Zmien skórke
Logo Polygamii

W dżungli nowinek o Switchu

Ładowarki, których nie ma w zestawie, pozostawione na lodzie 1-2-Switch, karty pamięci, opowieści o przeznaczeniu konsoli i ciężki Link.

Rzuciło mi się wczoraj w oczy na Twitterze dość mądre zdanie (kochaną polską branżę muszę przeprosić, bo nie pamiętam, kto autorem), według którego Nintendo powinno przestać się zgrywać i po prostu ogłosić, że Switch jest następcą 3DS-a, kolejnym przenośnym sprzętem firmy, na jakim gracze dostaną kontynuacje swoich ulubionych hitów. Biorąc pod uwagę przepaść pięćdziesięciu milionów użytkowników, bo taka właśnie dzieli ich ostatni sprzęt stacjonarny od ostatniej kieszonsolki, decyzja byłaby zwyczajnie rozsądna. Ale że rozsądek czy logika i Nintendo rzadko idą w parze, firma widzi to trochę inaczej. Oczywiście.

W rozmowie z Wired Reggie Fils-Amie wytłumaczył, dlaczego Switch będzie traktowany przede wszystkim jako konsola stacjonarna:

3DS ma przed sobą jeszcze długie życie. Ogłosiliśmy już gry, które zadebiutują w pierwszej połowie tego roku. I jest tam kilka dużych tytułów. W naszych oczach 3DS i Switch będą ze sobą koegzystowały. Reprezentują inne progi cenowe, trafią do innych typów klientów. Na Switchu dostaniesz najnowszą i najświeższą zawartość, na 3DS-ie masz ponadtysięczną bibliotekę gier, która nadal będzie rozbudowywana. Dobrze im się będzie razem żyło. Robiliśmy już to w przeszłości, zarządzaliśmy już jednocześnie dwoma systemami. Jasne, że jest sens w nazywaniu Switcha konsolą przenośną. Może być przenośny. Ale w głębi serca jest bardziej konsolą stacjonarną, taką, którą można zabrać ze sobą z domu.

reggie switch

Jasna sprawa, że nie mogą ot tak przekreślać ogromnej bazy użytkowników 3DS-a. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie przez kilka dobrych miesięcy. Ale jeśli po tym czasie kluczowe serie (Pokemony, Yo-Kai Watch i Monster Hunter na przykład) nie zostaną przerzucone na Switcha, Nintendo straci potencjalnych kilkadziesiąt milionów opchniętych konsol. Czego po wpadce z Wii U raczej nie chcieliby już powtarzać. Dlatego moim zdaniem Reggie wspomniał wyłącznie o pierwszej połowie roku, wcale nie obiecując dwunastu miesięcy fantastycznych pozycji na 3DS-a. Po wakacjach trzeba wesprzeć młodsze dziecko. To od niego zależy przecież przyszłość całej firmy.

A skoro już przy tych złotych ustach jesteśmy – nie zastanawialiście się, dlaczego konsola nie będzie pakowana razem z 1-2-Switch? Ten tytuł dziwnie będzie wyglądał sprzedawany osobno, zapowiada się na coś w stylu nowej wersji Wii Sports lub Nintendo Land. I tę kwestię postanowił (tym razem z GameSpotem) wyjaśnić Reggie. „Najważniejsza była cena. Chcieliśmy w Stanach zacząć od 299 dolarów. Jasne, że im niżej, tym lepiej, ale 349 czy 399 dolarów nie wydawały się dobrym początkiem, dlatego zaczynamy stąd. Potem pozostaje kwestia zawartości zestawu. Krytyczne były: oba Joy-Cony, stacja dokująca i niezbędne okablowanie. Musimy na to patrzeć również z perspektywy finansowej. Dla takiego zestawu i takiej ceny naprawdę niemożliwe było dołożenie gry. 1-2-Switch jest dużo bogatsze niż Wii Sports, porównałbym je szybciej do Wii Play”.

Obstawiam jednak, że 1-2-Switch bardzo na tym straci. Z trzech tytułów startowych od Nintendo wydaje się tym najmniej atrakcyjnym. Jakiekolwiek porównania do Breath of the Wild (widzieliście już ten rewelacyjny zwiastun?) byłyby trochę nie na miejscu, ale nawet Arms – zwłaszcza po obejrzeniu materiału „na żywo” z rozgrywki – wydaje się zdecydowanie bogatszą pozycją. Niższa o dziesięć dolarów cena tej imprezowej popierdółki również nie wydaje się żadnym wabikiem. Przewiduję klapę.

Pozostając jeszcze chwilę przy powyższym cytacie – czy wiedzieliście, że „niezbędne okablowanie” nie uwzględnia ładowarki do Joy-Conów? Uchwyt, jaki dostaniemy z konsolą, nie jest tym samym, co sprzedawany osobno Charging Grip (wyceniony na trzydzieści dolarów). Jest, no, zaledwie uchwytem. Kontrolery wytrzymują ponoć do dwudziestu godzin bez podłączenia do źródełka, ale bez Charging Gripu naładujecie jest wyłącznie w „zadokowanym” Switchu. Do polskiej ceny konsoli warto zatem doliczyć i wartość Pro Controllera, który w warunkach domowych bez wątpienia wygrywa z Joy-Conami pod względem wygody, i uchwytu ładującego, który tylko wygląda podobnie do tego, jaki dostaniemy ze sprzętem. Ech.

Jeszcze jednej rzeczy – mniej bolesnej – nie usłyszeliśmy wprost podczas piątkowej konferencji. Czytamy o niej na Game Informerze. To kwestia pamięci Switcha. Tej wbudowanej dostaniemy 32 GB. Jeżeli pamięć mnie nie myli, tyle miało również „czarne” Wii U. Sprzęt będzie jednak obsługiwał wszystkie karty pamięci SDXC, nawet o pojemności niedostępnej jeszcze na rynku (czyli maksymalnie do dwóch terabajtów, gdy takie już pojawią się w sprzedaży). O ile, oczywiście, mielibyście ochotę wykładać dodatkową kasę. Podobnie bowiem jak poprzednie sprzęty Ninny, Switch nie będzie wymagał instalacji danych dla gier posiadanych na nośniku fizycznym. Pamięć zapchamy raczej rodzynkami z Virtual Console – zarówno tymi wybranymi osobiście, jak i „oddanymi za darmo” w ramach sieciowego abonamentu.

Jeżeli idziecie z duchem czasu i nie lubicie już kupować gier na płytach (czy – jak w tym przypadku – kartridżach), musicie poważnie zastanowić się nad kupnem karty pamięci. Takie Breath of the Wild pobrane z sieci zajmie około czterdziestu procent wbudowanego dysku Switcha. Tłusty Link ważyć będzie 13,4 GB. W ostatnich latach równie opasłe było na Nintendo wyłącznie Xenoblade Chronicles X.

Adam Piechota

  1. Sevven
    12:35 17.01.2017
    Sevven

    Z tą przyszłością firmy aż tak bym się nie zapędzał, Nintendo ma tyle pieniędzy z poprzednich generacji że stać ich jeszcze na kilka nieudanych konsol.

    Ukryj odpowiedzi()
  2. 13:16 17.01.2017
    mistrz

    Chciałbym, żeby Nintendo jasno określiło jedną rzecz: Czy Pro Controleer będzie obowiązkowo w pełni kompatybilny ze wszystkim co da się uruchomić na Switchu. Do tej pory (czyli od Wii) wszystkie ich tradycyjne kontrolery były pod tym względem upośledzone. Dla mnie to jest deal braeker. Przez niemożność grania jedną ręką mój kontakt ze światem Nintendo zaczął się i skończył na pierwszej generacji Game Boya. Nie stawiam tutaj roszczenie, „że mi się należy i nintndo ma mi zrobić”. Ja po prostu chciałbym to wiedzieć żeby nie kupować konsoli z której nie będę mógł normalnie korzystać

    Ukryj odpowiedzi()
    • 13:52 17.01.2017
      konbezzebow321

      Czekaj na oficjalne wieści, ale z tego co mi wiadomo to tak. Nawet ARMS okazuje się że ma możliwość zmiany sterowania na „przyciskowe”. Wszystkie żyroskopy oraz wibracje z joyconów są w środku.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 17:00 17.01.2017
        mistrz

        Pytanie tylko czy będzie im zależeć na udzieleniu takiej informacji. Doś istotne miejsce w marketingu tej konsoli zajmuje joycon i fakt, że serce konsoli stacjonarnej może być konsolą przenośną. Swoją drogą jestem bardzo ciekaw czy zdecydują się na cyfrową wsteczną kompatybilność i dadzą możliwość zakupu starych gier. Mam dwie generacje Nintendo do nadrobienie + całą epokę 3DS

  3. gsg
    18:33 17.01.2017
    gsg

    Chyba jednak za krótkie czasy pracy na baterii jak na następcę 3DSa (który ponoć bez używania efektu 3D wyciąga z 10h mobilnego grania w wersji New 3DS XL?). Tutaj będzie ze 3h w Zeldzie i 6 w mniej prądożernych grach.

    Ciągle trawię te newsy, ale moja wstępna przychylność się ulatnia. W bibliotece wciąż interesuje mnie jedynie Zelda. Płatny online nie zachęca (a jeśli Sony nie sypnie kasą, to właśnie tu pojawi się kolejny Monster Hunter, w którego się ostatnio wkręciłem).

    Ukryj odpowiedzi()
    • 06:40 19.01.2017
      Marrond

      10h mobilnego grania na nowym XLu? Musieli mi jakąś Chińską podróbę opchnąć w takim razie…

      Ukryj odpowiedzi()
      • gsg
        02:55 20.01.2017
        gsg

        Nie twierdzę, że wiem z autopsji, tyle wyskakuje widziałem w jakiejś tabelce porównawczej konkretnych modeli. Jeśli te 10h to jest max przy grze w kółko i krzyżyk, to wciąż są szanse, że minimum w poważnej grze będzie sporo większe niż zapowiada się na Switchu.

        Oczywiście chętnie usłyszę z pierwszej ręki, jakie są faktyczne czasy pracy – bardzo, bardzo korci mnie ta konsolka.

        Ukryj odpowiedzi()
        • 07:46 23.01.2017
          Marrond

          Zależy od tego w co grasz. Monster Hunter, Shin Megami Tensei IV, Xenoblade czy nawet nowe Pokemony drenują baterię w ~5 godzin bez 3D, z podświetleniem na 50%, bez WiFi. Bateria w „starym” XLu to 1300mAh – w nowym z kolei to 1400mAh więc siłą rzeczy nie ma tutaj prawa być żadnej rewolucji. Gównogierki polecą trochę dłużej, ale 10h to mocno wyimaginowany wynik. Może j

          Ukryj odpowiedzi()