Zmien skórke
Logo Polygamii

Tak, zobaczymy kolejnego Niera!

Nie, udział Yoko Taro nie jest pewny. Ale to akurat traktowałbym z przymrużeniem oka.

Psst, a wiecie, jak dobrą grą był ostatni Nier (Automata)? Gdybym zaliczone w tym roku produkcje oceniał wyłącznie na podstawie scenariusza oraz bagażu emocji, jakie z dwudziestu godzin wyciągnąłem, to właśnie wspólne dzieło Platinum Games i Yoko Taro uważam za najważniejszy moment całego kalendarza. Jasne, gra miała problemy typowo growe, ale pod tym względem udało się wiele rzeczy naprawić od pierwszego Niera z konsol poprzedniej generacji. Cieszyłem się, gdy gra zadowoliła wydawcę, bo Square Enix długo nie chciał wyłożyć kasy na kontynuację bardzo niszowej, kochanej przez wąskie grono klasyki. A teraz cieszę się jeszcze bardziej, bo najwidoczniej na następną odsłonę serii nie będziemy czekać siedmiu lat.

Producent serii, Yosuke Saito, zapytany o przyszłość marki w ostatnim numerze Dengeki PlayStation, przyznaje wprost, że ruszyły prace nad kolejnym Nierem. Z projektem będzie najwyraźniej nadal związane Platinum Games, znaleziono również nowego scenarzystę. To drugie od razu budzi pewne wątpliwości – co z Yoko? Saito sugeruje, że próbuje namówić kultowego twórcę do pomocy. „Będzie. Chciałbym wierzyć, że będzie. Yoko zawsze powtarza, że zrobi wszystko, jeżeli dostanie za to pieniądze. Ale chce robić tylko to, co rzeczywiście chce robić. Więc będę się starał mówić mu dokładnie to, czego nie chce robić, by popchnąć go w kierunku tego, czego naprawdę chcę” – powiedział Japończyk.

Że co? Że następny Nier mógłby powstać bez udziału twórcy całego uniwersum (przypominam – zaliczamy tutaj również Drakengardy)? To zwała, moi drodzy. Taro lubi tworzyć sobie w mediach wizerunek zboczeńca oraz skąpiradła bez sumienia. To świetnie kontrastuje z treścią jego utworów. Możemy być spokojni o jego udział (zwłaszcza że sam mówił, iż ma pomysł na ciekawe rozwinięcie tej serii) i generalnie odetchnąć z ulgą. Bo przecież to już na sto procent pewne, że będzie kolejny Nier. Wspaniała informacja.

Adam Piechota