Zmien skórke
Logo Polygamii

Publicystyka"Chcę po prostu grać, a nie być kimś, kto uczy się gier na pamięć" – wywiad z Tomaszem Tworkiem, niewidomym graczem

Spróbujcie zamknąć oczy i zagrać w ulubioną grę. Nie da się? A dla Tomasza Tworka to codzienność – jest niewidomy …

Facebook Twitter Google Wykop

Spróbujcie zamknąć oczy i zagrać w ulubioną grę. Nie da się? A dla Tomasza Tworka to codzienność – jest niewidomy i wcale nie przeszkadza mu to w graniu. Więcej: myśli też o tym, żeby samemu jakąś grę zrobić.

Tomasz Kutera: Wybacz bezpośredniość, ale jak można grać w gry wideo, będąc niewidomym?

Tomasz Tworek: – Szczerze mówiąc, nigdy nie wiem, co powiedzieć, gdy mnie ktoś o to pyta. Ludzie pytają też, jak oglądam filmy – a oglądam filmy – albo jak oglądam anime, gdzie liczy się kreska. W sumie to nie wiem. Korzystam ze słuchu, zastępuję sobie warstwę wideo warstwą audio. I gram w to, co mogę, bo większość produkcji jest dla mnie, niestety, niedostępna.

Jesteś niewidomy od zawsze, czy widziałeś kiedyś, ale straciłeś wzrok?

– Od zawsze.

Pytam, bo czytałem kiedyś wywiad z niewidomymi, którzy stracili wzrok, gdzie padło stwierdzenie, iż w takiej sytuacji jest o tyle łatwiej, że można sobie pewne znane rzeczy wyobrazić. Ty nie możesz sobie w ten sposób “pomóc”. Zastanawiam się, czym wobec tego jest dla Ciebie coś takiego, jak kolor czy kreska.

– Kolor to jakieś wyobrażenie, które mam w głowie. Czarny to coś ciemnego, a biały – odwrotnie. Rozpoznaję światło, więc z tym nie mam problemu. Ale wszystko w stylu “purpurowy” czy jakieś inne wymyślne kolory to dla mnie czarna magia. Ostatnio przekonuję się, że może jest coś w tym, co mówisz. Moja dziewczyna teraz w zasadzie nie widzi, a widziała, może nie najlepiej, ale na tyle, że potrafiła coś dostrzec. W codziennym życiu faktycznie bardzo jej to pomaga. Ale dla mnie to bez znaczenia. Nigdy nie widziałem, nie zastanawiam się nad tym.

Tomek gra też na perkusji. Poniżej solówka w jego wykonaniu:

A jak trafiłeś na gry?

– Są ze mną od małego, mój brat jest zapalonym graczem. Wychowałem się na NES-ie, na SNES-ie, na Gameboyu, na Sedze Mega Drive. W porównaniu do tego, co mamy dzisiaj, poziom tamtych gier był marny, przynajmniej jeśli chodzi o sam efekt audiowizualny – no, ja wiem na sto procent tylko o audio. Kiedyś dźwięk był zazwyczaj w mono, jeśli coś było w stereo, to był cud. A to coś nieodzownego, jeśli gra osoba niewidoma.

Z którymi grami nie masz w takim razie problemów, a które są dla Ciebie zupełnie nie do przejścia?

– Hm… Im dłużej żyję, tym bardziej się nad tym zastanawiam. Próbuję różnych gier. Najlepsze są przede wszystkim wszelkiego rodzaju bijatyki. Jest konkretna, zamknięta arena, na której dzieje się akcja i nie trzeba się zastanawiać, gdzie pójść dalej.

Ale musisz reagować na ciosy przeciwników – a przecież ich nie widzisz…

– Ale słyszę. Gram z znajomymi – widzącymi – i wcale nie jestem w innej sytuacji, niż oni. Tak czy inaczej, chodzi o refleks, a ciosy widać i słychać w tym samym momencie, w ostatniej chwili. Trzeba po prostu wyczuć, kiedy blokować. Gorzej, jeśli bloki są na różnych poziomach. Ale jak już z kimś chwilę pogram, to bez problemu wyczuwam jego strategię i to, jak reaguje na różne rzeczy.

SkullgirlsSkullgirls

Jest jakaś konkretna bijatyka, którą mógłbyś polecić?

– Ostatnio na Steamie pojawiło się Skullgirls. W tej wersji jest w pełni dostępne dla niewidomych. Patch wyszedł z mojej inicjatywy, pracowałem nad nim przez bodaj tydzień z jednym z twórców.

Na czym polegały zmiany?

– Największą zmorą dla niewidomych w grach w ogóle są wszelkie ekrany wyboru i napisy. Zazwyczaj uczymy się tego na pamięć, bo innej opcji nie ma, ale to nie jest idealne rozwiązanie. Nie do końca wiedzieliśmy, co z tym zrobić w Skullgirls. Nagrywanie głosów byłoby zbyt kosztowne, zdecydowaliśmy więc, że cały tekst, który pojawia się na ekranie, będzie kopiowany do schowka. Wtedy screen reader – czyli program pozwalający niewidomym na korzystanie z komputera – odczytuje go bez problemów. A już sama gra jest zrobiona w stereo, więc słychać, gdzie są postacie, co robią i tak dalej.

Jakie jeszcze gatunki są dostępne dla niewidomych?

– Wydawać by się mogło, że świetne będą gry muzyczne, ale to nieprawda. Tam nie liczy się muzyka, tylko to, co spada na ekranie. Pic na wodę. Ale znalazłem jedną w stu procentach dostępną grę muzyczną – to seria Rhythm Heaven. Pierwsza część na Game Boya Advance nie jest do końca grywalna, bo w kilku miejscach używa się wzroku. Ale druga, na DS-a, już tak. No, może z wyjątkiem jednej małej rzeczy, ale tam i tak trzeba się uczyć ekranu dotykowego na pamięć – wszystko jest do zrobienia. Z kolei wersja na Wii jest perfekcyjnie grywalna. To chyba jedyna gra, w której zrobiłem sto procent wszystkiego.

Rhythm Heaven FeverRhythm Heaven Fever

Ostatnio kontaktowałem się też z kilkoma osobami w kwestii dostępności visual novels. W przyszłości pojawi się na Steamie kilka takich, które będą przystosowane dla niewidomych. Jedną nawet testuję. Wbrew nazwie gatunku, nietrudno to zrobić. Liczy się przecież głównie tekst, a grafika jest tylko dodatkiem.

A cała reszta rzeczy jest raczej zupełnie niedostępna. Zapomnij o strategiach, wyścigach, symulatorach, strzelankach… Różnie bywa z chodzonymi bijatykami. Jeśli już, to nadają się raczej dwuwymiarowe. Choć bywa różnie – ostatnio przeszedłem grę, co do której nigdy bym się nie spodziewał, że będzie dla mnie dostępna – Ninja Gaiden 3. Gra 3D! Największym problemem w takich produkcjach jest to, że nie wiadomo, gdzie iść. Dla niewidomego to coś nie do przeskoczenia. Chyba że są tak liniowe, jak Final Fantasy XIII, w którym szedłem cały czas do przodu i przeszedłem chyba pół gry – szkoda, że potem trafiłem na sporą, otwartą lokację i tam się zatrzymałem… Wracając do Ninja Gaiden 3: w grze jest tryb, który automatycznie namierza. Wciskasz jeden przycisk i postać obraca się w tym kierunku, w którym ma iść. Fantastyczna sprawa.

Widziałem kiedyś w sieci wideo, na którym pewien niewidomy przechodzi trójwymiarową Zeldę. Jak myślisz, mógł to zrobić?

– Tak, kojarzę to nagranie. Z tego co wiem, znajomi pisali mu opis przejścia, bardzo dokładny, krok po kroku. Tylko że dla mnie to wcale nie jest lekarstwo. Chcę po prostu grać, a nie być kimś, kto uczy się gier na pamięć.

Ninja Gaiden 3Ninja Gaiden 3

Czy wszystkie te niedostępne gry, o których mówisz, są niedostępne dlatego, że to granice, których nie da się pokonać? Czy dlatego, że nikt o tym nie myśli?

– Nikt się tym nie interesuje. A nawet jeśli, to ma to gdzieś. Dlatego strasznie cenię sobie niezależnych twórców – bo patrzą na graczy, a nie na ich portfele. Jeśli ktoś daje im znać, że jest potrzeba przystosowania ich gry, to starają się to zrobić albo przynajmniej o tym myślą. Z dużymi studiami jest inaczej. Im te kilkaset dodatkowych graczy nie robi różnicy. Ostatnio zresztą sam próbowałem się kontaktować z ludźmi z Capcomu – chciałem w Ultra Street Fighter IV zrobić to samo, co w Skullgirls. Użytkownicy Steama pomogli mi dotrzeć do odpowiedniej osoby, ale nic nie udało się wskórać, skończyło się na gadaniu. Szkoda, bo od strony technicznej to naprawdę nie jest dużo pracy. Próbowałem też uderzać do CD Projektu – zawsze chciałem zagrać w Wiedźmina – ale to była tylko strata czasu.

Jaki w takim razie jest sposób na to, by dla potrzeb osób niewidomych dostosować te gatunki, które normalnie są dla nich w ogóle niedostępne?

– Mamy dzisiaj na świecie cholernie dobrą technologię. Nie tylko grafika poszła przez lata do przodu. Dźwięk też. Tak, da się zrobić trójwymiarową grę w audio. Sam będę testerem A Blind Legend, projektu, który udało się sfinansować dzięki crowdfundingowi. To hack’n’slash wyłącznie audio, w 3D, który trafi w przyszłym roku na iOS i Androida. To jeden dowód na to, że wszystko da się zrobić. Jest choćby coś takiego jak dźwięk binauralny. Gdy mamy go w słuchawkach, to słyszymy wszystko wokół głowy. Nie byłoby problemu, by dodać go do jakiejś gry. Normalnie nagrywa się go ze sztucznej głowy, w której uszach umieszczone są mikrofony, ale jest też masę silników dźwiękowych, które bardzo dobrze to symulują, pozwalają osiągnąć ten sam efekt w prostszy sposób. Tylko trzeba chcieć.

A Blind LegendA Blind Legend

Dużo niewidomych gra?

– Sporo! W Polsce może mało, ale u nas niewiele się w tej kwestii dzieje. Był kiedyś projekt “Serce Zimy”, który jednak po pierwszym akcie został porzucony – a miał być ciąg dalszy i nawet kilka alternatywnych zakończeń. Poza tym nie ma nic.

Ale sam, zdaje się, masz jakieś pomysły i projekty w zanadrzu…

– Tak, mam ich nawet kilka, choć na razie dopiero na papierze. To gry, w które zawsze bardzo chciałem zagrać, ale nigdy nie mogłem. Pierwsza to przygodówka point’n’click. Są na świecie przygodówki audio, ale zazwyczaj robione przez pojedynczych ludzi, krótkie i niespecjalnie pomysłowe, jeśli chodzi o zagadki. Brakuje minigier, zagadek logicznych, gdzie trzeba coś obrócić, coś przesunąć, coś ustawić – to nad nimi przecież zwykle duma się najdłużej. Ja właśnie na nie chciałbym postawić. A poza tym zależy mi na tym, żeby gra była dość długa, żeby nie kończyła się po godzinie.

Drugi projekt to chodzona bijatyka w 2D, ale nie liniowa, jak choćby Shank, którego ostatnio przeszedłem, tylko bardziej “metroidvaniowa”, może z jakimiś elementami RPG. No i, jeśli miałbym możliwości i ludzi, to chciałbym, by były to gry dostępne i atrakcyjne dla wszystkich, z grafiką. Choć, oczywiście, w pierwszej kolejności zależy mi na grach audio.

Tomek nagrywa także let’s playe. Jego kanał znajdziecie tutaj. Poniżej – rozgrywka ze Space Channel 5: Part 2:

Niestety, problem polega tylko na tym, że w takich projektach mógłbym zająć się realizacją dźwięku. Nie mam pojęcia o kodowaniu – choć pochodziłem do niego kilka razy. To chyba po prostu nie dla mnie. Próbowałem szukać ludzi do współpracy, ale jakoś nie udało mi się znaleźć zainteresowanych. Może pewien znajomy programista będzie mógł mi pomóc, ale musi najpierw uwinąć się ze swoimi rzeczami. Myślałem też o serwisach wspierających w stylu Kickstartera – było już kilka takich projektów, choć wyszły średnio.

A inni niewidomi?

– Jest kilku niewidomych twórców gier, ale nie ma żadnego zespołu. Zwykle jeden człowiek robi wszystko, a inni tylko ewentualnie mu pomagają, testując czy podsyłając jakieś dodatkowe dźwięki. Wszystko dzieje się w zamkniętym środowisku ludzi, którzy tworzą i grają w gry audio, a tymi wideo nie są nawet specjalnie zainteresowani. A ja gram w gry wideo i to je chciałbym robić.

Na koniec nie mógłbym nie zapytać cię o Twoje ulubione gry…

– O rany… Więc Ninja Gaiden 3 – pierwsza w pełni trójwymiarowa gra w moim życiu, którą przeszedłem. Shank, którego skończyłem dwa razy, na normalnym i wysokim poziomie trudności. Rhythm Heaven, które jest nie tylko świetną zabawą, ale też świetnie uczy rytmiki – wiem, co mówię, jestem perkusistą. I wszelkiego rodzaju bijatyki, choćby wspomniane Skullgirls. Przynajmniej w tym momencie te tytuły przychodzą mi do głowy. Niestety, gier, które przeszedłem, nie jest dużo – mogę je liczyć bardziej w dziesiątkach niż w setkach, a gram już kilkanaście lat. Ale jest dużo gier, w które teoretycznie za bardzo nie pogram, a i tak w nie gram. Nie polecam nikomu hobby, którego nie może wykonywać [śmiech].

rozmawiał: Tomasz Kutera

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o