Zmien skórke
Logo Polygamii

Zbanowany gracz powraca do świata gry z jedną misją: ABY GO SPALIĆ

28.04.2012 Konrad Hildebrand

Jeden gracz rzadko kiedy bywa problemem. Chyba, że gramy w Eve Online, a zbanowany gracz jest szefem największego sojuszu i ma za sobą 14000 pilotów.

Czym w ogóle jest Eve Online? W skrócie to gra typu MMORPG rozgrywająca się w kosmosie, gdzie każdy z graczy prowadzi wybrany przez siebie statek. Gracze mogą ze sobą współpracować, zakładając własne „korporacje”, które następnie łączą się w rywalizujące o wpływy „sojusze”.

Chcesz poczytać o życiu w Eve Online? Przeczytaj pamiętniki kosmicznego górnika >>

Eve Online jest bardzo dobre w symulowaniu mechanizmów polityki. Alianse, podstępy, zdrady. Podobnie jak w prawdziwym życiu, karierę polityczną może złamać coś tak drobnego, jak skandal obyczajowy.

Jeżeli można w ogóle mówić o czymś takim jak „skończenie gry MMO”, to Alexander „The Mittani” Gianturco był najbliżej tego celu spośród wszystkich graczy w Eve Online. Jego sojusz,  GoonSwarm na przestrzeni lat nie dość, że obalił istniejący w grze układ sił, to stał się dominującą potęgą. Na tyle mocną, że udało się mu wygrać kampanie wyborczą na przewodniczącego Council of Stellar Management, specjalnego ciała powołanego przez twórców gry, CCP, który ma pomagać w kontaktach z graczami.

Mittani miał władzę, a ta w Eve Online jest wszystkim.

W marcu w Reikjaviku odbył się Eve Fanfest, organizowany przez CCP konwent dla graczy w Eve. W trakcie kilku dni odbywają się różne spotkania, panele dyskusyjne i imprezy. Podczas jednej z nich lekko wstawiony Mittani w żartach zachęcał do męczenia pewnego pilota w grze, naśmiewając się z jego depresji i skłonności samobójczych.

Sprawa odbiła się szerokim echem. Po powrocie do domu i wytrzeźwieniu Gianturco zorientował się, co się stało i przeprosił. A także zrzekł się swojej funkcji w CoSM. Dla CCP to było jednak za mało i postanowiło wysłać jasny sygnał do społeczności, że nie toleruje takiego zachowania. Karą był 30 dniowy ban dla Gianturco.

Niektórzy mogą sądzić, że 30 dni odłączenia od gry to dużo. Rzeczywiście, to całkiem sporo. Ale rzecz w tym, że będąc szefem kilkutysięcznego państwa Gianturco rzadko kiedy w ogóle logował się do gry. Jego „grą” były maile, forum i tabelki w excelu. Od tego CCP nie było w stanie go odciąć. Dodatkowo, miał swoich zastępców, którzy bez problemu przekazywali rozkazy dalej.

Dość powiedzieć, że Mittani nie był zadowolony z decyzji CCP. W wydanym w marcu oświadczeniu zapowiedział, że w dniu zakończenia jego kary GoonSwarm zaatakuje główne centrum handlu w Eve: system Jita.

Zniszczymy Jita. Wyruszymy naprzeciw centrum hisec, bijącemu sercu Eve Online. I będziemy je dźgać raz za razem.

Ten dzień to 28 kwietnia.

Akcja Burn Jita została rozpoczęta.

Kilkanaście tysięcy pilotów GoonSwarm w statkach klasy Thrasher już wcześniej zaczęło się zbierać dookoła systemu. Część z nich ruszyła do ataku dzień wcześniej, atakując wszystkich pilotów w Jita, którzy nie należą do ich sojuszu.

Co na to CCP? Są zachwyceni. W końcu o to im chodziło tworząc grę, aby gracze robili w niej to, co chcą. O ile nie naśmiewają się z ludzi o skłonnościach samobójczych. Już wcześniej zaczęli przygotowywać serwery w oczekiwaniu na niemożliwe do uniknięcia przeciążenia w systemie.

To będzie ku… wspaniałe!

Powiedział Eurogamerowi producent gry, Jon Lander.

I jest.

Jak to było powiedziane w zwiastunie ostatniego Call of Duty? To wola jednego człowieka jest w stanie wywołać wojnę?

Źródło: Eurogamer

Konrad Hildebrand

Więcej na temat:
Komentuj
(0)
Udostępnij