Zmien skórke
Logo Polygamii

Vermintide 2 skrzynek z lootem mieć nie będzie, choć idealnie się do tego modelu nadaje

Vermintide 2
Bo loot ma pochodzić z gry, a nie naszych portfeli.

Vermintide 2 został zapowiedziany pod koniec sierpnia, ale dopiero we wtorek Fatshark zaprezentował nie tylko konkretny zwiastun, ale też całkiem mięsistą porcję gameplayu. Swoją drogą, nie jestem do końca przekonany, czy wprowadzenie wyznawców Nurgle’a i siłą rzeczy spowolnienie walki jest tym, czego oczekuję po grze z tej serii, ale to temat na inny dzień. Najlepiej taki, w którym w to zagram.

Tematem na teraz są za to mikrotransakcje, które coraz odważniej sięgają do naszych portfeli. Kiedyś po prostu kupowaliśmy sobie różne „oszczędzacze czasu” czy kosmetykę, ale ostatnio prawdziwą furorę robią skrzynki z lootem, będące praktycznie w każdej większej grze. Ma je Śródziemie: Cień wojny, ma je – i to w dość bezczelnym wydaniu – Battlefront II, pojawią się również w Assassin’s Creed: Origins (choć tam mają być do kupienia jedynie za walutę z gry), a kiedy weszły do PlayerUnknown’s Battlegrounds, gracze podnieśli dość ostry raban. A to wszystko i tak nic w porównaniu z systemem opatentowanym przez Activision, który cały matchmaking uzależnia od tego, kto ile wydaje w grze.

Na tle tego wszystkiego decyzja Fatshark o braku skrzynek w Vermintide 2 to miłe zaskoczenie, bo choć deweloper i wydawca w jednym jest dużo mniejszy od gigantów pokroju EA czy Ubisoftu, jego gra idealnie nadaje się do tego typu rozwiązań. Jednak, jak powiedział community manager studia podczas sesji na Reddicie:

NIE będziemy sprzedawać skrzynek z lootem czy kluczy je otwierających. Loot ma pochodzić z gry, a nie waszych portfeli.

Pierwszy Vermintide to całkiem przyjemna gra o całkiem przyjemnym masakrowaniu skavenów, za co dostaje się (czasem) całkiem przyjemne nagrody w postaci ekwipunku. Sprzęt ten losuje się po ukończeniu misji, a im lepiej nam poszło, tym więcej kostek dostaniemy. Sequel ma oferować ten sam model zdobywania wyposażenia dla naszych postaci, zatem sami przyznacie, że dodatkowa kostka za 99 centów albo skrzynka gwarantująca legendarny przedmiot „świetnie” by się tu sprawdziły.

Tym bardziej brawa dla ludzi z Fatshark, że nie ulegli pokusie. A ja powtórzę zdanie, które tak bardzo przypadło mi do gustu:

Loot ma pochodzić z gry, a nie waszych portfeli.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat: