Zmien skórke
Logo Polygamii

Ponad 140 milionów dolarów na koncie Star Citizena pokazuje, że gracze zupełnie się nie szanują

Mimo wielkiego nieporozumienia, jakim okazało się No Man’s Sky, nadal rzucamy pieniędzmi w czyjeś obietnice

Kiedy ostatni raz pisałem o Star Citizenie w kontekście zebranych pieniędzy, licznik pokazywał nieco ponad 127 milionów dolarów na koncie Cloud Imperium Games. Wtedy też dowiedzieliśmy się, że premiera Squadron 42, kampanii fabularnej tego space sima, została przełożona na bliżej nieokreślony termin w 2017 roku. Prawdopodobnie, bo ciężko uwierzyć mi w zapewnienia człowieka, który na razie słynie z niespełnionych obietnic.

Star Citizen Squadron 42
Tyle lat, a oni mają „większość podstawowej technologii” Kotaku

Dziś, równo trzy miesiące od tamtej notki, zebrana kwota urosła do 141,263,340 dolarów. To ponad 14 milionów dolarów więcej niż w październiku. Wnioski? Mamy siebie w głębokim poważaniu. Już ogrywając poprzednią alphę, oznaczoną numerem 2.5, można zauważyć, że jak na taki budżet i tyle lat w produkcji, gra Chrisa Robertsa oferuje bardzo niewiele. Ostanio dostaliśmy kolejną aktualizację, dodającą do gry zapowiadany ponad rok temu moduł FPS – Star Marine – i parę nowości w jedynym dostępnym na razie układzie planetarnym, czyli Crusaderze. Choć określenie „układ planetarny” jest nieco na wyrost, bo to po prostu jedna planeta i jej okolice.

Wydawałoby się, że powinniśmy w końcu przestać obrzucać Robertsa naszymi pieniędzmi i zacząć rozliczać go z tego, co obiecał. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie, nadal nie mamy problemu z płaceniem dużych przecież pieniędzy za wizję, a nie produkt. A przecież mieliśmy w ubiegłym roku piękny przykład niewypału w postaci No Man’s Sky.

Star Citizen
Cloud Imperium Games

Tam też były obietnice wielkiego, żyjącego wszechświata, który możemy zwiedzać we własnym tempie. Pełnego obcych ras, czasem ze sobą walczących, kiedy indziej – handlujących. Żeby było ciekawiej, gracz mógł opowiedzieć się po którejś ze stron, a Sean Murray mgliście, bo mgliście, ale jednak potwierdzał, że da się też spotkać innych odkrywców.

A teraz najlepsze: gracze zawiedzeni grą Hello Games przesiadają się na… właśnie Star Citizena, a jako jeden z argumentów podają eksplorację. Eksplorację, której obecnie w tym space simie nie ma. Innymi słowy: „Skoro czujemy się oszukani grą, która wyszła, przesiadamy się na grę, której nie ma (ale będzie super, bo Chris Roberts tak mówi)!”

Oczywiście zawsze można powiedzieć, że to przecież nasza sprawa, na co wydajemy swoje pieniądze, a przecież zbiórka na Star Citizena jest dobrowolna. Proces powstawania gry jest dość otwarty i faktycznie, choć to jedno wielkie pasmo opóźnień, wiemy na czym stoimy. Jednak nie w tym problem.

Wydawcy, deweloperzy czy w ogóle wszyscy oferujący produkt bądź usługę działają tak, że robią dokładnie tyle, na ile im się pozwala. To dlatego w ostatnich latach doświadczyliśmy plagi DLC, które nie tyle rozszerzały fabułę, co łatały dziury z podstawki. Z tego samego powodu co rok dostajemy odgrzewane kotlety albo gry, o jakość których nikt nie dba. Bo po co, skoro preorder złożony?

Jest to również przyczyną gnicia gier we Wczesnym Dostępie na Steamie, wysypu kolejnych, działających dokładnie tak samo, survivali czy zainteresowania programem większych wydawców, którzy go zupełnie nie potrzebują. Cholera, niektórzy poszli w swej bezczelności tak daleko, że oferują płatne DLC do będących ciągle w produkcji tytułów. A żeby w pełni cieszyć się grą musimy zapłacić za nią dwa razy. Pierwszy raz za podstawkę, drugi – za season passa.

Kto jest temu winien? EA? Activision? Ubisoft? Weterani branży, którzy w Kickstarterze znaleźli sposób na bezpieczny biznes? Nie. To my, gracze, sami sobie ten syf zafundowaliśmy. A potem dziwimy się w komentarzach i na forach, że traktuje się nas jak idiotów.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

  1. Sasilton
    18:10 10.01.2017
    Sasilton

    Ogromna gra w która mam wrażenie nikt nie gra.

    Ukryj odpowiedzi()
  2. Vries
    21:01 10.01.2017
    Vries

    Tumanów, jak widać wśród graczy nie brakuje. Ja na szczęście jestem człowiekiem starej daty, nie kupuję obietnic ani kota w worku. Gotowa pełna gra która ma już pełne wydanie (complete, ultimate, goty z dlc, itd), zyskała sobie nie najgorsze opinie w sieci i cenę nie z kosmosu. To się kwalifikuje do zakupu. Zaryzykować mogę w naprawdę dobre marki: Persona, Shin Megami Tensei, Star Ocean. Z listy odpadło Final Fantasy. Ale ja to ja a większość to większość. Nabierają się na hype, na spreparowane recenzje i puste obietnice. A korporacje się cieszą bo za nic płynie kasa.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Sasilton
      07:54 11.01.2017
      Sasilton

      Tyle że ta gra uzbierała własnie graczom starej daty. Gimbusów nie obchodzą takie gry.

    • 12:41 11.01.2017
      Nickon

      Osobiście nie uważam siebie za tumana. Kupiłem sobie jakiś tam podstawowy pakiet, żeby zobaczyć, czym jest ta gra i przy okazji wspomóc twórców. Lubię takie projekty, interesuję się kosmosem, lubię gry (w szczególności open world), kasy mi nie brakuje. Czemu nie spróbować? Też jestem graczem starej daty, ale w tym przypadku, w pełni świadomie, postanowiłem zaufać twórcom. Wg mnie nie ma co się wypowiadać na ten temat i cały artykuł jest niepotrzebny, bo rozpętuje tylko gównoburzę. Są gracze, którym nie przeszkadza to, że gra jest tworzona 5 lat i leży 3 lata w super-uber-pre-alpha wersji, w której nic nie ma, a są tacy, którym to przeszkadza i nie zamierzają wydawać pieniędzy. O gustach się nie dyskutuje i tyle w tym temacie.

  3. 21:44 10.01.2017
    Avalanc

    Ta, brawo. Zwalcie wszystko na graczy.

    Ciekawe gdzie jest społeczna odpowiedzialność dziennikarzy, którzy recenzują zbugowane, niedopracowane, niedokończone tytuły z wiecznymi problemami i zazwyczaj taka gra dostaje 8-10/10, a o problemach czasami jest jakaś wspominka, a zwykle i tego brak. To Wy promujecie swoimi kanałami takie patologie jak Season Passy, płatne alphy, bety, niedokończone gry.

    Teraz się nagle święci zrobiliście jadąc po No Man’s, które nie miało kilkudziesięciu milionów dolarów na marketing. Inaczej nikt by się nie odezwał.

    Ludzie kupują to co im się odpowiednio sprzeda, a że sami jesteście doskonałym przykładem trybika w tej marketingowej maszynie takie testy to zwykła hipokryzja.

    Pogadamy jak zobaczę teksty w stylu „Przykro nam, ale zdaniem redakcji gra z powodu problemów technicznych nie spełnia ustalonych standardów i w obecnej chwili nie nadaje się do gry. Zbadamy ponownie stan gry za jakieś 3 miesiące”.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Bartosz Stodolny
      10:32 11.01.2017
      Bartosz Stodolny

      To co piszesz jest ciekawe, szczególnie fragment: „niedopracowane, niedokończone tytuły z wiecznymi problemami i zazwyczaj taka gra dostaje 8-10/10”. Spójrzmy zatem na kilka ostatnich recenzji na Polygamii.

      Space Hulk: Deathwinghttp://polygamia.pl/space-hulk-deathwing-recenzja/ – 3,5/5

      Masz parę akapitów, w których jasno opisuję bolączki tej gry i dlaczego nie jest ona dla każdego. I zakończenie:

      Tylko że nie wszyscy muszą lubić Warhammera 40000, a dla wielu świetne oddanie świata to za mało. Dla takich osób Deathwing to po prostu przeciętna gra. Mająca swoje momenty, nawet całkiem sporo, ale też pełna niedociągnięć czy wprost – niedopatrzeń. W takim przypadku nadal warto się nią zainteresować, ale tylko na jakiejś przecenie.

      Stardew Valleyhttp://polygamia.pl/stardew-valley-recenzja/ – 4,5/5, ale bardzo wyraźnie wskazuję na fatalnie rozwiązane sterowanie padem, które utrudnia grę:

      Pad niespecjalnie nadaje się do emulacji myszki, a właśnie to zrobiono w przypadku Stardew Valley. Kursor jest nieprecyzyjny i trafienie w odpowiedni przycisk, siedząc w odległości około dwóch metrów od telewizora jest ciężkie. Nie wspominając już o dojrzeniu małych i nieczytelnych ikonek. Mało tego, na niektórych ekranach kursorem poruszamy lewym, a na innych prawym analogiem.

      Wcześniej natomiast piszę:

      grę wyrzuca do „pulpitu” PS4 podczas przechodzenia z trzeciego do czwartego dnia. Rozwiązanie? Banalnie proste – wystarczy zmienić język konsoli na angielski. Niby drobnostka, ale irytująca. A przy okazji pokazująca jak do swojej pracy przykładają się testerzy i osoby odpowiedzialne za certyfikacje gier ze strony Sony.

      The Walking Dead: A New Frontierhttp://polygamia.pl/the-walking-dead-a-new-frontier-recenzja-zywe-deja-vu/ – Patryk w zakończeniu pisze:

      Tak jak Clementine wygląda na zmęczoną tym życiem w ciągłym strachu, tak ja jestem zmęczony zapętlonym scenariuszem gry. Wciąż jestem ciekawy, jak potoczy się historia, wciąż przyjemnie mi się grało przez te trzy godziny, ale była to przyjemność powierzchowna i przede wszystkim pozbawiona choćby ułamka ładunku emocjonalnego, jaką niósł ze sobą czy to pierwszy sezon, czy jakiekolwiek inne gry nastawione na tego typu bodźce. Wszystkie dekoracje pokrył kurz, sztuczki już nie robią wrażenia.

      Steephttp://polygamia.pl/steep-recenzja/ – 3/5, Adam pisze:

      w moim odczuciu podstawowa zawartość nie ma wystarczającej siły przebicia.

      Chciałem, żeby Steep, ostatni z „moich” tytułów do recenzji w tym roku, pozostał na ekranie telewizora może nawet do świąt. A po kilkunastu godzinach pokracznych testów czuję zawód. Już tam nie wrócę. Przynajmniej do wjazdu poważniejszych aktualizacji.

      Final Fantasy XVhttp://polygamia.pl/final-fantasy-xv-recenzja/ – 3,5/5, znowu Adam:

      Słowo się rzekło; wygląda na to, że będę jedynym w Polsce, który nie poleca jak szalony. Trudno. Zamiast biec od razu do sklepu, jeszcze raz zadałbym sobie pytanie – czego od Final Fantasy XV oczekuję. Bo pakietu nikt Wam tutaj nie zaoferuje, niestety.

      I sprzed No Man’s Sky, żeby nie było, że dopiero teraz się obudziliśmy.

      Phantarukhttp://polygamia.pl/phantaruk-recenzj/ – 2/5, Paweł Olszewski:

      Recenzując Adr1ft posłużyłem się podtytułem „kosmiczna nuda”. Tutaj też by pasował, bo skoro najbardziej podobało mi się w grze to, że skończyła się raptem po czterech godzinach, to chyba coś jest z nią nie tak. Phantaruk celował na półkę z Somą, ale zamiast tego grzeje ławę zaraz obok takich gier jak Dispatcher, Phantasmal: City of Darkness, Pamela, Eleusis czy Monstrum. Horrorów FPP, których premiera nie odbiła się żadnym echem. Gier, o których pewnie nawet nie słyszałeś.

      Carmageddon: Max Damagehttp://polygamia.pl/carmageddon-max-damage-recenzja-skoro-moglo-byc-tak-fajnie-to-czemu-jest-tak-zle/ – 2,5/5, Maciek Kowalik:

      Model jazdy jest fatalny i zabija całą przyjemność z gry, która mogłaby być najlepszą arcade’ówką od lat. Ma fajne, otwarte trasy i masę powerupów, które kapitalnie rozbudowują rozgrywkę. Ale jak tu pędzić na przeciwnika, gdy sterowanie i fizyka leżą? Carmageddon: Max Damage jest też szpetny i gdybym miał w to grac dłużej, chętnie przyjąłbym tryb pozwalający nieco rozpikselować obraz na telewizorze. Może wtedy nie gubiłby klatek animacji na niektórych arenach, a loadingi nie trwałyby półtorej minuty. O ścieżce dźwiękowej lepiej nie wspominać.

      7 Days to Diehttp://polygamia.pl/7-days-to-die-recenzja-i-przestroga-co-za-oblesny-przekret/ – 1/5, Patryk Fijałkowski:

      Nie grajcie w to. Po prostu. Ten gatunek ma wiele innych, lepiej zrealizowanych tworów, życie oferuje tysiące ciekawszych czynności… Próbowaliście scrapbookingu? A może nie sprawdzaliście jeszcze, czy potraficie polizać swój łokieć? Cokolwiek. Cokolwiek, tylko nie to.

      Umbralla Corpshttp://polygamia.pl/umbrella-corps-recenzja/ – 1,5/5, Adam:

      Granie w Umbrella Corps będzie trochę jak odświeżanie dzisiaj któregoś Outbreaka (sieciowe RE z dalekiej przeszłości drugiego PlayStation). Bez większego sensu, lecz możliwe. Nie sądzę jednak, żebyście mieli potrzebę wydawania nań swoich pieniędzy.

      Mirror’s Edge: Catalysthttp://polygamia.pl/mirrors-edge-catalyst-recenzja/ – 3/5, Patryk Fijałkowski:

      Biegajcie jak najszybciej, jak najpłynniej i najefektowniej, barierka, bieg po ścianie, skok, wślizg, bo jeśli się zatrzymacie i zyskacie czas na refleksję, możecie odkryć, że Catalyst oferuje w sumie niewiele.

      Gdzie zatem te 8 – 10/10 dla gier słabych? Promujemy season passy, płatne alphy i niedokończone gry? Nie. My po prostu o nich piszemy, często wypowiadając się krytycznie. Mało tego, w większości tekstów wręcz namawiamy do bojkotowania preorderów. Podobnie jak wiele innych portali o grach.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 15:30 11.01.2017
        Avalanc

        Uderz w stół,a nożyce się odezwą? Ile z tych gier miało 6, 7-cyfrowe budżety na marketing? Jedna? Dwie?
        Jakoś jak wychodzi nowy przykładowo Battlefield, Diablo, czy Assassin´s Creed to zwykle nie ma odważnych by takiej grze wystawić odpowiednią laurkę.

        Zarzuty były pod adresem całego dziennikarskiego świata, nie konkretnie Polygamii, Ci łatwo wyczytać.

        Niekoniecznie słabych. Raczej niedopracowanych, niedokończonych, nastawionych na DLC i mikrotransakcje.

        I o dziwo grom AAA z wielomilionowym budżetem, znanym markom wybacza się o wiele więcej niż mniejszym, Nvidię znanym.

        Ukryj odpowiedzi()
        • Bartosz Stodolny
          15:36 11.01.2017
          Bartosz Stodolny

          Podaj proszę konkretne przykłady, gdzie media wychwalają pełną błędów, słabą grę, nie zwracają uwagi na niedociągnięcia i jeszcze dają jej wysoką notę w recenzji. Grom AAA i znanym markom wybacza się więcej? Ja raczej widzę odwrotny trend. Wszyscy głaszczą twórców niezależnych, a cisną (często słusznie) po tych dużych.

          Ukryj odpowiedzi()
          • 18:54 11.01.2017
            kamil950

            Mogę się mylić, ale wnioskując na podstawie opinii pewnych innych osób, to w przynajmniej niektórych recenzjach (nie twierdzę, że na Polygamii) Metal Gear Solid V: The Phantom Pain ponoć nie było nic o tym, że sprawia wrażenie niedokończonej np. pod względem fabularnym etc. Bądź nawet, jeśli wspominają, to i tak np. dają maksymalną ocenę i nazywają „masterpiece”‚m czy jakoś tak mniej więcej.

  4. 23:06 10.01.2017
    Sly

    Ostatni raz czytałem podobne słowa na Benchmarku i wpadł mi wtedy pomysł na tekst w odpowiedzi na te argumenty, ale jak zwykle nie znalazłem czasu żeby go napisać.

    Główną tezę mógłbym streścić tak – gracze to społeczność międzynarodowa. W tym znaczeniu, że znaczącą większość gier kieruje się do odbiorcy międzynarodowego i nie ma czegoś takiego jak w filmach, książkach, muzyce czy szczególnie w teatrze, że mamy odbiorcę lokalnego (polskie filmy kierowane są przede wszystkim do Polaków, polskie gry do całego świata). Przy tak gigantycznej społeczności nie da się świadomie/rozsądnie „głosować portfelem” (zawsze uważałem to za powtarzany w kółko mit). Liczy się zdanie mas, a masy rzadko działają rozsądnie tudzież celowo. W teatrze gdzie odbiorcy zazwyczaj ograniczani są nawet nie do jednego państwa, a do jednego miasta, wszelki bojkot i zorganizowane akcje publiczności są znacznie, znacznie łatwiejsze do wykonania.

    Zgadzam się, więc z Avalanc – jedynie media mogą w tak dużej społeczności kształtować zdanie tej masy. Chociaż nie narzekałbym tu na Polygamie, bo zazwyczaj spotykam się tu z ostrą krytyką różnych rozwiązań typu DLC, wczesny dostęp itp. Pytanie czy uwzględnia się (i czy powinno?) to przy recenzjach?

    Dlatego oskarżanie graczy, to tak naprawdę oskarżenie, które uderza w pustkę. Zwłaszcza na Poly. Ktokolwiek tutaj wsparł ostatnio Star Citizen? Nie sądzę by dużo osób. Czytając komentarze, podejrzewam, że większość osób czytających Poly nie kupuje pre-orderów, a DLC wykupuje tylko, gdy ewidentnie są tego warte. Ale tacy świadomi konsumenci to raptem procencik w tym oceanie, do którego kierowane są produkty z growej branży.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 05:34 12.01.2017
      JaroWars

      Skoro już o masowym oskarżaniu mowa, warto wspomnieć o notorycznym wylewaniu pomyj na Amerykanów, którzy to ponoć rzucają się na wszelkie season passe, dielsi i mikropłatności, podczas gdy rozsądni Europejczycy jedynie kręcą głowami w zadumie, myśląc „o wielki Sokratesie, cóż my poczniemy z tymi niedorozwiniętymi hamburgerami”, bo ostatnie wyniki pokazują, że to właśnie Amerykanie mają coraz bardziej dosyć wciskania im w kółko tej samej papki, to od nich wyszła cała idea bombardowania zwiastuna Infinite Warfare kciukami w dół, to oni najgłośniej się cieszyli na ujawnienie nowego Battlefielda, to oni też w głównej mierze olali VR. O tym, że dużo mniej tłumnie niż koledzy z drugiej strony kałuży udali się na Assassin’s Shit, już nie wspomnę.

      Ukryj odpowiedzi()
  5. 09:22 11.01.2017
    exverxes

    Jestem graczem alphy Star Citizena. Spędziłem w tym namiastku gry ponad 100h. Jest masa bugów, jest mało contentu, ale jest świetne community którego nie spotkałem w żadnej innej grze. Zawartość gry która już jest, pomijając bugi jest na bardzo wysokim poziomie, co powoduje, że obietnice które jeszcze nie zostały spełnione, będą spełnione na równie wysokim poziomie. Do tej pory bawiłem się przy tej grze znacznie lepiej niż przy wielu tytułach AAA, od których odpadłem po 1-2h gry. Jako naiwna osoba która kupiła więcej niż podstawową paczkę gry, uważam, że to co zapłaciłem zwróciło mi się do tej pory wielokrotnie bardziej, niż wszystkie gry, które kupiłem przez ostatnie 3 lata i które były albo nie grywalne, albo nudne. Bazując na tym oraz na poprzednim artykule, uważam, że autor tekstu nie zadał sobie trudu, żeby zobaczyć co tak na prawdę postało do tej pory i snuje jakieś bajdurzenia na temat nie spełnionych obietnic, podczas gdy część obietnic już została wypełniona. Moim zdaniem artykuł jest mocno nie rzetelny, ale w sumie to całe dziennikarstwo obecnie leży, więc czego należy oczekiwać…

    Ukryj odpowiedzi()
    • Bartosz Stodolny
      09:55 11.01.2017
      Bartosz Stodolny

      Nie spędziłem w Star Citizenie 100 godzin, raczej 20, może 30. Gra jest nudna, pełna błędów (ok, to alpha) i po prostu pozbawiona contentu. To co jest, wcale nie trzyma wysokiego poziomu. Kilka powtarzających się misji, dużo łażenia bez celu i ciągłe opóźnienia oraz brak spójnej wizji to nie wysoki poziom. Ten trzymają z pewnością słowa Robertsa, w których opowiada, co w SC kiedyś będzie.

      Społeczność skupiona wokół projektu jest faktycznie świetna, o ile wychwalasz Robertsa i CIG. Spróbuj trochę konstruktywnej krytyki i z zapałem sekciarzy zmieszają cię z błotem. Zresztą nawet twój komentarz to potwierdza. Spokojnie mogłeś zakończyć na tym, że gra dała ci więcej frajdy niż wszystkie inne kupione przez ostatnie trzy lata i okej, ja rozumiem, że komuś może się to podobać. No ale oczywiście ktoś w internetach powiedział, że moja ukochana zabaweczka jest niefajna, więc jeszcze docisnę korzystając z faktu.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 10:38 11.01.2017
        exverxes

        Gra nie jest nudna. Gry jeszcze nie ma. Arena Commander i Star Marine, można próbować nazwać grą, bo jest to jakaś całość, ale jest za mało plansz i ciut za mało rozbudowane lobby / system achievementów. Dla SM jest również za mało broni, co powoduje, że rozgrywka jest jeszcze mało bogata. Nie mniej, zapewnia to już pewien poziom. Co do Persistent Universe to misje które są jak dla mnie są ciekawe i dają poczucie, że rzeczywiście jesteśmy pilotem statku, nie mniej, nie można traktować tego co tam jest wyżej niż dema. Co do wychwalania CIG i CR, to nie wiem. Wielokrotnie słyszałem wśród fanów bardzo sceptyczne opinie i nie widziałem, żeby zostały zalane przez falę nienawiści. Sam też mam wiele do zarzucenia projektowi ale i wyraziłem do tej pory wiele negatywnych opinii prowadząc z fanami rzeczowe dyskusje na temat tego co mi się nie podoba. Fani mają realny wpływ na to co powstaje i to powoduje, że jak ktoś krytykuje grę, to krytykuje również ich wkład w grę. Tak więc, jak piszesz o „mojej ukochanej zabaweczce” to piszesz o grze, w której mam swój wkład, nie tylko finansowy. W związku z tym, mogę odbierać krytykę gry, jako krytykę mojego wkładu. Nie wynika to jednak z tego, że jestem członkiem kultu, tylko z tego, że atakujesz nie tylko projekt, ale również mój wkład w ten projekt.

        Porównujesz grę do No Mans Sky, który do wydania gry NIC nie pokazywał poza ładnymi filmikami, nie miał odpowiedniego zaplecza finansowego do wykonania projektu którego się podjął oraz robił grę o porównywalnej skali, nakładem małego studia. Taki projekt porównujesz do projektu który regularnie wypuszcza coś nowego, pokazując na jakim etapie znajduje się projekt, ma duży profesjonalny zespół którego członkowie mają na koncie wiele projektów i ma porządne finansowanie.

        Gra ma opóźnienie. Gra będzie miała opóźnienie i to duże. Nie wierzę, że zobaczę pełną wersję gry przed 2020, a może 2021. Oceniam to opóźnienie z perspektywy doświadczonego programisty, jako coś normalnego przy zakresie jaki ten projekt obejmuje. Oceniam, że projekt można wykonać i cele które zostały postawione są realistyczne, ale wymagają bardzo dużo pracy. NMS nie miał szans od samego początku, uwzględniając poziom finansowania jaki miał.

        Jako profesjonalistę mocno irytuje mnie porównywanie tych dwóch projektów i nie potrafię bez emocji oceniać tak kompletnie powierzchownego podejścia do tematu, jak to przedstawione w artykule, przez co pozwoliłem sobie, być może nie potrzebnie, na komentarz kwestionujący kunszt dziennikarski Pana Bartosza.

        Ukryj odpowiedzi()
        • Bartosz Stodolny
          14:18 11.01.2017
          Bartosz Stodolny

          Przede wszystkim nie uważam ciebie, ani innych fanów Star Citizena, za członków jakiegokolwiek kultu. Chodziło mi tylko o to, że znakomita część społeczności najeżdża na każdego, kto krytykuje tę grę, a najlepszym dowodem tego są pomyje wylewane na polskim forum SC. Teraz idziemy dalej.

          Jest to gra. Przez te wszystkie lata daliśmy sobie wmówić, że kupując tytuł będący jeszcze w produkcji, nabywamy przywilej uczestniczenia w procesie jego powstawania. Po pierwsze, nie kupiłeś żadnego przywileju, tylko produkt. I jako jego posiadacz (i konsument) masz pełne prawo krytykować, o czym wiele osób, nie tylko przy okazji Star Citizena, zapomina. Po drugie, nie bierzesz udziału w procesie produkcji, testowania czy czegokolwiek z tym związanego. Tacy ludzie nazywają się programistami, grafikami, testerami itp, są zatrudnieni i płaci im się za to. Fakt, że czasem dostaniesz ankietę albo ktoś weźmie pod uwagę twoje spostrzeżenia nie oznacza, że jesteś częścią zespołu. Prawda jest taka, że Roberts i każdy twórca w jakiejkolwiek formie wczesnego dostępu zrobi co mu się będzie podobało.

          Nie porównuję też SC do No Man’s Sky, a jedynie wspominam, że po wielkim, nakręcanym marketingiem, rozczarowaniu, jakim okazała się gra Hello Games nie wyciągamy wniosków i nadal ślepo wierzymy w słowa deweloperów/wydawców. Nie jest też prawdą, że NMS nie miało budżetu. Grę bardzo mocno wspierało przecież Sony. Nie jest też prawdą, że SC to projekt regularnie aktualizowany. Gdyby tak było, gralibyśmy już w Squadron 42, Star Marine byłby dostępny od dawna, a gra miałaby przynajmniej przybliżoną datę premiery.

          Oczywiście, że stworzenie czegoś tak dużego wymaga czasu. Pamiętaj jednak, że pierwsza zapowiedź SC pojawiła się w październiku 2012 roku a już wtedy Roberts coś miał. Śmiało zatem możemy założyć, że prace trwają co najmniej 5 lat. To naprawdę dużo, nawet jak na takie wyzwanie. Najbardziej jednak boli to, że po tych pięciu latach mamy… nic. Zalążek Star Marine, jeden, niepełny, system, parę misji i dogfight w różnych konfiguracjach. Nawet jeśli na stworzenie pełnej gry o takim rozmiarze potrzeba 10 lat, wystarczyło wypuszczać ją partiami. Najpierw Squadron 42, potem Star Marine i Arena Commander, na końcu Persistent Universe, nawet w ograniczonym zakresie.

          Tymczasem w miarę przybywania pieniędzy, plany się rozmywamy. Przecież najpierw miała być tylko kampania i otwarty świat. Potem doszły proceduralnie generowane planety, moduł FPS, lądowanie na powierzchni i tak dalej. Okej, super, w końcu większy budżet to większe możliwości, ale w przypadku SC spowodowało to, że wszystko się rozeszło i na tę chwilę nie mamy nic. Mało tego, nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższej przyszłości pojawiło się coś więcej.

          Ukryj odpowiedzi()
          • 14:55 11.01.2017
            2M1R

            Takie Elite Dangerous tez było zapowiedziane w tym samym roku co SC a jednak już w nie gramy i jest rozwijane. Co prawda odwalili fuszerkę z infrastrukturą sieciową która mocno kuleje i dodali masę nudnego grindu (inżynierowie, bicie rang na statki federacji i imperium), ale da się grać 🙂

            Co do Star Citizena to problemy nie wynikają z braku talentu programistów a ze złego zarządzania projektem… I pisze to jako backer SC który kibicuje temu projektowi ale z obawami.

            Poza tym najlepszą społecznością wśród gier jest polska frakcja graczy ED „The Winged Hussars” i nikt mi nie wmówi ze jest inaczej 🙂

            Ukryj odpowiedzi()
            • Bartosz Stodolny
              15:11 11.01.2017
              Bartosz Stodolny

              Racja, ale co zrobiło Frontier Developments? Wydaje grę w kawałkach. Najpierw samo latanie, potem lądowanie na planetach, później wielozałogowe statki i tak dalej. Nie mam nic przeciwko grindowi w tego typu space simach z otwartym światem, bo trochę taka ich natura, ale zgodzę się, że nad infrastrukturą mogliby popracować.

              A co do Husarzy pełna zgoda, sam niedawno dołączyłem i jest świetnie, choć zauważyłem, że nie mam aż tyle czasu na siedzenie na forach, jak jeszcze parę lat temu.

              Ukryj odpowiedzi()
          • 15:12 11.01.2017
            Nebthtet

            Poproszę o link do rzeczonych pomyj.

            Ukryj odpowiedzi()
            • Bartosz Stodolny
              15:14 11.01.2017
              Bartosz Stodolny

              Macie cały ten temacik, gdzie chyba nadal coś się dzieje. Teksty typu „redaktorek, co nie ma pojęcia o czym pisze”, „naczelny mu kazał” i inne śmieszne złośliwostki, bo ktoś miał czelność wyrazić się negatywnie o waszym zestawie Lego.

              Ukryj odpowiedzi()
              • 16:06 11.01.2017
                Nebthtet

                Bardzo przepraszam, ale to nie jest link. Ponadto nie logowałeś się na forum od listopada.
                Poza trzema postami z czego jeden był powitaniem, a drugi odpowiedzią na złośliwostkę użytkownika (tak na marginesie już zbanowanego z racji na ogólnie toksyczne zachowanie) nie napisałeś na forum nic, nie podjąłeś też dyskusji do której użytkownicy zapraszali.
                Oczywiście masz prawo do swojej opinii jak każdy z nas, ale proszę nie oczerniać całej społeczności przez pryzmat pojedynczych osób.

                Ukryj odpowiedzi()
                • Bartosz Stodolny
                  12:16 12.01.2017
                  Bartosz Stodolny

                  To prawda, że się nie logowałem, ale nie oznacza to, że nie widzę postów. Wasze forum ma opcję wysyłania powiadomień o nowych komentarzach w dyskusji mailem i w wiadomości ich treść jest widoczna. Tam natomiast (pisownia oryginalna):

                  Co tu pisać … Kolejny dziennikarzyna który liznął temat i nie wgłębiając się specjalnie „popełnił” artykuł na ileś tam słów które Naczelny od niego wymagał …

                  Polygamia dla mnie to najsłabszy portal o grach w polskim internecie … – obrażanie zabaweczki, te sprawy.

                  Hi hi hi Kolejny fan boy EDka.

                  Jak to ktoś ładnie ujął w komentarzach, autor ma niewielkie pojecie o software/game developmencie.

                  „Nóż się w kieszeni otwiera” jak czytam ten tekst. Facet nie ma zielonego pojęcia co się dzieje, nagle postanawia sobie kupić SC, po czym publikuje tekst w stylu „gra jest niedopracowana i nie ma co robić”. Podejrzewam że nawet nie zajrzał na forum . . . A to że SC jest w fazie alpha to dla niego taki mały szczegół o którym ot tak zapomniał wspomnieć.

                  To jest kolejny dowód na rzetelność tego dziennikarza… Najpierw pisze, a potem szuka o czym pisał – odnośnie rejestracji na waszym forum, bo przecież jesteście jedynym miejscem w Sieci, gdzie pisze się o SC 🙂

                  Żen-u-a, artowe par-charctwo i populizm!!!

                  Kiedyś upiekłem ciastka ale nie rozpowiadałem jakie to były ch***we jak jeszcze piekły się w połowię kłamiąc innym, że one były już gotowe!

                  ŻENUUUAAA! 😀 Zresztą… czego ja się spodziewałem po polygamie, no własnie tego.

                  Jak odważny, to coś napiszę. Może się zrehabilituje i przeprosi za wtopę z artem albo konkretnie sprecyzuje swoje „przemyślenia” bo rzetelnym przekazywaniem informacji na jakiś temat tego bym nie nazwał. – nie bardzo rozumiem, za co mam przepraszać. Patrz: zabaweczka i te sprawy.

                  To był wspaniały czas jaki poświęciłem na lekturę tego merytorycznie zaawansowanego artykułu, gdzie w wyniku pogłębionej analizy o szerokim spektrum, autor unaocznił mi jakim wielkim i zaślepionym ignorantem uczynił mnie C. Roberts. Tak, teraz to wiem i czuję jak z oczu spadają mi łuski z logo Aegis Dynamics. Jestem wolny i od teraz mogę bez żadnych skrupułów godzinami upajać się E: D Brawo JA! – bo wszyscy w Sieci musimy ociekać sarkazmem. Szkoda, że zwykle śmiesznie nieudanym. I dalej, ten sam autor:

                  Coś czuję, że na jakiś czas wstrzymam się od zaglądania na forum bo słabo radzę sobie z prowokacjami forumowych troli, zatruwających swoimi paszkwilami atmosferę by zebrać dostatecznie plugawy materiał do następnego artykułu o SC. Tylko tym razem tak samo rzetelnie zostanie opisana nasza społeczność. – bo moim marzeniem jest trollować na forum, na którym zarejestrowanych jest 1042 użytkowników.

                  Pewnie ktoś mu doniósł, że go tu flekują, chciał się pobronić albo przyatakować, a tu dupa. Dostęp też w wersji alfa. – nie, po prostu jak autor chce porozmawiać z dziećmi, idzie do żłobka, którego jest właścicielem 🙂

                  Za kilka dni/tygodni przeczytamy na Polygamii artykuł (tak na 5000 słów – kasa, kasa, kasa :tongue: ), że jedyne polskie Forum SC jest hermetyczne, jego Użytkownicy są „fanbojami”, tworzą „hermetyczną” Społeczność i nie chcą się dzielić swoją wiedzą … – trochę tak się zachowujecie, skoro kisicie się w tym jednym temacie. A można było wejść w polemikę wykorzystując do tego portal GameArmada, którego częścią jest forum. Napisać dobry felieton, w którym merytorycznie pisze się, dlaczego mogę nie mieć racji i przedstawia swoje zdanie. No, ale to wymaga trochę więcej wysiłku niż: „Stodolny ty głupi fiucie, nasze Lego jest najlepsiejsze na świecie!”

                  Potem już robi się offtop na temat patcha 2.6, choć zdarza się kilka wypowiedzi na poziomie, większość twoich. Link tutaj, żeby nie było: http://forum.gamearmada.org/topic/2706-artyku%C5%82-opinia-polygamii-star-citizen/

                  Odnośnie podjęcia dyskusji. Posty jak te wyżej skutecznie do niej zniechęcają. Nie, żebym przejmował się żalami bądź co bądź małego środowiska ludzi, których na oczy nie widziałem, ale… po co marnować czas? Wiesz, dlaczego nie rozmawiam z nacjonalistami, fanatycznymi wyznawcami jakiejkolwiek wiary, prawilnymi chłopakami i im podobnymi? Bo zwyczajnie nie ma to sensu. I tak nie przekonam, a czas poświęcony na wdawanie się w dyskusję wolę poświęcić na pracę bądź swoją rodzinę. Nie twierdzę przy tym, że jesteście bandą oszołomów jak tamci, ale mechanika dyskusji jest tu dokładnie taka sama. Po prostu jesteście fanami Star Citizena, tworzycie jakąś społeczność o zbliżonych poglądach i będziecie tego bronić. Zresztą moje zdanie przedstawiłem zarówno we wrażeniach z 2.5, jak i każdym artykule na Polygamii i Gamezilli, dla której kiedyś pracowałem. Po co mam to robić jeszcze raz albo z czegokolwiek się tłumaczyć?

                  Ukryj odpowiedzi()
                  • 13:17 12.01.2017
                    Nebthtet

                    Wiesz co, ludzie reagują tak jak napisałeś po części dlatego, że zobaczyli że zajrzałeś i nie udzielałeś się w temacie więcej. Co do ruszenia tematu na łamach GA – wartościowa sugestia.
                    Tak czy inaczej zapraszam do dyskusji – jeśli pogrzebiesz głębiej po forum zauważysz że naprawdę to nie jest jakiś ołtarzyk SC. Ludzie są świadomi wad projektu / sposobu developmentu / terminów i innych atrakcji. Mamy też ludzi w Evocati (testują buildy, których nie dostaje ogół) – i jeśli chcesz mogę Ci z nimi załatwić rozmowę / wywiad.
                    Polecam również odwiedzić subreddit SC: http://reddit.com/r/starcitizen

          • 15:45 11.01.2017
            exverxes

            Może i jestem marzycielem i po prostu chciałbym, żeby ta gra wyszła. Profesjonalnie oceniam, że jest to realne, ale nie ma co liczyć na to, że będzie to szybko. Z wielką chęcią przeczytam recenzję, gdy wyjdzie Squadron 42, czego spodziewał bym się albo pod koniec 2017- połowie 2018. Mam nadzieję, że będzie ona uwzględniała to, jak negatywne jest obecnie nastawienie do tego tytułu.

            Biorąc pod uwagę ile ciekawych tytułów postało dzięki pasji jednostek, a nie wielkim studiom, nie zgadzam się z podejściem prezentowanym w artykule (i komentarzu) i chętnie zobaczę, czy artykuł po wyjściu SQ 42 i SC, wspomni o tym jak bardzo się autor mylił. A jak nie wyjdzie… cóż, będę o te „pare” $ do tyłu, ale droga do celu i tak mi to już wynagrodziła.

            Ukryj odpowiedzi()
            • Bartosz Stodolny
              15:50 11.01.2017
              Bartosz Stodolny

              Wierz mi, że choć krytycznie podchodzę do Robertsa i tego co robi, bardzo chcę, żeby Star Citizen się ukazał i sprostał oczekiwaniom. Jeśli Squadron 42 wyjdzie a ja nadal będę zajmował się pisaniem o grach to na pewno pojawi się recenzja, w której gra zostanie rzetelnie oceniona. A jeśli w ogóle zobaczymy kompletny produkt, to jak najbardziej przyznam, że myliłem się w swojej ocenie.

  6. TurboGad
    09:32 11.01.2017
    TurboGad

    Ja mam szczerą nadzieję, że to rypnie z kretesem i będzie płacz, zgrzytanie zębów i toczenie piany. Niech się ludzi w końcu nauczą, że jak chcą mieć coś KONKRETNEGO z solidnym budżetem to nie ma zmiłuj się – musi to być normalny projekt AAA nad którym jakiś znienawidzony Kotick i spółka wisi i pilnuje. Jak się nie podoba to proszę bardzo – „zróbcie se sami”, zapłaćcie za produkcję, gry, a potem za samą grę, o ile ją po dekadzie mydlenia oczu łaskawie wypuszczą, hehehe.

  7. 15:47 11.01.2017
    Renive

    Ale nie rozumiecie, że my właśnie chcemy tego co jest w Star Citizen? Chcemy czekania? Mógłbym zapłacić za No Man’s Sky i poczekać jeszcze 5 lat byle ta gra była taka jak zapowiedziano. Twórcy Star Citizen zrobili ankietę, czy chcemy grę szybciej czy później i ponad 90% ludzi zagłosowało by później i żeby się nie spieszyli. A sam Star Marine pod względem designu i klimatu niszczy takiego CoD’a (który wciąż jest mocno sprzedającą się marką, a więc się ludziom podoba).

  8. 09:22 26.06.2017
    atmenos

    No właśnie – problem polega na tym że nie chodzi o to czy virtualny termin „gracz” to idiota tylko jaki ma wybór względem UWAGA! ROZRYWKI. Np. No Man’s Sky jest dla Ciebie i dla paru innych ludzi ( tak paru, na świecie jest ponad 7 miliardów ludzi ), jest nie odpowiedni jednak sam mam,kupiłem i gram sobie ( spędzam wolny czas ) i dobrze się bawię, tak jak inni którzy preferują taki WYBÓR ( o to chodzi mistrzu szablonu ). Niestety stworzyliście religię z dogmatami i jak Wam coś nie pasuje do szabloniku, zaczyna się walka i nienawiść do tych, którzy tej waszej spaczonej „dogmy” nie przyjmują ( a jest ich znacznie więcej – jesteście w mniejszości jak sam zauważyłeś ). Reasumując – wasza religia, która określa w wygląd i działanie wszystkiego upadła ( nic nowego nie jesteście pierwsi nie ostatni ). Ostatnio fajna uwaga 😀 CD Action 90% to gry a reszta to krap AAA ( Anonymus Alcolholic Action ? gdzieś to słyszałem już ). Wiec co można życzyć: miłego wczesnego dostępu i preordera oraz ubota w tylniej cześci z napisem AAAOU 😀 – to jak idę zagrać w to co SAM wybiorę