Zmien skórke
Logo Polygamii

Szkoda, że nigdy nie zagramy w X-Winga od twórców Rebel Galaxy

Szkoda, że prawdopodobnie nigdy nie zagramy w X-Winga od kogokolwiek.

Pisałem już na Polygamii o tym, jak bardzo brakuje mi gwiezdnowojennego „latadła” będącego czymś więcej, niż trybem w Battlefroncie. Bo ten, choć akurat udany, jest jedynie dodatkiem do większej gry. Niestety, mimo że tytuły takie jak Everspace czy Elite: Dangerous pokazują, że ciągle jest miejsce dla tego gatunku, nie jest on atrakcyjny dla księgowych w Electronic Arts.

I wszystko wskazuje na to, że sytuacja jeszcze długo nie ulegnie zmianie. W 2016 roku twórcy Rebel Galaxy, studio Double Damage, zgłosili się do EA z koncepcją gry, która przyprawiłaby każdego fana X-Wingów, TIE Fighterów i Sokoła Millenium o szybsze bicie serca. We współczesnej oprawie i z mechaniką bardziej odpowiadającą dzisiejszym standardom, a jednocześnie zachowującą najlepsze elementy starych produkcji.

Co prawda całości bliżej do Rogue Squadron niż „hardkorowych” simów pokroju X-Wing: Alliance, ale i tak wygląda to świetnie. Zresztą pal licho grafikę; to ma po prostu klimat z tymi wszystkimi rozmowami między pilotami, komentarzami czy aktualizacjami statusu misji. Gdyby dodać do tego jakąś fabułę na zasadzie połączonych w kampanię misji, to naprawdę więcej nie potrzeba.

Ale to nie nastąpi, bo jak mówi na łamach Kotaku założyciel Double Damage, Travis Baldree, „EA bardzo chętnie nas wysłuchało, a potem nic z tematem nie zrobiło”. Zostają zatem obejrzenie powyższego materiału i nadzieja, że fanowski remake X-Winga, XWVM, niebawem wyjdzie z fazy zamkniętych testów i trafi do szerszego grona odbiorców.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

  1. 20:51 02.01.2018
    pear

    „Rebel Galaxy”

    Jedna z najgorszych (jeżeli nie najgorsza) gier w tym gatunku w jakie grałem. Latanie w dwóch wymiarach (sterowanie lewo-prawo), nędznie zaprojektowany system walki, inne elementy rozgrywki tu albo nie istnieją, albo są prostackie do bólu (np. wydobywanie surowców), trzy freelancerskie misje na krzyż (poleć-zabij, poleć-przynieś, poleć-zbadaj), fabuła beznadziejna, powtarzająca się ciągle muzyka męczy po 3h „zabawy”.

    Nie rozumiem skąd takie ciepłe przyjęcie tego kastrata, skoro jest gorszy od połowy podobnych tytułów dostępnych na rynku.

    Po Rebel Galaxy również nie byłbym zainteresowany kosmiczną grą od twórców.