Zmien skórke
Logo Polygamii

"Proszę, nie kupujcie naszej gry u resellerów kluczy" - mówią polscy twórcy Darkwood i... linkują do torrenta

Linkują do torrenta ze swoją grą, którą sami wrzucili do sieci. Z ledwie tygodniową grą, nad którą pracowali ostatnie pięć lat.

Składając Darkwooda inspirowaliśmy się naszymi ulubionymi grami. Kompletnie nie zdawaliśmy sobie sprawy jak trudno będzie to wszystko połączyć w jedną, spójną całość. Kampanię Idniegogo zakończyliśmy sukcesem obiecując horror top down z generowanym proceduralnie, otwartym światem, z cyklem dobowym i dynamiczną pogodą, elementami roguelike oraz rpg, nieliniową fabułą z wyborami i konsekwencjami, rozbudowanym craftingiem, levelowaniem, wymagającą walką ala Dark Souls oraz obroną kryjówki w nocy z użyciem różnorodnych pułapek. Szybko okazało się, że stworzenie takiej gry w 3 osoby bez doświadczenia w gamedevie nie będzie proste.

Oto fragment wywiadu z twórcami Darkwood, jaki opublikujemy na Polygamii po weekendzie. Z rozmowy z nimi czy pierwszego opisu gry jasno wynika, że to nie mogło się udać. Ale się udało, gra miała już premierę, wyszła z trzyletniego (sic!) Wczesnego Dostępu i wyszło jej to na dobre. Jest długa, dopracowana i całkiem skomplikowana. Najważniejsze, że wszystkie te pomysły i mechaniki się w niej nie gryzą. Ale o tym więcej napiszę wkrótce w recenzji. A także o unikalnym klimacie tego tytułu. Teraz skupmy się na fakcie, że w tę ledwie tygodniową grę możecie pograć za darmo.

Oto dzisiejsze oświadczenie chłopaków z Acid Wizard Studio:

Jeżeli nie masz pieniędzy, a chcesz zagrać w naszą grę, mamy bezpieczny plik torrent na Pirate Bay z najnowszą wersją Darkwooda (1.0 hotfix 3), w pełni DRM-free. Nie ma tu żadnego haczyka, dodatkowych pirackich czapeczek ani niczego w tym rodzaju. Mamy tylko jedną prośbę: jeżeli spodoba ci się Darkwood i chciałbyś, żebyśmy nadal tworzyli gry, rozważ kupno egzemplarza w przyszłości. Może być na wyprzedaży, na Steamie, GoG-u albo Humble Store. Ale proszę, nie kupuj naszej gry u resellerów kluczy. Czyniąc to, dokarmiasz raka, który toczy naszą branżę.

Chyba jeszcze nigdy nie linkowałem na Polygamii bezpośrednio do pliku torrent z grą wideo na Pirate Bay, ale cóż, kiedyś musi być ten pierwszy raz.

Darkwood to gra 2D, powinna pójść nawet na biurowym laptopie. Warto sprawdzić, a także przekonać się, czy jest to coś dla was. Mnie zadziwiająco mocno wciągnęła. Jeżeli po prologu i kilku pierwszych wirtualnych dobach (w grze jest cykl dnia i nocy) poczujecie to samo, to wiecie gdzie się udać – Steam, GoG albo Humble Store. Gra kosztuje 60 zł.

A co do „raka branży” – odbyła się kiedyś o nim ognista dysputa pod naszą sesją POW (Pytaj o Wszystko) z przedstawicielem największej tego typu firmy, G2A. Znajdziecie tam wszystkie „za” i „przeciw”. W sam raz do przeczytania, jak w tle będzie wam się ściągała gra z Pirate Baya.

Paweł Olszewski

Więcej na temat:

  1. yasiu071
    17:37 25.08.2017
    yasiu071

    Podlinkujcie legalne źródła, dla wygody – zainteresowaliście mnie gierką, a muszę googlować 😉

    Ukryj odpowiedzi()
  2. 17:41 25.08.2017
    Arixs

    kupuję bez dyskusji. Szkoda, że coś takiego musi mieć miejsce. Szacunek do devów. Biednemu zawsze wiatr w oczy i …

  3. 18:12 25.08.2017
  4. 18:40 25.08.2017
  5. 20:23 25.08.2017
    enteriusz

    Z godzinę kupie na Humble Bundle (mam tam zniżkę za subskrypcję Humble Monthly), jak tylko odzyskam mój telefon od córki, by paypala potwierdzić. Dzięki za przypomnienie o tej grze.

  6. Simplex
    20:31 25.08.2017
    Simplex

    Pochwalę się – wsparlem powstanie Darkwood na Indiegogo zanim to było modne 😉

  7. 21:30 25.08.2017
    Winch2005

    Czekam na ten wywiad z niecierpliwością.

  8. 23:09 25.08.2017
    Avalanc

    Czekam na tą gre od bardzo dawna. Myślę, że kupię jak trochę stanieje. Niestety za 60 zł to można kupić 1-2 letni tytuł AAA więc dla mnie jednak trochę za drogo. Może ściągnę by zobaczyć co w końcu z tego wyszło. Może mnie przekona do obecnej ceny.

  9. Lord Bart
    23:36 25.08.2017
    Lord Bart

    Co to za debile… „rak branży”, ale żadnych argumentów. Co, nie zarobią jak kupię klucz od gościa na Allegro, który kupił je od firmy sprzedającej klucze? Chyba już zarobili, bo oddali serię numerów za hajs/pozwolili wygenerować za hajs.

    http://polygamia.pl/steam-zaczyna-walczyc-z-resellerami-kluczy-nie-do-konca/#23497
    I kropka.

    Ukryj odpowiedzi()
    • angh
      23:50 25.08.2017
      angh

      Nie, nie zarobia, bo 90% beda musieli oddac wlascicielom kradzionych cc, kluczy nie odzyskaja wiec lepiej dac za darmo, mniej stresu i mniej zlodziei sie nachapie.

      Ukryj odpowiedzi()
      • Lord Bart
        23:59 25.08.2017
        Lord Bart

        Co to są kradzione cc? Ogarnijcie się, karty kredytowe? Gdybym ukradł czyjąś kartę z dostępem do konta to nie kupowałbym jakiś kluczy do jakiś gier tylko… coś przyjemnego dla siebie. I chyba nie robiłbym tego od lat?

        Czy przypadkiem „resellerami” nie byli ludzie, którzy kiedyś sprzedawali używane gry na Allegro? Czy nie są „nimi” ludzie, którzy nadal to robią z grami na konsole? Czy przypadkiem klucze i przypisy do konta PC skutecznie tego nie zlikwidowały, raczej ku radości wszystkich poza graczami?

        Jacy złodzieje? A skąd GoG, bundle czy gram.pl biorą swoje klucze? Z tego samego miejsca co sprzedawcy z Allegro i G2A. Ile można to tłumaczyć? Ręce opadają.

        Ukryj odpowiedzi()
        • 08:56 26.08.2017
          Antycukieras

          Masz rację. Ręce opadają. To, że ty nie wydałbyś tego na klucze, nie znaczy, że ktoś inny. I uwierz, albo nie, to jest bardzo powszechna metoda nie tylko prania pieniędzy, ale również zarabiania na tym (z czego resellerzy mogą sobie kupować „przyjemności” bez podejrzeń, że pieniądze pochodzą z nielegalnego źródła). GOG, bundle, Steam posiadają klucze bezpośrednio pod producenta/wydawcy. Allegro, G2A, Kinguin etc. To są klucze sprzedawane ponownie, kupione na platformach wyżej wymienionych. Gdybyś wiedział co się dzieje pod płaczem pseudolegalności… Po prostu poczytaj sobie AMA czy to G2A, czy Kinguina, i zwróć uwagę na to, jak niechętnie wypowiadają się skąd biorą klucze.

          Ukryj odpowiedzi()
          • silvver
            13:12 26.08.2017
            silvver

            Jak sam widzisz, problem nie leży w tym, że reseller jest zły (w sensie g2a etc) tylko sprzedawcy, którzy tam sprzedają – bo to oni sprzedają klucze zdobyte w niekonieczne legalny sposób. G2A działa podobnie jak allegro – dostarcza platformę (i coś tam sami sprzedawali).

            To tak jakbyś jechał, że Allegro to rak bo możesz tam znaleźć sprzedawców, którzy sprzedają rzeczy w posiadanie których weszli w sposób nielegalny.

            Inna sprawa, że za takich sprzedawców na g2a/etc powinny się brać skarbówki, bo to wpisuje się w ramy działalności gospodarczej (w Polsce, w innych krajach prawdopodobnie też)

            Ukryj odpowiedzi()
          • Lord Bart
            16:48 26.08.2017
            Lord Bart

            Jasne, takie miejskie legendy. Człowiek od którego kupuję klucze na Allegro od kilku lat (fakt, zarejestrowany w USA, więc jak kolega silvver – podatków pewnie nie płaci w Polsce), który wystawia 5k tytułów, z pewnością robi to wcześniej buszując po darknecie i kupując kradzione karty, by nimi opłacić swoje zakupy… robi to od lat i świetnie na tym wychodzi.

            Tak na poważnie – istnieją dwa sposoby sprzedawania gier cyfrowych (trzy, nie liczę pustego pudełka z kodem na instrukcji):
            a) producent/wydawca bezpośrednio sprzedaje klucze wybranym firmom
            b) zatrudnia firmę zewnętrzną do ich generowania, płaci jej za pośrednictwo

            W przypadku a) sprawa jest prosta – kasa do ręki, klucze dla firm.
            W przypadku b) kasę dostaje się kiedy odpowiednie partie kluczy zejdą, pomniejszoną o procent pośrednictwa

            I teraz UWAGA: w przypadku b) najczęściej zdarza się tak, że producenci gier nie mówią takim pośrednikom „słuchaj, sprzedawaj tylko na Stimie czy GoGu, a jednoosobowym działalnościom nie”.
            Nic nie mówią, bo chcą hajs za swój produkt. I do takiego pośrednika przychodzi zarówno Steam, jak i prywatna osoba z działalnością. Wtedy włącza się czysty kapitalizm, czyli w hurcie taniej (zwróćcie uwagę, że hurtowa dostawa kluczy na Steam nie oznacza, że są one tańsze), czyli zamiast 60 euro, kupuje je za 35, a sprzedaje za 40.

            I tak to się kręci. Tego typu firmy można spotkać na każdych większych targach komputerowych. To, że w przypadku hurtu wydawca nie zarobi 500×60 30k euro, ale 500×35 17.5k euro a potem biega i naciąga płaczem głupich graczy „kupujcie tylko na Stimie” – to jest jego sprawa.

            ON jest właścicielem swojego produktu. ON powinien decydować jak się go sprzedaje. Jeśli ON zgodzi się na pośredników, to ON nie powinien płakać. Rakiem.

            Serio
            http://polygamia.pl/steam-zaczyna-walczyc-z-resellerami-kluczy-nie-do-konca/#23497
            Nikt hurtowo nie kupuje gier od Stima, bo Stim nie robi zniżek dla takich osób. Nikt (w sensie większość) nie kupuje kradzionych kart, żeby prowadzić swój interes w stylu „kupię nie za swoje za 60, sprzedam za 30 i jestem geniuszem”.

            Straszne jest, że to trzeba tłumaczyć. Straszne jest, że ludzie w to wierzą. Straszne jest, że łyknęli jak nic zabicie rynku wtórnego dla PC, że łykają przypisywanie do kont gier, które nawet nie są ich własnością, tylko użyczoną licencją. Straszne, że powtarzają brednie o raku, złodziejach i innych takich.

            http://polygamia.pl/steam-zaczyna-walczyc-z-resellerami-kluczy-nie-do-konca/#23497
            Wkleję to ostatni raz. Chociaż wątpię w pozytywną reakcję 🙁

            Ukryj odpowiedzi()
            • Maciej Kowalik
              17:49 26.08.2017
              Maciej Kowalik

              „Tak na poważnie – istnieją dwa sposoby sprzedawania gier cyfrowych (trzy, nie liczę pustego pudełka z kodem na instrukcji):
              a) producent/wydawca bezpośrednio sprzedaje klucze wybranym firmom
              b) zatrudnia firmę zewnętrzną do ich generowania, płaci jej za pośrednictwo”

              „Nikt hurtowo nie kupuje gier od Stima, bo Stim nie robi zniżek dla takich osób. Nikt (w sensie większość) nie kupuje kradzionych kart, żeby prowadzić swój interes w stylu „kupię nie za swoje za 60, sprzedam za 30 i jestem geniuszem”.”
              Tak na poważnie. Nie chwal się swoją ignorancją, bo siara. To że tobie coś się wydaje nie znaczy nic. Tak jak twoje imaginacje w zderzeniu z -nastoma, -dziesięcioma developerami, którzy jasno mówią co i jak.

              Ukryj odpowiedzi()
              • Lord Bart
                03:19 01.09.2017
                Lord Bart

                Moja ignorancja kontra bajdurzenia o skradzionych kartach na masową skalę. Może też warto porozmawiać z ludźmi, którzy prowadzą takie biznesy? Może warto zapytać czemu devsi nie robią nic poza płaczem „nie kupujcie”?

                Poza tym łatwo jest napisać o czyjejś „ignorancji”, skoro puszcza się w obieg głodne kawałki o „raku”. Jakoś kolejne raz nie dziwi mnie arogancja redaktorów tego portalu.

            • 01:35 28.08.2017
              Lufsig

              ogarnij się.
              Jeśli mówimy o szkodliwości resellerów (pomijamy zwykłych sprzedawców).
              W najlepszym wypadku kluczykownie obniżają zyski deweloperów sprzedając gry przeznaczone na rynki krajów mniej rozwiniętych (Rosja, Brazylia). Jak to działa?
              Wydawca wrzuca na taki rynek pudełka taniej – starając się minimalizować zjawisko piracenia gry. Reseller kupuje pudła, wyciąga kody aktywacyjne i sprzedaje na kluczykowni w wyższej cenie na „zachodzie”. Potem jeszcze wrzuca pudełka na serwis aukcyjny. Jeśli kupowałeś na jednym z takich serwisów to na pewno się z tym spotkałeś (klucze przychodzą w formie zdjęcia).

              Gdy sprzedaż idzie w tysiące sprzedanych kopii, straty są dość bolesne. Szczególnie jeśli uwzględnisz koszty produkcji gier. Rozwiązaniem jest nasz ukochany region-lock oraz wyższe ceny wydań pudełkowych (czego właśnie doświadczamy).

              W najgorszym przypadku, klucze pochodzą z kradzieży – i tu istnieje kilka sposobów. Kradzione karty/konta słupy (za co odpowiada patologiczny system bankowy na wschód od Odry – zerowa odpowiedzialność banku)/wyłudzenie na „recenzenta”/włam lub wyciek kluczy (przypadek The Banner Saga). W tym wypadku zarabia już tylko złodziej i paser. Dlaczego klucze do gier? Bo łatwo je kupić i szybko sprzedać w dużych ilościach, dzięki portalom z kluczykami.

  10. brzanka
    15:57 28.08.2017
    brzanka

    Rozumiem żale i nazwanie resellerów rakiem branży. Deweloper ma prawo. Ok. Przy czym jest to ten rodzaj raka, którego o dziwo nie wstydzą się reklamować portale branżowe. Pieniądz nie śmierdzi? Nawet ten uzyskany w drodze przekrętu? Gracze muszą kierować się wysoką moralnością i nie wolno im kupić gry u resellera, natomiast serwis branżowy czy czasopismo mogą skasować okrągłą sumkę za reklamę tegoż resellera i wszystko jest ok. Deweloperowi wolno narzekać, ale podwójna moralność branży to dosyć dziwne zjawisko. Nie?

    Według mnie rakiem branży jest Steam i cała reszta tych fajnych usług, które odbierają mi moją własność pod pretekstem wygody.
    – nie mogę zagrać bez nich
    – nie mogę legalnie odsprzedać legalnie zakupionej gry
    – nie daj boże nie mieć internetu

    Kolejnym rodzajem nowotworu są wersje cyfrowe. Przyjęły się, bo przecież producentom odejdzie konieczność tłoczenia płyt, produkcji pudełek, książeczek i wszystkich tych rzeczy, które znacznie podwyższają cenę gry. I co? I ceny są jakie są, a gracz budzi się co dzień w pozycji lekko pochylonej, z bielizną w kostkach. – Bo okazało się, że cena tłoczenia płyt, produkcji pudełek i książeczek jest ceną pomijalną, a wersja cyfrowa to wygodny sposób na nabycie gry. – To trochę tak jak z bankami, które kusiły „natychmiastowymi przelewami” zamiast długotrwałych przekazów. Buhaha. Ha. Być może funkcjonowało to fajnie w czasach banków templariuszy i pielgrzymów do Ziemi Świętej. Wtedy przynajmniej było wiadomo za co się płaci. Tylko gier w wersji cyfrowej nie było.

    Wspomniałem o DRM-ach? To też rak. I naprawdę nie w odwrocie.

    INVHO szkoda że Acid Wizard Studio nie pomyślało o obniżeniu ceny zamiast wrzucania gry na torrenty. Dziś być może ktoś zapłaciłby 25-30 zł. Jeśli zagra i mu się nie spodoba – nie zapłaci. Zagra i zapomni – nie zapłaci. Kredyt zaufania to naiwny sposób na zarobek. Ja bardzo dziękuję – nie chwyta mnie klimat i mechanika rozgrywki. – Niemniej dziękuję za danie możliwości. Obawiam się tylko, żebyście za rok-dwa nie musieli opowiadać: „My też byliśmy kiedyś twórcami gier, ale złapaliśmy postrz… wróć: postrzeliliśmy się w kolano.” – Przy czym życzę Wam jak najlepiej, bo zdajecie się z daleka miłymi ludźmi.

  11. 10:27 31.08.2017
    Avalanc

    Gra ma tak skopane i udziwnione na siłę sterowanie, że po 15 minutach miałem ochotę wywalić pada przez okno. Nawet wprowadzenie do gry jest kiepsko zrobione i nie pomaga za bardzo nauczyć się dziwnego sterowania. Nie wiem czemu twórcy na siłę chcieli zrobić innych schemat niż typowy na pady, który jest wygodny i pozwala z marszu wejść w świat gry. Zamiast tego woleli dać porąbane sterowanie, którego nauczenie i zapamiętanie zajmuje długi czas i ma się dość gry.
    Gra ma fajny klimat, ale kiepskie sterowanie dla mnie skreśla ją.