Zmien skórke
Logo Polygamii

Publicystyka23 rzeczy, które trzeba wiedzieć (lub nie) po pierwszym dniu E3

Impreza jest w tym roku niesamowicie intensywna, a najbardziej cieszy nas to, że wciąż najważniejsze są gry. Sporo ich w …

Facebook Twitter Google Wykop

Impreza jest w tym roku niesamowicie intensywna, a najbardziej cieszy nas to, że wciąż najważniejsze są gry. Sporo ich w tym roku. Wczoraj mieliśmy prawdziwy “poniedziałek cudów”.

1. Żeby zdobyć serca graczy, wystarczy Kickstarter, remake i wykopanie gry, która nie może wyjść od lat

Czyli Shenmue III, Final Fantasy VII i Last Guardian. Gdyby ktoś powiedział mi przed konferencją, że zobaczymy te trzy tytuły, nie uwierzyłbym. Co najwyżej w Last Guardiana, nad którym pracuje znajomy, więc zaskoczeniem dla mnie nie był. Tymczasem pojawiła się cała trójka, co jest kapitalną sprawą, ale przy całym entuazjazmie warto spojrzeć na sprawę trzeźwo.

W porządku, świetnie, że Sony chce wreszcie wydać Last Guardian. Ale nie przywiązywałbym się do premiery w przyszłym roku – za bardzo zwodzono nas za nos w temacie tego projektu, by bezwarunkowo przyjąć wszystko, co nam powiedzą. Zwłaszcza że te czuć, że ta gra leżała w szufladzie.

Natomiast co do pozostałych dwóch tytułów, Sony umiejętnie ogrzało się w blasku dwóch legendarnych marek, jednocześnie nadmiernie nie ryzykując. Bo przecież nie podarowało Yu Suzukiego worka z monetami. Dało jedynie “czas antenowy”, by mógł ogłosić swoją akcję na Kickstarterze (sic!). To nowy trend na konferencjach i raczej nie chciałbym kontynuacji. Choć oczywiście trudno dziwić się Suzukiemu, że takiej okazji nie przepuścił. Gra ukaże się poza PS4 również na PC. Na konsoli będzie niestety tylko w dystrybucji cyfrowej (PC dostanie również pudełko). A na jej stworzenie mają wystarczyć raptem 2 miliony dolarów – pierwsza część kosztowała 70…

Podobnie z Final Fantasy VII, najbardziej wyczekiwanym remakiem wszech czasów. W pierwszej kolejności ukaże się na PS4, potem na inne platformy. Ale kiedy? Mimo że FFVII pozostaje moją ukochaną grą wszech czasów, bardzo się o ten projekt boję. Bo pierwsze, bo Square Enix nie jest dziś firmą, która potrafi jeszcze robić coś mądrego z marką Final Fantasy. Po drugie, bo pracuje też nad XV i nowym projektem, World of Final Fantasy, a więc w temacie FF dzieje się sporo. Po trzecie, bo gry z serii co rusz przesuwa i zmienia im nazwy. Po czwarte, bo pierwotnie miał być port z PC, a teraz jest remake, więc chyba sami nie wiedzą, co najlepiej wyjdzie. Po piąte, tam, gdzie lata temu działała wyobraźnia, dziś będzie musiała zadziałać grafika – a trudno wyobrazić mi sobie Clouda w kobiecych ciuszkach albo jadącego na delfinie.

Niemniej…

Reasumując – warto się z tych gier cieszyć, ale przy najbliższej okazji powiedzieć „sprawdzam”. I nie przypisywać zasług Sony – gdyby wierzyło w Shenmue III, to samo zapłaciłoby za deweloping te marne 2 miliony.

2. Sony wciąż nie ma premier na ten rok

W wydawniczym portfolio Sony widnieje jakaś wielka dziura. Kilka fajnych gier za nami, na horyzoncie majaczą Uncharted 4 i nowe gry od Guerrilli i Media Molecule, ale co z najbliższą jesienią? Wygląda na to, że nic.

(parodystyczne konto Kaza Hiraia)

WIĘCEJ O KONFERENCJI SONY

3. A Microsoft ma

Rise of the Tomb Raider, Halo 5: Guardians, a nawet Fable Legends (choć w tym tytule akurat nie pokładamy nadziei), Forza Motorsport 6 – na papierze wygląda to zdecydowanie lepiej niż u konkurencji.

4. Oficjalna śmierć Kinecta

Ani słowa o Kinekcie. No, jakieś tam Just Dance 2016 było na konferencji Ubisoftu, ale sygnał jest jasny – epoka kontrolerów ruchowych minęła.

5. Nieoficjalna śmierć PS Vity

Sony już nawet nie udaje, że przejmuje się swoim przenośniakiem. Vicie pozostał żywot sprzętu, na który będą trafiały indyki znane z pecetów. Iluzja, którą roztoczono wydając na ten sprzęt Wipeouta i Uncharted, rozwiała się ostatecznie.

6. Microsoft wreszcie zrozumiał, że miłość do graczy jest ważna

Zniknął grzech buty, nie ma już – jak 2 lata temu – zmuszania graczy do używania jednej kopii gry i bycia wiecznie online. Jest za to wychodzenie do graczy z otwartymi ramionami – bo tak należy rozumieć zapowiedź wstecznej kompatybilności. W tej chwili to raptem ok. 20 gier, ale wkrótce ma być ich więcej – dokładnie tak samo było z Xboksem 360 i grami na Xboksa.

W dobie wersji HD i remasterów to odważny apel pod adresem twórców – róbcie nowe gry, a stare pozwólcie ludziom odpalić na Xboksie One. Trochę śmiesznie wypada w tym kontekście nowa wersja pierwszej odsłony Gears of War, ale tu akurat sporo zostanie dodane.

W każdym razie świetnie, że na Xboksie One pojawi się wsteczna kompatybilność. Na Xboksie 360 grać mi już trudno (dysk za mały, konsola hałasuje jakby ruszała z pasa startowego), ale teraz intensywniej myślę nad zakupem X1. I choć nie przeceniałbym ważności tej funkcji, to dla graczy jest to wyraźny sygnał, że firma potrafi wychodzić im naprzeciw.

WIĘCEJ O KONFERENCJI MICROSOFTU

7. Hololens nowym Milo

I nie, nie chodzi mi o to, że Hololens przestawia nasze myślenie o przyszłości tak, jak kilka lat temu zrobił Milo (wirtualny chłopiec, z którym mieliśmy się komunikować przez Kinecta). Chodzi o to, że również nie zawojuje rynku.

Pokaz na konferencji był doskonały. Ale nie, nie wyświetlił się żaden hologram. Po prostu świetnie pokazano to, co widzi osoba nosząca okulary. Hololens to raczej rozszerzona rzeczywistość, którą znają posiadacze Vity, 3DS-a czy dowolnych okularów do wirtualnej rzeczywistości. Wygląda lepiej niż poprzednie projekty, interakcja jest dalece bardziej złożona, ale to wciąż – jak mówią anglojęzyczni – gimmick, niż technologia, która zmieni to, jak gramy. Przez okna wirtualnego budynku zaglądałem już z użyciem polskiego wynalazku, Cmoar.

8. Nie wiem, czy widziałem Gears 4

Ciemny ten materiał jak diabli. Gry wypatruję, ale wciąż nie wiem, co ze sobą przyniesie. A szkoda, bo na żadnego exa od Microsoftu nie czekam tak, jak na Gearsy.

 

 

9. Rare spuszczone z łańcucha

Po latach „niewoli” i dłubania popierdółek na Kinecta, Microsoft wreszcie luzuje smycz Rare. Studio, które istnieje 30 lat, doczeka się specjalnej składanki gier z okazji tej rocznicy, ale i wreszcie weźmie się za grę, w której będzie mogło wykazać się wyobraźnią. Trzymam kciuki za powrót do czasów świetności.

10. Jeszcze nikt nie wygrał E3

Zwłaszcza że przed nami konferencje Nintendo, Square Enix (które pewnie pokaże coś więcej z Hitmanów, Deus Exa, a i pewnie z Finali) oraz interesująca konferencja pecetowa.

11. Powinien być zakaz pokazywania gier mobilnych w trakcie konferencji na E3

Minions Paradise, którym chwaliło się EA, wywołało u nas ból zębów.

 

 

12. Nie warto zapominać o małych-pięknych

Takich jak Unravel i Cuphead. Piękne gry, które tylko pozornie są podobne – bo jedna chwyci nas za serce, a druga połamie palce.

 

 

 

 

13. Nawet jeśli za tę pierwszą grę odpowiada prawdopodobny psychopata

Ale i jemu uroku odmówić nie sposób.

14. FIFA stoi w miejscu, bo zamiast opowiadać o nowościach, przynudzano Pelem

EA uznało, że świat zapomniał już o paściarskim Academy of Champions, które 6 lat temu Pele współtworzył wraz z Ubisoftem. Zaprosiło go, by wraz z Davidem Rutterem poprzynudzał o FIFA 16, na którą już chyba nie ma pomysłu, bo o istotnych zmianach nie powiedziano nic. Za to Pele wbił szpileczkę Amerykanom, mówiąc, że futbol amerykański nie niesie takich emocji jak piłka nożna. Musiało boleć.

A jak zażartował dziennikarz Jim Sterling na Twitterze kilka godzin temu: “Gdzieś w LA przypadkowy człowiek z EA wciąż siedzi obok Pele i rozmawiają o futbolu”.

15. Co z tym No Man’s Sky?

Wygląda jak milion dolarów. W trakcie kilkuminutowej prezentacji robi ogromne wrażenie. Ale czy po kilku godzinach nie stanie się po prostu kolorową, piękną nudą?

16. Star Wars Battlefront czy Battlefield Star Wars?

Wciąż nie wiemy. Grę robi DICE, co przybliża ją do marki Battlefield i było to czuć w trakcie prezentacji. Ale wygląda doskonale, więc na razie nie zaprzątamy sobie tym głowy.

17. Sony bardzo chciało, byśmy zobaczyli “ludzkie” Uncharted 4

Ludzkie, czyli z wadą… Bo w trakcie dema coś nie zadziałało tak jak powinno. Przynajmniej nikt nie powie, że render. Na razie.

18. Activision bardziej lubi się z Sony

Po sentymentalnej wycieczce z FFVII i Shenmue, na konferencji Sony pojawili się panowie od Call of Duty: Black Ops III i tempo siadło. Ale to właśnie ta gra sprzeda miliony peesczwórek, tak jak wcześniej sprzedawała Xboksy. Na serię można psioczyć, ale tłumy i tak pobiegną do sklepów w dzień premiery. A ja nawet nie pamiętam, co nowego się w tej grze pojawiło.

19. Ubisoft jak zawsze zaskakuje

Przede wszystkim za sprawą For Honor, czyli “Dynasty Warriors: Europejskie wakacje”. Ale było też Ghost Recon: Wildlands, które po raz kolejny zmienia oblicze serii. Mniej futurystyki, więcej “życiowych” akcji w przestępczym świecie.

No i South Park: The Fractured But Whole i Anno 2205. Sporo niespodzianek i ogólnie udana konferencja.

Więcej o niej przeczytacie tutaj

20. Zagrać w coopa z pracownikami Ubisoftu i umrzeć

Nikt tak nie gra w gry na konferencjach jak oni.

(oglądaj od 1:15)

 

 

21. Najgorsza robota w branży – wyjść na scenę i spróbować wytłumaczyć, nad czym pracuje Media Molecule

Opowiedzieć się nie da, pokazać trudno. Ale warto w nich wierzyć, bo zazwyczaj dostarczają rzeczy ponadprzeciętne.

22. To na co mamy czekać, skoro już wszystko zapowiedziano?

FFVII – check. Shenmue III – check. Last Guardian – check. Trzy gry, jedna z trójką w tytule… Nie ma siły – zostaje tylko Half-life 3.

23. Kiedyś trzeba będzie te szaleństwa odespać

Hej, Ameryko, pozwól już Gamescomowi przejąć rolę najważniejszego wydarzenia w branży gier, bo śledzenie konferencji od 18:30 do 5 rano kończy się źle, zwłaszcza dla takich starych ludzi jak ja. Nawet mimo pierwszorzędnych emocji.

A zresztą. Tak trzymać. E3, nie zmieniaj się.

Marcin Kosman

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o