Zmien skórke
Logo Polygamii

Psyonix robi coś bardzo fajnego z Rocket League na Switchu

Idzie o jakość.

„Pecetyzacja konsol” – z takim terminem (nietrafnym, bo opóźnionym) kojarzono opcje zmian ustawień graficznych, gdy na rynek trafić miały sprzęty półgeneracyjne, PlayStation 4 Pro oraz Scorpio, czyli Xbox One X. Dziś to standard. Jesteśmy przyzwyczajeni, że nowa gierka zaoferuje kombinowanie z wydajnością na „najpotężniejszej” platformie Sony. Mnie za to cieszy, że podobnym wyborem dla użytkownika zainteresowane jest Psyonix, które w swoim hitowym Rocket League na wiosnę wprowadzi dwa tryby: Performance i Quality. Na Switchu, a nie PS4. Bam.

O co chodzi? Ano o niedobór mocy, z którym często kojarzymy switchowe porty przebojów z pozostałych platform. Gdy włączymy Performance, gierka śmigać będzie w sześćdziesięciu klatkach na sekundę oraz (docelowo, gdyż płynność wymusza dynamiczne skalowanie) rozdzielczości 900p w doku i 720p przenośnie – tak, jak do tej pory. Tryb Quality oznacza z kolei natywne 1080p na telewizorze oraz 720p na ekranie konsolki z dodatkowymi fajerwerkami graficznymi, ale okupione trzydziestoma klatkami na sekundę.

Wybór. Hybryda Nintendo od zawsze chwali się właśnie „wyborami”. Kanapa, toaleta, tramwaj, pociąg, ławka w parku – pomiędzy tym wybieraliśmy przez ostatnie dziesięć miesięcy. Przyzwyczajeni, że po przejściu w tryb przenośny musimy liczyć się z pewnymi uproszczeniami w przypadku „dużych” produkcji (najlepszym przykładem pozostaje nadal Xenoblade Chronicles 2). Za wyjątkowo trafną decyzję uważam zatem dalsze rozszerzenie możliwych opcji. Gram przenośnie i zależy mi przede wszystkim na płynności? Wybieram Performance. Przeskakuję na telewizor i w sumie to chciałbym oprawy godnej obecnych czasów? Włączam Quality.

Psyonix podejmuje krok, który cała branża mogłaby zauważyć. Zwłaszcza przy tempie, w jakim rośnie baza użytkowników sprzętu Nintendo oraz oferowanych w eShopie pozycji.

Adam Piechota

Więcej na temat: