Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeXCOM 2: War of the Chosen – recenzja. Znakomita gra stała się jeszcze lepsza

Taktyczne podchody z kosmicznym okupantem stają się właśnie jeszcze lepsze. Firaxis odświeżyło swój tytuł tak bardzo, że musiałem uczyć się go na nowo.

Facebook Twitter Google Wykop

Mając na liczniku kilkadziesiąt godzin w bazowej wersji XCOM 2 spodziewałem się, że zawartość nowego dodatku wchłonę w ciągu jednego wieczoru. Jednak w porównaniu do poprzednich rozszerzeń, zmiany w grze idą o wiele dalej niż tylko dodanie zestawu uzbrojenia czy kilku nowych misji. Tu modyfikacje widać na każdym kroku.

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Producent: Firaxis
Wydawca: 2K Games
Dystrybutor: Cenega
PL: napisy
Data premiery: PC: 29.08.2017; konsole 12.09.2017
Graliśmy na PC. Grę do recenzji udostępnił dystrybutor, zdjęcia pochodzą od redakcji.
Goście na pokładzie

Na głęboką wodę zostajemy rzuceni niemal od razu. Jedna z pierwszych misji to przedstawienie Renegata i Żniwiarza – dwóch z trzech nowych klas, uzupełnianych przez Templariuszy, które dołączą do naszych oddziałów. To właśnie wokół nich i wokół frakcji ruchu oporu, które reprezentują, zbudowano większość zmian. W tej samej misji poznajemy też Zabójczynię. To jedna z trójki tytułowych Wybrańców – elitarnych istot stworzonych przez naszego wroga, których jedynym zadaniem jest pokrzyżowanie nam szyków.

Modyfikacje widać na każdym kroku

Jakby tego było mało, w tej samej misji poznajemy także rasę Zagubionych – quasi-zombie powstałych na skutek broni biologicznej używanej przez kosmitów. Późniejsze misje z nimi to zawsze miły przerywnik, bo pomimo faktu, że atakują w chmarach, to wybijanie ich idzie błyskawicznie – każdy strzał zakończony posłaniem Zagubionego do piachu nie kosztuje żadnych punktów akcji. Dodatkową ciekawostką jest fakt, że umarlaki nie są zbyt wybredne i za cel obierają sobie każdą żywą istotę w okolicy, więc przy odrobinie szczęścia bywają nawet pomocne.

Ziemianie wreszcie silniejsi

Trzy frakcje ruchu oporu to grupy wyjątkowych partyzantów. Nie tylko chcą wypędzić obcych z naszej planety, ale mają środki, by to zrobić – żołnierzy będących prawdziwymi maszynami do zabijania. Jest limit – po jednym bohaterze z każdej frakcji naraz, ale i to wystarczy, by namieszać w warstwie taktycznej rozgrywki.

Ich styl walki przypomina żołnierzy XCOM-u na sterydach. Jeśli komuś marzył się snajper-maratończyk, którego nie można wykryć, to pokocha Żniwiarza. Renegaci to byłe jednostki specjalne kosmitów, dezerterzy walczący po stronie Ziemian. Ich wojownik od samego początku dysponuje hakiem pozwalającym przemieszczać się po planszy i może strzelać wielokrotnie podczas jednej tury. Templariusz to połączenie psionika z mistrzem wschodnich sztuk walki potrafiącego poszatkować kilkoro wrogów dookoła.

Ich styl walki przypomina żołnierzy XCOM-u na sterydach

Wystarczy dbać o te postacie, a pole bitwy usiane będzie trupami wrogów, bo już od samego początku dysponują umiejętnościami zarezerwowanymi jedynie dla najbardziej doświadczonych żołnierzy. Potem jest tylko lepiej. Nie przesadzam. Mój Żniwiarz wbiegł w sam środek stacji benzynowej, wysadził samochód i zabił większość wrogów, niszcząc przy tym cel misji – wszystko to w ukryciu. Dopiero po tym do akcji wpuściłem resztę drużyny, gdy trzeba było zlikwidować niedobitków.

I przychodzi kontra

Czy powyższe znaczy, że cały balans rozgrywki diabli wzięli? Na szczęście nie. Bo chociaż standardowe misje czasami faktycznie mogą wydawać się zbyt łatwe, to jednak na drodze do całkowitego zdominowania pola bitwy stają nowi wrogowie. Wspomniana już wcześniej Zabójczyni rotuje się z Czarnoksiężnikiem i Łowcą. Na szczęście nigdy nie musimy walczyć przeciwko trójce jednocześnie, bo zwyczajnie roznieśliby całą drużynę na strzępy.

To minibossowie, których można spotkać w każdej misji

W skrócie – to minibossowie, których można spotkać w każdej misji, będący jednocześnie lustrzaną, dopakowaną wersją nowych bohaterów opisanych kilka akapitów wyżej. Nigdy tak naprawdę nie wiadomo, czy rutynowy wypad nie zakończy się dramatyczną walką o przeżycie w starciu z o wiele silniejszym przeciwnikiem. Każdego z Wybrańców można zabić, jednak jeśli zrobimy to podczas normalnej misji, po krótkim czasie odrodzą się i spotkamy ich ponownie. Dopiero wyprawa do jego kryjówki i zniszczenie sarkofagów sprawi, że już nigdy się nie pojawią. Są to specjalne misje, osobna dla każdego z głównych wrogów, i długością ustępują jedynie temu, co autorzy przygotowali na zakończenie gry.

Jednocześnie jeśli w porę nie odwiedzimy przeciwników, to oni pofatygują się wizytą do nas. Oprócz paska pokazującego postępy projektu Avatar – którego wypełnienie jest niemal równoznaczne z porażką – każdy z Wybrańców ma osobny pasek postępu, informujący o tym, jak dużo wie o XCOM-ie. Gdy zdobędzie wszystkie potrzebne informacje, możemy spodziewać się misji – ataku na Avengera, czyli naszą latającą bazę – w której stawić czoła trzeba około 30 wrogom, a stawką będzie nasze życie.

Niespodzianek jest więcej

Modyfikacje nie dotyczą jedynie samej walki. Podczas gdy poprzednie rozszerzenia były jedynie zestawami dodatkowych misji i uzbrojenia, tutaj otrzymujemy nowe pokoje, zmodyfikowane działanie starych i system zarządzania żołnierzami po konkretnej przebudowie.

Wreszcie jest sens posiadania więcej niż tylko 10 podstawowych zbrojnych. Wcześniej właściwie do boju można było wysyłać cały czas tę samą ekipę – wymieniając jedynie rannych. Teraz elementów wykluczających ich z kolejnej misji jest dużo więcej – chociażby klasyczne zmęczenie, wymagające kilkudniowego “podładowania baterii”, zanim znów wyruszy się w bój.

Modyfikacje nie dotyczą jedynie walki

Nasi podopieczni mogą być także wysyłani na specjalne misje ruchu oporu, podczas których nie tylko zdobędą dodatkowe punkty doświadczenia. Efektem ich działań może być też uzyskanie wiedzy o lokalizacji wrogów, pieniądze, rekrutacja nowych ochotników czy odblokowanie dodatkowych, pasywnych modyfikatorów poszczególnych frakcji, będących odpowiednikiem Mrocznych Wydarzeń naszych wrogów.

Jeśli dwóch żołnierzy będzie przebywało ze sobą wystarczająco długo, nawiąże się między nimi więź – a tę z czasem można zacieśniać, otrzymując drobne bonusy podczas walki. Samo awansowanie odbywać się może wielotorowo – początkowo dostępna jest jedynie standardowa droga, gdzie przy nowym poziomie wybieramy jedną z dwóch opcji awansu. Później nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wykupić pozostałe ulepszenia w Centrum Szkoleniowym – całkowicie zmienionym w stosunku do podstawki.

Fabuła to jedyny minus

Jedynym mankamentem najnowszego rozszerzenia jest fabuła – czuć niewykorzystany potencjał. Na samym początku dowiadujemy się, że frakcje ruchu oporu nie przepadają za sobą. Później jest to zupełnie zignorowane w rozgrywce. Lepiej ten sam motyw zrealizowano w przypadku Wybrańców – ich relacje są czystą rywalizacją, co często widoczne jest w dialogach i filmikach przerywnikowych. Ludziom natomiast brakuje głębi, możliwości wprowadzenia wątku dotyczącego zdrady w środku historii – czegokolwiek, co mocno by graczem wstrząsnęło. Świat pod naporem obcych stał się bardzo czarno-biały, a przecież porwania i przesłuchiwania mogłyby przeciągnąć kogoś na drugą stronę.

Na szczęście głównym motorem napędowym rozgrywki są zmiany w mechanice – prawda jest taka, że wiele rzeczy pominąłem, bo tekst byłby zwyczajnie za długi. Modyfikacje, które przychodzą razem z XCOM 2: War of the Chosen sprawiły, że nawet po zakończeniu pisania tego tekstu zostanę z grą jeszcze przez dłuższy czas.

Firaxis tym dodatkiem stworzyło grę kompletną

Firaxis tym dodatkiem stworzyło grę kompletną, trzymającą w napięciu i wymagającą od gracza pełnej koncentracji. XCOM 2 wraz z rozszerzeniami powinien znaleźć się w zbiorach każdego miłośnika dobrych turówek.

ZAGRAĆ?
TRZEBA
5.0

  1. 12:58 06.09.2017
    Naars

    Absolutny must-have. Wyglądałem premiery z niecierpliwością od dnia ogłoszenia dodatku, miałem bardzo wysokie oczekiwania i jestem zachwycony. Przeszedłem już kampanię raz, jestem w połowie drugiej i już wiem, że jeszcze ich wiele przede mną – wg mnie to strategia turowa niemal idealna.
    Jeśli jeszcze modderzy staną na wysokości zadania (a nie mam wątpliwości, że tak będzie), to mamy nowy standard w tym gatunku i każda następna gra będzie z nim porównywana.
    Gorąco polecam. Fani gatunku – nie zastanawiajcie się już ani sekundy dłużej, warto!

  2. 14:08 06.09.2017
    Redemptor

    Mnie podstawka XCOM2 w połowie zmuliła. Będę musiał jednak po 2 miesiącach wznowić progres. Osobiście uważam, że jedynka, a raczej Enemy Within była lepsza od podstawki XCOM2. Jak zmęczę XCom2 może kiedyś sięgnę po ten dodatek.

  3. 14:37 06.09.2017
    deadeye

    Mając podstawke xcom2, lepiej najpierw przejsc podstawkę a później dodatek? Czy od razu zacząć od dodatku?

    Ukryj odpowiedzi()
    • 15:21 06.09.2017
      ktomicz

      Od razu dodatek. Główna historia się nie zmienia, za to mechanika jest dużo bogatsza.

    • 16:03 06.09.2017
      grzech76

      Jeżeli nie zamierzasz wracać do gry po jej zakończeniu to z dodatkiem od razu graj.
      Ale jeżeli masz zamiar przejść grę kilka razy, to chyba warto zagrać najpierw bez dodatku by potem docenić różnice.

    • 16:34 06.09.2017
      Naars

      Graj od razu od dodatku, ale zacznij w takim razie od niskiego poziomu trudności, gdyż WotC jest trudniejszy od podstawki i jeśli nie masz doświadczenia to nawet na normal może Cię zniechęcić.
      Jeśli natomiast zdecydujesz się zacząć od vanilli, to od razu normalny wzwyż. Ponadto zalecam grę w trybie Ironman, bo wczytywanie zapisu po podjęciu złej decyzji psuje całą ideę rozgrywki.

    • angh
      19:05 06.09.2017
      angh

      Najlepiej zainstalowac the long war i zapomniec o vanilla version.
      Za darmo masz calkowicie zmieniona gre, ktorea w koncu oferuje to (niemal), czego ludzie oczekiwali po sukcesorze xcoma. Po ograniu jedynki, i jedynki z TLW dwojke kupilem na premierze, ale przeszedlem dopiero, gdy TLW zostalo skonczone.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 19:13 06.09.2017
        ktomicz

        Czekam na LW 2 i zweryfikowanie jego kompatybilności z dodatkiem… Nigdy jeszcze tej gry nie modowałem, a słyszałem same dobre rzeczy o tym rozszerzeniu.

        Ukryj odpowiedzi()
        • angh
          20:08 06.09.2017
          angh

          Na razie nie jest kompatybilny. Ale szczerze powiedziawszy dodatek nie jest mu do niczego niepotrzebny. Zwykle nie instaluje modow, ale w tym wypadku TLW to nie mod – to po prostu pelnoprawna gra, do ktorej podstawka z dodatkami nie ma po prostu startu. Zrozumiesz, jak zainstalujesz i zagrasz;)

  4. 18:21 06.09.2017
    cantorre

    Jak zwykle na polygamii (czy gdziekolwiek indziej), niczego sie o grze nie dowiedziałem.
    Ogólnie przeszkadza mi to juz od dawna i moim zdaniem to dlatego popadały czasopisma o grach. Toż to w ogóle nie jest żadna recenzja. I nie, że tu konkretnie jest źle. WSZYSTKIE recenzje są takie same. WSZYSTKIE.

    Jakie są? Ano takie, jak w którymś numerze Secret Service, zdaje się, Martinez, napisał dla jaj. Czyli (skracam) – opisać fabułę, jeśli gra jest kontynuacją, to co się zmieniło, jeśli nie, to przyrównać do starego tytułu, żeby wyjść na kozaka, i koniec. Tak, wtedy było to zabawne, ale współcześnie ktoś żartu nie załapał.

    Bo czego się tu dowiaduję? Przecież nawet nie wynika z recenzji, że to strategia turowa! Może to FPS, a może wyścigi? Nie, nic. Dopiero (jak zwykle zresztą) z komentarzy dowiaduję się czegokolwiek użytecznego. Fakt, ostatnie słowo, to „turówek”. Ale co turówek? To jakaś ksywa recenzenta z gry, „turówek jestem?” Bo w recenzji nie wolno, tak jak nie wolno zamieścić screena z gry, a jak już, to koniecznie z przerywnika, żeby czasem czytelnik nie zobaczył, jak naprawdę gra wygląda.

    Tak, wiem już co się zmieniło od podstawki i że fabuła ssie. Noooo, to wystarczy, KUPUJĘ!
    Ale dałem szansę, wyszukałem recki podstawki (na polygamii, a jak), przeczytałem, no, i tam przynajmniej pada, że gra to strategia. Zawsze to coś. że turowa, to już nie. Niby mógłbym sięgnąc dalej, i szukać recki poprzedniej części, ale wiem dobrze, że tam byłoby tylko odniesienie do jakiejś jeszcze starszej gry.

    Naprawdę nie można nic napisać o mechaniźmie gry? Jaka to dokładnie gra, jak wygląda sterowanie, no cokolwiek o grze!
    Całe szczęście, są komentarze i zwykli użytkownicy. Bo te recenzje, to jakiś zbiór odczuć i emocji autora. To może zmienić „kategorię” z recenzji na jakieś „odczucia”, czy „o tym, jak się wzruszyłem”.

    Żeby zakończyć pozytywnym akcentem, to jest jedna osoba, której recenzje ludzie czytać. To Bartosz Stodolny – jego styl lubię. Podczas gier wpada na ściany, wali głową w monitor i plącze się w kable. Skrzętnie to notując. Podziwiam. Na koniec wejdzie w komentarze i zwyzywa ludzi od dzieci.

    Ale jak mówię, na szczęście są komentarze, tutaj zawsze jest coś ciekawego 🙂

    Ukryj odpowiedzi()
    • 19:11 06.09.2017
      ktomicz

      Hej cantore, dzięki za cenne uwagi.

      „Tak, wiem już co się zmieniło od podstawki i że fabuła ssie.” Przyznam, że wyszedłem z założenia, że czytelnik będzie znał podstawową wersję chociaż ze słyszenia, jeśli czyta o dodatku. Nie atakuje tu Ciebie, że nie masz racji w swoim komentarzu, mogłem ja się pomylić, źle podchodząc do adresata mojego materiału.

      Osobiście mam jednak wątpliwości, ile w dzisiejszej recenzji powinno być mechaniki, a ile miejsca na faktyczną ocenę, czy coś jest dobre, czy się sprawdza. Niby Internet ograniczeń nie ma, ale opisywanie wszystkiego w szczegółach sprawiłoby, że mało kto doczytałby do końca. Zwykle pomijam te elementy, które bez problemu można zobaczyć w każdym gameplayu na youtube.

      Ostatnia rzecz – screeny. Masz tam różne sytuacje, także z samej rozgrywki, ale Firaxis mnie tu dorwało – dzięki pracy kamerą bardzo dobra turówka zmieniła się w bardzo dobrą turówkę, którą odbiera się niczym grę akcji 🙂

      Pozdrawiam i idę dalej zabijać obcych 🙂

      Ukryj odpowiedzi()
      • 10:26 10.09.2017
        3mortis

        @cantorre przeciez logiczne ze jak recenzujesz dodatek do gry, ktorej korzenie ciagna sie od 30 lat, nie bedziesz pisal nagle „lewy guzik sluzy do…, w grze szczela sie do ufo…., zycie jest przedstawione za pomoca paska…”

        „Tak, wiem już co się zmieniło od podstawki i że fabuła ssie. Noooo, to wystarczy, KUPUJĘ!”
        „Bo czego się tu dowiaduję? Przecież nawet nie wynika z recenzji, że to strategia turowa! Może to FPS, a może wyścigi? Nie, nic. Dopiero (jak zwykle zresztą) z komentarzy dowiaduję się czegokolwiek użytecznego.”

        moim zadniem jezeli nie miales KOMPLETNIE ZADNEGO kontaktu z cala seria i nie wiesz czy kupic, to moze przeczytaj recke podstawowej gry, a dopiero pozniej dodatku, w swiecie youtuba, i internetu recke xcom 2 poligamii mozesz znalezc w 10 sek. Szkoda tworzyc redundantne recenzje o tym samym, zwlaszcza ze sa ludzie, ktorzy od recki dodatku oczekuja wlasnie listy zmian i podsumowania „czy warto jezeli mam juz podstawke”