Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziZobaczyć GTA 5 i umrzeć: widzieliśmy najnowszą grę Rockstara w akcji

Kiedy masz w rękach taką markę jak GTA, musisz wyznaczać sobie ambitne cele – Rockstar zdaje się doskonale zdawać sobie …

Tomasz Kutera 24.05.2013

Kiedy masz w rękach taką markę jak GTA, musisz wyznaczać sobie ambitne cele – Rockstar zdaje się doskonale zdawać sobie z tego sprawę. Na prezentacji, na której w poniedziałek oglądaliśmy grę, przedstawiciel firmy wprost wyznał, że dzięki piątej części serii twórcy zamierzają ustanowić nowy rekord otwarcia w całym świecie rozrywki (nie tylko tej elektronicznej). Nie mam raczej wątpliwości, że im się to uda.

Jak być może pamiętacie z poprzednich materiałów o GTA 5, w grze są trzy główne postacie, między którymi w dowolnym momencie można się przenosić. Prezentację rozpoczęto od Franklina, czarnoskórego bohatera, który, jak go przedstawiono, jest uzależniony od adrenaliny. Nic więc dziwnego, że spotkaliśmy go akurat w momencie skoku na spadochronie kilometr nad jakimiś górami.

Sam skok nie jest oczywiście nowością – taką możliwość mieliśmy już w poprzednich częściach serii. Moment, w którym Franklin spadał, pozwolił jednak twórcom na pochwalenie się wielkością świata. Jest tak duży, że gdybyśmy wzięli te z GTA 4, GTA: San Andreas i Red Dead Redemption i połączyli je wszystkie w jeden, to… jeszcze trochę by zostało.

GTA 5GTA 5

Przy tak ogromnym świecie najłatwiejszym sposobem na szybkie przemieszczanie się jest dostępne w dowolnym momencie przełączanie się pomiędzy bohaterami (choć będą też, co oczywiste, bardziej tradycyjne możliwości). Kamera kilkoma skokami oddala się wtedy od powierzchni ziemi, a potem powraca do niej, już w innym miejscu. Wygląda to efektownie, choć na moje oko trwa trochę za długo… Ale może to kwestia przyzwyczajenia. Jedna uwaga – podczas przełączania gracz nigdy nie wie, gdzie dokładnie się znajdzie. Gdy nie są kierowani, bohaterowie żyją własnym życiem. Nie mogą wtedy zginąć – ale mogą gracza zaskoczyć.

I tak zaskoczył nas Trevor – postać, cóż, nie do końca zrównoważona – gdy tuż po lądowaniu Franklina przeskoczyliśmy do niego. Znaleźliśmy go… na jakiejś plaży nad oceanem. Na kacu. Tylko w slipkach. Twórcy wykorzystali jednak zastałą sytuację, by wskoczyć do stojącej nieopodal motorówki i zaprezentować nurkowanie z akwalungiem (to już w GTA nowość). I choć nie widzieliśmy wiele, to sam fakt, że nawet dno oceanu pełne jest rzeczy do zobaczenia i znalezienia (widzieliśmy jakiś wrak statku) robi wrażenie.

GTA 5GTA 5

Po Trevorze wykonaliśmy skok do Michaela, trzeciego bohatera, przykładnego (no, bez przesady) ojca i męża, całkiem bogatego i nieźle ustawionego, ale jednak – gangstera. Akurat wyszedł z kiny na vinewoodzkim (to odpowiednik Hollywood w świecie GTA) bulwarze. W tym miejscu zaprezentowano losową, pomniejszą misję, jakich w grze ma być ponoć dużo. Przechodząc ulicą napotkaliśmy filmową gwiazdkę ukrywającą się przed nękającymi ją fotografami. Prosiła o przysługę – skoczenie za róg po jej samochód i podjechanie po nią. Potem należało zgubić pościg oszalałych paparazzich i odwieźć ją do domu. Dla tej serii takie zadanie to absolutny standard – i tak też to wyglądało w akcji. Bardzo chciałbym powiedzieć coś o sterowaniu czy samochodach, ale że pozwolono nam tylko patrzeć, a nie grać, to ciężko mi się w tej kwestii wypowiadać.

Na marginesie – podczas ucieczki przed fotografami w samochodowym radiu leciał kawałek „Glamorous” Fergie. Licencjonowanej muzyki i fikcyjnych radiostacji w grze oczywiście nie zabraknie (czym byłoby GTA bez tego?), ale warto wspomnieć, że po raz pierwszy znajdzie się także muzyka poza światem gry. Słyszeliśmy ją podczas skoku Franklina i nurkowania Trevora – wtedy był to nastrojowy, spokojny ambient – i usłyszeliśmy ją także później, gdy zaprezentowano misję z udziałem całej trójki bohaterów, o której za chwilę – wtedy muzyka najbardziej kojarzyła mi się ze ścieżką dźwiękową do „Człowieka z blizną”. Tak czy inaczej – za każdym razem była absolutnie znakomita.

GTA 5GTA 5

Na koniec tej w sumie niedługiej prezentacji postanowiono pokazać jedną z misji, wokół których ma kręcić się GTA 5 – skok z udziałem całej trójki bohaterów. Takich akcji ma być podobno dużo, a przygotowanie każdej z nich wymagać będzie sprytu i planowania. Nie widzieliśmy tego w praniu, ale trzeba będzie ponoć wybrać odpowiednie samochody, zdobyć broń, opracować plan ucieczki i tak dalej, i tym podobne. Brzmi obiecująco, choć wolałbym to zobaczyć, zanim się zachwycę.

W tej konkretnej misji Franklin miał zablokować śmieciarką przejazd pewnej ciężarówki z pieniędzmi. Zadaniem Michaela było wbiegnięcie do akcji i wysadzenie jej pancernych drzwi, natomiast Trevor osłaniał całą akcję z wysokiego punktu w okolicy. Początkowo wszystko szło dobrze, ale bohaterowie narobili trochę za dużo hałasu i nagle skądś wzięły się tłumy niespecjalnie zadowolonych policjantów…

Strzelaniny w GTA 5 korzystają z dobrze znanego systemu osłon. Twórcy uważają, że dużo nauczyli się w czasie tworzenia Maxa Payne’a 3 i dzięki temu mechanikę strzelania znacząco usprawniono w porównaniu do poprzedniej części Grand Theft Auto. Znów – ciężko mi to oceniać, bo nie grałem, a jedynie patrzyłem. Tak czy inaczej, największym novum jest możliwość przełączania się między bohaterami w czasie starć (co trwa oczywiście dużo szybciej, niż gdy są od siebie oddaleni. Choć na moje oko i tak trochę za wolno). A trzeba to robić, bo każdy z nich w czasie takiej misji może zginąć i należy umiejętnie dbać o wszystkich.

GTA 5GTA 5

W czasie starcia twórcy wykorzystali indywidualne zalety każdej postaci (które, swoją drogą, wyposażone są w umiejętności dające się rozwijać w czasie gry). Franklin najlepiej sprawdza się strzelając zza osłon, więc tam go pozostawiono, by osłaniał tył Michaela, który z kolei woli bardziej intensywną akcję. Twórcy postanowili zajść nim policjantów z boku – co się zresztą udało. Od czasu do czasu skorzystali też z oddalonego od bezpośredniego starcia Trevora – czasami jako snajper zdejmował innych snajperów, a w pewnym momencie wyciągnął wyrzutnię rakiet, by zestrzelić nadlatujący helikopter (który rozpadł się na części w wyjątkowo mało realistyczny sposób – mam nadzieję, że w pełnej grze będzie to wyglądać inaczej).

Całe starcie było niezwykle intensywne, choć, gdy patrzyło się na nie z boku, to przez to ciągłe przeskakiwanie między postaciami i miejscami wyglądało też na potwornie chaotyczne. Podejrzewam, że wymaga to trochę wprawy. Sam pomysł mi się jednak podoba – niewątpliwie nadaje grze nowej dla serii głębi.

Gdy policjantów udało się trochę przerzedzić (to chyba było jakieś uproszczenie na potrzeby prezentacji, bo nagle z „pięciu gwiazdek” zrobiła się jedna i nie do końca rozumiem, czemu), bohaterowie uciekli w siną dal. I to był koniec prezentacji.

Grand Theft Auto Vfot. Rockstar

Czy wyszedłem z opadniętą szczęką? Nie powiedziałbym – wiedziałem, czego się spodziewać i dokładnie to otrzymałem. To stare, dobre GTA – ogromne i z trzema bohaterami, ale ciągle to samo, co zawsze (co nie jest oczywiście akurat w tym wypadku wadą). Swoją drogą, doskonale widać było, że gra szykowana jest jeszcze na kończącą się właśnie generację, wygląda bowiem… mocno średnio. Publikowane od miesięcy obrazki są naprawdę mocno poprawiane. Ale ciężko mi to uznać za jakąś specjalnie wielką wadą, nie grafiki oczekuję od tej produkcji.

Przed prezentacją GTA 5 było grą, na którą najbardziej w tym roku czekam (jak pewnie duża część z Was). Po prezentacji… nic się w tej kwestii nie zmieniło. Po prostu dajcie mi już tę grę i sam sobie pogram. Oglądanie to nie to samo…

Tomasz Kutera

Zdjęcie Grand Theft Auto V (X360)
Grand Theft Auto V (X360)
  • Gatunek: akcja
  • Kategoria wiekowa: od 18 lat

w okazje.info