Zmien skórke
Logo Polygamii

Starfighter Inc. to nowy space sim od twórców X-Winga, w którym fabuła ma być równie ważna, co potyczki między graczami

Starfighter Inc.
Przynajmniej tak obiecuje odpowiedzialne za grę Impeller Studios, a obecność ludzi związanych z gatunkiem od lat daje jakąś iskierkę nadziei na coś więcej, niż kolejne, kompetytywne "latadło".

Zanim zacznę wczytywać się w opis jakiejś kampanii na Kickstarterze, lubię zjechać na sam dół i zobaczyć, kto za projekt odpowiada. Dlatego gdy zobaczyłem, że Starfighter Inc. tworzy między innymi David Wessman, od razu pomyślałem, że dostaniemy grę na miarę genialnego X-Wing: Alliance, choć z wiadomych powodów nie w świecie Gwiezdnych Wojen.

Bo to właśnie Wessman odpowiadał za projekty misji w pierwszym X-Wingu i TIE Fighterze, by później zająć się gameplayem i fabułą w X-Wing vs. TIE Fighter i właśnie Alliance. A to nie jedyny weteran pracujący przy nowym space simie. Wtórują mu Jack Mamais (Crysis, Far Cry, MechWarrior 2), Rusel DeMaria, którego powieści „The Farlander Papers” i „The Stele Chronicles” tworzyły tło fabularne do X-Winga i TIE Fightera (nie mówiąc o oficjalnych poradnikach, w których historia była kontynuowana). Jest w końcu Tim Hoffman, znany z efektów specjalnych do „Genezy Planety Małp”, „Serenity” czy nowych „Thora” i „Spidermana”.

Starfighter Inc.
Starfighter Inc.

Taka ekipa musi stworzyć grę bogatszą w fabułę od Elite: Dangerous i jednocześnie nieco bardziej realną (jeśli chodzi o jej ukończenie) niż Star Citizen. Wiecie, taki space sim starej daty, mający kampanię z krwi i kości, w którym otwartość świata porzucono na rzecz ciekawie zaprojektowanych, ale liniowych, misji. Jak właśnie w gwiezdnowojennych „latadłach” albo choćby Wing Commanderze.

Sam otwarty świat w tym gatunku nie jest co prawda czymś złym, zresztą w Elite bawię się świetnie, a może kiedyś – po wyjściu Squadron 42 – zmienię swoje zdanie o Star Citizenie, ale to naprawdę nie musi być wymóg. Niestety, Starfighter Inc. taką grą nie będzie, a przynajmniej nie do końca.

W swoich podstawach to nic innego, jak multiplayerowe potyczki 3 na 3, z klasami myśliwców, możliwością ich customizacji i tak dalej. Zresztą sami twórcy, Impeller Studios, mówią, że będzie to połączenie Counter-Strike’a z World of Warships, tyle że w kosmosie. Z tego pierwszego gra weźmie szybkie mecze i brak odradzania się po śmierci, z drugiego – właśnie możliwość dopasowania pojazdu do swojego stylu gry. Są jednak dwa elementy, które mają wyróżniać Starfighter Inc. na tle konkurencji, na przykład w postaci gaijinowego Star Conflict.

Pierwszym ma być naukowa wiarygodność. Studio zatrudniło konsultantów mających zadbać o to, by wszystko zgadzało się z tym, co przedstawia – albo może przedstawiać w przyszłości – nauka. Fizyka walk w mikro grawitacji, projekty pojazdów czy sama historia, mają być naturalnym i prawdopodobnym rozwinięciem tego, co mamy dziś. Akurat w tym pierwszym przypadku wolałbym, żeby podejście było nieco bardziej swobodne, bo każdy, kto zna podstawy fizyki i czytał na przykład „Zaginioną Flotę” Jacka Campbella, wie, że to dosyć nudna zabawa.

Drugi element to właśnie historia. Choć tytuł będzie opierał się na arenowych walkach między graczami, dostanie też całą otoczkę fabularną. Ta będzie rozwijana razem z grą przez komiksy, opowiadania i kolejne misje i, przynajmniej częściowo, będą ją tworzyć sami gracze. W opisie projektu czytamy, że wyczyny niektórych mogą oficjalnie trafić do Starfightera, jako stałe elementy fabuły.

Nie ukrywam – wolałbym, gdyby Starfighter był po prostu klasycznym space simem, a nie „CS-em w kosmosie”, ale nie brzmi to wszystko jakoś tragicznie. Blizzard pokazał Overwatchem, że da się zrobić multiplayerowego shootera z ciekawym tłem fabularnym, a udział DeMarii i Wessmana pozwala mieć nadzieję, że również tutaj ma to szansę na powodzenie.

Oczywiście o ile twórcy zbiorą pieniądze, bo jeden Kickstarter już im nie wyszedł. Teraz potrzebują 150 tysięcy dolarów, mają już nieco ponad 50 tysięcy, co przy 26 dniach do końca zbiórki dobrze rokuje na przyszłość. Jeśli się uda, w okolicach kwietnia przyszłego roku dostaniemy trzy tryby gry, trzy mapy, trzy statki kosmiczne i tryb trzech na trzech. To wszystko na pecetach i z pełnym wsparciem gogli wirtualnej rzeczywistości.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

  1. Simplex
    16:07 20.03.2017
    Simplex

    „kompetytywne” – to słowo ma 800 wystapień w Google. Może lepiej „rywalizacyjny”?

Najczęściej czytane

01

To – recenzja. Najcieplejszy horror świata

02

„Jazda z k…wami!” na trybunach PES 2018? Troll aż miło

03

„Cze, cr? Sellnąłem rękawice, bo wczoraj miałem słaby drop”. Zeszyt ćwiczeń z języka polskiego mocno zaskakuje

04

TOP 10 najciekawszych, darmowych i pozbawionych mikropłatności gier [wideo]

05

WRC 7 – recenzja. Prawie jak Colin

06

„Wojny konsolowe” – recenzja. Po prostu lektura obowiązkowa

07

PES 2018 – recenzja. Gwiazdy świecą jasno

08

Robert kontra Lewandowski. PES 2018 kontra FIFA 18 – w której grze Polacy wyglądają lepiej?

09

Najciekawsze promocje na weekend: Tanie GTA V w cyfrze, Battlefront z dodatkami za grosze i darmowe gry

10

Ten wiedźmin śpiewa! Czy fani komputerowego Geralta mają w ogóle czego szukać na musicalu?

Popularne Gry