Zmien skórke
Logo Polygamii

Twórcy Clicker Heroes porzucają model free-to-play. Za sequel przyjdzie nam zapłacić z góry

Clicker Heroes 2
W samej grze nie znajdziemy też mikrotransakcji.

Zapewne w którymś momencie swojego gamingowego życia spotkaliście się z clickerem, czasem zwanym też idle game. AdVenture Capitalist, Cookie Clicker, Tap Titans i niezliczone inne produkcje są cały czas niezwykle popularne, choć na pierwszy rzut oka większość z nich to proste samograje. Ale! Jeśli clicker jest dobrze zaprojektowany, to znajdziemy w nim znacznie więcej, niż tylko wpatrywanie się w ekran i stukanie/klikanie/rozwijanie pasywnych umiejętności.

Takim przykładem jest właśnie Clicker Heroes, które szturmem wzięło Steama w 2015 roku stając się najpopularniejszym przedstawicielem gatunku. Powiem szczerze, że sam sporo czasu spędziłem z jej mobilną wersją i bawiłem się naprawdę dobrze eksperymentując z kolejnymi buildami, czytając nowe strategie na maksymalizację „zysków” czy po prostu gapiąc się, jak rzesze potworów padają pod moim niesamowitym DPS-em.

Podobnie jak większość tego typu produkcji, Clicker Heroes to gra free-to-play, zatem obecność mikrotransakcji nie powinna nikogo dziwić. Akurat w tym przypadku za prawdziwe pieniądze kupuje się przede wszystkim kryształy, które następnie można przeznaczyć na bonusy do zdobywanego złota, zwiększenie obrażeń, automatyczne klikanie i tak dalej. I okej, skoro grę można pobrać za darmo, a twórcy o nią dbają, to w jakiś sposób zarabiać muszą. Zresztą tutaj większego problemu nie ma, bo spokojnie można obejść się bez kupowania kryształów. Inna sprawa, że twórcy z Playsaurus sami przyznają, że mikrotransakcje przyniosły im dużo pieniędzy. Mówią też coś jeszcze:

Mieliśmy do wyboru dwa modele: płatność z góry jak w tradycyjnych grach albo free-to-play ze sklepem jak w pierwszym Clicker Heroes. Zdecydowaliśmy się na pierwszy, w którym Clicker Heroes 2 będzie kosztował 29,99 dolarów.

Jak tłumaczy wpis, przyczyny takiej decyzji są dwie. Pierwsza to kwestia etyki, bo twórcy obawiają się, że osoby wydające tysiące dolarów (sic!) na mikrotransakcje w ich grze robią to przede wszystkim dlatego, że działa tu mechanizm uzależnienia, a studio nie chce zarabiać na takich osobach. Niby nie chce, ale mikrotransakcji z jedynki nie usunie, choć trzeba przyznać, że akurat w Clicker Heroes obowiązuje bezterminowe prawo zwrotu wydanych pieniędzy.

Drugi powód jest już bardzo przyziemny i wynika z prostej zależności. „Wieloryby”, jak w tytułach F2P określa się płacących graczy, mają strasznie duży wpływ na dewelopera i w pewnym sensie dyktują warunki, co świetnie widać w przypadku gier mobilnych. Playsaurus nie chce robić gry tylko dla wydających pieniądze na mikrotransakcje, a już tym bardziej nie chce być ich zakładnikiem, dlatego rezygnacja z dotychczasowego modelu ma dać studiu większą swobodę i możliwość wprowadzania aktualizacji bez zważania na postępy graczy. W tym takich, które „zepsują” save’y.

Co ciekawe, twórcy sami nie są pewni, czy ten model się sprawdzi i przyznają, że Clicker Heroes 2 raczej nie będzie warte tych 30 dolarów. Ale „przynajmniej wydadzą swoją grę z czystym sumieniem”. I choć zapewne tyle samo w tym marketingu co dobrej woli, trzeba przyznać, że w branży, gdzie ostatnimi czasy monetyzuje się wszystko jak leci, taki krok jest godny podziwu. Szczególnie w przypadku serii, która już sprawdziła się jako free-to-play.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat: