Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaOut of the Box: Gry społecznościowe – Szansa czy wyzwanie?

Social Games, czyli gry społecznościowe, to termin, który w języku polskim nie jest jeszcze dobrze ukształtowany. Medium w praktyce jest …

Daniel Biesiada 15.05.2010

Social Games, czyli gry społecznościowe, to termin, który w języku polskim nie jest jeszcze dobrze ukształtowany. Medium w praktyce jest nam jednak bardzo dobrze znane. Powołując się na anglojęzyczną Wikipedię, mowa o rozrywce, która uwzględnia społeczne interakcje, w przeciwieństwie do tych gier, w które bawimy się w pojedynkę. W tak szerokiej definicji Death Match w Halo jest również jak najbardziej społecznościowy. 

W mowie potocznej mam oczywiście na myśli bardziej gry przeglądarkowe, zwykle powiązane z serwisami społecznościowymi.  Jak je prostymi żołnierskimi słowami opisać? Ot, klikamy sobie w różne rzeczy, które w założeniu mają przynieść wynik. Kolejna misja, kolejny poziom postaci, kolejne przedmioty odblokowane. Klikamy linki i przeglądamy ubogą w treści zawartość. Społecznościowy aspekt to głównie łączenie się w grupy, w celu uzyskania lepszych korzyści. Bonus widoczny tylko głównie w statystykach. Drugi wariant to czysta konkurencja – ja jestem lepszy, bo mam lepszy wynik. Podzielę się z Tobą tą wiadomością, może cię zmotywuję do dalszej gry, drogi przyjacielu z listy znajomych. Niektóre tytuły są oczywiście bardziej skomplikowane i wyrafinowane. Upraszczam, byście od razu wiedzieli, o czym piszę.

SZANSA

Po tym przydługim wstępie wrócę do tytułowego pytania: czy gry społecznościowe to szansa, czy wyzwanie… w rozumieniu deweloperów, twórców gier komputerowych, rzecz jasna.

Facebook z Farmville doczekał się swojego własnego odcinka South Parku. Oglądaliście? Jeżeli nie – zapraszamy.

Odpowiadając jednym słowem, oczywiście. Gry tego typu stały się w ostatnich latach szansą wręcz niemierzalną. Liczby mówią same za siebie i dostarczają jasnych dowodów. Jeśli nie wierzycie, to sprawdźcie wyniki finansowe firmy Zynga za ostatni rok i liczbę aktywnych użytkowników Farmville czy Mafia Wars. Te przykłady udowadniają, że Facebook stał się świetnym miejscem, aby zaryzykować kolejny projekt. Fenomen gier społecznościowych polega również na tym, że masowo przyciągają solidną liczbę nowych fanów. Takich, którzy wcześniej wcale by nie pomyśleli, że są graczami. To tylko pod warunkiem, że twórcy odrobili lekcję i zaprojektowali je w sposób atrakcyjny dla innych grup wiekowych czy płci. Analiza grających na Facebooku, na podstawie olbrzymiej próbki danych, może skutecznie udowodnić, że gry wcale nie są tylko dla młodych, żądnych krwi mężczyzn, którzy nic, tylko chcieliby się ścigać, strzelać do terrorystów czy Bogu ducha winnych kosmitów. Co ciekawe, bezwzględna liczba grających w każdą taką grę, jak Farmville, Restaurant City czy Mafia Wars, może przyćmić ilość grających w Call of Duty, najnowszą FIF-ę czy Halo. Ba, jak spojrzycie na poniższą statystykę, to wyjdzie, że w każda z gier z top10 Facebooka przyciąga więcej osób niż w World of Warcraft. To pobudza wyobraźnię.

 

Znane nam gry na alternatywnym portalu społecznościowym MSN Games:

TWÓRCY

Historia firmy Zynga czy Playfish inspiruje. Patrząc na ich sukces można się pokusić o stwierdzenie, że młodzi, niezależni twórcy mogą się tutaj zrealizować łatwiej niż w przypadku dużych tytułów. O skali wyzwania dużej, pudełkowej gry bardzo dobrze wypowiedział się już Artur Ganszyniec. Jeśli nie brakuje Wam odwagi, chęci i odrobiny umiejętności, zachęcam do spróbowania. Obszar jest wciąż świeży.  Cały czas dynamicznie się rozwija i wierzę, że jest jeszcze sporo miejsca nawet, aby zostać liderem.

Duzi gracze w branży już zdali sobie z tego sprawę. Electronic Arts pod koniec tego roku zakupiło PlayFish za ok. 300 milionów dolarów. Wartość, która moim zdaniem potrafi doprowadzić do eksplozji mózgu. Poszukajcie informacji jakie gry PlayFish stworzyło, jak długo jest na rynku i przeczytajcie tę kwotę jeszcze raz. EA szybko zobaczyło w tej firmie kosmiczną wartość. Przypominam, że zakupu dokonano w tym samym okresie, w którym EA zamykało inne studia (jak Pandemic Studios). Widać w „społecznościówkach” jest potencjał i pieniądze. EA to firma, która jeszcze niedawno miała opinię powoli pływającego korporacyjnego wieloryba, który zanim z echosondy odebrał sygnał, że robi coś źle, to sfrustrował cały ocean graczy. Teraz EA wygląda na to, że staje się jednym z innowatorów w tej kategorii, nie tylko dokonując tradycyjnych, korporacyjnych zakupów, ale również otwierając własny duży dział skupiony na sieciowych, darmowych grach. Takie marki tej firmy jak Ultima odradzają się w formie darmowych gier przeglądarkowych, a wspomniane Playfish tworzy facebookową edycję FIF-y. Interesujące, prawda?  To tylko przykłady jednej firmy.

SPECYFIKA RYNKU

Torcik rośnie, rośnie też apetyt na ustach coraz większych firm w branży. To już nie jest próba zrozumienia, o co chodziło Nintendo w Wii i próbie zrobienia Wii po swojemu. To szeroki atak na zwykłego, niedzielnego gracza, który przypadkowo zapytany na ulicy czy lubi grać w gry komputerowe, pewnie wciąż mimochodem odpowie, że nie.

To fascynujące móc obserwować te dynamiczne zmiany na żywo, z fotela czy wygodnej kanapy.  Podejrzewam, że najbliższe lata pod tym kątem wcale nie przestaną nas zaskakiwać. Ostatnie wiadomości dotyczące zmian w Facebooku chociażby, uświadomiły mi, że pewien etap rozwoju tego typu gier może dobiegać do końca. Zasady publikacji i promocji gier na Facebook mogą ulec drastycznej zmianie. W skrócie Facebook zażądał od twórców aplikacji wykorzystujących platformę mikro-płatności FB (FB Credits) dzielenia się przychodami w stosunku 30:70. Trzydzieści procent dla Facebooka to brzmi jak deal z konsoli z dystrybucją elektroniczną (XBLA) czy aplikacjami na iPhone. Dla Zyngi do dużo.

Obruszają się obie strony tej samej barykady. Żadnej się nie dziwię. Budżety na gry społecznościowe są coraz większe, duzi gracze z branży położyli już swoje łapki na temacie, start-upy sprzed paru lat to teraz firmy, zarabiające setki miliony dolarów rocznie. Facebook w końcu ma z kim poważnie rozmawiać o dzieleniu się pieniędzmi, których jak najbardziej potrzebuje. Z małymi firmami było trudno. Jest ich dużo, mają mało i nie wiadomo czy jutro będą. Zynga została, urosła i jest jednym z liderów w swojej dziedzinie. Co się dziwić, że się stawia i szuka alternatyw.

Facebook to platforma do gier czy do marketingu gier? Oto przykłady gier zrealizowanych za budżety marketingowe:

INNE WYZWANIA

To jedno z wyzwań – monetyzacja. Drugim wyzwaniem, które Facebook ostatnio wyeksponował, to sposób dotarcia do klientów. Wszyscy twórcy aplikacji na FB wykorzystywali do tej pory jeden mechanizm błyskawicznego rozprzestrzeniania się informacji o tytule. Były to społecznościowe zachowania samych użytkowników, w skrócie marketing wirusowy. To bardzo efektywna metoda, dodatkowo jeśli zadziała, znacząco obniża koszt dotarcia. Facebook to bardzo interesujący wytwór doby Web 2.0. Udało mu się pobić wszelkie rekordy liczby aktywnych użytkowników. Ściąga znaczący odsetek globalnego ruchu internetowego i nie zamierza przestać. Siłą rzeczy ma wielu wrogów, znaczy naśladowców w kwestii cech produktu. Aby wciąż być konkurencyjnym i utrzymać tę kosmiczną liczbę użytkowników musi się dynamicznie zmieniać tak, aby utrzymać pole position i uwagę internautów. Wprowadzane są innowacje (chociaż my nie zawsze tak do tego podchodzimy). Dodawane są też usprawnienia dotyczące bezpieczeństwa i naszej prywatności. 400-milionowa grupa użytkowników to przecież baza danych, którą wielu  chciałoby mieć do zabawy. Te wszystkie aspekty zmian w serwisie społecznościowym mogą bardzo zaboleć twórcę gier traktującego serwis również jako platformę. Będą boleć, gdyż nie są rozumiane i dobrze zakomunikowane przez Facebook. I tutaj mam wrażenie, że nie są.

FACEBOOK TO SERWIS CZY PLATFORMA SPOŁECZNOŚCIOWA?

Po dużej fali krytyki Facebooka, firma zwołuje konferencję, na której podzieli się swoją strategią w kluczowych kwestiach. W takich okolicznościach traktowanie serwisu społecznościowego Facebook jako dojrzałej platformy społecznościowej dostępnej dla twórców aplikacji może być ryzykowne. Nie chcę urągać Facebookowi jako takiemu. To świetny kandydat również na platformę. Sam jednak na co dzień pracuję z twórcami oprogramowania i opowiadam o platformach programistycznych. Z mojej perspektywy, w takiej komunikacji szalenie istotna jest nie tylko definicja technologiczna i ramki biznesowe określone na teraz, ale także stabilna informacja o najbliższej przyszłości.

Przewidywalność platformy FB może pomóc twórcy być bardziej przewidywalnym, a to jest biznesowo krytyczne. Pytanie czy Facebook w najbliższej przyszłości może być przewidywalny pozostawiam otwarte, sam nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Wygląda na to, że rynek również.

Zynga i inne firmy wydają się wierzyć w różnorodność. Publikują swoje gry na Facebooku, MySpace, MSN Games czy ustawiają własny Dot.Com. Niby im więcej się zasieje, tym więcej plonów. Pewne przyzwyczajenia z Facebooka uświadamiają mi jednak, że taki jeden węzeł (hub) – lub parę dla zdrowej konkurencji – ma szanse zadziałać w przypadku serwisu społecznościowego dedykowanemu głównie grom. Kolejnym wyzwaniem jest tylko skala Facebooka, który przypominam urósł tak bardzo, wcale nie mając na uwadze graczy na początek. Serwisów poświęconym grom (jak nasz rodzimy Kurnik) jest wiele, każdy z nich zapewne marzy o zasięgu FB. Pytanie godne Olimpu, jak to zrobić?

Daniel Biesiada

Autor pracuje w polskim biurze firmy Microsoft jako Developer Evangelist. W wolnych chwilach pasjonuje się branżą gier od strony kuchni, głównie w kwestiach decyzji projektowych oraz aspektów biznesowych. Swoje myśli okazjonalnie spisuje na anglojęzycznym blogu Out of the Box oraz na Gamasutrze.

Daniel Biesiada