Zmien skórke
Logo Polygamii

Pete Hines opowiada, dlaczego nie doczekaliśmy się Dooma 4 i Preya 2

W alternatywnym wymiarze nowy Doom nie był idealną grą akcji, a następny Prey rezygnował z elementów horroru. Smutny to wymiar.

Okej, dzisiaj już wszyscy kochamy Dooma, nawet jeśli na początku najwięcej w stosunku do tego „restartu” było wątpliwości. Zastanawialiście się choć raz, co o tej grze sądzilibyśmy, gdyby Bethesda nie powstrzymała w 2013 roku produkcji Doom 4? Jeszcze większy zachwyt? Wszak tamten tytuł nie zapowiadał się wyjątkowo doomowo. A może – tak jak większość naszej redakcji – nie możecie doczekać się nowego Preya? Czy jednak bardziej kręciła Was futurystyczna wizja pierwotnego Prey 2? Ojcowie Elder Scrollsów lubią dawać nowe życie zasłużonym i drzemiącym markom z naszej branży. Niemniej na każdą rezurekcję przypada zazwyczaj jeden pogrzebany projekt i mnóstwo pracy, jakiej w niego poszło. Dla kontekstu historycznego fajne są takie wywiady, jak ten od OXM, w którym Pete Hines bez większego wahania opowiada o powodach przerwania developmentu obu gier: Doom 4 i Prey 2.

Z Doomem dobrnęliśmy do momentu, kiedy spojrzeliśmy na niego i powiedzieliśmy: „Ta gra nie uderza w punkty, w które powinna uderzać”. I to nie tylko Bethesda tak uważała. Chłopaki z id przychodzili do nas i mówili: „To nie tak, że gra jest zła. Ale to po prostu nie jest Doom. Różni się od naszego wyobrażenia Dooma”. Nikt nie był z niej zadowolony. Dlatego ją anulowaliśmy – rzecz, nad którą przez długi czas pracowało wiele osób, w którą zainwestowaliśmy mnóstwo pieniędzy. Trzeba było zacząć od samego początku, co nigdy nie jest łatwe. Ale wierzyliśmy, że jeżeli mamy osiągnąć sukces, będzie to warte czasu i wysiłku, dlatego musieliśmy zrobić to dobrze.

W przypadku Preya jest zaś tak, że Raph Colantonio z Arkane Studios szukał pomysłu na nową grę. Oni chcieli coś zrobić. To, nad czym pracują obecnie, nie ma żadnego związku z wcześniejszymi projektami. Nie pomagali przy Prey 2. I tamta gra w żaden sposób nie łączy się z ich projektem. W którymś momencie powstawania „dwójki” doszliśmy do wniosku, że gra nie stanie się tym, czym miała się stać, że nie mamy na nią dobrego pomysłu i że należy ją zostawić. To nie było tak, że anulowaliśmy ją, bo Arkane zgłosiło się do nas z lepszym pomysłem.

z11575420O,Prey-2

Obie kwestie można sprowadzić do stwierdzenia, że zgłaszali się do nas ludzie, którzy mieli własną wizję i udowodnili, iż będą mogli ją zrealizować. Doom to ucieleśnienie pomysłu, z jakim do nas przyszło id Software. Powiedzieli „możemy zrobić coś szybkiego, wyraźnego, odmiennego – unikalnego w tym gatunku”. Pasowało do ich marki. Prey to ucieleśnienie innego pomysłu: „mamy pomysł na uniwersum, w którym obcy polują na ludzi, a ludzie próbują przetrwać, ale chcemy zrobić z nim coś zupełnie świeżego”. I nawet jeśli nie przypominało to dawnej esencji serii, pasuje jako jej nowe wcielenie.

Ja tam o Prey jestem spokojny. Tylko więcej horroru w nim proszę, by nie wyszło „zaledwie” Dishonored w kosmosie. Bethesda miała nosa z Doomem, niech pokaże, że to nie był przypadek. Chociaż oryginalne Prey to dziś już mocno archaiczna pozycja, kultu za dużego nie ma, więc nikogo nieudany reboot by nie ruszył, ja widzę w nim potencjał na elegancką serię. O anulowanej „dwójce” zapomniałem od razu po pierwszym zwiastunie wersji od Arkane.

Adam Piechota

Więcej na temat:

  1. Paweł Olszewski
    13:06 10.01.2017
    Paweł Olszewski

    Jeżeli restart Prey 2 zaowocuje tak dobrą grą jak zrestartowany Doom, to ja nie mam nic przeciwko takiemu podejściu do gamedevu. O ile Bethesda Falloutem 4 troszkę się w 2015 roku ośmieszyła (patrząc przez pryzmat Wiedźmina i podejścia do tworzenia światów RPG), tak w 2016 roku zarządzili bez dwóch zdań Doomem i Dishonored 2. A w 2017 będzie Prey i pewnie jeszcze coś dużego (nowy Wolfenstein?).

  2. 19:25 10.01.2017
    Sly

    Nowy Doom i nowy Prey spoko, ale ja bym bardzo chętnie zagrał takim cyberpunkowym łowcą nagród. Jakkolwiek by się ta gra nie nazywała.