Zmien skórke
Logo Polygamii

Zapowiedzi„W grach wideo raz wychodzi, a raz nie” – grałem w World of Warplanes 2.0

A przy okazji zamieniłem parę słów z deweloperami.

Facebook Twitter Google Wykop

Pierwsze publiczne testy World of Warplanes wystartowały w lutym 2012 roku (wcześniej była to ściśle zamknięta alpha), a pod koniec maja tego samego roku ruszyła zamknięta beta. W zaledwie trzy miesiące do udziału w testach zgłosiło się niemal 3 miliony graczy, a druga część trylogii „World of…” otrzymała nagrodę Najbardziej Wyczekiwanej Gry Online roku 2012.

Po co ta krótka lekcja historii? Bo dziś, niemal cztery lata od premiery pełnej wersji, prawie nikt o World of Warplanes nie pamięta. Owszem, gra żyje, jest aktualizowana, a kiedy zalogowałem się parę dni temu, nie miałem problemu ze znalezieniem meczu, ale Wargaming zaprzestał jakiejkolwiek komunikacji z nią związanej i wolał skupić się na World of Tanks i World of Warships, które okazały się dla firmy strzałem w dziesiątkę. Zresztą zarówno prezes Wargamingu, jak i główny projektant w firmie przyznali, że samoloty nie wyszły.

To jednak przeszłość, bo właśnie nadlatuje World of Warplanes 2.0. Odświeżone, lepsze, szybsze, bardziej różnorodne i przystępne – piękne słowa, ale teoria teorią, a praktyka fuckupem, jak mawiał mój dawny dyrektor. W WoWP 2.0 na szczęście o fuckupie mowy nie ma, ale nie ma też co liczyć na rewolucję. To ewolucja. Bardzo konkretna, wyrazista i taka, jaka być powinna – na lepsze. Widać, że ekipa siadła i porządnie zastanowiła się, co poszło nie tak. A gdzie w poprzedniej wersji popełniono błędy? Zapytałem o to Michaela Zinchenko, producenta operacyjnego w Wargamingu.

Pracujemy w branży, w której nikt tak naprawdę nie wie, który kierunek rozwoju jest odpowiedni. To bardziej próbowanie, czy coś się uda, a jak już się uda, to czy na pewno osiągnęliśmy taki efekt, jaki chcieliśmy. Raz wychodzi, a raz nie.

Problemem był fakt, że w WoWP ludzie chcieli grać, ale produkcja nie oferowała niczego więcej poza starciami myśliwców.

W przypadku World of Warplanes mieliśmy oddaną bazę graczy, zrobiliśmy świetną grę o potyczkach powietrznych, ale byliśmy do nich ograniczeni. A to spowodowało, że niektóre klasy samolotów, jak szturmowe, były bezużyteczne.

Sama gra stała się natomiast niewolnikiem stylu rozgrywki.

Najgorsze, że w tym układzie nie dało się niczego zmienić. Mogliśmy dodawać nową zawartość, ale nie byliśmy w stanie zapewnić graczom nowych doświadczeń.

Mało tego, za tym zastanawianiem się poszło coś więcej i zaczęto wprowadzać zmiany. W końcu mamy jakiś cel poza zniszczeniem samolotów przeciwnika, bo na mapach zdobywamy kolejne punkty, kontrola nad którymi zapewnia nam bonusy w walce. Walce dużo przyjemniejszej, bo sterowanie jest teraz bardziej arcade’owe i precyzyjne. Lata się po prostu wygodnie i w końcu czuć, że pilotujemy samolot a nie przeniesioną do gry cegłę, która ledwo reaguje na stery.

World of Warplanes 2.0
Jedną z nowości w World of Warplanes 2.0 są bombowce

Zadbano też o odpowiednią otoczkę. Puste dotąd przestworza zapełniono botami, które bronią punktów strategicznych i które nie są tylko elementem dekoracji – potrafią spuścić solidny łomot, jeśli się zapomnimy. W ogóle jakoś tak pełno się zrobiło wszystkiego, nie tylko w powietrzu. Na lądzie mamy stanowiska obrony przeciwlotniczej, urządzające piekło ilekroć zbliżymy się do punktów, które musimy przejąć, a portów strzegą niszczyciele z załogami polującymi na samoloty równie zaciekle, co ich stacjonujący na lądzie koledzy.

Dzięki tym zabiegom Wargamingowi udało się stworzyć żyjące pole bitwy i aż prosi się, by połączyć to kiedyś z czołgami i statkami. Na pytanie o to otrzymałem jednak tylko (nie)wiele mówiący uśmiech mojego rozmówcy i wymijające: „Rozważamy różne opcje”. Udało się natomiast uzyskać odpowiedź na dużo ważniejsze z punktu widzenia World of Warplanes 2.0 pytanie.

Otóż wszystkie te zmiany, choć bardzo przyjemne, nastawione są na nowego gracza i robią z World of Warplanes jeszcze bardziej arcade’owe doznanie, nieco zbliżone do najprostszego trybu w konkurencyjnym War Thunder. A skoro gra ma swoją, małą bo małą, ale jednak, bazę wiernych i doświadczonych graczy, to czy po tych wszystkich zmianach nie poczują się oni zaniedbani? Odpowiedzi udziela Alberto Delgado, producent wydawniczy World of Warplanes.

To dzięki wiernym graczom World of Warplanes mogło funkcjonować przez ostatnie lata i doskonale zdajemy sobie sprawę z ich zaangażowania w rozwój. Dlatego wprowadzenie zmian nie było dla nas łatwe i wiemy, że części graczy się to nie spodoba. Musimy jednak pamiętać, że wersja 2.0 to dopiero początek i zamierzamy ją stale rozwijać, na przykład dodając czasowe wydarzenia bardziej skupiające się na starym sposobie rozgrywki.

Z drugiej strony, jeśli weterani faktycznie zostaną, to czy kurczaki, które ledwo zdobyły skrzydła, mają tu czego szukać? Alberto Delgado odpowiada, że tak:

Jednym z powodów, dla których zmieniamy grę, jest chęć uczynienia jej bardziej przystępną dla nowych graczy. Nowy model sterowania jest prostszy i bardziej intuicyjny. Łatwiej też połapać się, o co w tym wszystkim chodzi, a dzięki zróżnicowaniu ról w walce, każdy może się wykazać.

Tutaj muszę przyznać mu rację, bo choć na pokazie graliśmy z botami, ewentualnie przeciwko sobie, to zwycięstwo można było osiągnąć na więcej sposobów niż po prostu zniszczenie przeciwnika. Szczerze powiedziawszy będzie to raczej najmniej popularny sposób tryumfu, bo World of Warplanes 2.0 wprowadził coś, czego dotąd w żadnej grze serii nie było – odradzanie się w bitwie. Już słyszę jęki niezadowolenia co bardziej zatwardziałych graczy, ale akurat tutaj sprawdza się to świetnie.

Rozgrywka jest bardziej zróżnicowana, bo w końcu możemy poeksperymentować. Kiedy śmierć równała się końcu zabawy, naturalnym było, że wybierało się te maszyny, które miało się oblatane. A ponieważ do tej pory praktycznie cała bitwa rozgrywała się między samolotami, większość latała myśliwcami. Teraz, dzięki respawnowi, bardziej trzeba się skupiać na osiąganiu celów, czyli po prostu przejmowaniu kontroli nad różnymi punktami na mapie.

Raz będzie to lotnisko, kiedy indziej fabryka czy centrum dowodzenia. Zdobycie kontroli nad danym obiektem zapewnia bonusy, zatem gra jest warta świeczki w przeciwieństwie do War Thunder, gdzie większość ma gdzieś „objective’y” i tłucze się w powietrzu. Mało tego, aby zdobyć te punkty, trzeba robić coś więcej niż latać w koło i czekać aż znacznik wypełni się naszym kolorem. Trzeba niszczyć zabudowania, a to oznacza konieczność wykorzystania bombowców i szturmowców.

World of Warplanes 2.0

Wargamingowi udało się stworzyć żyjące pole bitwy

To tutaj pojawia się szansa dla tych, którzy nie czują się dobrze w dogfightach. Latanie czymś innym niż myśliwcem w końcu ma sens i przede wszystkim – nie powoduje poczucia, że jest się bezużytecznym. Kiedy latałem na przykład Ił-em 2, nie zdarzyło mi się zestrzelić ani jednego samolotu, bo niszczenie celów naziemnych sprawiało nie tylko masę frajdy, ale też przyczyniało się do zwycięstwa drużyny.

Zastrzeżenia mam za to do modelu zniszczeń opartego na pasku zdrowia. Świetnie sprawdza się on w przypadku czołgów czy nawet okrętów, ale przy samolotach wolałbym system punktowy, gdzie już jedną, dobrze wymierzoną serią można uciąć przeciwnikowi ogon albo zastrzelić pilota. Tutaj tego nie ma i z tego powodu trochę frajdy gdzieś ucieka. Obawiam się też, że jeden tryb (!) to nadal za mało, żeby ludzie zostali przy grze dłużej. To latanie jest naprawdę świetne, ale miło by było móc wybrać właśnie pospolity dogfight. Miguel mówi mi jednak, że gra została zaprojektowana tak, żeby łatwo było ją rozszerzać, a Wargaming ma odnośnie „samolotów” długofalowe plany.

Mamy długą listę rzeczy, które zamierzamy dodać do gry. Jedną z nich są drzewka technologiczne zawierające bombowce [na razie są tylko trzy samoloty tej klasy; wszystkie premium – dop. BS]. Chcemy też zobaczyć, jak gra będzie sobie radziła i może w przyszłości rozszerzyć ją o rozgrywki e-sportowe.

I właśnie na tym polega ewolucja w World of Warplanes 2.0. Zmieniono rozgrywkę, styl bitew, sterowanie i poprawiono oprawę, ale cały czas ma się wrażenie, że to gra Wargamingu. Oczywiście dobrodziejstwo tego inwentarza ma zarówno swoje plusy, jak i minusy. Samoloty premium, amunicja premium, wyposażenie premium, konieczność wydawania pieniędzy, jeśli nie chce się grindować przez długie godziny – to ciągle w „samolotach” jest obecne. I dopiero gra na testowym, wypełnionym złotem i wolnym doświadczeniem koncie pokazuje, jak dużo człowiek traci, skupiając się jedynie na „darmowości” produkcji. No, ale z drugiej strony – w kwestii mikropłatności i dojenia graczy mogło być dużo, naprawdę dużo gorzej.

World of Warplanes 2.0 premierę ma już jutro, 11 października, na PC i na razie tylko tam. Wersja konsolowa, jak mówi mi Alberto, „może kiedyś się pojawi”. A my, wspólnie z Wargamingiem, mamy dla was kody na dwa samoloty premium w grze. Więcej szczegółów znajdziecie w tym miejscu.

  1. 17:48 10.10.2017
    Nikodemsky

    Jakby na to nie spojrzeć, to mam wrażenie, że to artykuł promocyjny. Czyżby Polski oddział Wargaming odezwał się do polygamii? 🙂

    Tam gdzie WoT wygrywał swoim casualowym stylem gry(tj. w bitwach randomowych, klanówki wymagają więcej umiejętności i zaangażowania) tam niestety WoWp przegrywał na całej linii. Latające cegły, krótkie rozgrywki i masa czekania – nikt tego nie lubi. War Thunder ze swoim „na wpół realizmem” w samolotach idealnie zdaje egzamin i to na trzech różnych trybach – gdzie każdy znajdzie dla siebie miejsce. W WT trzeba się trochę przyłożyć do gry ale jednocześnie strącenie wrogich samolotów jest niesamowicie satysfakcjonujące – czego nie można powiedzieć o WoWp.

    World of Warplanes od początku lądował z jednych rąk do drugich i próbowano produkcję martwą tak naprawdę od samego początku non-stop poprawiać i zachęcać darmowymi premkami i innymi tanimi chwytami(wielu ma tylko po to zainstalowane WoWp, żeby zgarniać właśnie premki – bo działają one jednocześnie na wszystkich grach WG). O renowacji słyszę od jakiegoś czasu(rok, dwa?) jednak póki co znowu są tylko obietnice i komentarze jaka to produkcja nie jest łatwa(ciekawe, że nie wspominają o tym jak często daje ciała oddział PR Wargaming). Przytoczę tutaj pewne znane przysłowie – „z g*wna bata nie ukręcisz”. J

    Życzyłbym powodzenia ale ta gra po prostu nie ma racji bytu.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Bartosz Stodolny
      18:05 10.10.2017
      Bartosz Stodolny

      Aż tak niskie masz o nas mniemanie, że podejrzewasz, iż nie oznaczamy materiałów sponsorowanych? 😉

      Co do samej gry, ona nie jest idealna, co wydaje mi się zaznaczyłem w tekście, ale na pewno jest lepiej, niż było do tej pory. Zresztą przekonasz się sam jutro. Albo się nie przekonasz, jak tam będziesz chciał.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 18:31 10.10.2017
        Nikodemsky

        To nie jest kwestia reputacji względem kogoś – czasami po prostu odzywa się firma i chce nawiązać współpracę, prosi o artykuł(możliwie najmniej smarujący) w zamian rzuci kody promocyjne i proponuje coś jeszcze(kwestia indywidualna). Z technicznego punktu widzenia to nie jest artykuł promocyjny ale zrobiony na życzenie, więc tak jakby nie do końca jak każdy inny 🙂 Nie pracowałem nigdy w dużej redakcji ale prowadzę własną stronę o grach i czasami ktoś się odezwie z taką propozycją, więc po części znam sytuację albo może tylko są to moje spekulacje… kto wie.

        Grałem we wszystkie produkcje Wargamingu i niestety WoWp jest najgorszym niewypałem – do tego dochodzi słaba komunikacja z graczami(a przynajmniej nie-rosjanami), rzucanie ma ślepo pomysłów jak uatrakcyjnić grę no i generalnie chyba brak określonej idei jak to ma wyglądać. Ściśle śledziłem poczynania WG przez wiele lat więc nie spodziewam się po nich cudów – to po prostu nie jest firma, która jest zaznajomiona z innowacją i odświeżaniem gatunku.

        Co do samej gry, ona nie jest idealna, co wydaje mi się zaznaczyłem w tekście, ale na pewno jest lepiej, niż było do tej pory. Zresztą przekonasz się sam jutro. Albo się nie przekonasz, jak tam będziesz chciał.

        Daleko jej do bycia choćby dobrą, a co dopiero idealną 🙂 Dziękuję za zachętę ale raczej podziękuję – jeśli samoloty, to zawsze WT. Jeśli natomiast mam czasami ochotę postrzelać sobie czołgami, to odpalę od biedy WoTa, bo tam faktycznie czołgami gra się „fajnie”.

        Ukryj odpowiedzi()
        • 13:03 12.11.2017
          Zriel

          Zasadniczy problem z WoWP jest taki, że silnik na którym działa WoT, WoWP i Warships nie nadaje się do gry o samolotach. To że ten silnik jest przestarzały to jedno, do tego do chodzą ograniczenia co do przestrzeni map i prędkości obiektów, o uproszczonym i topornym sterowaniu nie ma nawet co wspominać. Także zgadzam się – z gówna bata nie ukręcisz, jedyny sposób aby WoWP zaistniał to całkowicie zmienić silnik gry.

      • 05:16 30.10.2017
        Marrond

        A kody do rozdania parę dni później to święty Mikołaj przyniósł? :>

        Ukryj odpowiedzi()
        • Bartosz Stodolny
          09:42 30.10.2017
          Bartosz Stodolny

          Nie, Wargaming. Ale co to ma do rzeczy? Kody były dla was, nie dla redakcji. My naprawdę nie dostajemy nic „ekstra” za pisanie o tych grach, a jeśli już, to artykuł jasno jest oznaczony jako sponsorowany i nawet wtedy nie polega na ślepym wychwalaniu danego produktu.

  2. 15:46 11.10.2017
    nikanorbosy

    Mnie się wydaje, że jak kogoś rajcują samoloty, to nie poprzestaje na arcade’owych gierkach, gdzie samolot jest tylko pretekstem dla działka i bomby więc wszystko jedno, czy wygląda jak Me-109f czy jak bernikla. Tylko się bierze za hardcorowe symulatory. Ze stajni DCS albo 1C Studio. I dlatego takie Warplanes nie wzbudzi szału jak Sturmovik czy A-10 DCS.

    Swoją drogą – o symulatorach farmy to czasami pisujecie, a o lotniczych – milczenie owiec. Macie w redakcji rolników ale żadnego pilota? 🙂

    Ukryj odpowiedzi()
    • 22:19 11.10.2017
      ammarmar

      Mylisz się niestety. Hardcorowe symulatory lotu interesują tylko hardcorowców. I bynajmniej nie wzbudzają „szału” u tłumów, gdyż większość ludzi, którzy lubią czasem polatać bynajmniej nie ma ani czasu ani ochoty się uczyć np. jak działają różne tryby pracy radaru w prawdziwym F-16.

      Generalnie ta kategoria gier jest obecnie na wymarciu i raczej nie wróci. Nawet remake’u Top Guna nikt nie chce nakręcić.

      Jak dla mnie tryb arcade w War Thunder dostarcza wystarczających wrażeń lotniczych. Przynajmniej nie ma tam pasków życia, jak w WoWp.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 13:46 12.10.2017
        nikanorbosy

        Symulatory lotu są może na wymarciu jako kategoria gier. Natomiast jako kategoria symulatorów to nigdzie nie poszły i się rozwijają znakomicie. Lockheed przejął MS Flight Simulator i ostatnio nawet go przeciągnął na platformę 64x. X-Plane w nowej odsłonie jest oszałamiający prosto z pudełka, a ile do tego dodatków! Wyszedł Flight Sim World od Dovetail, DCS robi cuda z wojskowymi samolotami. Dzieje się!

  3. 10:16 12.10.2017
    Onix

    Szefie ale ten artykuł to nie wyszedł. Jak lubię czytać wasze artykuły i często się zgadzam z nimi to tutaj aż żal patrzeć. Nie twierdzę, że ktoś nie może lubić tej gry. Ale ona naprawdę jest niewypałem. Była jest i będzie. Dla przykładu w wczesnej becie były dodane mikropłatności i system p2w ale nie dało się zrobić beczki samolotem. Bo model tego nie przewidywał. Owszem później to dodali ale już sam fakt swiadczył o tym jak gra jest robionona. I wiem że wiele się to nie zmieniło. Jak ktoś chce po latać zapraszam do War Thundera. Nie jest idealny ma swoje grzechy i to ciężkie. Ale model gry daje dużo większa frajdę z gry. Tak więc zły artykuł o złej grze napisany przez dobrego Bartka:)

    Ukryj odpowiedzi()
  4. 05:22 30.10.2017
    Marrond

    O ile uważam, że Gaijin za swoje podejście powinien płonąć w piekle a War Thunder zdechnąć (w sumie to trochę martwy jest, dzienny poziom graczy oscyluje na tym samym poziomie od ponad 4 lat a doszło tyle nowych trybów od tamtej pory i wszyscy starzy wyjadacze zwabieni obiecankami Ruskich już dawno poszli łupać w IŁ2 Battle of Stalingrad/Moscow/Kuban) i służyć jako przykład dla innych jak kończy się lecenie w ciula, o tyle World of Warplanes nadal nie rozumie na czym polega przyjemność z walki powietrznej która wymaga od użytkownika minimum pomyślunku. Z perspektywy czasu to aż nieprawdopodobne, że Wargamingowi udało się zrobić grę w której RNG odgrywa marginalne znaczenie i będąc po prostu dobrym można samemu wygrywać gry (World of Warships).