten aspekt rozgrywki.
Obecnie brakuje również możliwości malowania oraz dodawania insygniów (w planach), czy choćby zobaczenia stanu i naprawy własnoręcznie uszkodzeń po potyczce.

Mechanik dostępny jest w bazie, po której możemy się swobodnie poruszać między misjami i rozmawiać z różnymi pilotami. I baza to jedna z lepszych i gorszych rzeczy dostępnych na obecnym stanie gry. Jedna z lepszych, jeśli tylko zostanie porządnie skończona zgodnie z afiszowanymi elementami „codzienne zmagania pilotów podczas wojny oraz wiele misji pobocznych”. Jedna z gorszych, ponieważ obecnie jedynie możemy sobie pojeździć po bazie na rowerze, porozmawiać w czasie między misjami z jednym, góra trzema pilotami i to wszystko. Natomiast w bazie drzemie ogromny potencjał. Zwłaszcza dla fanów historii i fabuły. Duża część charakteru oraz faktycznie codziennego  życia wojennego pilotów może być przedstawiona właśnie tu. I to nie muszą być wymagane do przejścia gry rozmowy, które czasami potrafią być niezrozumiałe. Brakuje kontekstu, który może dać więcej takich interakcji lub choćby możliwości przysłuchiwania się konwersacji innych pilotów oraz mechaników.

Doskonałym przykładem jest rozmowa o Zdzisławie Krasnodębskim o pseudonimie „Król”, który był de facto ojcem dywizjonu 303 i pierwszym polskim dowódcą tej jednostki, zanim osoby bardziej znane nazwiska, jak as Witold Urbanowicz, przejęły tę pałeczkę. Zestrzelony 6 września, trafił do szpitala z poparzeniami na 70% ciała, pomimo ran wrócił do jednostki oraz latania w 41 roku. Jest to niestety jedna z mniej znanych postaci dywizjonu. W grze wspomniany jest w jednej z rozmów, ale jeżeli się ktoś nie zna na historii lub nie przeczytał  „kart” (o nich później), może nie rozumieć, o kim w ogóle mowa i cała konwersacja staje się dość zbyteczna, a szkoda.

„A gdy kul zabrakło”

No dobra, w tej grze nigdy nam ich nie zabraknie, ale między przeładowaniami możemy sobie poczytać o samych pilotach. To jest możliwe dzięki bardzo fajnemu elementowi kart ze zdjęciami, nazwiskami i pseudonimami żołnierzy dywizjonu z ich krótkimi biografiami. Począwszy od protagonisty Zumbacha i innych bardzo znanych pilotów 303 jak Ferić, Frantisek, Urbanowicz, Paszkiewicz, po mniej znanych jak Krasodębski, Hanneberg, Karubin. Pozwala to poznać bohaterów tej jednostki i na pewno jest frajdą dla osób, które lubią historię.
Karty zdobywamy głownie przez wykonane misje, i domyślam się, że będą one też nagrodami za dodatkowe zadania w bazie, które są w planach. Przydałaby się tu informacja, które kiedy się je odblokowuje, aby wiedzieć, czy jakiejś się nie ominęło.

Na koniec warto też wspomnieć o grafice. W locie samoloty wyglądają bardzo dobrze, ładne oświetlenie, efekty zniszczeń są przyzwoite (chodź jest tu miejsce do poprawy), zwłaszcza gdy samolot wygląda jak podziurawiony kulami. Najsłabiej w mojej ocenie prezentuje się sama ziemia podczas lotu, ponieważ nie jest najlepszej jakości i wygląda dość sztucznie. Na szczęście nie to w walce w przestworzach jest najważniejsze.

Na ziemi jest podobnie. Są elementy w bazie, które powodują skrzywienie, postacie są za sztywne, a animacje twarzy nie wyglądają dobrze. Otoczenie zazwyczaj jest ładne, z bardzo dobrym oświetleniem, ale niektóre elementy są albo za czyste lub pozbawione głębi. Oczywiście trzeba pamiętać, że to nie jest tytuł AAA, która ma powalać grafiką.

Z oprawą audio jest podobnie, sama muzyka jest fajna, dźwięki maszyn silników oraz strzelania znakomite. Niestety, jak to często bywa w grach tego typu, głosy postaci nie są do końca dobre i teksty mogłyby być lepsze. Z jednej strony, oddaje to akcent pilotów, którzy w większości mówili łamaną angielszczyzną, z drugiej, potrafi w niektórych sytuacjach razić.

Podsumowując, 303 Squadron Battle of Britain jest dość interesującym tytułem, zwłaszcza dla nas, Polaków, ponieważ jesteśmy dość patriotycznym narodem. A historia dywizjonu Kościuszkowskiego oraz bohaterstwo pilotów jest warte opowiedzenia, zwłaszcza że na zachodzie bywa zapomniana. A jeśli się jest dodatkowo maniakiem historii (jak ja!), to automatycznie gra ma już kilka punktów na dzień dobry.

Ale odsuwając takie elementy na bok, czy 303 Squadron: Battle for Britain jest wart uwagi? Jest to gra we wczesnym dostępie i to warto bardzo mocno podkreślić. Na szczęście twórcy aktywnie pracują nad projektem: wypuszczają co chwilę łatki, często komunikują się z graczami, współpracują ze społecznością, są otwarci na konstruktywną krytykę. To daje szanse, że finalny produkt będzie dobrą grą za przyzwoitą cenę, odpowiadającą tego typu produkcji. W sam raz dla fanów symulatorów lotniczych, tych bardziej i mniej trudnych. Oczywiście, braki fabularnie oraz gameplayowe są jeszcze widoczne.
Skrótem: wiele jeszcze przed twórcami, to w końcu tytuł znajdujący się we wczesnym dostępie, ale za to z potencjałem i wart obserwowania.

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o