Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaXbox One X – recenzja. Spełnione obietnice i miłe niespodzianki

Ale czy to odpowiedni moment dla takiej konsoli?

Facebook Twitter Google Wykop

Najmniejszy Xbox One w rodzinie jest zarazem najpotężniejszą konsolą na rynku. I najdroższą. W pierwszych wrażeniach byłem ostrożny, bo One X z całym swym majestatem znajduje się w niewygodnej pozycji.

Po pierwsze – ledwie rok temu na rynku pojawił się Xbox One S, obsługujący HDR10 i wyposażony w upscaler, dzięki któremu rozdzielczość każdej gry mogła zostać podbita do 4K z bardzo dobrym efektem. Po drugie – Microsoft jest golutki, jeśli idzie o tytuły na wyłączność dla Xboksów One. Nie ma w rękawie własnych asów mogących zaprezentować drzemiącą w konsoli moc, więc do kupna One X musi zachęcać aktualizacjami tytułów innych wydawców do gier multiplatformowych.

A te spływają nieregularnie, bo czemu miałoby być inaczej. Oczywiście lista „ulepszonych dla Xboksa One X” tytułów rośnie z tygodnia na tydzień. Ale podjarka nowym, mocnym sprzętem nieco blednie przy konieczności każdorazowego sprawdzania czy gra, na której szczególnie mi zależy, ma już patcha czy jeszcze nie. Po trzecie – gigahertze i teraflopsy na papierze nic nie znaczą, jeśli nie zmusimy ich do wysiłku oprogramowaniem.

A Microsoft już na starcie pęta bestii łapy, zapowiadając, że nie dostanie ona produkcji, których nie odpalilibyśmy na innych konsolach z rodziny.

Podjarka nowym nieco blednie przy konieczności sprawdzania czy gra ma już patcha czy jeszcze nie

Chciałbym, by firma za rok czy dwa złamała tę obietnicę. Bo grzechem byłoby niewykorzystanie drzemiącego w One X potencjału. O wyglądzie, rozmiarach, zapachu i fakturze materiału pisałem poprzednio. Bo wtedy nie mogłem jeszcze pisać o najważniejszym – większość ważnych gier nie była gotowa do pokazania pazurów konsoli. Dziś czas na konkrety po przeoraniu wbudowanego dysku 1TB solidną częścią mojej groteki.

Hasłem, które najbardziej mi do niej pasuje, jest komfort

Ale zanim przejdziemy do powera… Po trzech tygodniach z konsolą, hasłem, które najbardziej mi do niej pasuje, jest komfort. Komfort działania. Komfort przesiadki i przenoszenia swoich danych z wcześniejszego modelu. Prostota konfiguracji. Również możliwość komfortowego ustawienia konsoli w pionie, bez dokupywania podstawki od Microsoftu. Czy fakt, że kurz, którego w domu z trzema psami i dwoma kotami naprawdę nie brakuje, zdaje się One X nie imać.

Małe rzeczy. Nikt nie reklamuje nimi konsoli, gdy może pokazać siódmą Forzę, Assassin’s Creed Origins, Cień Wojny czy Call of Duty: WW2 w ostrym jak brzytwa 4K, oprószonym urealniającym obraz HDR-em. Oczywiście dojdziemy i do tego. Nie będę ściemniał, że oko mi nie drgnęło, gdy zobaczyłem Bayeka po zaaplikowaniu stosownej łatki, odpalającej fajerwerki graficzne, o jakich na Xboksie One S mogłem zapomnieć.

Ale wcale nie mniejszy szok malował się na mojej twarzy, gdy z czystej ciekawości odpaliłem polskiego Observera. By jeszcze raz wejść do pierwszego pomieszczenia, w którym na S-ce gra się dławiła. Żadnego specjalnego patcha na One X nie dostał, a mimo to miejsce zbrodni zwiedzało się bez najmniejszego przycięcia.

Również Wiedźmin 3 pozbawiony – w tym wypadku na szczęście tylko póki co – oficjalnego wsparcia bebechów One X miło zaskakuje. Oferuje bowiem loadingi czasem krótsze aż o minutę i wyższą rozdzielczość, bo jej dynamiczne skalowanie nie widzi potrzeby wracania do poziomu 900p. A przecież deweloper nie przyłożył jeszcze do tego ręki.

To coś, czego nie docenia się po dniu czy trzech ze sprzętem

Te drobne rzeczy, o których niewiele się mówi w przypadku gier mniejszego kalibru czy takich nie podpiętych jeszcze prawidłowo do serducha One X. Szybsze loadingi, stabilniejszy framerate, dalszy zasięg widzenia. Detale biorące się z faktu, że współczesne konsole są bardzo pecetowe, a tej ulepszono bebechy. One pomnożone przez liczbę odpalonych gier i godzin w nich spędzonych przekładają się właśnie na komfort, o którym pisałem wyżej. To coś, czego nie docenia się po dniu czy trzech ze sprzętem, ale zyskuje na znaczeniu z kolejnymi tygodniami. Lubimy, gdy wszystko działa jak należy, a Xbox One X potrafi wyręczyć w tym deweloperów i na pewno jeszcze nie raz mnie zaskoczy. Głupie „wow, ale menu ekwipunku w Wieśku teraz zaiwania”, odbijane echem w kolejnych tytułach to po prostu świetna sprawa.

Tak jak dedykowane nowej konsoli łatki do gier z poprzedniej generacji. Myślałem, że na esce Skate 3 wygląda fajnie, ale po odpaleniu gry na One X postanowiłem, że nie mam już wymówki i wracam do Port Carverton zamiast biadolić, że gatunek umarł. A widzieliście Halo 3? Nie tylko 4K ale i HDR sprawiają, że osobny remaster nie jest już potrzebny. Modele postaci wzbudzają oczywiście uśmiech politowania w scenkach, ale nie boję się stwierdzenia, że One X tchnął w grę nowe życie. Jakkolwiek to zabrzmi – pierwsza misja kampanii z tak lubianymi przez HDR promieniami słońca, przebijającymi się przez zieloniutkie korony drzew, wygląda obecnie, jakby była zaprojektowana po to, by teraz MS miał się czym chwalić.

Robi to na mnie większe wrażenie niż ulepszone Halo 5, w którym postacie w pewnej odległości od gracza wciąż są ograbiane z połowy klatek animacji. Choć i tak widać sporą różnicę. Podwyższenie rozdziałki w tym wypadku wygląda trochę, jakby ktoś przetarł obiektyw kamery – rozmazane poprzednio obiekty ujawniają nowe detale.

Osobny remaster nie jest już potrzebny

Ale wróćmy do poprzedniej generacji. Pomysł, że innym deweloperom zachce się teraz odświeżać stare gry na modłę Halo 3 jest marzeniem ściętej głowy, ale gdyby Microsoft jakoś do takich kroków zachęcił przy kilku produkcjach (cześć, Burnout Paradise!), to zamiast kompatybilności wstecznej na One X mówilibyśmy o odpalaniu starych gier w nowej jakości.

A co z nowymi grami w nowej jakości? Dobra, przejdźmy więc do nich. Aczkolwiek wybaczcie mi humanistyczne, niezbyt techniczne podejście do sprawy. Specjalistyczne serwisy przeanalizowały już One X na wszystkie sposoby, włączając w to filmowanie go kamerą termowizyjną, a mi WordPress nie przyjmie nawet jednego obrazka w 4K, bo waży zbyt dużo. A jak pokazać HDR na monitorach, które go nie obsługują? Ot, jedna z rzeczy, o których się nie myśli. Jak fakt, że zgrywane przez konsolę filmimki z HDR wyglądają poza nią fatalnie. Potrzeba do tego drogiego sprzętu. Chyba nie było gorszego momentu na zostanie konsolowym youtuberem…

Chyba nie było gorszego momentu na zostanie konsolowym youtuberem…

W poprzednim tekście zdążyłem się tylko zachwycić czwartymi Gearsami, które podbierając assety z wersji pecetowej, pokazywały, że Xbox One X faktycznie może rywalizować na jakość z droższymi od niego komputerami. Aktualizacje gier zaczęły spływać w dniu publikacji, więc nie dało się powiedzieć więcej. Bawiłem się też siódmą Forzą, która niby pobrała dodatkowe pliki, ale jednak potrzebowała aktualizacji, by je wykorzystać. Wiele innych tytułów czekało na swoją kolej. Jako posiadacz Xboksa One S nie byłem do końca przekonany czy obiecywane 4K (przypominam, że nie zawsze oznacza to natywną rozdzielczość) pokaże jakość, która zawstydzi upscaler starszej konsoli.

A potem odpaliłem spatchowane Assassin’s Creed Origins. I nawet na „mizernych” 43 calach zobaczyłem inną grę. Dużo bogatszą w detale, jakby ktoś zdjął z Bayeka pajęczyny – miecz i tarcza zaczęły pobłyskiwać, tkanina stroju stała się wyraźniejsza. Granica utraty detali i ostrości terenu została przesunięta dużo dalej. Cienie, refleksy świetlne na pieczonym przez słońce piasku Egiptu… I kontrasty, gdy wchodzi się do grobowców czy jaskiń. Forza może sobie śmigać w natywnym 4K i płynniutkich 60 fps. Origins nie ma żadnej z tych rzeczy, ale jest obowiązkowym tytułem dla każdego, kto co krok chce być zachwycany jakością obrazu.

Nie, żeby Forza nie wyglądała super. Ale po patchu zauważyłem przede wszystkim brak ząbków na drutach wysokiego napięcia. HDR (oj, to niebo, w które człowiek się zapatrzy a potem wyrżnie w bandę) było obsługiwane i przed nim, a najwidoczniej w wyścigach różnica między natywnym 4K a upscale’owanym nie jest tak wielka, jeśli nie bawimy się w trybie foto, śliniąc się do resoraczków. Aczkolwiek szybsze loadingi po jakimś czasie się docenia. Za to Assassin’s Creed: Origins na One X zmiażdżyło wizualne wrażenia, jakie oferowała mi moja S-ka. O wrażeniach płynących po przełączeniu się w zwykłe 1080p lepiej nie wspominać. To dwie różne gry. O dziwo tak samo jest z Call of Duty: WW2. Na S-ce upscalowane do 4K wygląda… nieźle. Ale blisko poprzednich COD-ów. Na One X w 4K to już inna półka i dla porządku dodam, że umieszczone w tym wpisie obrazki tego nie oddadzą. Każda z tych gier na Xboksie One X wygląda też lepiej niż na PS4 Pro.

Nie zawsze tak jest. Ba, odpalona na Xboksie One X FIFA 18 nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. To z grubsza ta sama gra, którą recenzowałem na Xboksie One S. Choć wszystko ładuje się i działa szybciej. To kwestia komfortu, o którym wspominałem, a FIFA pokazuje, że jest ważny. Pokazuje też, że nie wszystko jest w rękach Microsoftu. Kto ma na rynku więcej konsol obecnej generacji? Sony. Kto w tym roku postarał się, by EA zrezygnowało z partnerstwa z MS i po raz pierwszy od lat promowało FIFA 18 na swoich konsolach? Sony. Kogo EA pewnie nie chciało wkurzyć, przeginając z jakością gry u konkurencji? No właśnie.

Assassin’s Creed: Origins na One X zmiażdżyło wizualne wrażenia, jakie oferowała mi moja S-ka

Która gra otrzymała już aktualizację, pozwalającą czerpać z mocy Xboksa One X, a które wciąż na nią czekają? Oto oficjalna, regularnie aktualizowana lista.

Xbox One X nie ucieknie też od innej kwestii. To konsola czy zamknięty w jej obudowie pecet, który dzięki standaryzacji pozwala osiągać wyniki lepsze niż na porównywalnych cenowo komputerach? Bo kupując go, trzeba pamiętać, że często będziemy iść na kompromis. Część gier oferuje wybór między ciśnięciem na rozdzielczość 4K, a płynniejszą animacją. Ale jest też Rise of the Tomb Raider, który oferuje trzy tryby – natywne 4K, 60 fps lub 1080p i bogatszy w cienie, efekty oświetleniowe czy detale geometrii obraz. I przyznam, że sam nie wiem, co wybrać. PS4 Pro wprowadziło tego rodzaju decyzje do podjęcia. Ale jeśli Xbox One X jest taką bestią, to czy prawidłowa odpowiedź nie powinna brzmieć „chcę to wszystko”? A jednak nie ma takiej, nawet w przypadku gry z 2015 roku.

Cień Mordoru znów stawia nas przed dylematem. Ma dwie opcje, bo trzeciej – 60 fpsów – zaoferować nie może. Albo 4K, albo lepsze cienie, kamienie i inne detale. W dość burej grze nie robi to wielkiej różnicy. Może gdyby te opcje połączyć? Na statycznych obrazkach widać różnicę, ale gdy się gra zamiast pozować przy ognisku, nie robi ona wrażenia w zderzeniu z innymi członkami Xboksowej rodziny. Choć szybsze loadingi są bardzo miłe. Oraz owszem – gra działa lepiej niż na PS4 Pro. Ale nie zapominajmy, że nie dostajemy tego za darmo.

Jeśli Xbox One X jest taką bestią, to czy prawidłowa odpowiedź nie powinna brzmieć „chcę to wszystko”?

To tu przebiega linia frontu między Xboksem One X i PS4 Pro. Przez proporcje ogólnie rozumianego stosunku jakości do ceny. PS4 Pro rzuciło się z motyką na słońce. Japońska wizja HDR i 4K wyje i potwornie grzeje się, gdy zmusić ją do wysiłku. Xbox One X wyższą od Pro rozdzielczość przełyka bez problemu. Ale nie ma nic, co mogłoby Sony zmiażdżyć i zawstydzić. Microsoft jest zależny od innych. Od tego czy Warner, Ubi, Activision czy THQ Nordic stwierdzą, że warto się wysilić, by gra na Xboksie One X wyglądała lepiej niż na PS4 Pro.

Xbox One X to potencjał. Wreszcie konsola, która sama z siebie sprawia, że gry stare i nowe działają i wyglądają lepiej. To ekscytująca zabawka. Czy jest lepsza od PS4 Pro? Na papierze tak, udowadniają to kolejne dogłębne porównania Digital Foundry. Pytanie tylko czy warto za takie różnice dopłacać.

Zwłaszcza, że konsola Sony nie jest jedynym rywalem One X. Moim zdaniem nie ma dziś sensowniejszego sprzętu, by postawić pierwsze kroki w 4K i HDR niż Xbox One S. Na promocji konsolę kupimy za mniej niż 1000 złotych, a choć mocy starczy jej tylko na upscalowanie obrazu do 4K, to robi to dobrze i radzi sobie z tą ważniejszą częścią „nowej jakości obrazu” czyli HDR. W bonusie ma taką samą obsługę standardu Dolby Atmos, której brakuje np. PS4 i PS4 Pro.

Jedna konsola jest prawie na szczycie góry zwanej 4K&HDR i czuje się tam komfortowo. Druga spala się na tej samej drodze. Dynamiczne rozdzielczości, mniej detali, gorszy framerate. Ale też niższa cena. Co zrobić? Zależy na przykład od twojego telewizora. Jeśli dopiero co kupiłeś porządnego potworka FullHD, to skok na nowe konsole możesz odłożyć. Jeśli wiesz, że dostaniesz na święta telewizor 4K, to pomyśl w co chcesz grać. Sony ma tytuły na wyłączność, inne będą lepiej wyglądać i działać na konsoli Microsoftu. Ale trzeba za to dopłacić.

Ostatecznie nie sądzę, by ktoś kto kupi Xboksa One X był rozczarowany. Konsola spełnia obietnice Microsoftu i wypada życzyć jej (w zasadzie nam – graczom), by entuzjazm deweloperów nie opadł. Boję się tylko, że pojawiła się na rynku zbyt wcześnie. HDR czy 4K to wciąż smaczne dodatki, a nie standard multimedialnych treści. W przypadku gier każdorazowo trzeba dopytywać o te technologie autorów. W przypadku serwisów streamingowych pokroju Netfliksa czy Amazon Video, oferta filmów i seriali w tych formatach jest skromniutka.

Xbox One X to kapitalny sprzęt, moc jest nie tylko na papierze, ale i w grach. Ale jeśli Microsoft nie złamie obietnicy o braku tytułów na wyłączność, to nie zakładam się, że będzie to konsola do grania w najlepszej jakości na długie lata.

Konsolę do testów udostępniła firma Microsoft.

  1. 15:22 20.11.2017
    Redemptor

    M$ właśnie popełnił największą wtopę jaką mógł zrobić. Dokłądnei taka samą jaka zporbiła Sega z Dreamcastem. Za 2 lata wyjdzie PS5 i znów będzie powtórka z rozrywki. Ja nie mam najmniejszej ochoty przeskakiwać na następną konsolę, bo te oferują zbyt mało względem PS4.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 23:05 21.11.2017
      Estevez

      „Dokłądnei taka samą jaka zporbiła Sega z Dreamcastem.”
      – to porownanie jest zdziebko chybione. Dla przypomnienia, dlaczego Dreamcast padl:

      So why did the system fail? „In essence, it was a pure matter of cost,” replied Takezaki (Sega’s head of project implementation department, president’s office). „It was because we were forced into a discount war when we were already losing money on system sales. Sony [whose PlayStation 2 came out March 2000 in Japan] was part of the team that developed the DVD standard, and they could develop a system around that completely internally with their own chips. Sega, meanwhile, was buying everything from outside companies, so it was at a distinct cost disadvantage. We couldn’t easily cut costs on manufacturing, the software wasn’t selling the numbers it used to, and then we were forced to discount the system.”

      Unable to continue with these financial woes, Sega decided it was time to abandon the Dreamcast. Had the console been built slightly cheaper, they likely could have gotten away with selling it at such a low price early on. Deciding to opt for expensive components proved fruitless however, as Sony’s inexpensive build was able to be sold at a cheaper price while attracting a much larger audience.

  2. 17:31 20.11.2017
    Estevez

    „oferta filmów i seriali w tych formatach jest skromniutka”
    – w sierpniu na Netfliksie bylo 145 filmow/seriali w 4K wiec nie jest tak zle. Oczywscie procentowo do wszystkich filmow to niewiele. Pozycji obslugujacych HDR naliczylem 26 a tych obslugujacych dzwiek Dolby Atmos tylko jedna (Okja). Natomiast z tych w 4K tylko chyba 5 nie mialo dzwieku 5.1.

  3. Simplex
    21:00 21.11.2017
    Simplex

    Recenzja solidna, czego należało się spodziewac bo weteranie Poly 🙂 Kilka komentarzy ode mnie:

    „Xbox One S, obsługujący HDR10 i wyposażony w upscaler, dzięki któremu rozdzielczość każdej gry mogła zostać podbita do 4K z bardzo dobrym efektem.”
    Każdy TV 4K jest wyposażony w upscaler, ale upscalowanie z niskiej rozdzielczości wiele nie daje, nie żyjemy w świecie w którym obowiązuje logika z CSI 😉 Upscalowane 4K nie ma się nijak do faktycznego 4K, mało tego, w niektórych przypadkach niska rozdzielczość podbita do 4K będzie wręcz gorzej wyglądać na ekranie 4K niż na ekranie 1080p, bo wszelkie niedoskonałości będą lepiej widoczne i do tego dojdą artefakty skalowania. Tak więc gry działające w 900p czy 1080p nie będą wyglądać jakoś dużo lepiej po przeskalowaniu na 4K. Obraz będzie siłą rzeczy rozmyty. Można próbować go wyostrzać, ale wtedy pojawiają się artefakty (ringing). MS probował tej sztuczki na premierze One łudząc się, że wyostrzony obraz w 720p/900p będzie trudniejszy do odróżnienia od natywnego 1080p na PS4. Okazało się że artefakty skalera były tak złe, że musieli go wyłączyć.

    „filmimki”
    Drobna literówka.

    „Ale jest też Rise of the Tomb Raider, który oferuje trzy tryby – natywne 4K, 60 fps lub 1080p i bogatszy w cienie, efekty oświetleniowe czy detale geometrii obraz. I przyznam, że sam nie wiem, co wybrać”

    Temat zbadało DF. Nie do końca jest tak jak napisałeś. Dostępne są 3 tryby:
    1) 1080p z odblokowanym framerate (gra nie trzyma zawsze 60fps) i z najsłabszymi detalami. Jak ktoś absolutnie chce mieć 60fps i nie przeszkadza mu niższa rozdzielczość, gorsze detale oraz okazjonalne spadki poniżej 60, to może grać w tym trybie.
    2) 4K w 30fps – tu też detale są najsłabsze ze względu na rozdzielczość, a w dodatku zdarzały się spadki poniżej 30fps, co moim zdaniem dyskwalifikuje ten tryb, chyba że ktoś ma fetysz grania w natywnym 4K bez względu na wszystko.
    3) Tutaj się pomyliłeś – tryb „Enriched” (czyli lepsze detale w 30fps) na PS4 Pro działa w 1080p, ale na X dostał kopa w postaci dynamicznej rozdzielczości powyżej 1080p, dzięki czemu obraz na ekranie 4K jest dużo wyraźniejszy – i to jest najbardziej optymalny tryb grania.
    Źródło: http://www.eurogamer.net/articles/digitalfoundry-2017-rise-of-the-tomb-raider-full-xbox-one-x-analysis

    „Cień Mordoru znów stawia nas przed dylematem. Ma dwie opcje, bo trzeciej – 60 fpsów – zaoferować nie może. Albo 4K, albo lepsze cienie, kamienie i inne detale.”
    I tu też warto posiłkować się Digital Foundry – najlepsza opcja to ta z lepszą grafiką i dynamiczną rozdzielczością która jest wystarczająco wysoka (chyba że ktoś siedzi metr od TV) a różnice w detalach na jej korzyść widać w czasie gry.
    Źródło: http://www.eurogamer.net/articles/digitalfoundry-2017-shadow-of-war-xbox-one-x-one-version-to-rule-them-all

    „W bonusie ma taką samą obsługę standardu Dolby Atmos, której brakuje np. PS4 i PS4 Pro.”
    Przede wszystkim zarówno S jak i X w bonusie mają obsługę standardu Bluray 4K, czego nie ma nawet PS4 Pro. I to jest ważna informacja – tylko na Xboxie odpalimy filmy na bluray w 4K z HDR. Na Sony można tylko streamować. Warto byłoby dodać tę informację do recenzji. Dostępnych jest kilkaset filmów w tym formacie (choć ceny są wysokie):
    http://www.blu-ray.com/movies/search.php?action=search&videoresolutionid=2683&sortby=releasetimestamp

    Ukryj odpowiedzi()
    • 22:52 21.11.2017
      Estevez

      „Na Sony można tylko streamować.”
      To juz chyba zbyt szczegolowo wchodzi w obszar roznic miedzy 2 systemami – idac tym tropem trzeba by wspomniec, ze na Xboksie mozna giftowac cyfrowe wydania gier a na PSN nie mozna…